-
007 First Light
Jaki "unril", skoro to na ich autorskim Glacier ma śmigać?
-
Growe Szambo
Dali nam jeszcze zajebistego VAMPYRa - dla mnie to ich najlepszy tytuł - spoko gameplayowo i wręcz wybitny w prowadzeniu fabuły. Wtedy jeszcze nie mieli takich woke odchyłów i wyglądało to tak, że ci co mieli to chyba zostali oddelegowani do robienia Life is Strange. Niestety przy Banishers chyba już się połączyli bo wyszła ich najlepsza gameplayowo i technicznie gra ze strasznym woke-spierdoleniem fabularnym. No i on jak pizda jest ranny, a ona musi go ratować - można śmieszkować, ale jestem przekonany, że jest tam tego więcej - w końcu to DONTNOD.
-
007 First Light
W sumie Bloodstone też był podobno niezły - muszę sprawdzić na X360.
- Saros
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Ależ można go podnieść - zakładając odpowiednie artefakty albo nawet egzoszkielet
- Saros
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Dokładnie - to jest taki nowoczesny Skyrim, w którym niby idziesz do głównego znacznika, ale po drodze co chwilę trafiasz na interesującą miejscówkę, ubijasz kilku typów i musisz wracać do handlarza, żeby to spieniężyć, bo jesteś tak obładowany, że ledwo się ruszasz (wywalając tę "niedogodność" developer zepsułby balans ekonomiczny w grze, więc nie rozumiem, czemu niektórzy tak usilnie się tego domagają - nie wszystko ma być wygodne i natychmiastowe - w Death Stranding też nie przelecisz na autopilocie całej mapy, trzymając przycisk biegania/wspinania, jak w jakimś Assassinie). A co do pytania czy są jakieś gry, które mi się nie podobają... Jasne, cała masa, ale nie należą do nich takie immersyjne, ŻYWE (specjalnie to podkreślam) otwarte światy w klimatach post-apo, jeśli są tak świetnie zrobione. Przy okazji wczoraj wyeliminowałem PO CICHU całą bazę bandytów w Czerwonym Lesie niczym Agent 47, strzelając każdemu w głowę z mojego pistoletu z tłumikiem, więc jak najbardziej się da (ale już walka z Pseudogigantem, którego tam trzymają w kontenerze, póki co mnie przerasta i chyba muszę ubrać inne wdzianko i wziąć inny zestaw artefaktów na to starcie).
- Growe Szambo
-
Growe Szambo
Czyli osoba wykazująca zdrowy rozsądek to od razu "wariacik"? Woke należy jebać zawsze i wszędzie, bo jest rakiem niszczącym praktycznie każdą dziedzinę życia, w której jest obecne i się panoszy. Należy jednak umieć jednak dostrzegać, że nie każda obecność kogoś o ciemnym kolorze skóry czy np kobiety jest z automatu "woke" - to są zniuansowane sprawy, ale ludzie utracili umiejętność poruszania się w odcieniach szarości i wszystko musi być albo czarne albo białe i zerojedynkowe. Póki co nie zauważyłem w SAROS żadnego "woke", ale dotarłem dopiero do pierwszego bossa, więc ogólnie niewiele jeszcze widziałem. I nie - Hindus, jako główny bohater i stara baba, będąca jego dowódcą nie kwalifikuje się u mnie z automatu pod "woke", więc proszę mnie od "wariacików" nie wyzywać.
-
Zakupy growe!
Jest i ON - Pan Konrad z allegro znów opatrzył paczkę stosowną naklejką (choć ten Pajeet wygląda trochę, jakby się najebał i nie mógł ustać na nogach) Wraz z najnowszym dzieckiem Housemarque przyszły również trzy inne gierki, będące od dawna na zakupowej liście. Dragon's Dogma II, Sackboy: A Big Adventure i KENA Bridge of Spirits - tę mam już na PS4 i tam ją nawet splatynowałem, ale jakoś tak podoba mi się wydanie PS5 z tym oznaczeniem z The Game Awards, więc wziąłem, żeby nadchodzący sequel miał się do czego przytulić na półce
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Ja grałem od samej premiery na XSX i ta gra technicznie była OK, więc sporo z tych problemów to tak naprawdę była z dupy wzięta. Jasne, było sporo poprawek, szczególnie z zakresu QoL, ale to nigdy nie był poziom zjebania typu Cyberpunk, jak niektórzy starali się usilnie ludziom wmawiać. Jeśli chodzi o respawn za plecami to niestety wciąż się zdarza - może nie do końca "za plecami", ale są takie miejscówki, które wrogie eNPeCe lubią nawiedzać i fajnie byłoby, gdyby wprowadzono jakiś tweak w departamencie częstotliwości ich respawnu, bo czasem po starciu z kilkoma przeciwnikami nie zdążę jeszcze zlootować ostatniego, a już nadchodzi kolejna ekipa, z którą trzeba się pizgać. Jak już jednak wspomniałem - wszystkie takie niedociągnięcia bledną przy tym, jak ogromny, żywy i skomplikowany jest ten świat, oraz ile skrywa sekretów i niesamowitych sytuacji, które mogą nam się przydarzyć.
-
S.T.A.L.K.E.R. 2
Po jakimś roku przerwy (wcześniej nastukane 120h) wróciłem do tej zajebistej gierki, zupełnie nieświadomie akurat w rocznicę wybuchu reaktora w Czarnobylu Co prawda zupełnie nie pamiętam, na jakim etapie fabularnym jestem, ale stwierdziłem, że wystarczy pobiegać trochę od znacznika do znacznika i sobie przypomnę. Póki co latam jednak po mapie w okolicach Rostoka, opierdzielam skrytki i strasznie jara mnie to ile przy okazji odkrywam miejscówek oraz to, jakie przygody przytrafiają mi się po drodze. Trafiłem na cmentarzysko helikopterów, na których było parę skrytek, do których trzeba się było dostać poprzez skakanie po ruchomych śmigłach, jednocześnie rozbrajając wszechobecne anomalie - fajnie się kombinowało, żeby rozkminić gdzie wskoczyć następnie i gdzie cisnąć śrubką, żeby ruszyć dalej. Niesamowite jest to, jak ten świat wygląda oraz jak bardzo żyje. Co jakiś czas napotykam grupki stalkerów, patrolujących zonę i jestem świadkiem ich starć zarówno z innymi frakcjami, albo z mutantami, czając się jak ostatnia hiena na loot z ich martwych ciał, kiedy już ucichną strzały. Zajebiste jest to, że oni też mogą lootować, więc trzeba być szybkim, bo inaczej zastanę tylko puste kieszenie u poległych. No i to, że wreszcie mutanty również opłaca się ubijać, bo po wszystkim można im wyciąć jakiś organ, który później można spieniężyć u handlarzy. Poniżej właśnie taka grupka, która wyszła zwycięsko ze starcia z dzikami, których organami zdążyłem się już zaopiekować Gram już parę dni i od momentu powrotu nie tknąłem jeszcze ani jednej misji (nawet pobocznej) a i tak wydarzyło się tyle, że mógłbym parę godzinek nawijać o tym przy ognisku - cudowna gra
-
Zakupy growe!
Co prawda jeszcze nie SAROS (ten ma być u mnie dopiero w sobotę), ale w ramach przygotowań wpadł do kolekcji jeden z poprzednich tytułów Housemarque - NEX MACHINA. Do tego dwie inne gierki z LRG - kolejne wznowienia PeCetowych klasyków od Nightdive - HERETIC+HEXEN i I Have no Mouth and I Must Scream. Wreszcie upolowałem Indiana Jones and the Great Circle we w miarę rozsądnej cenie (choć nadal sporej, ale przynajmniej nie 300+), a używane eFootball PES 2020 (trochę dojebana okładka niestety) w ramach nadrabiania piłeczek, które mnie ominęły - po paru meczykach jest dobrze, choć wyraźnie szybciej i dynamiczniej niż w edycji 2021. Dzisiejszy wyciąg gier LRG z paczkomatu to jednocześnie ładna, okrągła liczba kolekcji ogólnej:
-
The Blood of Dawnwalker
Na początu września wyszły jedne z najlepszych gier zeszłego roku (Hell is Us i CRONOS), więc liczę na podobny scenariusz również i w roku obecnym - dla mnie zakup obowiązkowy od momentu pierwszych zapowiedzi, więc teraz czekałem tylko na datę.
-
Alien Isolation sequel (nazwa robocza)
Ja też nie skończyłem, bo w pewnym momencie następuje SPOILER Jakoś tak mnie to zaszokowało i zniesmaczyło, że odstawiłem 10 lat temu i do dziś nie wróciłem. Najlepsze jest to, że teraz jak patrzę po trofeach to chyba końcówka gry była, bo po ostatnim za chaptery jest już tylko za przejście całej gry Zajebista gierka i co jakiś czas myślę o powrocie, ale nie mogę się zebrać.