Odin Sphere Leifthrasir (PS5) - czyli gra "bajka". "Ale czy wiesz, kiedy bajki przestają być bajkami? W momencie, gdy ktoś zaczyna w nie wierzyć." - Andrzej Sapkowski, "Czas pogardy" Czy gry mogą być sztuką? To odwieczne pytanie, odpowiedź brzmi "no pewnie", ale jest jedno studio w moim pamiętniku gracza, gdzie dosłownie każda gra wpisuje się w tej schemat. A czy gry mogą być bajką? Mój romans z Vanillaware trwa w tym roku w najlepsze, po świetnym visual novel 13 Sentinels: Aegis Rim i genialnym SRPG w postaci Unicorn Overlord przyszedł czas na perełkę z czasów PlayStation 2 (właściwie gra wyszła już po wydaniu PS3, dokładnie 22 maja 2007 roku) w reedycji na PS4, a odpalona na PS5, a w zasadzie głównie na PS Portal... Warto dodać, że w reedycji gra śmiga w 1080p i 60 fps i wygląda najlepiej dzięki temu na ekranie full HD "handheldu" Sony, zapewne również świetnie na innych tego typu mniejszych ekranach. Ta sama wersja w reedycji Leifthrasir wyszła nawet na PS Vita/PS3, dokładnie w 2016 roku, długo po tym jak ta konsola została pogrzebana w piachu, a szkoda. To tyle słowem wstępu do do platform. Odin Sphere to jest taki RPG side scroller, jak ktoś grał w Muramasę, albo Dragon's Crown (obie ograłem na PS Vita dawno temu) to poczuje się jak w domu. Tylko to co odróżnia tą grę od tamtych to świetna historia, naprawdę prócz 13 Sentinels to topka tego studia pod tym względem, Unicorn przy tym to jakieś płytkie góniane "Na Wspólnej". Nie będę zdradzał wiele, jak ktoś zagra to na pewno wyrobi sobie swoje zdanie, ale historia siadła mocno. Gra zaczyna się od wizyty na poddaszu jakiegoś bajkowego domku, gdzie potulna dziewczynka ogląda dzwine stare księgi dziadka wraz ze swoim ukochanym kotkiem, którego można sobie oczywiście potulić. W całej historii mamy 6 takich ksiąg, nie będę zdradzał czym jest 6, ale pierwsze 5 odpowiada za 5 postaci, jakimi możemy tutaj zagrać w odpowiedniej kolejności, 3 kobitki, królik i mężczyzna, ten ostatni taki trochę umarły jakby przeklęty ? :). Każda postać, jaką dane nam będzie grać ma swój unikalny styl, elfka wali z magiczngo karabinu na odległość niczym babka z Returnala, Oswald mężczyzna używa czarnej magii, urocza Velvet macha z gracją (dosłownie, animacja szokująco dobra) łańcuchami w te i wewte, Gwendolin używa magii lodu i lata sobie w przestworzach, a królik to sami zobaczycie. W sumie musimy zagrać wszystkimi postaciami aż 7 aktów, gdzie każdy na mniej więcej godzinę+ zejdzie. Gra jest długa ponad 40 godzin, co może nieco zmęczyć, gdyż jest tutaj jeden minus - trochę rzeczy się powtarza, mamy kilka światów i każdą postacią mamy inne scenki fabularne, ale np. tych samych przeciwników, wielu z nich się powtarza, tylko w innej konfiguracji, czasie, miejscu. Prócz rozbudowanego systemu walki mamy dużo gadania i jedzenia, jest to tutaj podstawowy sposób na zdobywanie doświadczenia, z kolei skille budujemy poprzez różne drzewka, które rozwijamy dla każdej postaci osobno poprzez walkę. Jest co robić w gameplayu, wciąga nawet bez historii. Zakończeń opowieści jest kilka, poznałem zarówno złe, jak i dobre (chyba jest coś jeszcze, ale nie poznałem, postaram się nadrobić, tylko do tego już potrzeba poradniczka), powiem szczerze super to zrobili i trzeba trochę pokminić co zrobić, by zakończyć historię pozytywnie, bez klęski w podstawowej wersji. Naprawdę fabularnie jest owocnie i wszystkie historie spinają się lepiej niż w takim Octopath Traveller na przykład, a na końcu pozostają łzy. Muzyka to kolejny mocarny punkt tej opowieści. Zresztą starczy posłuchać main theme. Ale to co grę z roku 2007 wyróżnia wciąż najbardziej po tak wielu latach to ARTSTYLE - niezmiennie genialny, niepodrabialny, to gra z PS2, a dzisiaj jakby wyszła wyglądałaby tak samo, niesamowite. Bossowie Ode mnie dla tej gry to jest 10/10, bo tak, po prostu TOP, w swoim fachu to chyba dalej najlepsza gra. Ja lepszej nie widziałem. Czy to jedna z najbardziej niedocenionych gier w historii - dla mnie tak. Jest to też gra, którą warto pokazać dzieciom, mogą oglądać, mogą też zagrać (nie jest trudna w ogarnięciu, a jak coś są poziomy trudności łatwiejsze niż podstawowy) i komukolwiek kto gier nie lubi, moja rodzina się po prostu zakochała w historii i stylu tej gry. Update: warto zrobić ten 3ci ending, chociaż wymaga trochę zabawy...:)