w trakcie drugiego aktu i po wieloletnim wmawianiu mi źe to gunwo, mgs 4 okazuje się dużym pozytywnym zaskoczeniem.
Gracz bez Nintendo = podgracz.
Meryl w MGS 4... my virtual waifu.
nawet fajny ten mgs4. co prawda wciąż akt 1 ale bardzo przyjemny. jeno za łatwo po prostu zabić niż sie chować.
Pamiętacie ten trailer Halo?
Czy monogamia jest wbrew naturze mężczyzny? Dyskutujcie.
"Teraz pomaganie ludziom jest modne. Kiedyś nie było modne, było oczywiste" - Boguś Linda
Dwa minusy od Mazzeo i dwa minusy od Papaja. To był dobry dzień.
Ale ten Brutal Legend byłby trzykrotnie zayebistszy bez tych RTSowych dodatków... A jest ich z każdą godziną coraz więcej.
Człowiekowi od razu lżej na duszy, gdy zmniejsza mu się backlog. Kończcie te gry, a nie zostawiacie na później. Potem ciężko do nich wrócić.