Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Ken Marinaris

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Ken Marinaris

  1. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Beholgar Kolejna gra, w której jako mięśniak, tym razem w zielonych gaciach i czerwonych kozakach, będziesz lał bezlitośnie wszelkie duchy, kościotrupy i inne rozpikselowane maszkary. Zdobywasz kolejne bronie i inne amulety czy perścienie, leziesz z krainy do krainy, giniesz często, zwłaszcza na początku i rozprawiasz się z bossami. Wszystko, łącznie z dżwiękami, osadzone technicznie gdzieś w czasach amigi. Jeśli tylko lubisz takie gry, nie zrażasz się zgonami wojownika, to dobrze trafiłeś. Co więcej, gra do dostania obecnie za 3 funty z kawałkiem w sklepiku Sony. O wiele drożej za płytę, ale tu rządzą inne, kolekcjonerskie prawa. Acha, ja jednak bardziej polecam Slain: Back from Hell, bo wg mnie to gra, choć w takiej samej stylystyce, lepsza. Też czasem do dostania w wydaniu cyfrowym za jakieś grosze. Trofea łatwe, bo za pokonywanie bossów, znajdźki, dwa proste questy. Niech będzie 3.5/10 za trofea, 6 dla gry. Żegnam i do następnego wpisu.
  2. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Rise Eterna Tak o tym indyku pisał czarek250885 jeszcze w listopadzie 2024r. I właściwie wszystko ładnie opisał, więc roboty mam tu mało :) Gra kupiona za jakieś drobne i nie można jej dużo zarzucić w stosunku cena-wykonanie. Niestety o ile sama rozgrywka jest spoko (nie spodziewajcie się cudów, bo np. wrogowie sami nie kiwną palcem, jeśli ich nie sprowokujemy podchodząc bliżej), tak technicznie nie jest dobrze. Loadingi (z dysku przecież!) są długie, a gra dodatkowo oszukuje, gdy twierdzi, że zasejwowała twój postęp. Tak się jednak często zdarza, że gdy wyłączysz konsolę albo zamkniesz grę, przekonasz się boleśnie, że straciłeś parę godzin rozgrywki. Acha, na mapach porozmieszczane są jeszcze pułapki typu kolce czy trucizna i kiedy na nie wleziesz nie dość, że twój wojownik nie dokończy tego, co mu zleciłeś, to wyląduje ze statusem skaleczon/zatruty na parę kolejnych rund. Oczywiście późniejsza dopakowana drużyna olewa wszystkie statusy, ale na początku może być niebezpiecznie. Fabuła to chyba najlepsza strona tej małej gry, bo nawet nieoczekiwanie zaskakuje w pewnym momencie... A jeszcze dalej czarek250885 daje takie oto dobre rady: Ja tylko dodam, że trofeum "Undecided" to chyba największa trudność w drodze do platyny. Rozwinięcie 2 drzewek umiejętności wymaga punktów, a trzeba ich mieć ponad 40, a jeden punkt przyznawany jest naszym bohaterom za każdą ukończoną misję, w której brali udział ( i tylko im, reszta nie biorąca udziału w misji nie dostanie nic). Trzeba przechodzić te same misje po raz drugi, ale punkty dostaje się tylko raz za kolejne przejście, nie można więc powtarzać najłatwiejszej misji w nieskończoność. Dla mnie gra 5.5/10, trofea 3.5/10. Wyszła część druga, wyglądą ładniej i wiele mankamentów, z tego co ludzie piszą, zostało wyeliminowanych.
  3. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Metal Gear Solid V: The Phantom Pain W końcu wziąłem się za ostatnie gry z serii Metal Gear i tak jakoś od połowy 2025r. zmagałem się MGS V: Ground Zeroes [który jest wstępem do pełnej poźniejszej gry i nie ma Platyny] i MGSV: The Phantom Pain właśnie. Obie wydane na jednej płycie oznaczonej jako "the definitive experience". Próg wejścia w tę japońską sagę jest cholernie wysoki, jeśliś nie grał w poprzednie części i nie masz w głowie kto kim jest, to powodzenia Dlatego warto obejrzeć sobie na necie filmiki tłumaczące to co się tu odstawia. Polityka miesza się z marzeniami, wojną, historią, genetyką i fantastyką. Ufff. Pomijając samą fabułę, bo nie będę się tu teraz o niej rozpisywał, gra dopełnia historie pewnych postaci, pokazuje je w innym świetle, przedstawia nowych bohaterów. Już pierwsza, mocna emocjonalnie misja w szpitalu na pewno zapada w pamięci. Największe jednak zmiany dotknęły samej rozgrywki. Otwarty świat, w którym akceptujesz misje albo po prostu włóczysz się bez celu na koniu, pieszo, samochodem, nawet czołgiem jak masz na stanie. Budujesz też swoją bazę, zarządzasz wojakami, którzy dołączają sami bądź "trochę" pod przymusem, zbierasz różne surowce i ulepszasz swój arsenał. Acha, możesz też na misje zabierać kompanów, którzy na swój sposób pomogą ci w walce. Jest tego tak dużo, że na początku gry bardzo przytłacza. Nie zawsze jednak więcej znaczy lepiej i w przypadku tego Metala tak chyba niestety jest. Gubi się gdzieś po drodze spójność historii, bo postanowiłeś choćby ukończyć jakieś zadania poboczne albo wrócić do poprzednich misji po to, żeby dostacć lepszy ranking za ich ukończenie. Oczywiście wykonanie i dbałość o detale to wciąż światowa czołówka, mimo że gra jest z 2015r. Trofea czasochłonne bardzo. A to za ukończenie wszystkich 50 misji z rankingien S, a to za wykonanie zadań pobocznych w misjach [tu się klnie równo], za złapanie wszystkich zwierząt do swojego zwierzyńca (a jest ich w cholerę i bez YT się nie obędzie), za ukończenie 160 misji pobocznych (NUDA!), za kolekcjonowanie zdjęć z przeszłości, za zbieranie certyfikatów, rozbudowywanie baz, itd., itd. Można z czasem nerwicy się nabawić. Za postęp w historii też są puchary, ale to już normalka. Gra to 8/10, trofea 7/10, takie moje zdanie. Grę oczywiście polecam, ale ostrzegam jednocześnie przed platyną [200 godzin plus w moim przypadku].
  4. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Fatal Frame: Maiden of Black Water Tak, to już piąta część horroru z duchami i aparatem fotograficznym, zapoczątkowanego jeszcze na PS2. Jeśli nie grałeś, polecam spróbować. Atmosfera jest zabócza a duchy, z którymi się rozprawimy albo i nie, mają wyjątkowy dizajn. W każdej z części sterujemy kilkoma postaciami na zmianę, najczęściej panienkami, które odkrywają tragiczną historię miejsc, w które los je teraz wrzucił. Maiden of Black Water jest remasterem gry ze Switcha, co szczególnie boli w przypadku topornego sterowania na padzie, dostosowanego pierwotnie na inny kontroler. Sterowanie jest toporne bez dwóch zdań, ma lagi i jest najgorszym elementem tej gry. Ale że duchy też jakieś super szybkie nie są, można to przeboleć. Acha, gra poza Japonią i Azją nie została wydana na płycie, w amer. i eur. PSNie jest wersja cyfrowa. I nie trzeba znać poprzednich części, żeby sie tu odnaleźć. Gra jest długa, podzielona na rozdziały. Za ukończenie każdego rozdziału dostajemy ocenę. Czas sie tu nie liczy, a jedynie ilość punktów, które dostajemy za pykanie fotek duchom, a szczególnie tych najbardziej dla zjaw bolesnych, tzw. fatal framów, gdzie atakujemy aparatem tuź przed atakiem ducha. Rozdziałow jest 13, plus dodatkowe 3 po ukończeniu całej historii. Wszystkie trzeba zaliczyć na ranking S+, na dwóch poziomach trudności, bo Nigtmare (wcale nie taki trudny zreszta) odblokowuję się po zaliczeniu rozdziału na normalu. Poza tym ulepszyć 2 kamery (różne postaci mają rózne kamery, zupełnie inne w swoich możliwościach robienia zdjęć) na maksa (i znaleźć, zdobyć wszystkie soczewki dla nich), sfotografowac wszystkie duchy, a gra nie podpowiada, w którym rozdziale jakiegoś pominęliśmy. Nie obędzie się bez ściągania tabeli z neta. Podobnie sprawa ma się z dokumentami, notatkami w rozdziałach. Trzeba zebrać je wszystkie. MoBW nie jest grą jakąś szczególnie trudną, ale wymaga skupienia i rozgrywki, najlepiej w słuchawkach, po zmroku, samemu. Wtedy zaczynasz czuć ten smutek i pustkę tego świata. Historia duchów, a właściwie ludzi, którymi niegdyś byli, jest czasami tak pokręcona, że głowa mała. Nie będę się wdawał w szczgóly :( Gra na 7,5/10, trofea 5,5/10. Na mnie czeka jeszcze czwarta część, Mask of the Lunar Eclipse, ale o tym innym razem.
  5. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    I tak sobie gram w Fatal Frame V. Smutna to gra, z topornym sterowaniem, ale wcale nienajgorszą fabułą. Ale o niej innym razem, bo żeby odsapnąć od poważniejszych tytułów nakupowałem starszych indyków, ot tak, do popykania na chwilę. Po ogranym niedawno Sword of the Vagrant przyszła kolej na kolejną pozycję z serii "tanie granie", którą tym razem jest... Clid The Snail Gra zadebiutowała w 2021 r. i kosztowała coś koło 20 funtów na dzień dobry. O płaceniu takiej ceny za indyka nie ma oczywiście u mnie mowy. Po latach, na wyprzedaży dorwałem Clida za 1.5 funta czy jakoś tak i to jest cena, którą mogę już zaakceptować. Przez tyle lat przyszło nam grać psami, wilkami, kotami, komarami, krokodylami, rekinami i cholera wie czym jeszcze, więc czemu by tym razem nie wcielić sie w ślimaka... Tak jest, Clid jest ślimakiem (takim z muszlą, bo jak wiecie zapewne, w j. ang. ślimak z muszlą to snail, podczas gdy takie coś bez muszli, co zazwyczaj zżera kwiatki w ogródku, to slug. Po narobieniu bajzlu w swojej bazie, Clid zostaje wyrzucony ze ślimaczej cytadeli i wraz z kumpelką świetlikiem i własnoręcznie skonstruowanym karabinem rusza w świat. W tym postapokaliptycznym świecie, gdzie ludzi już nie ma, zwierzątka potworzyły swoje bazy (np. pasikoniki czy króliki) i wiodą spokojny żywot. A raczej wiodły, bo nadciąga plaga ślimaków bez muszli, która chce podbić każdą zwierzęcą kolonię. Clidowi przyjdzie rozprawić się z tą plagą za pomocą min, granatów i innych narzędzi mordu a także odkryć co stoi za tą inwazją. Widok jest z góry, coś jak w Dead Nation. Sterowanie trochę toporne, ale muzyczka bardzo fajna za to. W ogóle oprócz zbyt częstych loadingów i fatalnego dubingu postaci (serio, pierwsi lepsi z ulicy lepiej by to zrobili) nie jest bardzo do czego się przyczepić. Trofea też takie 3/10, bo za postęp w grze, załatwienie paru owadzich bosów i znajdźki. Te cholerne znajdźki sa chyba najgorsze, bo jeśli coś ominiesz, to nie ma mowy, nie powrócisz już do tego levelu póżniej. Będziesz musiał grać od nowa, co i mi się przytrafiło niestety. Nie ma więc wyboru rozdziałów po ukończeniu gry, nie ma "new game +". Nie wiem czy wam to polecać, niby krótkie i jest jakiś powiew świeżości, ale z drugiej strony zagrasz i zapomnisz. Gra dobra do odpoczęcia od cięższego kalibru pozycji, jak już wspomniałem.
  6. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    O pięknych grach piszecie Panowie. Syphon Filter, Jeanne d’Arc... Ech, własnie tego, się boję, gdy pomyślę, że chciałbym znowu w Syphona zagrać. Jeanne d’Arc to juz późniejsza hostoria, nawet stoi na półce z resztą skarbów na PSP. Ta zestarzała sie pewnie mniej. Dzięki za info i parę słów, które napisaliście. Sword of the Vagrant Będzie krótko, bo indyk już leciwy, którego nabyłem za jakieś 1,6 funta czy coś w sklepiku Sony. Warto tam czasami zajrzeć, bo można za grosze wyrwać starsze, przyzwoite tytuły. Tak też było z Sword of the Vagrant i paroma innymi tgrami, o których z czasem też tutaj napiszę. Cycata panienka w majtkach i pończochach, w przymałym staniku, rusza na poszukiwanie ojca. W wyniku sztormu trafia do portowej wioski, a pózniej to już samo się wszystko toczy. Historia się bardziej rozpędza. Gra 2D, bardzo przypominająca Odin Sphere od Vanillaware. Zresztą, sami autorzy nie kryją sie z tym, że wzorowali się na produkcjach tego jap. studia. Przemierzamy piękne krainy 2D, rozwijamy drzewko zdolności, nabywamy nowe miecze i zbroje, rozbudowujemy je i ulepszami wciskając gemy, które to dają takie a takie właściwości. Normalka w takich grach. Bossów jest sporo, jedni łatwi, inni trudni, ale kwestia paru prób i jedziemy dalej. Zbieramy też albo kupujemy składniki, z których możemy przygotować lepszą potrawę, gdy znamy na nią przepis. Taka potrawa odnawia paski energii i many a także daje buffa na różne statystyki. Dwa zakończenia, niespecjalnie różne, ale potrzebne do . Ogromny plus za dizajn tego świata. Trofea raczej nietrudne, bo za postęp w grze, za pokonywanych bossów (a nawet za przegraną walkę z niektórymi). Zjadliwe, oprócz dwu gdzie trzeba zdobyć milion monet i milion many. Bez ostrego grindowania w jednej miejscówce się nie obędzie. Trochę to na siłę. Jeśli lubicie takie klimaty 2D, można spróbować. Gra 7/10, trofea 4/10. Wracam do robienia zdjęć duchom, do następnego. Ahoj.
  7. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Resident Evil 2 Po latach i ja zagrałem w rimejk jednego z flagowych tytułow na PSXa. Rimejk Residenta dwójki uderzył ponad 20 lat po premierze oryginału. Cacom wprowadził do serii nowych bohaterów, Leona i Claire, oddał do dyspozycji większy świat, bardziej złożoną fabułę niż w oryginale. Historii zawartej tu nie trzeba chyba przedstawiać. Trafiamy do Raccoon City, gdzie krok po kroku odkrywamy tajemnice Umbreli, poznanych postaci i staramy się jakoś przetrwać w tym chaosie. Dwa oddzielne scenariusze dla naszych bohaterów (w oryginalnym wydaniu 2 oddzielne płyty CD dla każdej z postaci), które splatają się ze sobą, ale każdy przedstawia swoją wersję wydarzeń (inni bosowie np.). Po zakończeniu pierwszego scenariusza, trzeba zagrać w wariant B, gdzie będziemy mieć nieco inną historię i zawalczymy z finalnym bosem. Wreszcie Claire i Leon wyglądają jak ludzie. Mają twarze i ich mimikę, co było po prostu nieosiągalne jeszcze 20 lat temu. Claire jest może zbyt kokieteryjna dla Leona (?), trochę też zostało zmienione w stosunku do oryginału, ale ogólnie jest bardzo dobrze. Zombie są szybkie i jak złapią to na pewno ugryzą . Sa trudni nowi przeciwnicy, mam na myśli te maszkary w kanałach, co łypią nan nas okiem na ramieniu. Albo "rośliniaki", które jak nas złapią to tracimy dla nich głowę . A jeszcze ekstra tryby rozgrywki, chyba z 5. Cud, miód, grać, nie umierać. Trofea takie 5,5/10. Nawet nie trzeba przejść gry z rankingiem S+, by zdobyć platynę. Tych najmocniejszych broni też nie trzeba zdobywać (wyrzutnia i gatling gun). Ranking na koniec gry przyznawany kiedyś za czas, liczbę sejwów i używanie leczących sprejów, jest teraz tylko związany z czasem. Nic poza czasem nie liczy się do końcowego rankingu. Tu trochę dali ciała. Ogólnie polecam, bo znowu klasyka w pieknym wydaniu Panie i Panowie. Gra 9/10, nie ma inaczej! Resident Evil 3 Rimejk trzeciego Residenta (z podtytułem Nemesis) był tylko formalnością. Wydany w 2020 r. ustępował rimejkowi Residenta drugiego znacznie. Gracze mieli żal, że gra została potraktowana po macoszemu. Cała sekcja z oryginału (Clocktower) została wycięta. Jill nie wygląda jak Jill, o co i ja mam najwiekszy żal. Twarz Julii Voth, ktorą miała Jill od czasów rimejka pierwszego Residenta (poprzez RE5, RE Revelations dwie części) zastąpiła ni z tego, ni z owego brzydsza gęba Sashy Zotovej. Jeśli grasz na PC, możesz łatwo wgrać moda i cieszyć się starą, poprawną Jill. Na konsoli niestety nie ma takiej mozliwości (można później tylko wybrać stary strój Jill z RE1, dzięki czemu zapomina się o tej bolączce). Tu porównanie tego, o czym piszę https://www.youtube.com/watch?v=h7ihEo8baYY&list=PLGeiVr5GVzho8QGUr18c2ebHvWgKtbi9f&index=4. Poza tym brak trybu Mercenaries po ukończenie głównej gry, Nicolai z dużego chłopa stał się jakims pierdkiem z 170 cm wzrostu I Jill z łagodnej kobiety zrobiła sie wulgarna i wroga. A gdzie jest strój Reginy z Dino Crisis, pytam sie? Ech... W Resident Evil 3 Nemesis nie ma tyle eksploracji co w poprzedniej części. Właściwie gnamy później przed siebie, strzelając do Nemesisa od czasu do czasu. Sekcja kanałow z rybo-żabami trwa z 10-15 minut... Aha, jest też nowy ciekawy patent z unikiem. Jeśli trafimy w czasie, Jill zrobi szybki unik w slow motion, a jak jeszcze naciśniemy klawisz odpowiedzialny za celowanie, automatycznie wyceluje w słaby punkt przeciwnika. Można naprawdę wyrządzić w ten sposób dużą krzywdę. Dobre, nieobecne w RE2 rozwiązanie. Trofea 5/10. Grę trzeba przejść parę razy na coraz to trudniejszym poziomie. Poziom Inferno jest zabawą, bo możemy grać z wyrzutnią i nieskończona amunicja do niej (o ile je sobie wcześniej kupimy w residentowym sklepiku). Jedynie ostatni boss może napsuć trochę krwi, bo machnie łapą 3 razy i po Jill. Poza tym za przejście gry bez otwierania i korzystania ze skrzyń, za nieużywanie uzdrawiaczy (to samo co w RE2). Gra 7/10, bo mimo tych niedociągnięć, fajnie wyjaśnia sytuacje na posterunku (dlaczego MArvin jest ranny) i inne elementy obecne potem w RE2. Tyle w tej sprawie.
  8. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Słaba ocena? Czy ja wiem. Wg mnie gra na lepszą nie zasługuje. Pewnie skierowana do nieco młodszego odbiorcy Zagraj, może tobie bardzie przypadnie do gustu.
  9. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Sakura Wars Ech, Sakura Wars na PS4. Od razu mowię bez bicia, ze w żadną sakurę wcześniej nie grałem, a seria to dość stara, bo początkami sięgająca do 1996r. W tej nanowszej odsłonie jest całkiem sporo odniesień do poprzednich części właśnie, których zwyczajnie nie rozumiem. Gra też wybitnie nie dla nielubiących japońszczyzny. Mamy tu młodzieńców w randze kapitanów okrętów, dziewuszki ze szczytnymi ideami i marzeniami, które nie wiadomo z czego sie utrzymują, paru wariatów i sporo więcej tego typu kwiatków. Są i demony, demonice, roboty jak na jap. tytuł przystało. Ale po kolei. Wcielamy się w rolę młodzieńca, który został wybrany na kapitana żeńskiej drużyny wojowniczek i artystek. Wojowniczki walczą z agresją demonów z zaświatów, które coraz to śmielej nawiedzają Tokio. Dziewuchy prowadzą również sporej wielkości teatr, gdzie już jako aktorki, zarabiają niby na utrzymanie siebie i całego zespołu. Nie jest jednak dobrze, teatr słabo stoi, przedstawienia zamiast zachwycać, złoszczą publikę. Kamiyama zatem, nasz nowowybrany kapitan, ma za zadanie wszystko naprawić. Gra to mix kilku gatunków. Pierwsze co przychodzi na myśl to visual novel. Gadki z panienkami są na porządku dziennym. To czy odpowiemy zgodnie z tym jak oczekuje od nas partnerka wpłynie na jej relacje z nią. Panienki można podrywać, gadać im miłe rzeczy, ale też szybko studzić ich zapały i po chamsku urywać rozmowę. Można każdą z nich uwieść i uzyskać zakończenie charakterystyczne niej. Jest też minigra karciana, coś na kształt pokera, gdzie spasowanie odpowiednich kart dostajemy punkty i mozliwośc zakończenia rundy bądź podjęcia ryzyka i gry dalej. Aha, jest jeszcze oczywiście walka mechami. Trochę słaba, bo nie czuć mocy tych stalowych zbroi. Każda dziewczynka ma mecha ze specjalnym atakiem (mech ninja, mech z młotem, mech z karabinem, etc.) i dość często, choc nie zawsze, można wybrać przed walką kto tobie, Kamiyamie będzie towarzyszył w następnej potyczce. Przegrać raczej trudno, bo pocieszni przeciwnicy nie grzeszą inteligencją. Plus za design bossów. I tak sobie przechodzimy od etapu do etapu [koniec każdego etapu poprzedza krótka zajawka, reklama tego, co wydarzy się w kolejnym. Dobry patent], goniąc fabułę i próbując zażegnać zbiżającą się zagładę Tokio. Dochodzą jeszcze znajdźki i symulator walk na kompie, gdzie każdą z zaliczonych potyczek możemy rozegrać jeszcze raz, tym razem inną panienką i w ten sposób śrubować nasze rankingi. Gra średnia, na raz. Swoja kopię odsprzedałem za tyle, za ile kupiłem. Można próbować, ale tylko jeśli lubisz japonskie klimaty i nie masz nic lepszego do ogrania. Gra na 6.5/10, trofea 4/10 tylko dlatego, że trzeba zagrać kilkadziesiąt misji na symulatorze i dostać ranking S.
  10. Ukazał się trailer zapowiedzianej już przed paroma dniami nowej gry od Gust. Atelier Yumia będzie zapewne początkiem nowej subserii nazwanej po prostu"Envisioned". Fani narzekają na odejście od tradycyjnego turowego systemu walki znanego z poprzednich części na rzecz prostego mashowania przycisków (coś ala Final Fantasy). Zobaczymy też ile elementów samej alchemii pozostanie, bo na razie gra traktuje ten aspekt po macoszemu chyba. Premiera w marcu (po raz pierwszy też na Xa).
  11. Ken Marinaris odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Nowa gra i nowa bohaterka z serii Atelier zapowiedziane, więc postanowiłem nadrobić trochę braki i zaopatrzyłem się w Atelier Ayesha (jeszcze na poczciwą Trójkę, £23.50) i Atelier Lydie & Suelle w wersji limitowanej (tu już na PS4 za £49.50). Obie z eBaya.
  12. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Da się, jeśli nie zraża cię niski framarate i monotonia walki z tymi samymi wrogami po raz kolejny. Gra nadrabia historią i postaciami. W gruncie rzeczy smutna ta historia naszej Zero Z kolei wyzwania (coś ala krótkie misje coraz to pojawiające się w miarę przechodzenia gry) mają coś co sprawia, że chce się je przechodzić, a są dość trudne. Dobra gra, tyle i aż tyle.
  13. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Siara_iwj temat w PS4
    Sakura Wars, japońszczyzna, ale w mairę OK. Ma parę fajnych patentów.
  14. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Drakengard 3 Zacznijmy od początku. Gra z 2013 roku na PS3, w Japonii znana pod tytułem Drag-On Dragoon 3. Nawet jak na poczciwą PS3 grafika jest słaba, podobnie jak reszta technikaliów. Niewidzialne ściany, sporadyczne zwolnienia animacji, długie loadingi. Bardziej podrasowane PS2 niż porządne tytuły z PS3. Muzyka za to, wraz z flagowym utworem The silence is mine, wręcz przeciwnie. Uderza i wpada w ucho.Tu próbka. Dodane do moich ulubionych na Spotify. Rozgrywka też jakaś porywająca nie jest. Wraz ze smokiem Michailem , jako główna bohaterka nazwana po prostu Zero, lejecie hordy wrogów, krocząc od bossa do bossa. Nie to jednak stanowi siłę tej gry, jej pierdyknięcie. Ale po kolei. Zero chce już na dzień dobry zabić swoich 5 "sióstr". Znajduje smoka, który będzie jej towarzyszył i pomagal w tej wyprawie. Siostry nazwane zwyczajnie One, Two, Three, Four i Five mieszkają sobie w różnych krainach i wcale nie chcą konfrontacji z Zero, nic do nie nie mają. Nawet smok się dziwi po jaką cholerę je zabijać skoro są fajne i nie szkodzą. Głucha jednak na jego argumenty Zero brutalnie rozprawia się z każdą z nich (niektórych Fatality nie powstydziłby się sam MK). Każda z sióstr ma swojego pomagiera (i kochanka, o czym później), który po śmierci swojej pani chętnie bądź pod przymusem, przyłacza się do Zero w dalszej wędrówce. Ci pomagierzy to niezłe zboki: fetyszyści, masochiści, kalecy zprzerośniętymi narządami itp. Z nimi nasza Zero też będzie się oddawać nocnym igraszkom, ale nigdy nie pozwoli im zapomnieć kto tu rządzi w tej ekipie. Aha, w tzw. międzyczasie, Zero posiądzie moc władania 4 rodzajami broni, którymi będzie mogła swobodnie przełączać w walce. Tych broni będzie w końcu cała masa, a każdą z nich będzie można/trzeba ulepszyć do levelu 4 przy założeniu, że ma się dużo kasy w grze i specjalnych kamieni, które darmowe też nie są. I za to jest chyba najbatdziej czasochłonne trofeum w grze, za upgradowanie każdej cholernej broni do levelu 4. Po ukończeniu gry okazuje się, że to jednak nie koniec, a na pewno nie taki, na jaki liczyła tajemnicza panienka w okularach. Zaczynamy więc nie tyle nową grę, ale nową historię, by się dowiedzieć co się stanie, gdy w pewnym momencie postąpimy inaczej. Jest to fajne, bo pokazuje inny zgoła bieg wydarzeń. Pojawiają sie inni bossowie, inne miejscówki, inne zakończenia w końcu. Tajemnicza postać będzie nas tak testować 4 razy, aż w końcu uzyska satysfakcjonujące ją zakończenie historii. Nie chcę spoilerować o kwiatku w oku Zero, a ma on bardzo duże znaczenie w grze. Co ciekawe, sama gra nie kwapi się bardzo, by tę kwestię dogłebnie wyjaśnic, ale wiki gry, jeśli sięgniesz trochę głębiej, już wszystko prostuje. Gra zdecydowanie dla dorosłych. Wspomniani chociażby uczniowie naszych panienek, jak i panienki mają niepohamowane libido. Jeden nawet wykorzystuje swoją panią, choć ta w ogóle niewiele wie co się wokół niej dzieje:( Nasza Zero fakuje ostro i ma cięty język. Krew leje się litrami. Sami przeciwnicy też są ciekawi: zołnierze, trole, latające karły, psy, minotaury, jeźdżcy, czarownicy i duchy. Jest ich sporo i wszyscy do odstrzału. Walka z ostatnim bossem obrosła legendą. Jest to po prostu ala gra muzyczna, gdzie naciskamy guzik w odpowiednim czasie. Ale łatwo nie jest, od razu zaznaczam. Jeden błąd i do widzenia. Do obejrzenia na YT. Niektóre sekwencje są bardzo szybkie i nawet po pozornie skończonej "walce" dalej trzeba naciskać przyciski pada. Trofea na 7/10, Gra 7/10 Są też do kupnienia DLC na amerykańskim storze, ale 6 dolców za jedno to chyba lekka przesada. Wezmę za pól ceny, bo mogą być ciekawe przypuszczam. Okładka bardzo klimatyczna za to. Brawa dla grafika!
  15. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Spec Ops: The Line Tytuł z 2012 r., o którym się słyszało, ale jakoś nigdy nie miało okazji zagrać. Wreszczie po latach odpaliłem Spec Opsa na PS3 i wysokie noty, jakie gra zebrała przed laty, wydają się uzasadnione. Musisz pamietać, że to tylko PS3 i postęp jest nieubłagany. Animacje nie są plynne jak dzisiaj, kolory też jakieś wyprane, podobnie jak niewidzialne ściany to tu, to tam. Historia za to jest bardzo dobra i daje do myślenia, kwestia priorytetów i wyborów znowu odgrywa pierwszoplanową rolę. Jako kapitan 3-osobowego oddziału Delta trafiasz do zniszczonego i odciętego od świata Dubaju. [Jakże to na czasie.] Początkowy cel misji zmienia się wraz z rozwojem wypadków, a decyzje, które podejmiesz, zaważą na losach setek ludzi. Gra to strzelanka, w której przechodzisz z jednego kill roomu do kolejnego, całość przeplatana wstawkami i warstwą fabularną. Pojawia się i CIA, i zaginiony batalion 33, i lokalni wojownicy, a pośrodku tego ty, kapitan Walker i twoi dwaj wierni towarzysze Lugo i Adams. Wszystko utrzymane w tempie, nie ma mowy o nudzie. Do dyspozycji oddane ci zostaje spory arsenał broni, granaty, wieżyczki strzelnicze, a poźniej też działko na helikopterze i granatnik Gra oflagowana jako 18+, bo sama tematyka jak i niektóre obrazy nie są z pewnością dla dzieci. Tak, to tylko gra, ale na wyobraźnię działa. Na liście trofeów nie ma żadnego online, choć sama gra wspierała ten tryb od początku, chwała twórcom za to. Najtrudniejsze będzie pewnie przejście gry na poziomie Fubar, coś ala Very Hard, odblokowujący się po przejściu gry na poziomie dostępnym jako najwyższy na początku. Łatwo nie jest, ale na pewno łatwiej niż w takim CoD: World at War. Jak już to ogarniesz, to dalej już z górki. Reszta za zastrzelenie tylu a tylu wrogów z takiej a takiej broni, zebranie inteli porozrzucanych po całej grze itp. Jeśli dalej posiadasz PS3, polecam wypróbować. Gra na 7+/10, trofea 7/10. Co ciekawe cena gry systematycznie rośnie. Ja kupiłem za 7 funtów z wysyłką jakies pól roku temu. Obecnie najtańszy egzeplarz na eBayu to 21 funtów...
  16. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Atelier Lulua: The Scion of Arland Ech, czas leci przez palce, nostalgia nie odpuszcza. Pierwszą część ograłem w 2011 r., kolejne w następnych latach. Szalona Rorona, jej uczennice i całe Arlandowe towarzystwo zapadło w pamięci. 13 lat minęlo i oto ostatnia czwarta część zagościła u mnie, zwieńczenie wieloletniej przygody z serią. Nie musisz w ogóle grać w poprzednie 3 części, ale jak to bywa, postaci tu się pojawiające będą tylko dla ciebie tłem, bez przeszłości, nie budzące większych emocji. Nie zrozumiesz wielu odniesień i niuansów (np. dlaczego Mimi nienawidzi trufli). Jeśli jednak dalej chcesz przeżyć historię młodej córki Rorony Luluy, pisanej w postaci pamiętnika tejże, nie krępuj się, będzie kolorowo, słodko, zabawnie. Pomijając samą fabułę, ostatnia odsłona subserii Arland zyskała sporo po przesiadce na nową konsolę. Świat jest większy, loadingi szybkie (nawet na zwykłym HDD), a towarzysze wypraw zawsze coś gadają w tle. Pojawiają się niemalże wszystkie postaci z poprzednich części (Sterk, Rorona, Totori,Mimi, Lionela, Meruru, Cornelia i sporo więcej), ale nie wybaczę braku Astrid, choć wspomniana jest kilka razy. Wiele zagadek, niedomówien z poprzednich odsłon zostało wyjaśnionych, to dobrze. Fajnie się patrzy na zmiany jakie zaszły w ciagu kilkunastu lat. Co by tu jeszcze napisać? Aha, sama alchemia stała się bardziej skomplikowana niż z poprzednio. Oprócz jakości składników, doszły 4 żywioły charakteryzujące każdą substancję, jak i różnorakie suplementy wpływające na jakość i "charakterystykę żywiołow" nowotworzonych przedmiotów. Wiem, brzmi może skomplikowanie, ale w gruncie rzeczy sprawdza się w praniu. Nie ma też dodawania w nieskończonośc traitów do alchemii. 3 max, choć chciałoby się więcej Walki z bosami nie są też już tak wymagające jak niegdyś. Odpowiednio dopakowana drużyna kładzie na łopatki każdego. Trofea wpadają szybko i jest to chyba najłatwiejsza z 4 części subserii. Nie trzeba już wachlowac sejwami, by uzyskać kolejne zakończenia. 1 sejw końcowy, prościzna. Polecam, choć gra tania nie jest jak na paroletnią produkcję. Ale, zawsze możesz później odsprzedać płytę nie tracąc kasy na różnicy cen. Moja kopia Luluy zostaje u mnie, w zbiorach. Żegnaj Arlandzie [Gra 7.5/10, trofea 4/10]
  17. Ken Marinaris odpowiedział(a) na MBeniek temat w Seriale
    Starczy juz tej nudy, nie wiem komu by się chciało to dalej oglądać.
  18. Ken Marinaris odpowiedział(a) na MBeniek temat w Seriale
    Ja obejrzałem 2 odcinki i chyba dam se spokój. Wieje nudą i czuć, że budżet to raczej nie ten sam co w Grze o Tron. Takie kino klasy B. Szkoda, oczekiwania miałem wysokie po ocenach na IMDB, ale to pewnie nie pierszwy, nie ostatni raz.
  19. Ken Marinaris odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Smutna prawda jest taka, że ebay a allegro to dwa różne światy dla graczy/kolekcjonerów gier. eBay ma gry, których allegro nigdy nie widziało na oczy. Najgorsze to, że aby kupic np. z eBay GB do Polski (ale i innych krajów) trzeba korzystać z ich programu transakcji międzynarodowej, gdzie taka przesyłka za grę to lekko 10-15 funtów. Kiedyś kupiłem Front Mission 4 z US (z 15 lat temu) i koszt przesyłki był jakieś 5 dolców i gra chyba też coś koło tego. Teraz już nawet nie patrzę na Stany, bo koszt wysyłki mnie od razu nokautuje.
  20. Ken Marinaris odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Dragon Star VARNIR w wersji limitowanej na PS4. 24 funty z eBaya.
  21. Ken Marinaris odpowiedział(a) na Square temat w PS5
    Atelier Totori: The Adventurer of Arland U mnie żadne nowe fajnale, Rubicony czy inne Baldury. Wracam do słodkiej Totori po 10 latach przerwy. Odpalam zatem leciwą już PS3-kę i znowu zanurzam się w ten cukierkowy świat. O samej serii "Atelier", a w szczególności o subserii Arland, pisałem jakiś rok temu, gdy komentowałem platynę w Atelier Meruru. Nie będę się więc powtarzał. Tutaj kierujemy poczynaniami dziewczynki o imieniu Totori (zdrobniale), króra idąc w ślady zaginionej matki, postanawia zostać poszukiwaczem przygód. Wspierana grupą starych i nowych przyjaciół, a także zasłużonej już dla alchemii nauczycielki Rorony, rusza w szeroki świat. Znowu będzie alchemia, to jest łaczenie różnorakich składników w celu stworzenia czegoś nowego, znowu mnóstwo potworów, dialogów i specyficznego humoru. Ostrzegam jak zwykle, to nie jest gra dla nietrawiących jap. anime. To nie jest też gra dla niecierpliwych czy tych, którzy nie chcą czytać tych wszystkich dialogów. Ponad połowa gry to czytanie właśnie. Trofea są czasochłonne, bo prawie na pewno będziesz musiał przejśc dość długą grę dwukrotnie, by zobaczyć wszystkie zakończenia. Poza tym trzeba rozsądnie zarządzać czasem w grze i baczyć, by nie pominąc jakiegoś wydarzenia dla naszej postaci, w gruncie czego nie zobaczymy jej zakończenia po kolejnych 10 czy 15 godzinach rozgrywki. Ba, trzeba nawet sięgnąć po trophy guide, bo niektóre zakończenia wymagają ściśle określonego postępowania. Polecam serię, choć zarówno nośniki fizyczne jak i wersje cyfrowe kosztują sporo i nawet po tylu latach, nie bardzo tanieją. Osobiście nie mogę sie doczekac kiedy zagram w Atelier Luluę, zwieńczenie serii Atelier i ostatnią jej część.
  22. Ken Marinaris odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    O dobre. Cena podobna jak u Chińczyka ,ale robi też na wymiar, co w ogóle się nie zdarza.
  23. Ken Marinaris odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Tutaj sklep. 0.46 GBP za PS3/PS4/PS5 i 0.53 GBP za PS2/Xbox/GC. Plus przesyłka i jakiś podatek w UK, gdzie siedzę. Można zamówic w kilku i oszczedzić na kosztach.
  24. Ken Marinaris odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Nie same gry, ale... takie oto przezroczyste plastikony od pana Chińczyka z aliexpress. Zabezpieczać mają przed drobniejszymi uszkodzeniami oraz wszelkimi innymi środowiskowymi czynnikami. Rozmiary są różne, kwadratowe i podłużne. Ja wziąlem parę dla PS2, PS3 i PSP. Parę fotek jak to wygląda po rozłożeniu i wsadzeniu wartościowej dla nas w domyśle gry. Zamówiłem z 60 sztuk sta nie wszystkie gry na pólce je mają. Zostało jeszcze trochę w kopercie.
  25. No jak tak dalej pójdzie to będzie to pierwsza konsola Sony, którą pominę. Większość gier ma też premiery na PS4, a ja mam dodatkowo backlog, że łohoho.

Account

Navigation

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.