Metal Gear Rising: Revengeance Właśnie ukończyłem ponownie Metal Gear Rising: Revengeance, pierwszy raz grałem 10 lat temu i wtedy gra mi jakoś nie siadła. Strasznie się męczyłem żeby ją ukończyć, chyba nie do końca ogarnąłem system i jej ukończenie kosztowało mnie sporo nerwów o ostatnim bossie nie wspominając. Jednak ostatnio jak przeglądałem forum widziałem dużo wpisów, które mocno grę zachwalały no i musiałem sprawdzić czemu wtedy coś nie pykło skoro to taki dobry slasher. Zakup gry nie od folksdojczów wymagał trochę wysiłku ale ostatecznie udało się kupić i odzyskać zapisane dane z 2015 gdzie byłem już po jednym przejściu i zaliczonymi kilkoma misjami VR. Może to kwestia już odblokowanych broni i umiejętności ale teraz grałem mi się dużo lepiej, po opanowaniu parowania i blokowania to już poleciało z górki. Teraz siekanie kolejnych przeciwników to już była czysta przyjemność a i sami bossowie nie byli aż tacy straszni jak ich zapamiętałem. Oczywiście można się do pewnych rzeczy przyczepić, które trochę przeszkadzają jak np. to, że trzeba się na chwilę całkowicie zatrzymać żeby wejść w menu wyboru broni. Przy momentami naprawdę intensywnej akcji jest mocno irytujące jak chcesz zmienić broń i musisz stać bez ruchu przez co stajesz się łatwym celem. Jednak największym naszym wrogiem jest kamera, która według mnie jest za nisko za naszymi plecami i często lubi się zgubić gdzieś na ścianie a my w tym czasie dostajemy kolejną serię ciosów, w ciasnych pomieszczeniach jest jeszcze gorzej jak chcemy ustawić kamerę po swojemu a ona i tak się sama ustawia inaczej. Mimo nastawienia na widowiskowe akcje są fragmenty gry gdzie można lub trzeba przejść po cichu. Muzyka też daje radę i dodatkowo podkręca atmosferę. Jak przystało na grę z serii Metal Gear mamy to dużo naleciałości od Kojimy, czyli wysłuchanie wszystkich rozmów przez codec wydłuża przejście gry dwukrotnie, robota który nie umie wpiąć USB do komputera albo dzieciaka krzyczącego "Cowabunga" na widok Raiden w kanałach. Lokacje w grze nie są jakoś szczególnie rozbudowane ale pod względem grafiki gra zestarzała się na prawdę dobrze. Po tych wszystkich ocha i achach zacząłem się zastanawiać na zrobieniem platyny, która jest bardzo trudna i ma dwie rzeczy sprawdzające umiejętności gracza czyli misje VR i przejście trybu Revengeance z misjami na S. Mam już zaliczone 15 pierwszych misji z najwyższym wynikiem i szczerze myślałem, że będzie gorzej chociaż jeszcze jestem przed misjami 17,18 i 19, które są najtrudniejsze. Jak uda się to zrobić to na pewno spróbuję tego Revengeance ale najpierw przejdę grę na Hard i zbiorę wszystko co jest do zebrania i spróbuję zrobić bossów bez obrażeń. W przypadku tej gry preorderzy to cheaterzy (parafrazując klasyka), ponieważ do preorderów był DLC ze strojem Greya Foxa i miecz Fox Blade, który tnie wszystko na kawałki i z takim sprzętem ten Revengeance pewnie był by łatwiejszy ale zobaczymy jak to będzie. Na pewno nie żałuję, że do gry wróciłem bo dopiero teraz doceniłem jej potencjał i mimo szybkiej i intensywnej kampanii gra zachęca do kolejnych przejść, takich gier kiedyś zazdrościłem konsolowocom jak grałem na PC. Szkoda, że gra została przez Konami zakopana.