Jump to content

Podsumowanie 2010


Guest _Be_

Recommended Posts

Guest _Be_

Kategorie:

Płyta roku 2010 : Polska

Płyta roku 2010 : Reszta świata

Rozczarowanie roku 2010 : Polska

Rozczarowanie roku 2010 : Reszta świata

Debiut roku 2010 : Polska i Świat

Koncert roku 2010

Nadzieja roku 2011

Wyróżnienia

 

http://rateyourmusic.com/list/Bartezoo/2010_f1

Polska płyta roku 2010 : Calm the Fire - Blackout

Płyta roku 2010 :

Ceremony - Rohnert Park

Trash Talk - Eyes & Nines

Punch - Push Pull

Karma to Burn - Appalachian Incantation

Brant Bjork - Gods & Goddesses

High on Fire - Snakes for the Divine

Asteroid - II

Cancer Bats - Bears, Mayors, Scraps and Bones

Burning Love - Songs for Burning Lovers

Swans - My Father Will Guide Me Up a Rope to the Sky

Mike Patton - Mondo Cane

Ufomammut - Eve

Sufjan Stevens - The Age of Adz

Rozczarowanie roku 2010 Polska : nie ma

Rozczarowanie roku 2010 : Electric Wizard/Kylesa/Rosetta

Debiut roku 2010 : drip of lies, kveleratak

Koncert roku 2010:

Asy II

Converge/Victims/Ufomammut/The Dillinger Escape Plan/Cancer Bats

Nadzieja roku 2011no może nowy down

Wyróżnienia (inne)

Edited by _Be_
Link to comment

nie sluchalem wielu rzeczy, ale...

Płyta roku 2010 : Polska - Pink Freud - Monster of Jazz

Płyta roku 2010 : Reszta świata - High on Fire - Snakes For The Divine/The Dillinger Escape Plan - Option Paralysis/Fear Factory - Mechanized

Rozczarowanie roku 2010 : Polska - nie ma chyba

Rozczarowanie roku 2010 : Reszta świata - Kylesa

Debiut roku 2010 : Polska i Świat - nie sluchalem debiutów

Koncert roku 2010 - Fear Factory/Sonisphere/65daysofstatic

Nadzieja roku 2011 - Nowy Down, Tides From Nebula

Wyróżnienia- hmm

Link to comment

cienki rok, kryzys nie tylko gospodarczy, ale i twórczy,

z tego co słyszałem, to tak:

 

płyty zajebiste :

Danzig - Deth Red Sabaoth

Karma To Burn - Appalachian Incantation

Ufomammut - Eve

 

płyty dobre:

Yakuza – Of Seismic Consequence

High On Fire - Snakes For The Divine

Yawning Man - Nomadic Pursuits

 

płyty słuchalne:

U.S. Christmas - Run Thick In The Night

Jimi Hendrix - Valleys Of Neptune

Ramesses - Take The Curse

Suma - Ashes

 

rozczarowania:

Electric Wizard - Black Masses

Kylesa - Spiral Shadow

Melvins - The Bride Screamed Murder

 

płyty gówniane:

Lair of the Minotaur - Evil Power

Pharaoh Overlord - Siluurikaudella

Fear Factory - Mechanize

Motörhead - The Wörld Is Yours

Link to comment
  • 2 weeks later...

Wstęp: Ten rok był spoko, ale nie tak, jak zeszły. Zabrakło mi przede wszystkim muzyki w moim ulubionym stylu, czyli rocka z dobrą perkusją. Z tego powodu w Top 10 sporo albumów popowych, a nawet... Kanye West, który na swojej płycie łączy ok. 20 różnych gatunków, spośród których żadnego nie lubię. Jest to jedyna płyta, która jakoś mnie powaliła w tym roku, stąd pierwsze miejsce. Pozostałe dobierałem głównie pod kątem tego, że słuchałem ich najwięcej.

 

220px-Kanye_West_My_Beautiful_Dark_Twisted_Fantasy_album_cover.png

 

Jakby mi ktoś powiedział miesiąc temu, że mi się spodoba Kanye West, to bym nie uwierzył (zwłaszcza, że najbardziej celebrowany singiel z tej płyty - "Runaway" - to moim zdaniem jedyny słaby utwór na płycie), ale niestety to prawda. Chociaż płyta Kanye'ego to w sumie klasyczny amerykański hip-hop (zapętlamy podkład z jakiejś znanej piosenki i nawijamy rymy częstochowskie o tym, że mamy kasę i dziwki nas je'bią), to jest tutaj innego rodzaju piękno - oparte na składaniu fragmentów w całość, zabawie z definicją muzyki. Kanye jest autorem tej płyty, ale nie jest w sumie jej głównym wykonawcą. Duże fragmenty mają na niej m.in. Bon Iver, Rihanna, Jay-Z, Rick Ross, John England... A mniejsze partie nagrali np. Alicia Keys, Elton John, Beyonce i w ogóle wszyscy, którzy w muzyce pop coś znaczą. A mimo to nie mamy do czynienia z amerykańską wersją "Pokonamy fale", tylko naprawdę oryginalnym, osobistym do granic intymności i generalnie bardzo przyjemnym dziełem dźwiękowym.

 

220px-Arcade_Fire_-_The_Suburbs.png

 

Nie powiem nic oryginalnego stwierdzając, że trzecia płyta Arcade Fire jest dla tej hipsterskiej kapeli powrotem do poziomu "Funeral" i pozwala dość szybko zapomnieć o nieudanym poprzedniku. Wbrew pozorom jest to muzyka bardzo prosta - zespół ma chyba z piętnastu członków, ale zazwyczaj gra tylko kilku naraz i robią oni podkład do wokali (reszta, jak wnioskuję z koncertów, w tym czasie pije herbatę albo bije się stolnicą po kasku). Cały bajer polega na pięknych melodiach - refren tytułowego utworu "The Suburbs" chodził mi po głowie przez całe lato i do dzisiaj zawsze się wzruszam, jak go słyszę. Czy smyczki, czy gitarki, czy jakieś ine pierdoły - muzyka zawsze ma na celu wytworzenie specyficznego, rozczulającego nastroju. I udaje się.

 

220px-DillingerEscapePlan_-_OptionParalysis.jpg

 

Płyta zbiera różne opinie wśród fanów starego Dillinger Escape Plan, ale to dobrze - dowodzi faktu, że kapela się rozwija. "Option Paralysis" to takie "Crack the Skye" tego zespołu - łączy agresywną siłę starych nagrań z dużo większym porządkiem i wyraźniejszymi melodiami. Nadal jest to mocna płyta, a jako że za chaosem za bardzo nie przepadam, to "Opcji" słucha mi się doskonale.

 

kvelertak-300x300.jpg

 

Na hasło "muzyka z wokalami po norwesku" zawsze reagowałem alergicznie, ale debiutancka płyta zespołu Kvelertak nieco podważa stereotyp. Okładka przywodzi na myśl takie zespoły jak Baroness i nie jest to najgorsze skojarzenie. Oczywiście mamy do czynienia z muzyką dużo prostszą: Kvelertak to tyleż metal, co punk, z zerowymi zaś ilościami progresywności. Natomiast co przywodzi na myśl Baronową, to brzmienie. Jest to zdecydowanie najlepiej nagrana płyta tego roku. Producent, basista Converge, zadbał o niezwykle agresywny i wyrazisty, coraz więc rzadszy w dzisiejszych czasach, werbel, a brzmienie gitar jest mocno skompresowane i wali prosto w czachę. Kompozycjnie płycie brakuje czegoś cięższego, piosenki lecą sobie po prostu jedna po drugiej i nawet nie każda z nich jest jakoś szczególnie przebojowa. Mimo to płyta uzależnia.

 

220px-Zodiaccover.jpg

 

Electrix Six zawsze uważałem za zespół grający comedy-rock i "Zodiac" nie zaskakuje tutaj niczym nowym, natomiast i melodie, i teksty wydają się jakby zaje'bistsze. To jest płyta na imprezę - jest kurevsko zabawna i skoczna, niemal każda piosenka ma refren wysyłający do szyszynki sygnał, by kończyny zaczęły podrygiwać. Teksty to jakość sama w sobie. Kto inny rymuje "time killer" do "Ben Stiller" albo śpiewa w przebojowym refreniku "yeah... it was a clusterfuck!/yeah... it really fucked us up!"? Cała zawartość liryczna jest absurdalna i doskonała. Jak dla mnie zdecydowanie najlepsza płyta zespołu znanego już od czasów hitu "Gay Bar".

 

220px-Comeback_Kid_-_Symptoms_and_Cures.jpg

 

Najlepszy punk roku, w stylu Cancer Bats czy The Bronx. Kanadyjczycy są na tym albumie bezlitośni dla praw fizyki - obojętnie, jak wysoko ustawią sobie tempo, każdy muzyk nadal daje sobie radę z pefekcyjnym wykonywaniem kolejnych riffów, a wokale błyskawicznie podrywają do walki. Nie jest to jakaś megaagresywna płyta, widać, że chłopaki mają radochę z robienia hałasu. Punkowe wartości są jednak zachowane.

 

220px-Like_theres_no_tomorrow_album_art.png

 

Mary Jane Kelly to dość mało znana kapela, ale nie wyobrażam sobie, żeby po przesłuchaniu "Like There's No Tomorrow" po prostu odłożyć album w kąt. Brzmienie jest kapitalne, a muzyka zręcznie zasiada na półce gdzieś pomiędzy punkiem a metalcore, mając w sobie zarówno surową żywiołowość, jak i szaloną spontaniczność oraz częste zmiany tempa. Same wokale to też coś pomiędzy tradycyjnym darciem ryja a screamo. Płyta nieco jednostajna, ale jeśli polega to na jednostajnym dawaniu słuchaczowi kopa w ryja, to jestem za.

 

WINTERHORDE-2010-Underwatermoon-300x300.jpg

 

Metal z Izraela. Nie znam drugiej osoby, której by się podobało "Underwatermoon", ale ja po prostu ją lubię. Łączy standardowe, monotonne czarne łojenie z melodiami wyjętymi jakby ze starych żydowskich pieśni. Kompozytorsko jest to płyta świetna, choć mało porywające brzmienie może nieco ten fakt kamuflować. Nie chodzę w skórach i od dawna mam krótkie włosy, ale gdy wokalista Winterhorde wyje "agaaaaainst the deeestinyyy", podnoszę majestatycznie swoją pięść i krzyczę: "napierdalać!".

 

220px-KornIIIRememberWhoYouAre.jpg

 

Nie spodziewałem się dobrej płyty po KORNIE, ale, cholera, tego czegoś nawet da się słuchać. Bawią mnie Kornowe teksty - każda piosenka to nieustanne zawodzenie o tym, jakie to straszne dzieciństwo miał wokalista i jacy ludzie są źli; koleś zapewne wytarł już w swoim słowniku synonimów całą stronę z hasłem "ból". Tym razem cała ta grafomańska nienawiść do okrutnego życia wyśpiewana jest we wpadający w ucho sposób. Jeśli jesteś smutny i masz doła, to zignoruj kretyński tytuł i koniecznie posłuchaj "Korn III: Remember Who You Are". Powinna dać ci natchnienie, by wreszcie ze sobą skończyć.

 

220px-Brutalist_Bricks.jpg

 

Czasami brzmi niemal jak Buzzcocks, czasami jak wykształcone na Pitchforku plażowe indie, ale generalnie jest to bardzo wesoła i przyjemna muzyczka.

 

 

Najlepsze piosenki:

 

Shining - The Madness and the Damage Done

 

Hot Hot Heat - JFK's LSD

 

Fair - Disappearing World

 

These New Puritans - We Want War

 

Titus Andronicus - No Future Part III: Escape from No Future

 

Deftones - Diamond Eyes

 

Bring me the Horizon - Crucify Me

 

Ozzy Osbourne - Let Me Hear You Scream

  • Upvote 2
Link to comment

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.
Note: Your post will require moderator approval before it will be visible.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Recently Browsing   0 members

    • No registered users viewing this page.
×
×
  • Create New...