Wczoraj dzięki kumplowi spełniłem jedno z marzeń - przejechać się w miarę działającym Honkerem Powiem Wam, że to jest tak złe, że aż ma coś w sobie, totalnie mi się podobało Ta sztuka akurat jest z 98 roku, więc to juz Daewoo Honker z turbodieslem andorii (75 potężnych koni), ale liczba patentów, rzeczy zrobionych na odpierdol i kolekcji losowych części od dziesiątek pojazdów na żywo robi niesamowite wrażenie jak się pomyśli, że składali to prawie 20 lat w takiej formie. I jeszcze miało to bronić naszego kraju w razie wojny. Auto jest oczywiście z wojska, ma za sobą 2 (!!) remonty i jak na Honkera jest w znakomitym stanie blacharskim - tzn buda jest w miarę niezardzewiała. Przebieg jest nieznany, z papierów wynika, że pierwszy remont przy przebiegu 98k km był w 2010 roku (ktoś wpisał w dokumentach, że auto zużyło się w 130% i kwalifikuje się do remontu xDDD), drugi przy przebiegu 182k km był w 2022. Ale przy drugim remoncie wzięli jakiś losowy licznik nie od tego modelu, więc pokazuje 308k km i żeby było śmieszniej tyle było wpisane w Cepiku podczas pierwszego przeglądu po odkupieniu auta z wojska Jazda powyżej 70 km/h na oponach AT to już śmierć w oczach, mosty wyją, skrzynia wyje, silnik generuje 2137 db i nie słychać własnych myśli i desperacko walczysz o utrzymanie się w pasie ruchu. Środek jest wspaniały - fotele ze skórą z węża ogrodowego, więc latem parzą, a zimą przymarzasz (fabryczne wyposażenie wojskowej specyfikacji XD). Kierownica z daewoo-fso poloneza, deska to miks dużego fiata, lublina i poloneza. Przełączniki z dużego fiata, lusterko wsteczne z malucha, przesuwne boczne okna z fletnerkami z żuka, tylny zamek z klamką z żuka. Prawie 10 lat po rozpoczęciu produkcji nadal był tam taki pierdolnik. Pod maską to już wolna amerykanka - silnik niby spoko bo turbo Andoria, ale np podstawka filtra oleju z filtrem jest z Ursusa C330 (fabrycznie), sama puszka filtra powietrza jest z jakiegoś traktora, więc np od strony bloku ma jakiś wlot, który w tym aucie jedyne co robi to podgrzewa powietrze w dolocie Nadkole w komorze sklepane młotkiem (podobno każdy tak ma), bo napęd wyciągarki się nie mieścił Pompa hamulcowa z poloneza wisi w połowie komory, bo powinna być na grodzi, ale wyszło im w takim miejscu, więc jest jakiś losowy stelaż z fabryki. Odpływ z podszybia wychodzi idealnie na pompę rozdzielczą od paliwa, wiec przynajmniej się nie przegrzeje, tak jak kierowca, bo mimo, że nadwozie zamknięte, to cieknie oczywiście, bo tylna część to nadbudówka z laminatu. Może nie jest szczelna, za to rdzewieje blacha na łączeniu z laminatem. Jak kumpel liczył to ogółem są w nim części z ok 25 różnych pojazdów, łącznie z takimi absurdami jak hamulce przednie z Renault Espace I V6. Dlaczego tak w fabryce włożyli? Nie interesuj się, bo kociej mordy dostaniesz. Ale przynajmniej ciężko kupić tarcze i są drogie. Ogólem polecam, wspaniała zabawka dla ludzi chorych psychicznie.