-
Cyfrowe zakupy growe!
Taki jest plan, Reanimal i tak poczeka do momentu wydania wszystkich DLC.
-
Cyfrowe zakupy growe!
-
007 First Light
Dobra, tym zwiastunem kupili mnie w pełni. Day 1 wleci.
-
007 First Light
Kusi ten Bond coraz bardziej. Ciekawe jak będzie wyglądał podział między akcją, a hitmanową piaskownicą, i na ile różnorodna będzie ta infiltracja przy kolejnych przejściach. Cenowo jest dosyć przyzwoicie jak na premierę.
-
Crimson Desert
U mnie też na odwrót. Jedyne o czym myślę przed kolejną sesją to to, czy wjedzie spontaniczna eksploracja, poboczne czy może zaplanuję sobie drogę do kolejnego punktu w oddali. Albo ostatecznie nic z tego nie wyjdzie, bo gra znowu odciągnie czymś moją uwagę. Jestem chyba na dobrej drodze do uzależnienia, a dopiero drugi rozdział zacząłem.
-
Crimson Desert
Po 7 godzinach zero problemów w trybie wydajności, śmiga pięknie, graficznie też bardzo ładnie.
-
Crimson Desert
No jest tu co robić. Jakieś cztery godzinki pograłem, a nawet dobrze głównego wątku nie „ugryzłem”. Dotarłem do Hernard, spełniłem parę dobrych uczynków, a w między czasie tablica ogłoszeń, długi spacer po mieście i okolicach, standardowe poboczne - przynieś drewno, złów rybę, itp. I jakbym mógł to pewnie siedziałbym przed konsolą jeszcze dłużej. Oczywiście jak na typowego zbieracza przystało do moich rąk przykleja się wszystko i to chyba największy problem póki nie odblokuje więcej miejsca w ekwipunku. Ale póki co dołączam do osób oczarowanych CD, cały czas myślę tylko o tym, żeby odpalić konsole. Najlepsze uczucie
-
własnie ukonczyłem...
Moja też zauważyła, ale nie wiem czy to dobrze czy źle. Mówiłem, że gram tylko dla fabuły
-
Zakupy growe!
-
własnie ukonczyłem...
Stellar Blade (PS5) Jedno z tych zajebistych zaskoczeń. Pamiętam, że gdzieś w przelocie o Stellarku słyszałem, jakieś materiały widziałem, ale raczej nigdy nie miałem tego tytułu na liście - muszę mieć. Ale że była promka, to kupiłem i trafiła na półkę. Tak jak pisałem w wątku o grze; początek był świetny, później nieco gorzej, ale jak już zaskoczyło to przepadłem. To, czego się obawiałem, tj. trudność i odradzanie się mobkow okazało się największym pozytywnym zaskoczeniem spośród wielu. Umiejętności do odblokowania jest masa, a dzięki temu walka, choć w zależności od biomu stanowi wyzwanie, staje się strasznie uzależniającą siekanką. Do tego stopnia, że już pod koniec wątku głównego wracałem w odwiedzone już naście razy lokacje, żeby powyrzynać wrogów i potrenować kombosy. Nie opanowałem pewnie nawet połowy tego, co gra oferuje, ale fantastycznie mi się kroiło hordy przeciwników. Kolejna sprawa - lokacje. Ktoś niedawno wspominał, że miejscówek typu „pustynia” jest za dużo i wdaje się znużenie. Nic bardziej mylnego, to zupełnie dwa odmienne od siebie obszary, z zupełnie innym terenem czy kolorystyką, a nawet muzyką. Za każdym razem byłem zachwycony projektem świata, który, swoją drogą, eksploruje się bardzo przyjemnie, od czasu do czasu rozwiązując jakąś prostą zagadkę środowiskową. Jest to bardzo organiczne. Ogólnie pod względem różnorodności lokacji, a przy tym rozgrywki balans jest idealny. Gra naprzemiennie rzuca nas w otwarte tereny, w między czasie przenosi gracza do bardziej zamkniętych obszarów, więc nie ma mowy o przesycie czy niedosycie (ten pojawia się tylko pod koniec fabuły, bo zwyczajnie chce się więcej). Jeżeli ktoś odpuścił ten tytuł do tej pory, sądząc, że chodzi tu tylko o opiętą w lateks bohaterkę, która sieka sobie dowoli wrogów, a fabuła ma mniejszą wartość, to srogo się zawiedzie, bo historia sama w sobie naprawdę dowozi. Są tu jakieś twisty, raczej do przewidzenia, ale główny wątek jest solidny, nie rozczarowuje, a co najważniejsze, po prostu ciekawi. A żeby ten wątek uzupełnić twórcy rozrzucili wszędzie masę notatek dla miłośników takich znajdziek. Nie tylko głównym wątkiem człowiek żyje, więc warto wspomnieć o misjach pobocznych i aktywnościach. Jest tego sporo. Zadania to w większości „przynieść i znajdź”, chociaż trafi się coś ciekawszego u ważniejszych NPCów, ale jak ktoś calakuje, to myślę że warto. Nie raz trafimy w jakiś zakamarek już dobrze przeczesanej mapy, a po drodze wpadnie kolejna znajdźka do kolekcji. I co ciekawe, tutaj tego typu poboczniaki sprawiają frajdę. Znajdź 10 motylków i zrób selfie? No nie powiem, bawiłem się przednio, a może po prostu bohaterka kupiła mnie na tyle, że latałem za nią wszędzie, a może to ten świat, który naprawdę chce się przeczesać w pełni, a może ścieżka dźwiękowa, która jest wprost zajebista i robi tu za pełnoprawnego bohatera. Pewnie wszystkiego po trochę. Na koniec wspomnę o wędkowaniu - niby dla relaksu, a rzecz mocno uzależnia, do tego stopnia, że dwie godziny spędziłem na jednej sesji w różnych łowiskach. Naprawdę nie wiem jak Koreańczycy to zrobili, ale kurde wszystko praktycznie mi tu zagrało. Rzeczy, które gdzie indziej bym pewnie olał, tutaj pochłonęły mnie w pełni. Aktywności, które teoretycznie nie powinny się tu znaleźć, wpasowały się idealnie w całość. Jest tu więcej takich niuansów. No magicy. Na premierę dwójki na pewno się zrehabilituję i wezmę day one. Twórcy dowieźli, a im bliżej końca, tym bardziej się rozkręcali i zaskakiwali. Spire 4, kilka sekwencji i bossowie w tym etapie to czapki z głów. Czysty geniusz. Gdyby nie kolejny tytuł do ogrania w kolejce, to już bym leciał z NG+. 9/10.
-
Crimson Desert
Gadałem dzisiaj z ziomkiem, który gierkowo się raczej wypalił, co premiera, to tytuł odpalony na chwilę, bez większej zajawki. Ale podczas gadki zeszło na tematy gierkowe i pytam czy coś słyszał o CD…no i chłop już 60h wbite, więc faktycznie coś jest na rzeczy z tym molochem, że tak przyciągnął graczy. Dzisiaj w końcu zamówiłem swoją kopię, więc jak dobrze pójdzie to za tydzień wchodzę w to. Już bardziej nakręcić się nie da
-
Crimson Desert
Ale nakręciliście pany. Od paru stron żałuję, że anulowałem preorderka… A teraz nie dość, że na starej Piątce hula jeszcze lepiej, to ta wasza szczera ekscytacja mocno się udziela, że ciągle się waham. Niby nie chcę rozgrzebywać tego, co aktualnie ogrywam, ale to wszystko tutaj brzmi tak dobrze…
-
Stellar Blade
U mnie na odwrót. Po bombastycznym początku opadł lekko, ale im dalej tym lepiej. Już trzykrotnie przeleciałem Pustkowia i za każdym razem wracając po znajdźki czy poboczne byłem zdziwiony ile pomniejszych obszarów pominąłem. Eksploracja mi tu robi. Nawet odradzanie się przeciwników, którego fanem nie jestem tutaj działa. Od punktu do punktu, siekając okolicznych wrogów to sama przyjemność, bez grama frustracji, a jak się opanuje system walki to już w ogóle rewelacyjnie się leci. No i Ewka sympatyczna z każdej strony. Póki co staram się dawkować fabułę, robiąc co się da. Kompletuję sobie selfiaki i jestem, o dziwo, zachwycony xd Ogólnie Stellarek wciągnął mnie okrutnie, a nic tego nie zapowiadało po pierwszej godzince, dwóch. EDIT/ Apka PS pokazuje 55% ukończenia, a jest tylko lepiej. Idealny balans między otwartymi lokacjami i liniowymi. Chce się eksplorować każdy możliwy kąt. Muza, setting i uzależniająca rozgrywka robią swoje. Serio, z reguły mam tak, że chcę zrobić, co się da i pchać wątek główny, a tutaj wracam co jakiś czas do już wyczyszczonych miejsc, żeby posiekać wrogów i przebiec się po miejscówkach, w których byłem już naście razy. Czysta przyjemność. Czas odpocząć i zabrać się za wędkarstwo
-
Platinum Club
41 Resident Evil Requiem (PS5) Mam i ja, w końcu, bo po wielu mękach na najwyższym poziomie, jakoś w połowie przeskoczyłem na nieskończone ammo. Tak czy inaczej doświadczenie zajebiste, bo wleciał też pierwszy speedrun, które z reguły pomijam, a tu bawiłem się znakomicie kombinując. O grze wszystko zostało powiedziane, u mnie po trzech przejściach wpada potężne 9 z plusikiem. Kapitalny tytuł, bardzo filmowy, graficznie na poczciwej fatce prezentuje się cymes. Niestety jeżeli chodzi o OST, to mało co zapamiętam, poza creditsami i paroma sekwencjami. A, oryginalna ścieżka dźwiękowa z RE2 w wiadomych miejscach robi ogromną robotę. Teraz tylko czekać na DLCki i wleci kolejne przejście. Jeżeli chodzi o platynkę, to na tle innych Złych Rezydencji jest prawie że banalnie. Wyjadacze powiedzą, że brak w tym wyzwania, ja powiem, że dla mnie optymalnie. Bez wymaganych rang czy zbyt wielu warunków do spełnienia. Sporo ułatwiaczy rozgrywki, a nawet notatki i szopy są rozmieszczone tak, że można je wyczyścić praktycznie w jednym przejściu. Dla mnie idealny zestaw pucharków.
-
Resident Evil 9 Requiem
Jest ciężko kurna, nie wiem czy faktycznie nie pójść w nieskończoną amunicję, albo odłożyć pada i na spokojnie jutro podejść. Po segmentach z Grace liczyłem już na spacerek… Gnoją mnie tak okrutnie