Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

squaresofter

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

  1. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Resident Evil Requiem Platyna #186 Miodność: 9/10 Trudność: Średnia Czas: 66 godzin (1 miesiąc i 1 tydzień) Requiem to najprostsza platyna w serii Resident Evil. Capcom usunął z tego cyklu możliwość zdobywania rankingów, więc tym razem nie trzeba było martwić się o ilość zapisów i używanie roślin leczniczych. Jedynym problemem może być czasówka, przejście gry bez używania roślin i zbieraka do krwi, ale jeśli odblokujemy wcześniej nieskończoną amunicję, to można to zrobić na najniższym poziomie. Przejście gry na najwyższym poziomie trudności z wyrzutnią też problemem nie jest. Trudniej jest wtedy, gdy wszystko staramy się zrobić za jednym zamachem. Jeśli ktoś chce to zrobić w dwóch przejściach, to może się trochę spocić. Ja chcę się przede wszystkim dobrze bawić z tytułami, które przypadły mi do gustu, więc bawię się z nimi tak długo, aż uznam, że już mam dość. Do zdobycia platyny potrzebowałem czterech przejść i tylko za pierwszym razem miałem problemy z sekwencjami Grace, gdyż wymagały one odpowiednim szafowaniem materiałami do tworzenia przedmiotów, w tym w szczególności taśmami do zapisu gry, których w grze jest jak na lekarstwo, więc większość z nim trzeba samemu stworzyć. Poprzednie Residenty przechodziłem po dziesięć razy, bo szukałem w nich znajdziek na własną rękę. Gdy nie potrafiłem jakiejś znaleźć, to mówiłem dość, sięgałem po opis i mówiłem do widzenia. W Requiem nawet tego nie trzeba robić, bo w pewnym momencie da się kupić mapy do znajdziek i szybko znaleźć te brakujące, no może z wyjątkiem tej przy latarni, bo tam trzeba oddalić mapę na maksa, żeby ją znaleźć. Większość szopów znajdziemy na słuch, bo wydają z siebie charakterystyczny dźwięk. Pod względem trudności Requiem jest wielkim rozczarowaniem. Nie jest to absolutnie tytuł robiony pod starych wyjadaczy, którzy szukają wyzwania. Żeby zdobyć maksymalną rangę w Resident Evil Code Veronica trzeba było w zasadzie przejść ją bezbłędnie, szybko, nie odnosząc zbyt wielu obrażeń, wykonując kilka zadań pobocznych i najlepiej z jednym sejwem w środku gry, który nie jest liczony do ogólnej oceny, bo to sejw, który w oryginalnej grze był przy zmianie płyty. Nie można też było korzystać z broni specjalnych, bo je zazwyczaj odblokowaliśmy dopiero po udanym speedrunie, albo nie można było używać ich wcale. W RE2 z 1998 roku używanie broni specjalnych obniża ocenę końcową gry a w RE3 z 1999 roku całkowicie blokuje ocenę końcową i uniemożliwia zdobywanie akt epilogu. Pod innymi względami jest to jedna z najlepszych gier wydanych w tym roku, w tej generacji oraz jest to wspaniały prezent dla fanów na trzydziestolecie serii. Requiem zaczyna się niewinnie. Młoda agentka FBI Grace w wyniku śledztwa musi się zmierzyć ze swoją przeszłością. Jej przerażenie i traumy z przeszłości są tak wielkie, że sama nigdy nie dałaby sobie z tym wszystkim rady. Na szczęście trafia na Leona, który jest weteranem z Raccoon City i niejednemu zombiakowi z pieca strzelił już prosto w łeb. Z początku takie lawirowanie pomiędzy dwójką głównych bohaterów zupełnie do mnie nie trafiało. Nikt nie lubi sytuacji, gdy chce poznać dalsze wydarzenia fabularne, a musi nagle przeskoczyć do innego bohatera i poznawać fabułę z jego perspektywy. Szkopuł w tym, że ten zabieg rozwiązuje dwa ogromne problemy, które trapiły serię Capcomu przy jej pierwszych odsłonach. Po pierwsze, nie musimy chodzić dwa razy po tych samych miejscówkach, robiąc w zasadzie to samo. Po drugie, twórcy rozwiązali problem bezsensownego rozdzielania się bohaterów w sytuacji zagrażającej ich życiu. W starszych częściach było to podyktowane chęcią postawienia gracza w stanie permanentnego zaszczucia, co szczególnie dobrze widać w przypadku Nemesisa oraz wynikało z ograniczeń sprzętowych samych urządzeń do grania, na których pojawiały się pierwsze Residenty. Dopiero w szóstej generacji konsol doczekaliśmy takich tytułów jak Project Zero 2 czy Resident Evil 4, gdzie sprzęt pozwalał na rozgrywanie niemal całej gry dwoma bohaterami naraz. W najnowszym Residencie bohaterowie rozstają się wtedy gdy rozdziela ich jakaś siła zewnętrzna i jest to zazwyczaj sensownie przedstawione, a nie po słowach, że muszą się rozdzielić, bo ktoś chce coś sprawdzić. Pierwsze Residenty nigdy nie były wybitne pod względem fabuły. Był to jedyny growy odpowiednik kina grozy klasy B i żółto-niebiescy potrzebowali raptem trzech dekad, aby zerwać z tą tradycją. W życiu bym się nie spodziewał, że jakiś Resident kiedykolwiek zasadzi mi takiego nostalgicznego kopa, po którym będę miał wrażenie, że ponownie przeżywam najlepsze chwile spędzone z tym zombiaczym cyklem, jedna po drugiej i tak przez większość drugiej części gry. Spotkamy tu starych znajomych. Odwiedzimy znane miejsca i będziemy mieć możliwość zrobienia czegoś, czego do tej pory w japońskim cyklu nie dało się nigdy zrobić, bo choć jest to gra o zombie, to tak naprawdę jest to pierwszy Resident, który nie jest ani o zombie, ani o broni biologicznej. O czym zatem jest? Wystarczy czytać między wierszami, żeby poznać odpowiedź na to pytanie. Resident Evil Requiem to hołd dla wszystkich, którzy polegli w katastrofalnych wydarzeniach w Raccoon City niemal trzy dekady temu. Capcom nosił się więc bardzo długo z taką historią. Kilka rzeczy z oryginału oczywiście zmienił i nie każdemu musi się to spodobać, ale muszę dodać, że jest to pierwsza gra z serii, przy której naprawdę się wzruszyłem. Wystarczyło ją przejść, posłuchać piosenki końcowej i zobaczyć menu tytułowe, które odblokowuje się po jej przejściu. Całkiem nieźle, Capcom. P.S. Link do wersji z obrazkami: https://squaresofter.blogspot.com/2026/07/resident-evil-requiem-hod-dla-polegych.html
  2. I co z tego? Obecna generacja konsol zaczęła się rok wcześniej. Widziałem podobne wątki na forum z poprzednich dekad z rokiem zero jako tym początkowym. Rzeczywiście nie jest to poprawne, ale akurat w tym przypadku gdy konsole Microsoftu i PS5 debiutowały w 2020 roku jak najbardziej wskazane.
  3. Witam wszystkich forumowiczów. Mamy 2026 rok. Jesteśmy zatem w połowie obecnej dekady. Do jej końca zostało raptem pięć lat. To dobry czas, by zacząć dyskusję na temat tego jakie naszym zdaniem są najlepsze gry wideo wydane od 2020 roku do dzisiaj. Jest to temat dla nowicjuszy w tym temacie, szukających growych inspiracji oraz dla starych wyjadaczy, którzy z niejednego pieca chleb jedli. Jeśli będzie tu jakiś odzew, to możemy wspólnie przygotować taką listę (z rocznymi updejtami albo z końcowym, za kilka lat). Moja może posłużyć jako przykład. Nie należy jej jednak traktować jako coś ostatecznego, bo jest to też częściowo kupka wstydu gier, do których muszę dopiero siąść na dłużej i na pewno jeszcze zmienię zdanie na ich temat. Pewne rzeczy już się jednak w niej nie zmienią. Zasady są proste. Wymień twoim zdaniem najlepsze gry tej dekady. Możesz typować wszystkie gry wideo, pod warunkiem, że są to gry wydane od pierwszego stycznia 2020 roku. Można tu głosować na porty, remastery, dodatki, mody, a nawet nieoficjalne polonizacje, czy gry wydane wieki temu, które na Zachodzie pojawiły się dopiero po dwudziestu latach. Nie obchodzi mnie na czym gracie. Może to być nawet kalkulator, ale jak już gracie na tym kalkulatorze, to dajcie znać co tam warto ograć. Może sam sprawdzę później te gry. Można podać dowolną liczbę gier dekady, ale w przypadku ewentualnego wspólnego zestawienia policzę tylko 25 lub 50 pozycji, w zależności od zainteresowania tematem tutejszych graczy. Każdy może przygotować podobne zestawienie-przypominajkę gier, które chce skończyć do 2029, albo takich, które już skończył i są to jego/jej zdaniem najlepsze gry dekady. Wystarczy wejść na stronę Topsters 3 i hula dusza, piekła nie ma. Do dzieła.
  4. squaresofter obserwuje zawartość Gry dekady 2020-2029
  5. Piękny to był rok w giereczkowie. Nie pamiętam, abym kiedykolwiek wcześniej ograł tyle gier wydanych w jednym roku kalendarzowym, a nie ukończyłem nawet połowy tych co chciałem. GOTY: 1.Clair Obscur: Expedition 33 (XSX) 2.Silent Hill f (PS5) 3.Split Fiction (PS5) 4.Donkey Kong Bananza (NS2) 5.Hades 2 (NS2) 6.Sektori (PS5) 7.Blue Prince (PS5) 8.Monster Hunter: Wilds (PS5) 9.Mario Kart World (NS2) 10.Atelier Yumia (PS5) Średniak roku: W sumie każda pornogierka bez fabuły i nastawiona na sekscenki by tu pasowała. Rozczarowanie roku (i dekady): Zdecydowanie Microsoft, który wyrzucił piętnaście tysięcy ludzi na bruk, skasował gry, na które ludzie czekali latami i zakopał pod ziemią dwadzieścia pięć lat historii marki Xbox. Najbardziej wyczekiwany tytuł 2026: Nioh 3 i remake Project Zero 2. Na czym grasz? Gram na wszystkim. Wystarczy spojrzeć na mój profil. W tym roku udało mi się zrobić coś czego nigdy nie planowałem, a więc zaliczyć przynajmniej jedną grę na każdy system Microsoftu, Sony, Segi i Nintendo. Świetnie się przy tym bawiłem.
  6. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Gears of War Reloaded Kiedyś Girsy to był prawdziwy pokaz mocy Xboxa 360. Dziś jest to jeden z gwoździ do trumny marki Xbox.
  7. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Nie powiem, że lubię gry Tetsuyi Takahashiego, ale będą znaki. W bonusie zdjęcie z xenogrami.
  8. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Atelier Yumia na PS5. To mój pierwszy Atelier ukończony w życiu. Cóż mogę dodać? Alchemia jest jak cebula. Jak ktoś nie wierzy, to zawsze może zajrzeć do mojej recki na ten temat. Alchemia jest jak cebula Wbrew temu co uważa wielu graczy, postapo nie kończy się na Falloucie, STALKERZe i Metro. Japończycy potrafią zrobić dobrą grę w tych klimatach, nawet jeśli przykryją to warstwą słitaśnej historii o alchemii.
  9. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Ano mistrz. Jak mi się zrobiło krótkie spięcie w Xboxie i spalił mi się sprzęt, to wymienił mi wejście na kabel zasilający. Nigdzie nie pisałam, że jest cudotwórcą. W Polsce nie ma oficjalnych serwisów zajmujących się naprawą Xboxa i Dreamcasta. Tak to powinienem napisać. Jeśli jakieś są z cennikiem za wymianę lasera, tacki lub napędu, to daj znać. Ostatni gość do którego pisałem w sprawie wymiany lasera w DC zaproponował mi montaż czytnika kart, bo nie ma laserów do konsol. Są, jak kupisz kolejną 😅
  10. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Znajomy wymienił w poprzednim Xboxie. Nawet sączył gumkę w alkoholu. Nic to nie dało. Usterka wróciła. Bez wymiany całej tacki lub napędu Xbox z tą wadą nadaje się na śmietnik. Oczywiście dałbym Xboxy do naprawy, tylko że niestety tak jak DC nikt już tych sprzętów nie naprawia.
  11. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    650zł. Mi na cenie nie zależało. Chciałem tylko nierozkręcanego i z działającym laserem. Widziałem na Alle w takich lub niższych cenach konsole z zacinającą się tacką. Trzeba uważać.
  12. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Najbardziej zadbany Xbox jakiego widziałem na oczy. Sprzęt z czasów gdy Microsoft nie musiał wydawać swoich gier u konkurencji.
  13. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Witam. Od wielu wielu lat nie bawiłem się tak dobrze z Nintendo jak w tym roku. Teraz wypada tylko pójść o krok dalej. P.S. Razem ze znajomymi szukamy ludzi zainteresowanych dołączeniem do naszej rodziny Nintendo. Mamy jeszcze dwa wolne sloty. Jeśli ktoś z forum chce do nas dołączyć to proszę o priva w tej sprawie.
  14. Mnie gry Nintendo nakręciły jak mało co w tym roku. Dzięki nim przeżyłem swoje drugie dzieciństwo i uznałem, że zrobię sobie weekend, który jest możliwy tylko raz na czterdzieści lat. Gdy ktoś pyta czy lubię Nintendo Nie było by to oczywiście możnliwe bez Switcha 2. Do końca 2025 roku jeszcze sześć miesięcy. Czas zrealizować do końca plan polegający na przejściu przynajmniej jednej gry na każdy ważny system Nintendo. Można mieć tysiąc gier na Steamie, ale żadnej Nintendo, a nie znać bohaterów Nintendo, to nie znać wcale gier wideo.
  15. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Monster Hunter Wilds Platforma: PS5 Rok wydania: 2025 Platyna #171 Miodność: 9/10 Trudność: Średnia Czas: 134 godz. (1 miesiąc i 2 tygodnie) Marzyłem o tym, by zagrać w Monster Huntera stworzonego z myślą o obecnej generacji konsol. Capcom oczywiście znowu dostarcza i na szczęście dostarcza po polsku. Nie obyło się bez uproszczeń w stosunku do poprzednich części, ale Wilds to wciąż jeden z najlepszych rpgów nastawionych na kooperację z innymi graczami. Japończycy, którzy nigdy nie śpią, zawsze czekają w pogotowiu, aby nam pomóc. Dla mnie jednak kluczowe było, aby znaleźć dobrą ekipę, z którą będzie można konie kraść. Chciałbym im gorąco podziękować za pomoc w polowaniach, za ich cenne rady i za ogromną beczkę śmiechu, którą dostarczyli. Bez nich nie dałbym rady zdobyć najbardziej irytujących koron. Ta platyna to także ich platyna. Nie mogę się doczekać momentu, gdy wrócę do kooperacyjnego okładania potworów na randze mistrzowskiej. Moja lanca już się grzeje. Tymczasem trzeba pójść na spacer z koleżkotem.
  16. squaresofter odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Contra III Rok wydania: 1992 Platforma: SNES Calak #265 (#14 RetroAchievements) Miodność: 8/10 Trudność: Koszmarna Czas: 8 godz. 2 minuty Szesnastobitowa Contra okazała się niemałym wyzwaniem. Wszystko szło tu jak z płatka do momentu, kiedy trzeba było przejść grę na trudnym poziomie, bez zginięcia i używając tylko podstawowej broni. Nie wiem jak ludzie robią takie rzeczy w trybie hardcore? Okazało się to wręcz koszmarnym wyzwaniem, tym bardziej, że w stosunku do oryginału jest tu od groma bossów. Niby jest tylko sześć plansz, ale są one zdecydowanie dłuższe niż w poprzednich częściach a w ostatniej walczymy z kilkoma bossami po kolei, którzy mają jeszcze na dodatek kilka form. Są ludzie, którzy nazywają tą część najlepszą w tym klasycznym cyklu run and gun. Mnie ona za bardzo wymęczyła. Walka z bossem, gdzie musimy cały czas przeskakiwać z rakiety na rakietę czy z tym w ruchomych piaskach to prawdziwa udręka i cieszę się, że mam to już za sobą. O ile jestem bardzo zadowolony z grafiki tej gry na SNESie, tak totalnie rozczarowała mnie muzyka, która nie ma startu do tej z Probotectorów na NESie. Wielka szkoda, że Konami nie potrafi zrobić jakiejś topowej odsłony tej serii na nowsze sprzęty, która skopałaby tyłki wszystkim tym, którzy twierdzą, że gry wideo nie stanowią dla nich żadnego wyzwania. Daruję sobie ogrywanie innych odsłon Contry, bo w moim przeświadczeniu jedynie seria Metal Slug zbliżyła się jakościowo do pierwszych strzelanek Konami.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.