Uzytnik30
Użytkownicy
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda stronę główną forum
Treść opublikowana przez Uzytnik30
-
007 First Light
Dobra, tym zwiastunem kupili mnie w pełni. Day 1 wleci.
-
007 First Light
Kusi ten Bond coraz bardziej. Ciekawe jak będzie wyglądał podział między akcją, a hitmanową piaskownicą, i na ile różnorodna będzie ta infiltracja przy kolejnych przejściach. Cenowo jest dosyć przyzwoicie jak na premierę.
-
Crimson Desert
U mnie też na odwrót. Jedyne o czym myślę przed kolejną sesją to to, czy wjedzie spontaniczna eksploracja, poboczne czy może zaplanuję sobie drogę do kolejnego punktu w oddali. Albo ostatecznie nic z tego nie wyjdzie, bo gra znowu odciągnie czymś moją uwagę. Jestem chyba na dobrej drodze do uzależnienia, a dopiero drugi rozdział zacząłem.
-
Crimson Desert
Po 7 godzinach zero problemów w trybie wydajności, śmiga pięknie, graficznie też bardzo ładnie.
-
Crimson Desert
No jest tu co robić. Jakieś cztery godzinki pograłem, a nawet dobrze głównego wątku nie „ugryzłem”. Dotarłem do Hernard, spełniłem parę dobrych uczynków, a w między czasie tablica ogłoszeń, długi spacer po mieście i okolicach, standardowe poboczne - przynieś drewno, złów rybę, itp. I jakbym mógł to pewnie siedziałbym przed konsolą jeszcze dłużej. Oczywiście jak na typowego zbieracza przystało do moich rąk przykleja się wszystko i to chyba największy problem póki nie odblokuje więcej miejsca w ekwipunku. Ale póki co dołączam do osób oczarowanych CD, cały czas myślę tylko o tym, żeby odpalić konsole. Najlepsze uczucie
-
własnie ukonczyłem...
Moja też zauważyła, ale nie wiem czy to dobrze czy źle. Mówiłem, że gram tylko dla fabuły
-
Zakupy growe!
-
własnie ukonczyłem...
Stellar Blade (PS5) Jedno z tych zajebistych zaskoczeń. Pamiętam, że gdzieś w przelocie o Stellarku słyszałem, jakieś materiały widziałem, ale raczej nigdy nie miałem tego tytułu na liście - muszę mieć. Ale że była promka, to kupiłem i trafiła na półkę. Tak jak pisałem w wątku o grze; początek był świetny, później nieco gorzej, ale jak już zaskoczyło to przepadłem. To, czego się obawiałem, tj. trudność i odradzanie się mobkow okazało się największym pozytywnym zaskoczeniem spośród wielu. Umiejętności do odblokowania jest masa, a dzięki temu walka, choć w zależności od biomu stanowi wyzwanie, staje się strasznie uzależniającą siekanką. Do tego stopnia, że już pod koniec wątku głównego wracałem w odwiedzone już naście razy lokacje, żeby powyrzynać wrogów i potrenować kombosy. Nie opanowałem pewnie nawet połowy tego, co gra oferuje, ale fantastycznie mi się kroiło hordy przeciwników. Kolejna sprawa - lokacje. Ktoś niedawno wspominał, że miejscówek typu „pustynia” jest za dużo i wdaje się znużenie. Nic bardziej mylnego, to zupełnie dwa odmienne od siebie obszary, z zupełnie innym terenem czy kolorystyką, a nawet muzyką. Za każdym razem byłem zachwycony projektem świata, który, swoją drogą, eksploruje się bardzo przyjemnie, od czasu do czasu rozwiązując jakąś prostą zagadkę środowiskową. Jest to bardzo organiczne. Ogólnie pod względem różnorodności lokacji, a przy tym rozgrywki balans jest idealny. Gra naprzemiennie rzuca nas w otwarte tereny, w między czasie przenosi gracza do bardziej zamkniętych obszarów, więc nie ma mowy o przesycie czy niedosycie (ten pojawia się tylko pod koniec fabuły, bo zwyczajnie chce się więcej). Jeżeli ktoś odpuścił ten tytuł do tej pory, sądząc, że chodzi tu tylko o opiętą w lateks bohaterkę, która sieka sobie dowoli wrogów, a fabuła ma mniejszą wartość, to srogo się zawiedzie, bo historia sama w sobie naprawdę dowozi. Są tu jakieś twisty, raczej do przewidzenia, ale główny wątek jest solidny, nie rozczarowuje, a co najważniejsze, po prostu ciekawi. A żeby ten wątek uzupełnić twórcy rozrzucili wszędzie masę notatek dla miłośników takich znajdziek. Nie tylko głównym wątkiem człowiek żyje, więc warto wspomnieć o misjach pobocznych i aktywnościach. Jest tego sporo. Zadania to w większości „przynieść i znajdź”, chociaż trafi się coś ciekawszego u ważniejszych NPCów, ale jak ktoś calakuje, to myślę że warto. Nie raz trafimy w jakiś zakamarek już dobrze przeczesanej mapy, a po drodze wpadnie kolejna znajdźka do kolekcji. I co ciekawe, tutaj tego typu poboczniaki sprawiają frajdę. Znajdź 10 motylków i zrób selfie? No nie powiem, bawiłem się przednio, a może po prostu bohaterka kupiła mnie na tyle, że latałem za nią wszędzie, a może to ten świat, który naprawdę chce się przeczesać w pełni, a może ścieżka dźwiękowa, która jest wprost zajebista i robi tu za pełnoprawnego bohatera. Pewnie wszystkiego po trochę. Na koniec wspomnę o wędkowaniu - niby dla relaksu, a rzecz mocno uzależnia, do tego stopnia, że dwie godziny spędziłem na jednej sesji w różnych łowiskach. Naprawdę nie wiem jak Koreańczycy to zrobili, ale kurde wszystko praktycznie mi tu zagrało. Rzeczy, które gdzie indziej bym pewnie olał, tutaj pochłonęły mnie w pełni. Aktywności, które teoretycznie nie powinny się tu znaleźć, wpasowały się idealnie w całość. Jest tu więcej takich niuansów. No magicy. Na premierę dwójki na pewno się zrehabilituję i wezmę day one. Twórcy dowieźli, a im bliżej końca, tym bardziej się rozkręcali i zaskakiwali. Spire 4, kilka sekwencji i bossowie w tym etapie to czapki z głów. Czysty geniusz. Gdyby nie kolejny tytuł do ogrania w kolejce, to już bym leciał z NG+. 9/10.
-
Crimson Desert
Gadałem dzisiaj z ziomkiem, który gierkowo się raczej wypalił, co premiera, to tytuł odpalony na chwilę, bez większej zajawki. Ale podczas gadki zeszło na tematy gierkowe i pytam czy coś słyszał o CD…no i chłop już 60h wbite, więc faktycznie coś jest na rzeczy z tym molochem, że tak przyciągnął graczy. Dzisiaj w końcu zamówiłem swoją kopię, więc jak dobrze pójdzie to za tydzień wchodzę w to. Już bardziej nakręcić się nie da
-
Crimson Desert
Ale nakręciliście pany. Od paru stron żałuję, że anulowałem preorderka… A teraz nie dość, że na starej Piątce hula jeszcze lepiej, to ta wasza szczera ekscytacja mocno się udziela, że ciągle się waham. Niby nie chcę rozgrzebywać tego, co aktualnie ogrywam, ale to wszystko tutaj brzmi tak dobrze…
-
Stellar Blade
U mnie na odwrót. Po bombastycznym początku opadł lekko, ale im dalej tym lepiej. Już trzykrotnie przeleciałem Pustkowia i za każdym razem wracając po znajdźki czy poboczne byłem zdziwiony ile pomniejszych obszarów pominąłem. Eksploracja mi tu robi. Nawet odradzanie się przeciwników, którego fanem nie jestem tutaj działa. Od punktu do punktu, siekając okolicznych wrogów to sama przyjemność, bez grama frustracji, a jak się opanuje system walki to już w ogóle rewelacyjnie się leci. No i Ewka sympatyczna z każdej strony. Póki co staram się dawkować fabułę, robiąc co się da. Kompletuję sobie selfiaki i jestem, o dziwo, zachwycony xd Ogólnie Stellarek wciągnął mnie okrutnie, a nic tego nie zapowiadało po pierwszej godzince, dwóch. EDIT/ Apka PS pokazuje 55% ukończenia, a jest tylko lepiej. Idealny balans między otwartymi lokacjami i liniowymi. Chce się eksplorować każdy możliwy kąt. Muza, setting i uzależniająca rozgrywka robią swoje. Serio, z reguły mam tak, że chcę zrobić, co się da i pchać wątek główny, a tutaj wracam co jakiś czas do już wyczyszczonych miejsc, żeby posiekać wrogów i przebiec się po miejscówkach, w których byłem już naście razy. Czysta przyjemność. Czas odpocząć i zabrać się za wędkarstwo
-
Platinum Club
41 Resident Evil Requiem (PS5) Mam i ja, w końcu, bo po wielu mękach na najwyższym poziomie, jakoś w połowie przeskoczyłem na nieskończone ammo. Tak czy inaczej doświadczenie zajebiste, bo wleciał też pierwszy speedrun, które z reguły pomijam, a tu bawiłem się znakomicie kombinując. O grze wszystko zostało powiedziane, u mnie po trzech przejściach wpada potężne 9 z plusikiem. Kapitalny tytuł, bardzo filmowy, graficznie na poczciwej fatce prezentuje się cymes. Niestety jeżeli chodzi o OST, to mało co zapamiętam, poza creditsami i paroma sekwencjami. A, oryginalna ścieżka dźwiękowa z RE2 w wiadomych miejscach robi ogromną robotę. Teraz tylko czekać na DLCki i wleci kolejne przejście. Jeżeli chodzi o platynkę, to na tle innych Złych Rezydencji jest prawie że banalnie. Wyjadacze powiedzą, że brak w tym wyzwania, ja powiem, że dla mnie optymalnie. Bez wymaganych rang czy zbyt wielu warunków do spełnienia. Sporo ułatwiaczy rozgrywki, a nawet notatki i szopy są rozmieszczone tak, że można je wyczyścić praktycznie w jednym przejściu. Dla mnie idealny zestaw pucharków.
-
Resident Evil 9 Requiem
Jest ciężko kurna, nie wiem czy faktycznie nie pójść w nieskończoną amunicję, albo odłożyć pada i na spokojnie jutro podejść. Po segmentach z Grace liczyłem już na spacerek… Gnoją mnie tak okrutnie
-
Resident Evil 9 Requiem
Pytam ogólnie jak to u was wygląda w kwestii miejsca na podium, ja już trzecie przejście robię, więc zadowolony to mało powiedziane.
-
Resident Evil 9 Requiem
Ktoś już przeszedł ileś tam razy i może stwierdzić, że to najlepsza odsłona? Nie ukrywam, że w gierkach poza grywalnością dla mnie narracja też musi robić, a tutaj ilość przerywników i ich jakość powala. Świetnie jest to wyreżyserowane, bardzo filmowo.
-
Resident Evil 9 Requiem
Niepotrzebnie sejwa nadpisałem, bo teraz w zasadzie wyskakuje mi przed save roomem kiedy już tam dobiegam i przed samym wejściem ginę na hita. Zawsze mnie złapie. Wydaje się, że jest też odporna na requiem, bo stoi niewzruszona po kilku strzałach. Ale też za szybko chciałem ten segment chyba zrobić, więc trochę pokombinuje. Dzięki.
-
Resident Evil 9 Requiem
Zacząłem trzecie przejście na poziomie Insane i był to spacerek aż do Idzie ją jakoś stunować rewolwerem czy trzeba będzie pobiegać? 4-5 strzałów i leci na mnie lekko
-
Resident Evil 9 Requiem
Nadchodzi nowy kontencik
-
Resident Evil 9 Requiem
Trafił się pierwszy Resident, w którym platyna będzie dla mnie osiągalna. Zajebiście mnie to cieszy, bo mimo mojego uwielbienia do RE2R i RE4R, nie daje mi satysfakcji aż takie maksowanie, wielokrotne przechodzenie, wymogi pod przejścia, itp. (ale ogromny szacun dla każdego, kto ogarnia run za runem ku platynie). A tutaj żadnych wymaganych rang do zdobycia, a nawet znajdźki są w zasadzie pod nosem; szopy i dokumenty można ogarnąć wszystkie praktycznie w jednym przejściu. Problematyczny wydawał mi się w założeniach speedrun poniżej 4 godzin, bo presja nie dla mnie, zawsze pomijałem takie pucharki, ale że Requiem siadło mi idealnie, to się skusiłem i zmieściłem się w 3:30 jakoś. Całkiem spoko doświadczenie, ale raczej zostanie tym z kategorii jednorazowych. Teraz już tylko na hardzie pozostaje to przejść definitywnie, zebrać myśli do kupy (wciąż nie wiem czy z 9+ pójdzie w dół czy w górę), zwieńczyć platynką i na półeczkę.
-
Resident Evil 9 Requiem
Napisy końcowe sobie lecą, i mimo pewnych drobnych zgrzytów, które myślę przetrawią się lepiej podczas drugiego przejścia, całość to absolutny top top. Masa zaskoczeń, masa dobra i absurdy, które wchodzą lekko, bez popity. Wszystko idealnie zagrało. To, czego się obawiałem, przeplatana dwiema postaciami fabuła, sprawdza się rewelacyjne. Konsekwentnie podzielona, dając każdej postaci dostatecznie się „pokazać” i nie znużyć. Ani razu nie czułem jakiegoś przesytu. Muszę przyznać, że Requiem kupiłem głównie dla Leona, ale nowa protagonistka dotrzymała dzielnie kroku. Świetny finał, nawet łezka się pojawiła. Miałem lecieć następnie z RE5 i 6, ale pokuszę się o jeszcze jedno, może dwa przejścia Requiem, bo taki dobry szpil się trafił. Oby DLC fabularne się pojawiły szybciej niż później.
-
Resident Evil 9 Requiem
Wystarczy się zakraść i załatwić go na hita injectorem.
-
Resident Evil 9 Requiem
Już chyba blisko końca, ale co tam się wyprawia to niech mnie uj spoiler Ktoś grał z OG ost i orientuje się czy Spoiler
-
Resident Evil 9 Requiem
Nahajpowany byłem na Liczę, że później będzie…nieco ciekawiej. W każdym razie intryga się zagęszcza, a cinematiki są tip top.
-
Resident Evil 9 Requiem
Może zamknę całość w 20 godzinach. Póki co, wg konsoli, 33 procent fabuły (8 godzin). Gra się wybornie, chociaż po długim segmencie z Grace, ten Leona był zaskakująco krótki… Na dzisiaj jednak koniec, bo te mnie psychicznie wykończą. Szybki run do safe roomu przed konfrontacją na styyyyk.
-
Resident Evil 9 Requiem
Dołączam się do zachwytów. Początkowo zbyt szybkie przeskakiwanie między postaciami nie nastroiło optymistycznie, ale w końcu chyba ten prawilny podział wjeżdża na dłuższe chaptery dla Grace i Leona. Robi ogromnie ta Klinika, aż włos się jeży. Zajebiste jest to uczucie, kiedy już wiesz, że wsiąkasz na dobre. Lecimy dalej póki monsterek trzyma.