Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

Tokar

Senior Member
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez Tokar

  1. Byłem w pierwszej połowie września 2021. Zgodnie z planem udało się uniknąć pogodowego piekarnika. Byłem wręcz zaskoczony, że temperatura oscylowała w okolicach zaledwie 22-25 stopni, a wieczorami zaczynało nawet lekko piździć. Nie było też non stop słonecznie, ze dwa razy konkretnie się pochmurzyło i raz nawet trochę pokropiło. Jednak Stambuł to nie riwiera. Historia revoluta wskazuje, że bez lotów i zakwaterowania poszło jakieś 1550 TYR. Tylko z zastrzeżeniem, że to był solo trip z jedzeniem w lokalnych barach i na straganach, a nie w fancy restauracjach. Już wtedy lira szorowała po dnie, a przez ten czas zdążyła je przebić i obecnie to chyba więcej warte są kapsle od butelek. Lokalsi oczywiście starają się odbijać sobie ten fakt na turystach. Że hotele rozliczają się w € to już pewnie wiesz. Nie polecam zakupów w licznych odpowiednikach naszych sklepików osiedlowych. Warto pójść kawałek dalej do jakiegoś odpowiednika dyskontu lub mini carrefoura, bo w tych sklepikach typowe osmańskie ahmedy biznesu z cwaniactwem wymalowanym na mordach mają wyraźnie inne cenniki dla lokalnych i dla turystów (cen przy towarach oczywiście brak). Na wszelkich straganach i bazarach białasom oczywiście próbują krzyczeć ceny w €, ale wystarczy proste "noł ojro, onli liras" żeby zapłacić i tak więcej niż turas, ale zdecydowanie korzystniej niż przy przeliczeniu. Żeby było ciekawiej niektóre atrakcje, jak np. pałac Sulejmana, mają oficjalnie osobne cenniki ze sporą górką dla turystów. Nie wiem czy coś się zmieniło, ale wtedy bardziej opłacało się wykupić Museum Pass Istanbul, nawet jeżeli z listy placówek planuje się zaliczyć tylko Topkapi, wieżę Galata i twierdzę Rumeli. Nie wiem jakie masz pakiety roamingowyme u operatora, ale musisz się liczyć z wykupieniem całkiem sporej paczki danych, bo przy korzystaniu z komunikacji miejskiej bardzo się przydadzą, o czym jeszcze napiszę. Tak czy inaczej raczej nie zbankrutujesz przez ten wyjazd. Żarcie niebo w gębie. O ile kebs w wersji doner nie będzie się za bardzo różnił od dobrej kebabowni w PL, tak już warianty adana i iskender to zdecydowanie coś, czego nie uświadczysz w zahirze. Do tego obowiązkowo tureckie odpowiedniki pizzy czyli pide (sztos) i lahmacun (nie tyle rozczarowanie, co zdziwienie, że cienki placek przypomina konsystencją bardziej żydowską macę niż pitę/tortillę) oraz naleśniki z mięsnym farszem tantuni. No i totalnie prosta, ale pyszna rzecz w postaci simitu, czyli tamtejszego sezamowego obwarzanka. Lokalna kanapka balik ekmek z rybą niby wyłowioną z Bosforu uniesień nie wywołuje, ale jest całkiem okej. Może skusisz się też na lokalny fatsfoodowy hit w postaci wet burgera Ja nie miałem odwagi Co ciekawe w ulicznych barach i na straganach ciężko natknąć się na kumpir. Wygląda na to, że dopakowany ziemnior jest bardziej popularny w tureckich diasporach w DE niż w samym imperium osmańskim. Gorzej z flagowymi słodkościami. Ani galaretki lokum ani pismaniye, czyli połączenie chałwy i waty cukrowej, dupy nie urywają. Najlepsze są chyba pączusie lokma. Odnośnie kwestii żywieniowych, to absolutną podstawą jest unikanie jakichkolwiek niebutelkowanych napojów. Niestety nie pomyślałem o tym, że nawet płukanie ust po myciu zębów lokalną kranówą może nie być najlepszym pomysłem. Nie polecam srania na narciarza w trybie rozbryzgowym. Musisz liczyć się z tym, że miasto jest przeogromne i przy planowaniu zwiedzania szacowane czasy dojazdu komunikacją miejską, podawane przez google maps, mają się nijak do rzeczywistości. Zresztą komunikacja miejska to temat na osobny rozdział, bo nic tak nie uprzykrzało mi życia nad Bosforem jak właśnie ona. Począwszy od niewygodnego systemu biletowego z nabijaniem karty we wcale nie tak gęsto usianych automatach, które przyjmowały wyłącznie banknoty i nie wydawały reszty . Niemałym zaskoczeniem był też fakt, że stambulska komunikacja nie posiada czegoś takiego jak rozkłady jazdy dla poszczególnych przystanków. Jest to o tyle istotne, że siatka metra nadal jest dość słabo rozwinięta i w wiele miejsc da się dojechać tylko autobusami. Na stronie przewoźnika są wyłącznie bardzo orientacyjne godziny wyjazdów danej linii z przystanku początkowego. A potem? No to już będzie jak przyjedzie. Turasy pewnie mają jakieś swoje lokalne apki, które pomagają ogarniać ten burdel, ale momentami sprawiali wrażenie, że oni też nie bardzo wiedzą co się dzieje. O tym, że google maps można sobie w tych warunkach o kant dupy rozbić już wspominałem. Ja korzystałem z Moovit, który jako tako dawał radę, ale i tak nie ustrzegł mnie przed fuckupami. No bo docierasz na przystanek, który wygląda tak Zero informacji co i kiedy tu przyjeżdża, musisz ufać aplikacji. Czasami nawet patrząc na mapkę w apce ciężko się zorientować, czy nie powinieneś przypadkiem stać pod drugiej stronie ulicy na przystanku o tej samej nazwie. No więc nic dziwnego, że dzieją się cuda i ze 2 razy straciłem sporo czasu będąc wywiezionym niekoniecznie tam, gdzie chciałem. Nawet jak wsiądziesz już w dobry autobus, to nie jest powiedziane, że kierowca nagle z niewiadomych przyczyn po jakimś lakonicznym komunikacie rzuconym w kierunku pasażerów nie zmieni sobie trasy. Wtedy pozostaje wysiąść na najbliższym przystanku i kminić alternatywną drogę dojazdu, bo komunikacja po angielsku z miejscowymi jest średnio produktywna, a po azjatyckiej stronie to już raczej tylko na migi. No i właśnie tu przyda się spory pakiet roamingowy, bo praktycznie cały czas odpalona jest aplikacja nawigująca i gps. Nie muszę dodawać, że poruszanie się drogą naziemną w piętnastomilionowej metropolii nie należy do najbardziej płynnych i stanie w korkach jest elementem miejscowego folkloru. To wszystko w połączeniu z dużymi odległościami do pokonania zdecydowanie nie ułatwia zwiedzania. Teoretycznie można by próbować obejść te niedogodności wynajmując na miejscu samochód, ale nie wiem jak z kosztami, korków się w ten sposób nie uniknie i dojdzie jeszcze sport ekstremalny z parkowaniem w tym kotle. Ogromna skala tej miejskiej dżungli ma też ten minus, że ciężko się w tym pierdolniku tak porządnie zrelaksować. Wszechogarniające morze ludzi, Turcy którzy nie potrafią normalnie mówić tylko prują mordy do siebie i do turystów, nieustająca kakofonia klaksonów, wyżej wspomniana szarpanina z komunikacją miejską i gdzieś tam z tyłu głowy cały czas włączona czujność, żeby nie dać się komuś zrobić w chuja. Do tego średnio relaksująca jest też obecność licznych patroli wojskowych w najbardziej turystycznych miejscówkach (trzeba się liczyć z randomową kontrolą zawartości plecaka) czy konieczność przejścia kontroli osobistej jak na lotnisku przy wejściu do galerii handlowej. To oczywiście konsekwencja nierozstrzygniętej kwestii kurdyjskiej, a biorąc pod uwagę niedawny zamach bombowy na placu Taksim, to obecnie może być jeszcze ciekawiej ze środkami bezpieczeństwa. Generalnie o ile wrażeń na pewno będziesz miał na tym wyjeździe co nie miara, to raczej za bardzo na nim nie wypoczniesz. Wydaje mi się, że to może być poziom chaosu już niewiele ustępujący Indiom. Przy czym całościowo oczywiście jak najbardziej warto. Widoki wypalające zwoje mózgowe wynagradzają każdą niedogodność.
  2. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Jebać to
  3. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Za każdym razem te jebane manieczki w tle. Na żadnej innej skoczni takiej obory nie robią
  4. Ktoś był. Ja byłem 7 pełnych dni. Na sam Stambuł byłoby chyba w sam raz, ale ja wcisnąłem w to całodniowe tripy na Buyukadę i do Rumelifeneri nad Morzem Czarnym, więc pod koniec było sporo bieganiny żeby pozaliczać zamierzone miejscówki, a i tak trochę powypadało z rozkładu. Po stronie europejskiej normalnie dostaniesz piwo w każdym spożywczaku. Wybór nie jest oszałamiający, bo to raptem jakieś 2-3 lokalne browary plus importowane heinekeny i tuborgi. Ceny wyraźnie wyższe niż u nas, bo jakieś 8-10 zł za butelkę, ale do przeżycia. Zresztą turecki klimat sprzyja uprawie winorośli, więc do wyboru o wiele szersza gama win. Spożycie w miejscach publicznych jak w Polsce - oficjalnie nie wolno, ale w parkach mnóstwo lokalsów sączy tuborgi jednego za drugim. Stosunek raczej neutralny. Wszyscy mają świadomość, że przyjechałeś zostawić tam swoje hajsy. Czasami masz wrażenie, że ktoś próbuje robić z ciebie idiotę albo traktować jak bankomat, ale gdy dajesz do zrozumienia, że nie łapiesz się na najbardziej oczywiste scamy, to nie ma natarczywości. Jeżeli pytasz o kwestie religijne, to jest to chyba najbardziej lajtowa z możliwych wersja islamu. W okolicach placu Taksim i głównej ulicy handlowej Istiklal to w ogóle można poczuć się jak w dowolnym europejskim mieście. Pełna laicyzacja, baby wystrojone i wymalowane, zero hidżabów nie wspominając o burkach. Po azjatyckiej stronie jest już trochę bardziej konserwatywnie, czasami można natknąć się na opcję full ninja, ale nikt nie pruje się do białasa w kolorowych koszulkach i krótkich portaszkach.
  5. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Dzięki, Kamil
  6. Tokar odpowiedział(a) na ogqozo temat w Rock
    Faktycznie, albo byłem naćpany albo rzucili nową pulę biletów. Co nie zmienia faktu, że trybuny Wawa ~ tysiaczek, Kraków 1400, a bogata skandynawia 250
  7. Tokar odpowiedział(a) na ogqozo temat w Rock
    Przeskanujcie ceny zagranicznych koncertów. Depeche Mode też za płytę na narodowym (o ile w ogóle się odbędzie ) i w Krakowie chce >1000 golda, a w Sztokholmie trybuna naprzeciwko sceny po przeliczeniu 250 zł Bilety lotnicze, koncert i trzydniowe zakwaterowanie wyniosło mnie tyle, ile goła wejściówka w polaczkowie Wiadomo, że na miejscu też trochę się hajsu rozjebie, no ale najwyraźniej w krajach islamskich szerszy przekrój społeczeństwa ma dostęp do wydarzeń kulturalnych.
  8. Tokar odpowiedział(a) na Daffy temat w Region Filmowy
    Za każdym razem jak nachodzi mnie ochota na seans, to czytam komentarze ludzi, którzy obejrzeli i mi przechodzi. Serio chętniej zobaczyłbym 2,5h demo techniczne bez żadnego kontekstu niż ckliwą do przesady, w chuj niespójną abominację fabularną.
  9. Tokar odpowiedział(a) na jaszczoor temat w Mobile
    2 i pół roku z P30pro i ani myślę zmieniać. Telefon nadal śmiga jak pojebion, a fotki wakacyjne wychodzą jak z katalogu biura podróży. Nawet niespecjalnie interesuję się co tam nowego wychodzi, bo zakładam, że przez ostatnie poryte 2 lata branża raczej stoi w miejscu i pożera własny ogon. Gdybym dzisiaj czuł potrzebę przesiadki, to pewnie poszedłbym w kierunku Vivo. A pamiętacie sraczkę marketingową 5G na przełomie 2019 i 2020?
  10. Tokar odpowiedział(a) na Obsolete temat w Kącik Sportowy
    Milikowi znowu osobowość przeskoczyła
  11. Tokar odpowiedział(a) na Blaise temat w Kącik Podróżnika
    Ktoś był. Jak najbardziej polecam jako jednodniowy trip z Neapolu, z którego na wyspę kilka razy dziennie kursuje kilku przewoźników z najpopularniejszym Caremarem na czele. Na pewno nie polecam nocowania, no chyba że masz nieograniczony budżet, bo ceny chore. Żeby ogarnąć co ciekawsze punkty wyspy i wrócić ostatnim promem, trzeba wypłynąć wcześnie rano, ale na pewno warto. Po dopłynięciu do Marina Grande dobrym pomysłem jest wykupienie w porcie rejsu dookoła wyspy, ale tutaj uwaga, w opcji bez przystanku przy błękitnej grocie, która jest niby największą atrakcją, a tak naprawdę największą pułapką na turystów. Jeżeli w ogóle zatrzymacie się przy grocie, bo oczywiście wszystkie decyzje są podejmowane przez szeryfa łajby w typowo włoskim trybie dlategożeponieważbo, to postoicie tam sobie kilknaście/kilkadziesiąt minut na wyłączonym silniku bujając się na falach i prawdopodobnie w pełnym słońcu. Jeżeli zejdziesz w pobliże groty, to kolejnym etapem będzie stanie w nieprzyzwoicie długiej kolejce na wąskich schodkach, oczywiście również bez żadnej osłony przed słońcem i bez żadnej gwarancji, że w pewnym momencie jaśnie panowie stwierdzą, że na dzisiaj koniec zwiedzania groty bo tak. Ostatni etap to nagroda za to poświęcenie czyli wpłynięcie na 3 minuty do groty (oczywiście dodatkowo płatne, o czym naturalnie przy wykupywaniu wycieczki dookoła wyspy nikt nie informuje) po to, żeby przy wysiadaniu z łódeczki "gondolier" chamsko i natarczywie domagał się napiwku w wysokości 20€ xDDD Dobrze, że wcześniej poczytałem jak to wygląda, bo błękitna grota to najlepsza droga do zepsucia sobie jednodniowego pobytu na Capri. A z rzeczy jak najbardziej wartych polecenia, oprócz samego opłynięcia wyspy, to: * wjazd wyciągiem krzesełkowym na najwyższe wzniesienie Monte Solaro z obłędnymi widokami na całą okolicę * trasa spacerowa wiodąca z centrum miasteczka Capri do charakterystycznej, efektownej formacji skalnej Arco Naturale i przebiegająca obok wystających z wody "strażników wyspy" * Ogród Augusta z kapitalnym widokiem na wykutą w skale trasę Via Krupp Pomiędzy strategicznymi punktami wyspy kursują z duża częstotliwością małe busiki elektryczne. Chyba nie muszę dodawać, że najlepiej unikać odwiedzania wyspy w weekendy i dni wolne od pracy, bo wtedy kocioł, tłok i kolejki do wszystkiego będą 10x bardziej odczuwalne i wyzwaniem może być w ogóle dostanie się na prom płynący na wyspę
  12. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Sandro pedofile starał się jak mógł machając belką, ale Dawidek niezłomny.
  13. Tokar odpowiedział(a) na Blaise temat w Kącik Podróżnika
    Można też rozważyć poruszanie się na miejscu pociągami. Rzym dobrze sprawdzi się jako baza wypadowa na jednodniowe tripy do Florencji i Pizy dzięki częstym kursom szybkiej kolei. Do Neapolu z Rzymu jest jeszcze bliżej, ale wpadając do stolicy Kampanii ledwo na jeden dzień, można się raczej tylko zniechęcić i zastanawiać się co tam się odpierdala. Neapol trzeba chłonąć powoli, delektując się tym chaosem i urokliwym syfem no i koniecznie skorzystać z okolicznych atrakcji: krater Wezuwiusza, Pompeje, całodniowe wycieczki na Capri i Ischie. No jest tam co robić nawet przez tydzień.
  14. Tokar odpowiedział(a) na Blaise temat w Kącik Podróżnika
    Najważniejszy rzymski zabytek był już wrzucany na forum Z tym brakiem klimatu to bym jednak dyskutował. Na trasie Piazza Navona - Panteon - Di Trevi - Schody Hiszpańskie raczej ośmiopasmówki nie uświadczysz. Tzn. jak się uprzesz, to możesz cisnąć wzdłuż głównej arterii tylko po co, kiedy tuż obok jest gęsta siatka wąskich uliczek i ciasnej zabudowy. Owszem, w niektórych miejscach trzeba się liczyć z możliwością bycia zadeptanym przez turystów, ale w tym rejonie bez problemu można też znaleźć puste lub prawie puste zaułki nadające się na pocztówkę. Z mniej oczywistych atrakcji poleciłbym: * Punkty widokowe: Wzgórze Janikulum, Wzgórze Pincio przy placu Popolo niedaleko schodów hiszpańskich, Ogród Pomarańczowy na Awentynie + tuż obok widok na kopułę bazyliki watykańskiej przez dziurkę od klucza. Każdy z punktów oferuje zupełnie inną perspektywę. * Okolice wyspy tybryjskiej to nadal blisko ścisłego centrum, ale ludzi jest tu już wyraźnie mniej i można się przyjemnie wyczilować spacerując bulwarami. Tuż obok wyspy pozostałości pierwszego rzymskiego mostu kamiennego, a na samą wyspę wiedzie najstarszy, który dotrwał do naszych czasów. Po drodze można skusić się na jedną z bardziej przeruchanych rzymskich atrakcji czyli wepchnięcie łapy do ust prawdy. * Zatybrze - plątanina urokliwych brukowanych uliczek po zachodniej stronie Tybru. Niemal pusta w porównaniu z głównymi szlakami i co chwila oferująca takie pozbawione turystycznego blichtru widoczki * Via Appia czyli pozostałości starożytnego traktu z Rzymu do Kampanii + wczesnochrześcijańskie katakumby św. Kaliksta lub Sebastiana * Jak kogoś kręcą klimaty piłkarskie, to wycieczka po Stadio Olimpico jedna z najfajniejszych, jakie do tej pory udało mi się zaliczyć na europejskich stadionach. Plus ciekawe otoczenie w postaci całego kompleksu sportowego, noszącego wyraźne ślady czasów faszystowskich. Z żarciem to ja bardziej bym się zastanowił co chcę zjeść niż gdzie. Poza miejscówkami mającymi fatalne googlowe opinie, wszędzie dostanie się mniej więcej to samo. Pomijając kwestie budżetowe, mi było szkoda czasu na lokale, w których trzeba czekać godzinami na obsługę, więc chcąc zjeść rzymskie cacio e pepe czy amatriciane, szedłem do streetfoodowego Pasta Imperiale zamiast do jakiejś bątą knajpy z coperto wliczonym za spojrzenie w kierunku stolika.
  15. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Przewaga już taka, że by mu jeszcze musiało pęknąć wiązanie w narcie przy lądowaniu. Najlepiej w obu.
  16. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Można zwijać dywan, TCS przejebany
  17. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    No nie urwało
  18. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Początek ustawania halvorka w szeregu. Jutro prawiemistrzolimpijski dokończy dzieła zniszczenia.
  19. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Żyła zapomniał, że jeszcze granulacik skacze, ale i tak jest fajnie.
  20. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Chyba trzeba halvorka na pizdę usadzić, bo coś się zaczyna panoszyć.
  21. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Chabdas to chyba jakiś kolejny klimek fałszywa nadzieja białych
  22. Tokar odpowiedział(a) na Cris temat w Kącik Sportowy
    Biśla przegrywa z kebabem
  23. Tokar odpowiedział(a) na Daffy temat w Region Filmowy
    Benchmarka, który wypierdala się na ryj, kiedy tylko próbuje opowiedzieć jakąś historię?
  24. Oczywiście, że negatywne reakcje nie zabijają dyskusji. Są zarezerwowane dla wypowiedzi na tyle głupich/żenujących, że nie zasługujących na prześlizgnięcie się palcami po klawiaturze. Dyskutować to trzeba mieć z kim i o czym.
  25. No niestety Endymiony to spory downgorad. Po całkiem intrygującym początku Endymiona wszystko zaczyna siadać, bo Simmons nagle zapomniał jak pisać ciekawe, wiarygodne postacie i z mrocznego s-f zrobił coś, co długimi fragmentami przypomina futurystyczne przygodówki dla gówniarstwa typu igrzyska śmierci czy inne więźniowie labiryntu. Do tego przekład zmienił się w stosunku do pierwszych 2 tomów na zdecydowanie bardziej drewniany i momentami nie wiadomo, czy to jest rzeczywiście tak niezgrabnie napisane, czy tłumacz dał dupy. Nie ma tragedii, nadal czyta się to przyzwoicie, szczególnie satysfakcjonujący jest powrót wątku krzyżokształtów, olany niemal zupełnie w Upadku. No ale utknąłem gdzieś tak w połowie Triumfu z pół roku temu i od tego czasu jakoś nie mogę zmobilizować się do powrotu. Nie pomaga fakt, że przy tak rozbuchanej, wielowątkowej opowieści, musiałbym już sobie zarzucić jakiś recap żeby niektóre rzeczy sobie przypomnieć. Wątek NI na etapie, na którym przerwałem, jest już tak wydumany i pretensjonalny, że też mam wątpliwości, czy Simmons jeszcze kontrolował bajerę.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.