-
The Blood of Dawnwalker
Przerwa na ładowanie kontrolera… Ale to wciąga, zaraza. Chce się robić wszystko, tak jak pisałem wcześniej, a z drugiej strony nie pchać niczego do przodu i zwiedzać punkty na mapce, żeby zatrzymać czas w miejscu. Do tego ten jebaniutki duelist daje tak w kość, że aż swędzi łapa, żeby go obniżyć, ale później kiedy ta sama potyczka wejdzie za nastym razem idealnie to aż chce się żyć. A sam świat i dialogi, serio jakiś młodszy braciak Gerwanta. Chłonie się to wszystko na raz, a ja już teraz wiem, że z głowy ten Dawnwalker mi nie wyjdzie, dokładnie tak samo jak Wiedźmin od REDów. Poezja
-
The Blood of Dawnwalker
Muszę się odzwyczaić od czyszczenia pytajników i pomagania każdemu, kogo spotkam, bo serio jak czas ucieka to lekki stresik jest. Ciągle coś odciąga uwagę…
-
The Blood of Dawnwalker
Przy upływającym czasie, to by było dopiero wyzwanie xd rodzina rodziną, ale partyjki gwinta nigdy nie odmówię.
-
The Blood of Dawnwalker
Prolog skończony, poziom trudności duelist i faktycznie łatwo o srogi wpierdziel już na samym początku, więc później będzie już tylko gorzej. Ale absolutnie warto. I mimo że wkurvia mnie od czasu do czasu to drewno, to jednak siedzi ten wampir w głowie po tych paru godzinach na tyle, że już bym sobie pyknął kolejną sesyjkę. Rzadko kiedy nie mogę się skupić na czymś, bo potrzeba powrotu do giereczki jest tak silna. No i duch Gerwanta jest tu mocno odczuwalny, a dla mnie to instant love.
-
The Blood of Dawnwalker
Szkalujesz polskie giereczki to karma dopadła
-
The Blood of Dawnwalker
Wczoraj trochę popykałem i jedyne co mi w tym drewnie przeszkadza to bieg bohatera. I bez sprintu chłop leci na pełnej, ciężko mi to wyczuć i lekko wybija z rytmu, a spacerkiem nie polatam, bo czas leci… a już na sam start ciężkie wybory - zostać z dupeczką na lekcji języka hehe czy biec do matuli z ziółkami jednak. Nie jest lekko. Na razie zassało, ale na dłużej przysiądę dopiero po weekendzie mam nadzieję.
-
The Blood of Dawnwalker
Pograłem chwilę, rozpocząłem prolog i drewienko mocne, ale czuć ducha Wieśka i dosyć szybko wsiąknąłem. Ścieżka dźwiękowa dobrze smyra. System walki też bardzo na plus i nawet 30 klatek dość płynne jakkolwiek to nie zabrzmi.
- Saros
-
Marvel's Wolverine
Wspaniałe to było, pamiętam. Mój pajęczak uratował trzech chłopów z rzędu i każdy miał chłopa, który był wielkim fanem pajączka. Już wtedy myślałem, że jest źle, ale jeszcze wtedy nie wiedziałem o tych oświadczynach na kampusie…
- Saros
-
Zakupy growe!
-
The Blood of Dawnwalker
No bidnie ta wydajność wygląda, ale może dlatego warto będzie ograć w jakości, w 30 klatkach, żeby oczy się powoli przyzwyczajały do płynności nadchodzącego GTA xd
-
GTA VI
Mi tam się podoba, zero zastrzeżeń. Proste, przejrzyste i po prostu pasuje. Z kolei na redditach co chwilę widzę przypierdolkę o UI, magiczne butelki z piwem, ukryte w dupsku telefony, ale za to masę spustów spermiarzy w kierunku spoconej Lucii i jej stooopek. Niesamowite jakie Rockstar wywołuje emocje. Jak kiedyś dojdzie do tego wersja VR, to piwniczaki dorzucą grube hajsy żeby w końcu dotknąć.
-
DC
Nic a nic. Po skompletowaniu Knightfall i serii Halloweenowej zupełnie sobie odpuściłem, nawet nie wiem, co tam ciekawego wyszło od tamtego czasu… najbardziej właśnie hajpowałem się na batka Snydera i powiększone wydanie TDKR.
-
Assassin's Creed: Black Flag Resynced
Fabuła dawno ukończona, zostały mi już dwa trofiki do platyny i wychodzi na to, że w moim przypadku ten asasyn najlepiej się sprawdza właśnie jako symulator życia pirata aniżeli cokolwiek innego. Historia mnie rozczarowała, w połowie znudziła, ale jednak to, co się dzieje na wodach niesamowicie relaksuje + widoczki. Gierka w sam raz, żeby sobie wrócić od czasu do czasu i po prostu pożeglować. Nawet czyszczenie odkrytych wcześniej lokacji zaczęło mi sprawiać jakąś tam frajdę. Ale te legendarne statki to kpina. Udało mi się zniszczyć jeden, z resztą się męczę i nie jest kolorowo.