FF7R - lubię liniowe gry, ale te wszędobylskie korytarze to już skrajna przesada. Level design dla biednych, do tego niewidzialne ściany i człowiek czuje się jakby grał w symulator pociągów.
Wczoraj skończyłem Nier: Automata, a moją dzisiejszą korpo-pracę zacząłem od wysłania maila, że to co robimy przecież nie ma sensu. Yoko Taro zmienia świat.
Po irytujących początkach jestem bardzo zadowolony z Shadow of the Tomb Raider z Plusika. Fajny klimat przygody, piękny świat, proste, ale satysfakcjonujące zagadki i ładna Lara. Gardzę "metroidvaniowymi" rozwiązaniami, ale gra się naprawdę miło.
SUPERHOT - no fajny ten gameplay, ale po co wszystkie te bzdurne wstawki pseudofabuły i czaty, przez które po raz pierwszy w trakcie gry czułem się zmolestowany psychicznie? Ślę karne kootachy do twórców, ja po prostu chciałem postrzelać do czerwonych hipków w slo-mo.
PS5 nie zmieści mi się do er-te-fałki, a na zewnątrz kapa, bo kable na wierzchu. Jak żyć? Co robić? Czy istnieje jeszcze jakikolwiek sens?
Po zeszłotygodniowej fali klientów idzie sobie człowiek do sklepu i spokojnie kupuje papier toaletowy jak lord. Wszystkiego pod dostatkiem, z nikim nie trzeba się bić, sklep pustawy, wszyscy szczęśliwi.
Kogo dziś zmolestowano w Hollywoodzie?
Jak to możliwe, że najlepszym filmem o superbohaterach z ostatnich lat jest LEGO Batman?
Też Wam PSStore dzisiaj niedomaga? Wczoraj pobrałem demko Nier w kilkadziesiąt minut, dzisiaj Gravity Rush 2 pokazuje 15 godzin.
Ludzie z telefonami w Orange: macie problemy z wykonywaniem połącznień?