Treść opublikowana przez ciwa22
-
The Legend of Zelda: Link's Awakening
Grałem w oryginał i jest to gra na 10. Chyba najlepsza rzecz na GB/GBC, a generalnie seria średnio mi wchodzi.
- Nintendo DS - temat ogólny
-
Zakupy growe!
Na tym właśnie polega ich magia. Jak ze Świętym Mikołajem.
-
Zakupy growe!
W startupie do klocka musieli umieścić jakieś bezduszne procesory i układy scalone, żeby przypadkiem nikt tego z konsolami nie skojarzył. Jak dobrze, że są minusy
-
Wrzuć screena
Maciucha, To wersja na PS2 z serii Sega Ages?
-
Wrzuć screena
Theme Hospital - za(pipi)istość ponadczasowa.
-
SAMURAI SPIRITS/SHODOWN
No, bez Basary i Wan-Fu to trochę tak smutno
-
SAMURAI SPIRITS/SHODOWN
W sumie jest niepotrzebna, skoro istnieje Nako, ale Nako pewnie wyglądała zbyt staro i japońska stulejka nie miała przy czym pracować.
-
Mortal Kombat
Ale ten Shang mnie robi, jako, że jest wzorowany na Carym z filmu. Piękna sprawa.
-
SAMURAI SPIRITS/SHODOWN
Ta naga kobieta to...jego ukochana, a raczej jej duch z tego co pamiętam.
-
SAMURAI SPIRITS/SHODOWN
Serduszko dałem, bo Tam Tam to mój main pod nieobecność Basary.
-
Zakupy growe!
Z tego, co pamiętam Pinger często pisał, że ogrywa to na co masz czas, całkowicie rezygnując z Nintendo, które ma dla niego wartość jedynie kolekcjonerską. W praktyce chyba nawet gdyby miał w juch wolnego czasu, nie skończyłby tych kilku tysięcy tytułów.
-
Platinum Club
Zgadzam się z przedmówcami - tytuł wybitny. Generalnie jestem fanem twinstick shooterów, ale w mało co grałem prócz Helldivers. Jest jeszcze coś wartego ogrania w gatunku? Słyszałem o Dead Nation, ale nie wiem czy warto. P.S. Jak się trafił debil, to sprzątało się typa i już z powrotem nie wzywało.
-
Platinum Club
Kluczem do za(pipi)istości Helldivers jest moim zdaniem musowy friendly fire. Dzięki temu gierka jest tak wciągająca.
-
SAMURAI SPIRITS/SHODOWN
Aktualny, kastracyjny model sprzedażowy też ma swoje na sumieniu w kwestii częściowej utraty za(pipi)istości przez ten najświętszy z gatunków gier. Odkąd odszedł Itagaki, to DOA trochę straciło z wesołego, kolorowego klimatu, który niemal od zawsze ( a na pewno od części drugiej) towarzyszył serii. Piątka jest zbyt mroczna, co nie zmienia faktu, że system nadal bardzo dobry. Grało mi się świetnie w tę odsłonę.
-
Platinum Club
Zawsze sądziłem, że missing timestaps wynikają z faktu, iż kiedy były wbijane, nie istniało psnprofiles, ale nie wiem na pewno.
-
Platinum Club
Seba, konkretny dzbankowy profil (osobiście zawsze cenię wysoki completion rate) - wazony wbijasz z klasą. Jeśli w przypadku Terminatora poszedłeś w licencję, to raczej jesteś rozgrzeszony.
-
Platinum Club
Teenage Mutant Ninja Turtles: Mutants in Manhattan (#37) - Dudes and Dudettes! Major league in butt-kicking is back in town! Platyna dedykowana Platynowym - bo od(pipi)ali arcydzieło (prawie, że). Świat nie lubi tej gry (thats sounds like a total bummer, dude), ale osobiście uważam, że padł ofiarą społecznego dowodu słuszności. Prawie wszyscy wystawiają 4/10 i informują że GTA, Ubigierki i Call of duty są lepsze, ale ja tupię nogą i się nie zgadzam, (nie tylko dlatego, że ubóstwianie Turtlesów zostało mi dzieciństwa). Ta gra ma nudne misje, multiplayer tylko niekanapowy, czasami na ekranie panuje chaos i na tym minusy się kończą. A plusów jest z kolei cała gama!!! Design uniwersum to majstersztyk. Jest taki wczesno-komiksowy. Turtlesy, Shredder lub np Bebop z piłą motorową koszą za(pipi)istością wszystko co istniało wcześniej gdziekolwiek. Wstawki w trybie fabularnym są przepełnione charakterystycznym dla żółwi humorem sytuacyjnym, a same walki z szefami to poezja. Szczególnie na wysokim poziomie trudności, gdzie jeden strzał od Kranga czy Armaggona wysyła cię z powrotem do kanałów. Gra posiada także porządny system rozwoju postaci, który pozwala na nabywanie ataków specjalnych i ulepszanie swojego ukochanego bohatera z dzieciństwa. Pograłbym w to na very hard z trzema innymi szaleńcami w coopie na PS3, ale z tego co mi wiadomo, świat nie zrodził do tej pory, aż tylu ludzi z podobnym do mnie schorzeniem, więc wracam do gry od czasu do czasu, aby jedynie w samotności poczuć na własnej skórze, jak to jest być Michałem Aniołem. 7+/10 - super gierka kuhwo! Dzbanuchy za fabułe i grind to standard, prócz tych związanych z zadaniami do wykonania w trakcie misji, gdyż uruchamiają się one w sposób losowy. Co to oznacza? Że zaczynając jakąś misję nigdy nie wiesz, które zadanie będziesz miał do zrobienia - jedne odpalają się częściej, inne bardzo rzadko. W związku z tym odbębnienie np. "30 dostarczeń złota z miejsca na miejsce" wymaga od farmującego anielskiej cierpliwości, gdyż zanim się takowe uaktywni, może minąć trochę czasu. A musi uaktywnić się 30 razy - droga przez mękę. Z racji tego faktu oraz osiągnięć multi, platyna (w wersji na PS4) plasuje się w klimatach Ultra Rare. Z multiplayerem z kolei, związane są dwa trofea, które zapadły mi w pamięć, ponieważ są pomysłowo zrealizowane: Sorry, Not Sorry - poezja w postaci najczystszej. Czterech graczy w trybie online podczas walki z bossem musi w momencie otrzymywania przez niego finałowego blowa, odpalić jeden z wielu kozackich tanecznych tauntów ( kolejny przykład fantastycznych smaczków, którymi dysponuje gierka), w które wyposażeni są nasi bohaterowie. Kluczem jest dobra synchronizacja wszystkich czterech graczy, gdyż czasu na wykonanie akcji nie ma zbyt wiele. Wbicie tego dzbana z trzema innymi dzbanami wyzwoliło we mnie potężne dawki dopaminy. Wbrew pozorom ciężka sprawa, ale między innymi dlatego, to jeden z moich trzech ukochanych trofków w całej historii mojej zabawy z ich wbijaniem. This stuff is awesome dude! Next Time, Take a Cab - podczas konfrontacji z bossem, (w randomowy sposób) czasami może dołączyć do niego kolega i z tym faktem związany jest drugi z moich ulubionych wazonów zawartych w grze. Na drugim poziomie umiejscowionym w metrze dochodzi do starcia z Rocksteadym, któremu czasami w sukurs przychodzi Bebop. Po obu stronach areny śmigają wagoniki, które muszą zadać finałowy cios obu dżentelmenom. Trzeba ich więc nadwątlić, a potem zaprosić pod te wagoniki, co nie jest rzeczą prostą i łatwo można oberwać samemu. Najlepiej grać na ultra hardzie, gdyż prawdopodobieństwo pojawienia się drugiego bossa do pomocy jest wtenczas największe, ale wtedy jesteś na strzała - magiczne doświadczenie. Trudność: 6/10 - Cowabunga i do przodu. EDIT Mój ranking tytułów od Platynowych: 1. Metal Gear Rising: Revengeance - 8+/10 2. Teenage Mutant Ninja Turtles: Mutants in Manhattan - 7+/10
-
Mortal Kombat
Świetny ten trailer.
-
CAPCOM HOME ARCADE
Dla mnie Capcom to firma-legenda (bez sarkazmu), więc dysponować czymś takim, to jak oddać hołd ich największym dziełom stworzonym w ich najlepszych latach. Gierkom, które dostarczały nam sporo konkretnej rozrywki. Jakieś składaki są ok, ale sygnowany marką firmy sprzęt, to kompletnie inny, specyficzny feeling posiadania/użytkowania. Oczywiście jak cena spadnie
-
CAPCOM HOME ARCADE
Ciekawe, ile w sumie Capcom wypuścił gierek na automaty w erze 8/16 bit opartych na CPS1/CPS2. Oby wszystko dało się wrzucić na tego sticka - byłoby cudownie. Sprzęt tylko do gierek Crapcomu, kiedy był jeszcze Capcomem - kwestionowanym, ale bezskutecznie, cesarzem gamingu 2D.
-
CAPCOM HOME ARCADE
Design spoko, chociaż przyciski mogłyby się wyróżniać kolorystycznie. Obecność Cyberbots, SF, Darkstalkers czy Stidera zachęca, ale cena vs ilość tytułów zdecydowanie studzi zapał. Po kosztach i z customizacją listy gier będzie można obadać.
-
VGA BOX
Piękna sprawa - obsługuje nawet gierki 240p, które są obsługiwane przez VGA BOX
-
Platinum Club
Sonic & Sega All-Stars Racing (#36) - Fantastyczna rzecz. Znalazłem moją opinię na temat gierki, którą popełniłem na świeżo po splatynowaniu: " Bywałem ostatnio na głodzie....głodzie gokardowym. Wyścigi pseudo śmiesznych maskotek w ich pseudo wesołych gokardach, przez ich pseudo zabawne światy to moja gamingowa słabość. Od czasu do czasu po prostu muszę strzelić sobie mastera w takiej gierce. Tak bywało swego czasu z Mario Kart 64. Tak bywało jeszcze innego "swego czasu" z Looney Tunes Space Race. A jeszcze innego "swojego czasu" bywało tak z CTRem. Wspominając o kolejnym innym "swoim czasie" w przypadku masteringu Diddy Kong Racing na N64. W czasach prawie, że nowożytnych też regularnie wstrzykiwałem sobie dawki kartingu w postaci F1 Race Stars (bardzo dobry stuff) oraz Little Big Planet Karting (też nie było źle), ale to jak sponiewierał moją rozczochraną Sonic&Sega All-Star Racing, to się zdecydowanie w tej rozczochranej nie mieści!!! Matko Bosko i Święci Niebiescy jaki to ma speed!!! Jaki roster!!! Jaki content!!! Jaki boost & drift!!! Jedyne na co mógłbym (ale nie mam do końca odwagi) narzekać, to mało zróżnicowane trasy jeśli chodzi o design - tras 24, ale tylko 8 zróżnicowanych miejscówek. Poza tym to wyczesany 9+. Czemu przysiadłem na poważnie do tej ścigałki tak późno? Nie wiem, może jestem (nie)uleczalnym ignorantem, ale na szczęście moja druga choroba dała o sobie znać." Sumo Digital (twórcy gierki) niespecjalnie przeszkadzało w platynowaniu. Gierka pękła w pięć dni po cztery roboczogodziny. Przyznam, że czułem lekki niedosyt, ale jak pokazała daleka przyszłość, nie było na co narzekać. Jest trochę do zrobienia w trzech trybach singlowych ( Grand Prix, Mission, Time Trial), są dzbanki online, ale nie jest to wszystko zbyt wymagające. Dla średnio zaprawionego w bojach amatora gierek, całość pęka w tyle, w ile pękło w moim przypadku - jedynie kilka misji musiałem powtórzyć, żeby uzyskać za nie maksymalną notę. Poza tym trzeba np. przejechać linię mety tyłem lub uderzyć Biga The Kota specjalem Myszy z Chu Chu Rocket - wszystko do ustawienia. 10% wazoniarzy zdobyło platynę na psnprofiles i to mówi samo za siebie. Moja ocena trudności to 3+/10, podtrzymuję też zdanie z akapitu wyżej, iż jest to produkt wybitny i 9/10 (jednak bez plusa, bo zasmakowałem też w sequelu) nadal aktualne.
-
Platinum Club
Dla mnie zdecydowanie minusy przesłaniały plusy, więc promyk nadziei został przez nie mocno przyćmiony. Niestety, mam większy szacunek do kupy zrobionej przez największego wroga, niż do tej gry - w mojej opinii, to najgorszy PES ever.