Treść opublikowana przez D.B. Cooper
-
bieganie
Ja przez ten czas nawet przez chwile nie pomyslalem o jedzeniu. 5:00 pobudka zjadłem dwie połówki bułki z dżemem, wypiłem kawę i i na kibelek. Po drodze jeszcze raz kibelek, ogólnie trochę się stresowałem. 7:00 banan, a o 9 start i to było całe jedzenie. Najbardziej to się bałem, że się zesram w gacie. Naszczęście mega lekkość na żołądku i nawet zero kolki. Tu wszystko pięknie zagrało.
-
bieganie
Placebo to może zadziałać na wykrzesanie sił, na skurcze to nie pomoże i tym organizmu sie nie oszuka
-
bieganie
w sumie aż tak bym tego nie nazwał, jadłem więcej węgli te kilka dni przed biegiem, ale nie były to jakieś ogromne różnice od tego co jem normalnie. Może trzeba było ładować po korek? Dużo piłem, od tygodnia praktycznie codziennie też jeden izotonik, sikałem praktycznie wodą. magnez biorę regularnie, tydzień przed zwiększyłem i dorzuciłem potas. Wiadomo, że jak już skurcze się zaczęły to uja można zdziałać, ale jakbym te shoty brał powiedzmy od 5km to może?
-
bieganie
ok z tą ścianą trochę oszukałem. Była ściana tylko skurczowa. 10 sekund do startu, ostatni mocny wdech, motywacja i ruszamy. Biegnie się zaje.biście, 20 km minął nawet nie wiem kiedy. Lecę tempem 4:45-4:50/km z wielkim zapasem sił, pewnym lekkim krokiem. Jest chęć na przyśpieszenie, ale od 25 km widzę już spacerujące osoby. Widać, że część z nich przesadziła z tempem, inni walczą ze skurczami lub kolką. Na ten widok postanawiam jednak trzymać swoje tempo. Doświadczeni maratończycy obok coś gadają między sobą, że maraton zaczyna się od 30km, nie kłamali. Kompletnie nie czuje zmęczenia na płucach, ale nogi zaczynają włazić w dupę, mimo to mogę trzymać swoje tempo. 33 km i zaczynają się schody, skurcz na dwugłowym uda lewej nogi, za chwilę to samo na prawej. Biegnę 4:50-5:00/km do 36 km. Czuję ciągle jak te mięśnie są przykurczone i że w każdej chwili może złapać tak, że już nogą nie ruszę. 36 km dochodzi lewa i prawa łydka, jedna z powiek mi drga i opada do połowy, wiedziałem już, że jest źle, magnez wyje.bany. Zwiększyłem, magnez z potasem na tydzień przed biegiem, w trakcie biegu też wziąłem dwie tabletki. Chyba lepsze były by takie shoty do picia na pewno lepiej by się wchłonęły. Mogłem też korzystać z gorzkiej czekolady na punktach odżywczych. Widać już stadion tylko do mety ciągle 5 km, a z nogami coraz gorzej, mimo to wyprzedzam innych, widać z nimi było jeszcze gorzej. 39 km mocny skurcz w prawym dwugłowym uniemożliwia bieg, zatrzymuję się na 10 s żeby go rozciągnąć i ruszam dalej. Ostatnie 3 km to już bieg 5:20-5:30/km. Ostatnia prosta, tłum szaleje, ręce w górę, zrobiłem to, JESTEM SPARTAKUSEM. tu widać, że biegłem na 3:25, widać też, że był to mądrze rozegrany bieg, praktycznie do samego końca przesuwałem się w klasyfikacji. tu widać tempo i profil trasy. Wahania tempa to punkty odżywcze, no i ten 39km... Jak widać trasa idealna na debiut, mega płaska. Jedno wzniesienie, ale na początku biegu. Polecam tam zaczynać. co do odżywiania to miałem ze sobą 4 żele powerbar, żadnych izotoników czy wody ze sobą nie miałem, korzystałem z tego co było na punktach. Pierwszy żel wleciał na 9.5km ostatni na 32 km. Punkty były co 5, a czasem nawet co 2 km. Na co drugim punkcie był izotonik oshee, podobno sama woda+cukier trzcinowy+sól+sok z cytryny. Wiedziałem, że on będzie, więc już wcześniej go kupiłem i przyzwyczajałem żołądek. Dobrze wchodził, nie był słodki. Żele oczywiście wchodziły przed punktami żeby popić wodą. Nie opuszczałem żadnego punktu na każdym coś piłem małymi łyczkami. Dużo polewałem się wodą, głowa, kark, klatka, nogi, jaja, wszystko, praktycznie ciągle byłem mokry. Były 3 kurtyny wodne, też z nich korzystałem. Cały dystans przeleciałem na tych 4 żelach + woda i izotonik. Były banany i czekolada, ale była moc i lekkość na żołądku, więc nie korzystałem. Chociaż jak widać tą czekoladę trzeba było brać. Nie było żadnych rewolucji żołądkowych, nawet ani razu nie lałem, a widziałem jak przed 5 km ludzie już zbiegają w krzaki. co do sprzętu to pegazy i skarpetki kalenji nie zawiodły. Zero odcisków czy obtarć. do 20 km to wszyscy szczęśliwi, przybijają piąteczki z publicznością, żartują, śmieszkują Jednak po tym 30-35 km każdy morda zamknięta łeb spuszczony i walka samym z sobą no jest to jakiś wyczyn. ogólnie jestem zadowolony, mogło być lepiej gdyby nie te skurcze i lekki niedosyt przez to jest, ale jednak udany debiut
-
bieganie
4:55 to chyba dobry czas na debiut maratoński?
-
Wrzuć screena
Ehh... pamiętam to. Pojechałem autobusem na stadion 10lecia kupić jakąś gierkę. Moją uwagę przykuły flaki i krew na pięknym foliowym pirackim opakowaniu. W domu okazało się, że plytka z grą to Driver. Tak mnie w ch.uja zrobili. 25 zl poszło i kasa na bilet, 100km musiałem jechać, a gówniarz byłem, ale mama mnie puściła bo byłem rozgarnięty. Chociaż żeby zajrzeć do środka opakowania nie pomyślałem, a napis Driver na płycie mógł spowodować że coś jest nie halo. Cóż, w Drivera też się pograło.
-
Zamierzam nabyć/Właśnie nabyłem
Ile xdddddd
-
Pomoc przy kupnie auta
Bierz e60, znaczek zakleisz i kobieta się nie jarnie
-
bieganie
ogólnie spoko opcja i pewnie większość wykupiła, sam też bym brał. Szkoda, że w praktyce jak widać to nie działa i dodatkowo jeszcze zarobili na tym. Ciekawe jak to było ujęte w regulaminie. Było coś, że trzeba przedstawiać dokumentacje, klepsydry, bilety lotnicze czy nie trzeba było podawać powodu?
-
bieganie
tydzień do debiutu w maratonie. Wczoraj 20km rozbiegania, a dziś ostatni mocniejszy akcent BNP 2km/6km/3km/1km. Teraz już wygaszanie pieców i stopniowe schodzenie z kilometrażem. Ładowanie węgli i dużo płynów. Zwiększam też magnez i potas. Nie wiem jak to będzie, 3 tyg przerwy wybiło mnie z rytmu i nie zrealizowałem tego co chciałem. Miałem zrobić dwie trzydziestki, nie zrobiłem żadnej. 2x20km udało się tylko zrobić, nie chciałem też przeciążać nogi żeby kontuzja nie wróciła. Miałem odpuścić ten start no ale 80 zł ku.rwa nawet w przyśpieszonym tempie to trwa wieczność xd plus taki, że trasa wydaje się dosyć płaska. No i pogoda żeby dopisała. niby już nie mogę się doczekać aż stanę na linii startu, ale jednak czuję poddenerwowanie i respekt przed dystansem.
-
OFFTOPIC
Ok, z rozpędzenia źle przeczytałem i źle zrozumiałem. Biję się w pierś i zgadzam się z tym, że nie mają sensu takie porównania.
-
OFFTOPIC
A dlaczego dla ciebie wszystko sprowadza się do zmiażdżenia kogoś w bitce za garażami? Koleś dokonuje takich rzeczy, że w ch.uju mam czy go ktoś zdejmie na liścia czy nie. Tego typa od 200kg w siadzie zdejmie 50 kg karateka kopem z półobrotu. Można się tak licytować. Kur.rwa tylko napisałem jak wasze hantelki i już ból dupy xd
-
OFFTOPIC
Napisałeś to tak jakby ćwiczenie na siłce było czymś mega fantastycznym.
- Dwa pedały
-
OFFTOPIC
Tylko że tam nie doprowadzasz organizmu na skraj wyczerpania.
-
Awarie, usterki, niedomagania
I tak lepsze to niż jakiś hundaj. Ja bym jeździł z podniesionym czołem.
-
OFFTOPIC
Lekkoatleta to rzuca oszczepem. To jest sport ekstremalny, a nie jakieś seryjki na płaskiej czaisz?
-
OFFTOPIC
No tak tylko co z tego? Nie przeszkadza mu to w byciu gladiatorem.
-
OFFTOPIC
Podobno 31 godzin. Chyba, że dni?
-
OFFTOPIC
Robert Karaś mistrz świata i rekordzista na dystanie podwójnego ironmana w tym roku zmierzy się z dystansem potrójnego ironmana. http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35617,23155381,ironman-z-elblaga-zadziwia-swiat-ekstremalny-rekordzista.html?disableRedirects=true 11.4km pływania, 540km rower, 126.6km bieg. A jak tam wasze hantelki?
-
Urazy, kontuzje, eliminacja ze sportów..
Widać, że jest to jakaś początkowa faza. Trzeba teraz się trochę oszczędzać, najlepiej zainwestować w ręczny roller i gnieść to miejsce kilka razy dziennie. Ogólnie w późniejszych fazach przeje.bana kontuzja do wyleczenia, więc nie bagatelizuj.
-
Urazy, kontuzje, eliminacja ze sportów..
Jestem świeżo po tej kontuzji pisałem o tym w bieganiu. Może to też być zapalenie okostnej, oba te przypadki mogą prowadzić do złamania zmęczeniowego. Polecam iść do fizo lub masażysty, po jednym masażu już te zgrubienie miałem mniejsze. Chłodziłem to miejsce i rollowałem. 3tyg przerwy w bieganiu, ale już sporo z tym biegałem i jakbym wcześniej zareagował to na pewno szybciej bym się pozbierał. Profilaktycznie wziąłem też animal flexa bo i tak chciałem stawy podreperować na tej przerwie. To raczej przypadłość biegaczy może w pracy chodzisz w źle dobranych lub zużytuch butach?
-
bieganie
To na wyższy poziom biegowy też nie wejdziesz. Wszystkie książki o tym piszą. Nie ma u ciebie regeneracji, a regeneracja to nie tylko leżenie fają do góry. Kilometraż tygodniowy też trzeba wybiegać i można to nabić takimi regeneracyjnymi biegami. 2 treningi mocne, reszta to człapanie z siłą biegową i przebieżkami. To musì się zazębiać, a nie ciągłe biegi na pograniczu. To takie pie.rdolenie o męczeniu psychicznym przy takim biegu, zrób trening do odciny to na drugi dzień nie będziesz myślał o prześpieszeniu. Potem dzień wolny i MOC się kumuluje czaisz ku.rwa?
-
AGD małe, duże i średnie
Nawet nie porukasz dobrze, ta dykta się zaraz rozleci
-
bieganie
Dlaczego biedackie? Za każdym wyjściem chcesz bić rekord? Skoro miałeś jakieś przerwy i kontuzje to nie piwinieneś nawet w tyle biegać. Ja wczoraj 10km w ponad godzinę. Też biedackie, ale takie miało właśnie być. Dzień wcześniej robiłem 12km w drugim zakresie i to był regeneracyjny bieg po nim.