Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Quantum Flux

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Quantum Flux

  1. Quantum Flux odpowiedział(a) na DarkStar temat w Ogólne
    Spojler dot. zakończenia
  2. Quantum Flux odpowiedział(a) na DarkStar temat w Ogólne
    Nikt chyba niczego ambitnego się nie spodziewał i też nie do końca o to chodzi. Tak jak mówisz głównym konceptem gry jest wspinaczka i ten właśnie element jest kapitalny, ale do mnie idea przerywania tego wstawkami w chwilach wspinania się jest nietrafiona. Co do świetnej końcówki to mam mieszaną opinię, bo z jednej strony zdobycie szczytu jest bardzo satysfakcjonujące, a z drugiej deweloperzy narzucają lekko sposób celebracji i nie możesz się pokręcić chwilę i rozejrzeć. Myślę, że tej grze brakuje po prostu trybu, w którym szczyt można zdobyć bez warstwy fabularnej.
  3. Quantum Flux odpowiedział(a) na DarkStar temat w Ogólne
    Gra jest absolutnie bardzo dobra i dowodzi, że w branży nie potrzeba fotorealistycznej grafiki, a świeżych i wciągających pomysłów. Co prawda sam fundament rozgrywki Cairna nie jest oryginalny czy tam przełomowy, bowiem mechanika wspinania stanowiąca główny aspekt grywalności pojawiała się w wielu innych produkcjach na przestrzeni lat, jak chociażby Uncharted czy Assasins Creed, ale tutaj wspinaczka jest w porównaniu do innych gier niemal symulatorem i to jest strzał w dziesiątkę. Szczerze jestem zdziwiony, że nikt tu nie narzeka na fabułę xd Uboga, płytka jak woda w sedesie i próbująca podgryzać gracza podczas czerpania niesamowitej satysfakcji ze wspinania. Nie rozumiem tego aktu samosabotażu ze strony deweloperów. Historyjki rodem z chwili dla ciebie, kilka oskryptowanych przerywników podczas zdobywania następnych metrów na ścianie wysoko nad przepaścią, które wybijają z immersji i przenoszą postać na rzecz filmiku w zupełnie inne miejsce. Za pierwszym razem wkurwiające i za każdym następnym jeszcze bardziej, gdy trzeba ten szajs skipować, a już zwłaszcza przy podejściach free solo najbardziej irytuje fragment, gdy: spoiler Wymuszona, całkowicie zbędna próba nadania głębi tej grze, która tego nie potrzebuje. Gameplay jest tu czystym złotem, wszystkim czego potrzeba do szczęścia. Jest motorem napędowym i narzędziem do wyciągania z gracza ocierających się o metafizykę doznań. Piękne krajobrazy, zmieniające się warunki pogodowe, poczucie osamotnienia i majacząca wizja wyzwania oraz przygody. Czy potrzeba czegoś więcej? No oczywiście według twórców nie może zabraknąć irytujących rozmów i przewijającego się przy nas w pewnych fragmentach npc xd Z innych rzeczy czysto technicznych to denerwuje sporadycznie problem z wykrywaniem solidnego gruntu pod nogami. Nie zliczę ile razy miałem momenty, gdy fizycznie nie było szans, by bohaterka mogła tracić siły przez złe rozmieszczenie kończyn, a jednak ręce i nogi drżały jak liście na wietrze i wszystko kończyło się leceniem w dół. A no i Aava przy spadaniu drze pizdę jak aryna sabalenka, albo i gorzej nawet. Innych zarzutów chyba nie mam. Góra kryje w sobie wiele sekretów i zgrabnie zakamuflowanych lokacji. Są klasyczki czyli rozrzucone notatki i wiadomości, pozostałości kulturowe po zamieszkującym niegdyś ludzie, szkielety poprzedników, którzy polegli podczas zdobywania szczytu. W kontrze do fabuły muzyka wchodzi w odpowiednich momentach i bardzo dobrze buduje atmosferę. Teraz próbuję zdobyć szczyt w trybie free solo i mam za sobą już kilka nieudanych prób, w tym jedną bolesną, gdzie spadłem przed samym końcem z powodu odwodnienia Free solo mode i końcówka to jedyny fragment gry, kiedy survival faktycznie coś znaczy, co chyba też warto dodać. Generalnie upadek w tak zaawansowanym momencie to bolesny cios w zagrajmerskie ego, ale cały czas wracam i chcę się wspiąć bez zabezpieczeń. Emocje przy kalkulacji każdego ruchu są wyjątkowe, a przy okazji człowiekowi się pocą ręce, bo jest świadomość, że zła decyzja kończy cały wysiłek. Piękne doznanie, którego nie jest w stanie zniszczyć nawet ta tandetna pożal się boże fabułka
  4. Podziwiam, bo ja bym tyle nie usiedział xd Rozważałem, że może kiedyś jak nie będzie innego wyjścia to się pójdzie na ten maraton i obejrzę np. tylko pierwszą część i pójdę w pizdu, ale szczęśliwe zdecydowali się teraz wyświetlać filmy osobno i mam nadzieję, że w przyszłości to powtórzą. No i z tego co widziałem to taka drużyna pierścienia w piątkowym boxoffice globalnie zajęła trzecie miejsce bijąc wiele innych filmów, które dopiero miały premierę, także dobry prognostyk.
  5. Władca Pierścieni: Dwie Wieże - wersja rozszerzona. Sprawa wygląda tak, że gdy filmowa trylogia święciła triumfy i zachwycała w kinach widzów na całym świecie ja niestety byłem kilkuletnim gówniakiem, któremu nie dane było doświadczyć tego widowiska w warunkach sali kinowej. Z Władcą tak naprawdę pierwszą styczność miałem znacznie później i filmy zrobiły na mnie niesamowite wrażenie czyniąc ze mnie ich wielkiego fana, a miłość do trylogii wręcz przez lata wzrastała mając na uwadze, że współczesny świat kinematografii moim skromnym zdaniem pod bardzo wieloma względami nie jest w stanie nawet dorównać do jakości widowiska, które stworzył w tamtym czasie Peter Jackson. Lata tak sobie mijały, ostatnio nawet zapierdalały, i miałem takie przemyślenia, że kurewsko zazdrościłem tym wszystkim ludziom, którzy poszli na oryginale premiery i mieli szansę zobaczyć to wszystko pierwszy raz właśnie na wielkim ekranie. No i w związku z tym poprzysiągłem sobie, że jeśli nadarzy się odpowiednia okazja, to wybiorę się do kina i wreszcie jako człowiek spełniony będę mógł oznajmić, że widziałem Władcę Pierścieni w kinie. Los zechciał, że pojawiła się szansa z okazji 25-lecia. Wcześniej kina organizowały tylko maratony całej trylogii w wersjach reżyserskich, ale oferta siedzenia 12h przez całą noc nie była skierowana do mnie, mimo całej sympatii jaką darzyłem te filmy. Na szczęście(!) sieć cinema city zdecydowała się też pokazywać wszystkie części osobno w wersjach reżyserskich, więc nie przepuściłem już tej okazji i wybór padł na dwie wieże, choć nie ukrywam, że najbardziej zależało mi na powrocie króla, ale inaczej mi nie pasowało. Generalnie spodziewałem się ledwie garstki osób, a przyszło kilkudziesięciu typa, co było może i zaskoczeniem, ale też i potwierdzeniem, że władca odcisnął wyraźnie swoje piętno na popkulturze. Wrażenia? Miałem poczucie, jakbym oglądał ten film pierwszy raz Trzy i pół godziny zleciało jak za pstryknięciem palca, zero znużenia, zero ziewnięcia. Muzyka i obraz złapały za mordę i nie puściły do samego końca mimo, że już to wszystko widziałem. Najlepszy efekt był przy dodatkowych scenach, które dawały poczucie świeżości i kwestionowały znajomość wydarzeń, bo po prostu części scen już nie pamiętałem, a rozszerzoną wersję dwóch wież oglądałem bardzo dawno temu. Wielki ekran dosłownie uświadomił mi, jak bardzo jest to epickie i zjawiskowe dzieło, chwilami wręcz monumentalne. Zachwyciłem się na nowo grą aktorską, ujęciami plenerów, udźwiękowieniem, realizmem tej iluzji. Kostiumy, scenografia, rekwizyty - wszystko składa się na spektakularną całość, której detale wciągają widza w oszałamiający fantastyczny świat. Bitwa o helmowy jar zasysa rozmachem, a wjazd pana czarodzieja Gandalfa to już był peak Wiedziałem, że będzie lepiej w kinie niż na telewizorku, ale tak dużej w odbiorze różnicy się nie spodziewałem. No i na koniec przy napisach było takie budujące człowieka poczucie, że na chwilę świat stał się normalny i wszystko jest okay. Przepiękna sprawa. Teraz obejrzenie powrotu króla i drużyny pierścienia w kinie to dla mnie obowiązek. Polecam każdemu kto jest fanem, a nie miał okazji obejrzeć żadnego filmu w kinie. Rewelacja.
  6. Sporo ludzi pisze, że AI bo ten oficjalny art z napisem wygląda tak generycznie i bezpłciowo, że ciężko nie mieć takich podejrzeń. Z drugiej strony sylwetka na nim jest niemal identyczna jak ta, którą w zapowiedzi wrzucił wcześniej geoff, ale nawet w tym aspekcie narzędzia ai łatwo umożliwiają stworzenie fejka. Potencjalne screeny z gry za to wyglądają legitnie.
  7. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    A premiera na pc w 2028
  8. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    Oj, tak podejrzanie lekko im przyszło przesunięcie na koniec listopada 2026, że wyczuwam jeszcze jedną obsuwę na wiosnę 2027
  9. Quantum Flux odpowiedział(a) na MBeniek temat w PS4
    Dziwne uczucie, gdy człowiek czyta plotkę o nowym Uncharted robionym przez naughty dog i ma więcej wątpliwości niż pozytywnej ufności xd Ale jeśli to prawda i nie będzie stał za tym wiadomo kto, to może być fajnie.
  10. Quantum Flux odpowiedział(a) na Blizzard_ temat w Battlefield
    W maju grałem w alphę i różnica pomiędzy BF 2042 i BF 6 była dla mnie taka, że ten pierwszy nieudolnie chciał wszczepić w dna serii popularne rozwiązania z coda co zaowocowało karykaturalną parodią, a ten drugi inspiruje się najlepszym co ma konkurencja, ale przede wszystkim wraca do korzeni. Ja przynajmniej tak to odebrałem, a każdy sobie oceni przy otwartej becie. Jedyne co mnie zastanawia - bo oczywiście nie mam zielonego pojęcia jak przebiega proces tworzenia takiej wielkiej gierki - czy ta premiera to nie za szybko, bo podczas bety ilość bugów była porażająca. Wydawało mi się, że pierwszy kwartał 2026 to okienko, w które będą celować.
  11. Nie zdziwię się jak wróci Nawałka, który będzie pełnił przez chwilę rolę wizerunkowego plastra. Jak dotąd Kulesza nie ma powodzenia z selekcjonerami - Sosua łapie pierwszy lepszy lot do Brazylii i spieprza w podskokach, potem CM711 umoczony i śmierdzący aferami z przeszłości, awansujący historycznie do fazy pucharowej mundialu co i tak nikogo nie obchodzi ze względu na fatalną jakość gry i premiową grandę. Następnie portugalski emeryt, który prędzej by wykorkował niż dotrwał do końca zakontraktowanej kadencji widząc co się odwala w piłkarskim świecie kraju nad Wisłą. Wreszcie Probierz, który zostanie zapamiętany z tego, że ładnie się ubrał na jednym z meczów w euro, doprowadził do spiny z Lewandowskim i zachęcił polskich kibiców, by skandowali "Probierz wypierdalaj". Obecny stan polskiej piłki - kibice są wkurwieni, piłkarze są wkurwieni, ogólnie jedno wielkie wkurwienie. Dlatego Kulesza może postawić na Nawałkę, żeby przez chwilę jechać na sentymencie i nostalgii związanymi z euro 2016. Ostatecznie to i tak się okaże pewnie złą decyzją, bo Nawałka jest wyłączony z obiegu, jego czas minął, a na dodatek ostatecznie upadnie mit jego "geniuszu" ku uciesze wielu tych, co twierdzą, że miał wyłącznie farta podczas pełnienia funkcji trenera reprezentacji. Z innej strony ta kadra doprowadziła do takiego momentu, że człowiek w nich nie uwierzy, choćby przyjechała tutaj sama śmietanka trenerska europejskiego futbolu. Patrzysz na te wszystkie piłkarskie mordy ubrane w biało-czerowne stroje i nie ma żadnego paliwa do kibicowania. Niby zawodnicy z solidnych klubów, coś tam niby grają, a gdy przychodzi do kopania piłki w narodowych barwach to jest katastrofa. Istny fenomen xd
  12. Czyli tak: - Grosicki kończy karierę, ale wydaje się to wymuszone brakiem względów u Probierza - Probierz ląduje z walizami na wycieraczce - Nawałka przed odejściem prodiża komentuje zakończenie kariery Grosickiego mówiąc, że wg. niego to nadal jeden z najlepszych zawodników reprezentacji i wciąż jest w stanie wnieść bardzo dużo do zespołu. - Kulesza kręci karuzelą nazwisk wśród, których wymieniany jest Nawałka - Nagle chwilę po zakończeniu kariery i odejściu polskiego guardioli Grosicki wyznaje, że chce wrócić do reprezentacji i dograć eliminacje oraz potencjalny mundial. No ciekawe czy zbieg okoliczności, czy atmosferka w kadrze dawała aż takim szambem xd
  13. Błaszczykowski stracił opaskę kapitańską, ale na rzecz najlepszego piłkarza w dziejach tej reprezentacji, a nie Zielińskiego xd No jest jednak spora różnica w obecnej sytuacji. Przejęcie kapitańskiej pałeczki przez Lewego od Kuby było podyktowane raczej czystym obiektywizmem, atmosfera była w drużynie też zdecydowanie lepsza, kadra miała wtedy świetlaną przyszłość to i Błaszczykowskiemu było łatwiej przełknąć symboliczną utratę przywództwa. A jasne jak słońce jest to, że detronizacja Lewandowskiego przez prodiża to tylko wierzchołek góry lodowej. Trener wykorzystał fakt, że Lewy nie zagra i wygodnie wysadził go ze stołka kapitańskiego. Ależ tam muszą być tarcia, że się taki cyrk odwala xd
  14. No faktem jest, że Straley formalnie za scenariusz nie odpowiadał, ale nie uwierzę do końca, że nie miał wpływu na finalne kształty fabuły. Po prostu za duży zjazd formy był przy TLOU 2, żeby nie połączyć tego z faktem, że wszystkie kluczowe decyzje podejmował samodzielnie Druckmann.
  15. Owszem Druckmann ma bardzo duży wkład w historię produkcji ND, ale nie można zapominać, że on był jednym z dwóch współtwórców The Last of Us i Uncharted 4. Moim zdaniem widać, że bardzo dobry wpływ na Neila od strony kreatywnej miał Bruce Straley i zapewne działało to też w drugą stronę - goście się uzupełniali i nawzajem korygowali lub inspirowali. Jeden drugiego mógł zastopować i zasugerować, że coś może być zbyt radykalnym rozwiązaniem. O tym, że praca w duecie była znacznie bardziej owocna widać właśnie po tym, jak Druckmann wziął się samodzielnie za napisanie drugiej części TLOU. Przecież pod względem fabularnym i pisarskim gra otarła się w niektórych momentach o dno zaliczając przy tym nieprawdopodobny wręcz regres w stosunku do poprzednich produkcji, a dobre i ciekawe pomysły były wgniatane przez badziewny scenariusz rodem z historyjek na wattpadzie pisanych przez nastolatki xd Chłop ma potężny udział i doświadczenie jeżeli chodzi o dziedzictwo studia, ale to może być ten przypadek, że awansował o jeden stołek wyżej niż powinien i jego szczęściem jest to, że trafili mu się mistrzowie kodu i marka studia, które po prostu za uszy pociągnęły jego "dzieło" do góry. Może pierdolę od rzeczy i zamknie mi mordę Intergalacticem, i bym się serio nie obraził, ale nie potrafię uwierzyć w tę grę po TLOU 2 xd Po prostu nie. Jeszcze to mi wygląda na ten przypadek, gdzie do twórcy dotarł jedynie bezmyślny hejt i jakieś groźby wynaturzenców yebanych, a konstruktywna krytyka już nie i facet jeszcze bardziej na przekór dokręci śrubę jeżeli chodzi o tanie kontrowersje, żeby celowo się postawić krzykaczom. Ale jak znowu nie wyjdzie to już mam nadzieję, że gościu założy własne studio i zostawi to Naughty Dog w spokoju, bo to już podchodzić będzie pod pasożytowanie
  16. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    Można odnieść takie wrażenie, ale po nałożeniu mapy z V wychodzi faktyczna skala Vice City i to że mapka w VI będzie absolutnie przepotężna
  17. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    O wiele bardziej na postać współpracującą z tajniakami pasuje mi Lucia, która mogłaby wyjść z więzienia podejmując się współpracy ze służbami i robiąc za wtykę. Generalnie motyw agenta/agentki wydaje się jakoś tak zbyt oczywisty xd Wszyscy spodziewają się jakiegoś niebanalnego plot twistu ze zdradą w relacji tej dwójki, że paradoksalnie staje się on aż za bardzo przewidywalny. Być może później w trakcie historii jedna z postaci dostanie opcję pójścia na współpracę z policją i gracz będzie mógł podjąć decyzję. Trailer 2 jakoś za to utwierdził mnie w przekonaniu, że Lucia i Jason podzielą los gangu Dutcha - będą wzloty i upadki, ale wszystko w pewnym momencie raptownie zacznie się walić i sypać.
  18. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    To fake info raczej było - Jason Schreier zdementował to.
  19. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    Gierki od rockstara to wyjątkowo nielicznie przypadki, kiedy spodziewanie się w nich downgrade'u poważnie naraża niedowiarków na ośmieszenie. Myślę, że finalnie VI będzie się prezentować przynajmniej jak na tym drugim trailerze, czyli kurde wprost kapitalnie Ten maj 2026 już tak bardzo nie boli, niech tam majstrują spokojnie tego mesjasza i zbawcę gamingu.
  20. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    Te ogłoszenie o obsuwie wydaje się mocno forsowne, bo na oficjalnej stronie nie chciało im się nawet zmienić info o 2026 i dodatkowo nie przygotowali tej samej grafiki chociaż ze zmienioną datą. Pomijając zaskakujący fakt braku jakichkolwiek nowych materiałów to śmierdzi to jednak niepodobną do nich amatorszczyzną. Wygląda też na to, że zwyczajnie się pośpieszyli z tym trailerem w 2023 i mogli sobie spokojnie go przenieść na 2024 i tym samym zaliczylibyśmy stary i utrwalony cykl wydawniczy rockstara - premiera około 2 lata od pierwszego zwiastuna. Ale kto już ich tam wie z tymi opóźnieniami, wszystko jeszcze przed nami - kilka lat temu prognozowano premierę na pastgenach i faktycznie teraz znowu te prognozy mogą się okazać prawdziwe, tylko że pastgenem w momencie premiery gta 6 nie będzie ps4, a ps5 xD I jeszcze beka jak teraz rockstar od czasu RDR2 zmienił kulturę pracy niwelując crunch wśród pracowników, a ostatecznie okaże się, że bez zarzynania się w biurach podczas nadgodzin wypuszczą jak na ich standardy niedopracowany szajs.
  21. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    Pewnie klasycznie wleci jeszcze jeden delay na początku 2026 i gra wyjdzie jesienią xd
  22. Quantum Flux odpowiedział(a) na Masny temat w Rockstar☆ Games
    2026 rok. Przesunięcie nawet bez trailera, nawet bez jednego screena, lol.
  23. Quantum Flux odpowiedział(a) na Figuś temat w Ogólne
    Estetyka i design gierki są jakieś takie odpychające i bez wyrazu. Za darmo bym tego nie chciał odpalać, a oni w 2025 wychodzą z czymś takim żądając kasy xdd Sony też mocne, temu czemuś dają zielone światło, a spróbować zrobić chociaż grę usługę na marce killzone czy resistance to już im nawet ręka nie drgnie, bo pewnie z jakichś analiz rynku im wychodzi, że gierki by się nie przyjęły xd Dobrze, że się taki Concord przyjął. Żenada.
  24. Generalnie to TTK faktycznie został zmniejszony, ale nie czuję jakiejś specjalnej różnicy między tym co jest teraz, a było kiedyś. Na pewno nie jest to apex legends, gdzie ma się więcej czasu na reakcję i odpowiedź na strzały w plecy czy z zaskoczenia. IMO z obecnym movementem jest odrobinę łatwiej na reakcję niż w pierwszej wersji warzone, bo tam był tylko slide cancel do przodu i nara, a teraz można pajacować w każdym kierunku i samo przemieszczanie się jest szybsze niż w pierwotnej wersji. Jak niektórych teraz ludzi próbowałem zestrzelić snajpą z dystansu to myślałem, że pierdolca dostanę, bo takie tańce odstawiali. Po premierze Verdanska warzone już dawno nie był tak blisko złotego środka. Wreszcie czuć, że jest to battle royale, a nie deatmatch na dużej mapie.
  25. https://www.callofduty.com/blog/2025/03/call-of-duty-warzone-verdansk-map-return-intel-drop Jak trwoga do boga verdańska W akcie desperacji i w rezultacie słabnącego zainteresowania warzone twórcy sięgają po ostatnią deskę ratunku i odgrzewają kotleta w postaci starej, oryginalnej i w sumie najlepszej mapki, jaką wydali. Sam myślałem, że to wyłącznie perfidne żerowanie na sentymencie, ale po przeczytaniu patcha okazuje się, że metamorfoza będzie miała znacznie głębszy wymiar. Z grubszych zmian: - Verdansk odtworzony, jak podają twórcy, w 95 procentach zgodnie z oryginałem. Mapa otrzymała remasterskie szlify i ma być ładniejsza, a przy tam zachować ten specyficzny klimat z początków. Poprawione oświetlenie, tekstury itd. - Movement zostaje oddzielony od zwykłego multiplayera w nowym black opsie. Jego nowa wersja zwana omnimovementem co prawda pozostanie w warzone, ale wszystko ma zostać znacznie bardziej spowolnione i upodobnione do sposobu poruszania się, jaki miał miejsce, gdy warzone debiutował pięć lat temu. Niby ma być czytelnie i wszystko ma już tak nie zapierdalać, ale to się dopiero okaże. Sama deklaracja jednak w pytę, mnóstwo ludzi się irytowało, że każda nowa część serii wymuszała całkowitą integrację na warzone, a teraz chyba chcą by ten tryb miał swój własny feeling. - Wraca floating loot. Odchodzą od realistycznej wersji rozmieszczania lootu na ziemi, półkach itp. Teraz będzie wszystko wisiało w powietrzu jak dawniej. Dla mnie na plus, o wiele lepiej się zbierało itemki w tej oryginalnej wersji, było bardziej przejrzyście i człowiek mniej czasu spędzał z mordą na podłodze. - Balony, linki i inne tego typu gówna umożliwiające bezkarną i zbyt uproszczoną rotację w postaci latania wędrują do śmietnika. Przemieszczać na mapce trzeba będzie się z buta, lub pojazdami, które wreszcie dzięki tej zmianie wracają do łask i staną się istotnym elementem na polu walki. Wraca tym samym aspekt strategiczny, a nie że z każdej miejscówki możesz się z palcem w dupie wydostać, bo masz w kieszeni linkę, która cię wyrzuci w kosmos i polecisz na dwieście metrów. - Mnóstwo mniejszych zmian, które polegają na przywróceniu dawnych elementów, by odtworzyć gameplay z pierwszej wersji warzone: oryginalny voice announcer, 150 graczy, oryginalne cinematiki, strzelanie w powietrzu, kontrakty, ulepszenia polowe, skrzynki wraz ze starymi dźwiękami. Trochę tego jest i niektóre rzeczy to niby żadne nowości i "przecież to było", ale nikt nie prosił, żeby pewnie detale wywalać, jak to zrobili w Warzone 2.0 i później. No generalnie nie będzie można chyba oneshootować snajperkami z każdej odległości jak dawniej, nawet nie wiem czy teraz się da, bo mnie w ogóle nie grzał warzone ostatnimi czasy. Dużo ludzi narzeka na oszustów, ale mają buffować niby antycheat na nowy sezon. Jak ktoś nie lubił festiwalu kolorowych skóreczek i innych baśniowych stworów, to się nic w tej kwestii oczywiście nie zmieni - ja sam nie jestem fanem tej cyrkowej stylistyki jaką przyjął cod, ale przełknąłbym to bez problemu, gdy gameplay był znowu wciągający. Premiera 3 kwietnia i autentycznie jestem ciekaw czy to wypali, bo granie z ziomkami podczas tej zajebanej pandemii w pierwszego warzone wspominam bardzo dobrze. Moment wypuszczenia nowego sezonu będzie na pewno najlepszym na przetestowanie, bo wróci mnóstwo casuali i nie będzie czuć natężenia sweatów i przebodźcowanych i nienasyconych kidów

Account

Navigation

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.