Podsumowując, to turniej stał raczej na słabym poziomie. Rozszerzenie formuły Euro dało (aż) tyle, że teoretycznie słabsze zespoły dały popis (np.: Gruzja), co na dłuższą metę nie miało przełożenia. Rodri jako MVP turnieju, to jakieś szachy 5-D bukmacherów i działaczy UEFA, gdzie obiektywnie (z mojego subiektywnego punktu widzenia) Williams, Jamal, Olmo lub Bellingham, a poza finałem Musiala (IMHO) prezentowali się dużo lepiej. Ten turniej to też gablota rozczarowań - Francja w szczególności pokazała jak słabo można się pokazać w kluczowych spotkaniach, a Belgia to król zawiedzionych nadziei. Jest to też cezura (mam nadzieję) ostatnich tytanów naszych czasów - Ronaldo, Modrić, KDB i Lakaka, Lewandowski na (chyba, mam nadzieję) ostatnim dużym turnieju - moim zdaniem to odpowiednia pora, aby zawiesić buty na kołku. Niech graczyki odpoczną teraz przed sezonem, bo jego intensywność na pewno miała wpływ na to co widzieliśmy.
Piękne zakończenie słabego turnieju w czasach przerostu formy nad treścią.