-
Final Fantasy VII Revelation
Przeczytałem te relacje z demka. Obawy IGN-u o zbytnie tłumaczenie, za dużo gadania MAI i przeładowanie "pobocznym contentem" jakoś rozumiem (kwestia gustu), ale ogólnie wyłania się obraz gry o niesamowitej jakości i ilości. Ludzie lubią open worldy i spędzają z nimi sporo czasu, to po prostu jest jak się robi wielkie gry dziś, trzeba z tym żyć. Hamaguchi zwraca uwagę na ciekawą rzecz: otóż klienci Rebirth zdecydowanie mieli uwielbiać ten wielki świat, natomiast wśród ludzi którzy nie grali w grę, kojarzy się ona jako grę opartą na scenariuszu. Wniosek z tego dość jasny - Square-Enix uważa, że nie sprzedało szerokiej klienteli skutecznie produktu, który by im się spodobał. Dlatego też zwiastuny wyglądają, jak wyglądają. Square-Enix chce pokazać szerszej publice, że to fajna gra dla nich, a nie mówić nic więcej już o opowieści. Nie eksplorujesz regionu - ale całą planetę! To ma wyróżniać grę na całym świecie, i w sumie to pasuje imo świetnie na połączenie tego czym było FF7 na PSX-ie z tym jak inne są dzisiaj gry. Z innych wieści: Będą 3 sloty na materię połączone w niektórym ekwipunku. Czyli, możliwe będą jeszcze mocniejsze kombinacje. Master nadal nie będzie, bo nie było jak tego włożyć w ten system. Niektóre materie będą zgodne tylko z danym jobem. Kosmos i pod wodą, te miejsca będą miały duże sekcje, ale nie będą częścią otwartego świata ze swobodną eksploracją. Muzyka "przekracza budżet, który pierwotnie ustaliliśmy na nią, więc mówię już ekipie, by nieco zluzowała z tym. Zobaczymy, jak będzie z ostateczną liczbą utworów". Na jednym obrazku widać, że jakaś karta Queen's Blood ma numer 422, co sugeruje... absurdalny rozmiar tej gierki.
-
PHYSINT - czyli XBOX nowym domem Pana Hideo Kojimy
Też bym wstrzymał konie. Powiedzmy wprost, Microsoft przez ostatnie 5 lat dużo więcej gier anulował, niż wydał. Chociaż cenię ich dorobek - Forza, Halo, Keeper, Avowed, Outer Worlds, Hellblade, Ninja Gaiden 4, Grounded, Pentiment i As Dusk Falls składają się na naprawdę ciekawy zestaw przez te 5 lat - to jakoś trudno mi sobie wyobrazić, że oni serio biorą nową dużą produkcję, i to jest serio zajebista gra i jest wielkim hitem, tak jak sobie wyobrażamy słysząc "Kojima". Ja po prostu nie wierzę że oni ani chcą, ani umieją to sprawić. W tych ich grach przecież, choć są zazwyczaj dość ciekawe, nie widać w ogóle tych ogromnych budżetów. Ninja Gaiden 4 jest po prostu nowym Ninja Gaiden, bardziej polecieli na to 40-letni fani retro niż ktoś nowy.
-
Final Fantasy VII Revelation
No, po tym ile sugerowali ostatecznie w Rebirth, to było przecież jasne. A już na pewno oficjalnie z wywiadów od miesięcy. Tak, Chadley będzie miał dużą rolę w Revelation, będzie obecną w głównym scenariuszu postacią a nie tylko dodatkiem. Oni myślą, że Chadley jest lubiany... bo w Japonii jest. W Revelation, Chadley będzie postacią na pokładzie Highwinda, będzie badał czarną materię, meteor i sraty taty i pewnie ostatecznie cofnie czas, połączy światy i zbawi wszystkich. I oczywiście odgrażają się, że "Chadley ma powód, że tyle gada, jeszcze zobaczycie, to ma powód" lol. Co przypomina mi teksty "jak się dowiecie czemu Quiet chodzi bez ubrania, to przestaniecie nazywać mnie zbokiem!!! To ma głębię!!!". P.S. Tak, Mai też, ona też jest popularna w Japonii i też będzie.
-
Chained Echoes
Jest za 30 zł to kupiłem, nie przechodzę gierek drugi raz ogólnie, ale tutaj sobie jeszcze przypomnę, żeby DLC klepnąć. 30 zł, ja pierdolę, co za deal! Świat nie rozumie jak dobra to jest gra. Jak Square-Enix wydaje gierkę za 200 czy 300 zł, to ja marzę, żeby to miało poziom Chained Echoes. A jak zachodniacy wydają RPG-a... to nawet nie marzę lol.
-
The Blood of Dawnwalker
Po jakichś 20 godzinach, w sumie już mi się przejada. Coś we mnie umiera na myśl, że obojętnie co robię - przeżywam koszmar senny, jestem w piekle, rozmawiam o własnych żalach - to i tak większość czasu mija na siekaniu kolejnej i kolejnej grupki takich samych przeciwników, których trzeba walnąć 100 razy zanim padną. Pewnie jest jakaś możliwość bardziej ofensywnych buildów które by pomogły żeby to jakoś szybciej szło, no ale właśnie - trzeba by poświęcić godziny na skille zamiast questów, czyli wymienić FABUŁĘ na rzecz lepszej walki. Trochę nawet zainwestowałem, ale, geez, ci przeciwnicy się nie kończą. Bugi mógłbym wymieniać, ale w sumie gra robi często autosave, więc jakoś straszne to nie jest imo, widziałem gorsze rzeczy w grach niż stracenie 1-2 minut.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Po opadnięciu typowego kurzu trzeba przyznać, że mnóstwo pasjonujących gier pokazali na tym Direkcie, ależ to był szał, co chwila kolejna gierka. "Same japońskie gierki japońskiego typu kreeee". No tak, to tak jakby płakać że ktoś ma w piwnicy mnóstwo francuskich win, o nie. Mój faworyt to oczywiście randomowe ogłoszenie remake'u Yo-Kai Watch 2 lol. Jakby specjalnie słyszeli te jęki. Fenomen tej gierki - która w Japonii była hitem roku, a wydana u nas kilka lat potem została zjebana z żółtymi recenzjami i nikogo nie obeszła - to jeden z tych faktów których nikt nie umie wyjaśnić. I specjalnie dwójeczka, czyli zanim począwszy od trójki chcieli zrobić to bardziej międzynarodowym, przenieśli akcję poza Japonię i nie miało to sensu i zjebali serię, która przy premierze dwójki była w KKW "popularniejsza od pokemonów".
-
PHYSINT - czyli XBOX nowym domem Pana Hideo Kojimy
Nikt dziś nie wtopi kasy w coś takiego jak MGS V lol. Mimo że to był open world na 200 godzin, ale i tak się nie opylało. Konami dało kasę na tę całą bonanzę, bo uważało, że będą powstawać liczne multiplatformowe gry na Fox Engine. Ostatecznie wydane gry na Fox Engine to... MGS V, MGS V demo, i wszystkie części PES-a. Koniec listy. Aha, no i R.I.P.T. Jak Kojima odszedł, to się okazało, że nikt nie rozumie o co chodzi w Fox Engine i taniej będzie po prostu wziąć Unreala, niż prowadzić 5-letnie badania naukowe by próbować ogarnąć jak pracować z Fox Engine, nad którym tyle lat tyle osób w Konami pracowało by w ogóle powstał lol. On po prostu lubi być ARTYSTĄ i dojebać ogromny budżet. A tutaj pójdzie kilkadziesiąt milionów dolarów na zrobienie silnika który tylko ja rozumiem, a tam zlecę twórcom muzyki napisanie dodatkowych 50 piosenek których nie wykorzystam nigdy, a tutaj nie zgodzę się żeby nieco obniżyć ilość liści itd. Zaznaczmy, że Kojima jest dobrym producentem. Gdy już się umówi, to grę dostarcza jako-tako na czas i nie wymaga dodatkowych lat i setek milionów jak to dzisiaj częste. Ale czasem cięzko Kiedyś pewnie usłyszymy jakieś detale, jak to z kolei było z Phisyntem, ale po tylu latach Kojimy, możemy mieć dość prawdopodobne domysły - gra pewnie miała "wielkie ambicje" i koszty produkcji, a Sony tak popatrzyło na wyniki sprzedaży Death Stranding 2... Popatrzyło... Kurde paczaj Haruto, paczaj w tę tabelkę, ta gigantyczna superprodukcja co na nią wysraliśmy tyle kasy sprzedała 2,5 mln sztuk, ty czekaj no, ile ten koleś co to robił chce na swoją kolejną, ambitniejszą grę? Ty czekaj no, czegoś tu ja nie rozumiem...
-
The Blood of Dawnwalker
W sumie to można by w ogóle spytać, czy w jakimś zachodnim cRPG jest dobra walka lol. A jeśli nawet by teoretycznie w jakimś była... czy to by było nadal cRPG? Te wszystkie elementy akcji TPP, jak tutaj, to przecież nie jest nic wyrastającego z cRPG, tylko adaptacja standardow japońskich gier akcji. Zazwyczaj dość koślawa i nie do końca dopasowana do cRPG-owych korzeni, ale skoro ludziom się podoba, to działa. Ale to jest po prostu wszystko wzięte z japońskich gier gdzie idziesz i siekasz. Nie ma właściwie czegoś takiego jak typowa dla cRPG walka postacią. Walka w cRPG jest... oparta na RPG, czyli jak w grach Larian, Owlcat, Obsidian itp. To są cRPG ze świetną walką. Można by więc pytać, w którym cRPG jest lepsza, ale to jak porównywanie gruszek do śliwek. Dawnwalker to gra z elementami RPG i elementami gry akcji. Pomijając sam rozwój scenariusza, to w sumie nie ma tu tak dużo RPG, tyle co w FF16 hehe.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
To jest hit na PC i teraz na Switchu, bo są jeszcze ludzie na świecie którzy lubią po prostu fajne gry, nie liczenie klateczek.
-
The Blood of Dawnwalker
No na pewno nie zawsze tak jest, bo wtedy by jednak nie przeszło do premiery lol. Ale trochę osób w necie pisze że ma tak samo jak ja.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Czaicie założyć się że Hiszpania nie wygra Mundialu, potem mówicie "spełniła się dosłowna definicja tego co znaczy że Hiszpania wygrywa Mundial", a tu koleś cię przechytrza i mówi "ale to nie była wygrana z prawdziwego zdarzenia!". I tu cię ma, bo chuj wie co to jest prawdziwe zdarzenie, no ale jednak skubany wygrał zakład.
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
-
Nintendo Switch 2 - temat główny
Przecież dosłownie było DLC wczoraj.
-
The Blood of Dawnwalker
Jedno wiem na pewno, nie naprawili buga że rozmawianie z kowalem (kowalką?) tej wielkiej rasy zacina ci grę i nie ma opcji wyjścia. Sporo osób tak ma, jestem pod wrażeniem że wydali grę z czymś takim.
-
The Blood of Dawnwalker
Dla mnie każdy dialog z hot wampirzycą to highlight tej gry. Co za emo. Ogólnie zadbano o to, by główne scenki jednak były żwawe i bystre, może nie są takie mądre i oryginalne jak myślą, ale jak na gierkę AAA jest jednak nieźle. Miałem taki dialog, który mi skończył questa, dialog typu że znam trochę daną postać, a ona nagle mówi "aha, swoją drogą, czy ty wyrżnąłeś moją wioskę". Jest to powiedziane subtelnie, z mieszanką smutku i pragmatyzmu. Aż się zdziwiłem. Nadal nie jest to coś, co bym określił jako świetna gra. Po hollywoodzku, gra czuje potrzebę tłumaczenia wszystko na głos i dosłownie, zarówno w sensie historii jak i grania, trudno tu się czymś podekscytować. Dungeony - tak to nazwę - to straszny szajs; idziesz do przodu, nudne przeciskanie się i nudne wchodzenie po kolejnych oczywistych terenach jako jedyne urozmaicenie, i masa, masa kolejnych takich samych walk. Czasami aż nie mogłem uwierzyć, że wpieprzyli jeszcze jedną walkę. Ogólnie te większe zadania, choć pomyślane zazwyczaj ciekawie, też z reguły biorą dość prostą opowieść i rozciągają ją do granic możliwości, zarówno w sensie czasu grania, jak i nic niewnoszących komentarzy naszego Coena i partnera który idzie obok. Ale ta gładziutkość współczesnego AAA ma swoje uroki, gra wciąga i nigdy nie kończę jej bez uczucia, że wolałbym więcej hehe.