Silent Hill f - skończyłem tylko jedno przejście, inne zakonczenia i lore, zmiany w fabule na filmikach. Do gry podchodziłem dwa razy. Walka za pierwszym razem tak mnie odrzuciła, że gra poszła w odstawkę na długo. Ale wróciłem, zaczalem od nowa. I zaczalem sobie wmawiać, że walka jest ok. I nawet taka była. Wybijała z immersji, była ciężka w złym tego słowa znaczeniu. Czuć ze to nie soulsy a idiotyzm i błędy. Ale im dalej tym było gorzej, raz że bossowie, dwa, że tłumy przeciwników. No 2 remake to nie jest, tam chociaż czuć było przerażenie, a tu frustrację. I bezsens walk. I wziąłem story pod koniec... A tu walki były trywialne. To nie jest nawet easy tylko very easy. Ten casual co dodoali to chyba sam sie przechodzi. Nie rozumiem, czemu nie ma czegos pośrodku. Nie rozumiem, czemu stamina leci tak szybko. Walka jest kiepska. A przede wszystkim brak jej balansu. Drugie fopa, lisie dungeony. Na początku nie rozumiałem na co ludzie narzekają. Jest spoko. Ale późniejsze, zwłaszcza ostatni... Niech to sie kończy, to bylo w głowie. Ale pozytywy przesłaniają mi resztę. Historia. Klimat. Grafika. Potwory. Złożoność. Nawiązania. Jasne ktoś mógłby uznać, że to nudne albo być purystą, że Silent Hill to miasteczko a nie jakieś japońskie wygibasy nastolatkowe, ale cóż mi to zagrało. Świetnie sie bawiłem. Gdyby tylko podkreślić design i mrok oraz kilka nawet drobnych zmian w walce byłoby lepiej. Czekam na Townfall i 1 Remake. A najchętniej i 3 oraz 4. Mega się cieszę, że seria powróciła.