Treść opublikowana przez ogqozo
-
NBA
Doncić to taki Manchester United tej ligi. Ile razy Dallas robi wymiany, to zawsze są komenty fanów "no NARESZCIE jakiś NORMALNY gracz, wreszcie Luka nie będzie tak kompletnie sam, bo to że Luka nie wygrywa 82 meczów w sezonie to tylko efekt najgorszej na świecie składanki nieudaczników która go otacza, nareszcie ten sabotaż się kończy i Luka ma kogoś przyzwoitego, teraz dominacja będzie sroga w wynikach". Zero refleksji jest dopuszczane w necie, czy o czymś to może jednak trochę świadczy, że tak ciągle się dzieje z każdym kolejnym zawodnikiem. W tym sezonie np. powtarzają ciągle, że Doncić zgarnia całą obronę, a zły Hardaway nie trafia kompletnie niekrytych trójek, bo jest najgorszy na świecie. Na oko w sumie powiedziałbym, że coś w tym jest, trochę tak to wygląda często. Ale... skoro tak jest, i Doncić jak nikt nigdy w historii wszystko podaje dzieciom na talerzu, to... czemu Hardaway trafia jednak o kilka pkt. proc. więcej trójek, gdy Doncicia Chrystusa nie ma na parkiecie, niż gdy jest? Oczywiście nie znaczy to, że Hardaway jest jakoś specjalnie dobry na tak dużą rolę i że powinien grać w takiej roli, jaką ma bez Doncicia, bo to też żaden lepszy plan ofkoz. Ale no kurde, ludzie tak zawsze mówią, że z Donciciem wszystko sto razy lepsze, więc czemu od lat niejeden zawodnik ewidentnie gra skuteczniej mając WIĘKSZĄ rolę gdy zbawca z Lubjlany siedzi na ławie. A jednak sporo siedzi, więc mamy dość dużo materiału, by powiedzieć, że różnica wcale nie jest tak ogromna. Doncić kiedyś nawet przegapił parę meczów w playoffach, Dallas miało zostać zmiażdżone według wszystkich tych ludzi, a wyszło na prowadzenie 2-1. Też nikt nie wierzył, a wynik to fakt. Nic w tym złego - nie każdy zawodnik musi faktycznie być zbawcą we wszystkim, a Doncić - jak pisałem niedawno tutaj - nadal wygląda świetnie i chyba najlepiej w karierze w ostatnim czasie. W najgorszym razie widzę go jako Kobe'ego Bryanta z okresu pomiędzy Shaqiem a Gasolem - idola większości fanów, zawodnika który swoim indywidualnym skillem i dominującym charakterem zdobywa znacznie więcej miłośników, niż jakieś Duncany i Nashe. Kobe "grając sam" nie wygrywał za wiele, ale jak na ironię w tym okresie też zyskał wiele popularności. Nic w tym złego, być takim graczem. Po prostu niektórzy wyobrażają sobie jeszcze znacznie większy wpływ, jaki Doncić ma na ekipę, niż faktycznie ma, i imo dość odlatują.
-
Europa League
Leverkusen cudem uratowało w Azerbejdżanie "sezon bez porażki", a przed meczem trener Karabachu wręczył Xabiemu Alonso dywan. Karabach ewidentnie sławi potęgę Azerbejdżanu na świecie.
-
Final Fantasy VII Rebirth
Square coś nie chwali się wynikami sprzedaży. W Japonii fizycznie raczej cienko. Wiadomo, że PS5 to paź Switcha w Japonii, więc nie ma co porównywać do masy switchowych gier (ot takie Dragon Quest Monsters 3, które u nas praktycznie zostało niezauważone, miało większe otwarcie), ale nawet w porównaniu do poprzednich Fajnali z PS4 jest spory spadek. Historia sprzedaży jak dla mnie mówi wszystko co do szans na remake'i innych części - nie ma takich szans. Taki projekt mógł tylko mieć cokolwiek zbliżonego do tego budżetu w przypadku siódemki, gry, która ma nieporównywalnie szerszy kult niż jakikolwiek inny fajnal. A nawet projekt remake'u siódemki wydaje się średnio zwracać włożoną inwestycję - bywały większe tragedie w branży, kilka milionów pewnie zejdzie, ale też nie ma mowy o powrocie do czasów, gdy to FF7 było na całym świecie najważniejszą grą na Plejstejszyn, teraz Remake'owi i Rebirth jest do Godofwarów, lastofasów i spidermanów bardzo daleko. edit: Dragon Quest Monster Joker, nie 3, 3 chyba było kiedyś i to była inna gra.
-
Unicorn Overlord
Dobry pomysł wydawać wielkiego jRPG-a akurat w tym momencie, na pewno zbierze tyle uwagi co w dowolnym innym terminie.
-
Final Fantasy VII Rebirth
Kurde o assessowaniu to można mówić. akurat assessowanie nie tylko pomaga normalnie walczyć (jak bez niego? Na pałę próbować wszystkiego?), ale też trzeba powiedzieć, że jest kluczem do wielu mocnych materii. Enemy Skill jest powalająco mocne w tej grze, wręcz chamskie w pewnym sensie bym powiedział. Nadal umiejętności nie ma wiele w grze (co chyba widzimy dostając jedną jako podsumowanie regionu), ale ten zestaw jest przemocny, biorąc pod uwagę, że te skille nie zużywają MP. Te trzy ikony pokazują, jaki typ jednostki może atakować dana postać. Np. tylko niektóre mogą walnąć latających przeciwników, a inne są zrobione specjalnie po to, by biec prosto na bazę (pieski). W Intermission Fort Condor był nieco bardziej rozbudowany (takie Queen's Blood tego dodatku hehe) i po nim to jest jaśniejsze, chociaż część rzeczy kluczowo zmieniono, ale to jest takie samo. Ta liczba w nawiasie jest tam dlatego, że możesz mieć dany przedmiot nie w inwentarzu, tylko założony na jakiejś postaci. W sumie i tak wtedy będziesz to miał w menu, więc i tak jasne, no ale to mówi ta liczba w nawiasie, ile masz założonych.
-
Final Fantasy VII Rebirth
- Champions League
Jezus Maria, wszystkie psy powinny pozwać Real Madryt za to, że cały swąd im zabrał, żeby awansować takim psim swędem. Marnowane okazje, Łunin, sędziowie, cały ten dwumecz to wielkie szczęście Realu że nie było choćby dogrywki. Masakra bo troszkę naprawdę inne detale i mogła być spokojnie powtórka z Ajaxu.- Final Fantasy VII Rebirth
- Final Fantasy VII Rebirth
Na pewno źródło wydaje się wartościowe, bo po prostu zmusza też do myślenia w inny sposób i jednak "usprawiedliwa" pewne bardziej poważne podejście. Dzisiaj nikt nie zrobiłby gry AAA z takimi postaciami. Nowe postaci są w najlepszym razie, hmm... "urocze", ale to typowe japońskie głuptaski. O postaciach z tego Remake'u wiemy tak dużo dzięki temu "rozciąganku". Znamy ich poczucie humoru, znamy poglądy polityczne, co lubią w życiu itd. Niby podręcznik pisania, a tak naprawdę rzadkie bardzo w grach. O głównych bohaterach Godofwara czy Lastofusa ja nie wiem takich rzeczy, mimo że ciągle gadają z synalkiem czy córunią, wiem głównie że są męscy i zabijają ale tak poza tym to nie tak wiele. Wykonanie jest no kapitalne. Sarkastyczne reakcje Aerith w scenkach, chciałoby się wszystko oglądać jeszcze raz hehe. Gra jest wyjeba'na detalami ogólnie. Przykładowo ile tu jest różnych muzyczek. Zwłaszcza w tych wyje'banych spektaklem miastach. Jakiś tam randomowy Akira w Kalm ma zrobioną sam nie wiem jak długą setlistę piosenek do karaoke, on chyba ma z godzinę materiału. Jakieś randomowe postaci mają własną piosenkę w radyjku. Ten piesek Shinry też ma swój motyw. Porównywanie FF XVI do tej gry tak intensywnie jest niesprawiedliwe dla obu gier, bo sugeruje że inne gry tak wyglądają jak Rebirth hehe. No nie, Wiedźmin też tak nie wygląda, Wiedźmin po prostu jest hardym wiedźminem i robi wiedźmińskie rzeczy przez 100 godzin, ale wszystko w sztywnym rygorze typowej estetyki i narracji fantasy. Tutaj chciałbym opisywać tak wiele momentów i wrzucać tak wiele screenshotów, ale jako że wszyscy inni grają to w sumie niby nie ma sensu bo też widzą te sceny i te widoczki. Ale kurczę, jakie to jest wywalone różnorodnością i dobrymi rzeczami.- Champions League
Bayern wygrał tylko jeden mecz na ostatnich pięć, a i ten ledwo co, w doliczonym czasie. Nie ma co, nie umiem zrozumieć decyzji by ogłosić odejście Tuchela, ale po sezonie. Teraz sytuacja jest bardzo dziwna, sezon przegrany, ale nie wiadomo, co z tym zrobić. Oczywiście wszystko możliwe w LM. Bayern był lepszy w Rzymie, więc mimo wyniku powinien być faworytem. Włochy mają wielki sezon w europejskich pucharach (ciągle 7 ekip w grze), ale Lazio to tylko dziewiąta ekipa w tabeli Serie A... Dzisiaj może być naprawdę zły moment we współczesnej historii Bayernu. Ale to ciekawe tylko dlatego, że przecież równie dobrze oni mogą jeszcze wiele w LM wygrać, stać ich. W Paryżu ciśnienie jeszcze większe, bo Mbappe zdaje się kompletnie zlał ligę francuską i ogólnie sporo jakiegoś suchego kwasu wydaje się być w ekipie z powodu jego odejścia - no chyba trudno do końca się czuć drużyną, jak wiesz, że koleś odchodzi. Podobno klub i Mbappe nadal skupiają się na wygraniu LM, więc humorki w Ligue 1 mogą nie mieć kompletnie znaczenia niby, ale pytanie, czy z takim podejściem można liczyć na sukces w czymkolwiek. Na razie jednak zwalenie 2-0 z RSSS byłoby niewyobrażalną sensacją.- Final Fantasy VII Rebirth
- Final Fantasy VII Rebirth
W drugiej połowie gry w Costa del Sol pojawia się pewien aspekt, który że tak powiem uprzytamnia, jak wyżyłowana jest platyna/100% w tej grze. Niestety (?), na liście Plejstejszyn jest w pewnym sensie jedno trofeum, które jednak, to chyba nie za wielki spoiler, jest tak naprawdę taką osobną listą osobnych trofeów wewnątrz gry hehe. Tak że tak, można się poczuć jak w Yakuzie.- Premier League
Arsenal naprawdę gniecie ostatnio, chciałoby się powiedzieć że dominuje gdyby nie był na trzecim miejscu w tabeli.- NBA
Boston nie pobije już rekordu zwycięstw, tych 12 porażek nie cofnie, ale pod względem rozmiaru wygranej, mogą pobić wszystko w historii. Przez ostatni miesiąc wzrosło to z 9,6 na mecz do 11,4 na mecz. Wydaje mi się, że rekord to Lakers w sezonie 1971-72 - średnia różnica 12,4 pkt. Niedaleko za nimi Bulls '96, Bucks '71 i Warriors '16. A Boston ma dosłownie najłatwiejsze mecze w lidze PRZED nimi... Jeszcze dwa razy Charlotte, dwa razy Pistons, dwa razy Wizards, dwa razy Portland... Nikt inny nie ma tak łatwego terminarza.\ Bardzo mocno ta ekipa wygląda. 11 wygranych z rzędu, średnią różnicą ponad 20 pkt. ALE w tej lidze liczą się tylko playoffy, wszak rok temu też w sezonie wyglądali znacznie mocniej niż takie Miami.- Final Fantasy VII Rebirth
Granie "od początku na hardzie", tak jak to widzi Square, jest niemożliwe. Bo hard nie jest robiony jako "to samo tylko większe wyzwanie!", hard jest stworzony z myślą o graniu ze wszystkim już posiadanym. Pierwsze przejście gry jest pełne ciągle zdobywanych rzeczy, postaci, ciągle nowe warianty do próbowania i kolejne zmiany w taktyce możliwe dzięki nowmy materiom. Tutaj jest dość podobnie w obu grach. Pierwsze przejście ma być atrakcyjne i zróżnicowane, bez zatrzymywania się na kminienie nad czymkolwiek w składzie, które by tak samo położyły tempo, jak mi kładzie ćwiczenie na maksa tych minigierek hehe. Przejście na hardzie zaś ma być już innego typu zabawą, że znasz wszystko i teraz tego używasz i dostosowujesz do sytuacji. Kto pyknął wszystko na hardzie, ten wie, że sam level nie znaczy tak wiele, co np. podlevelowana materia elemental, podlevelowane materie dające ATB, czy taktyki oparte na uzyskaniu dokładnie przemyślanej ilości ATB by pozbierać wzmocnienia i najmocniejsze ataki z nimi zrobić dokładnie w odpowiednim momencie, kiedy np. następuje stagger czy Bahamut odpala Megaflare za 9999. Tak jest zrobiona pierwsze przejście gry, gdy co chwila dostajemy coś nowego do próbowania, nie byłoby możliwe tak grać. Nie mówię że w pełni to lubię, ale no tak chcieli żeby ludzie odbierali ich gry, żeby nie skupiali się na "wyzwaniu" tylko na konsumowaniu żarłocznie zawartości. A hard dla tych, którzy chcą więcej od systemu rozwoju i walki, więc skoro to jest dla nich priorytet, to nie wadzi im że sama zawartość jest już znana. W sumie to raczej mi się to podoba, w sensie nie jest to najgorsza opcja. Pewnie takie maskowanie na hardzie pyknę za dłuższy czas, nie teraz, ale to tym lepiej, bo będzie dłuższe zainteresowanie grą, a przecież to jest kluczowy problem dla twórców gier single obecnie, jak utrzymać zainteresowanie i word of mouth dłużej niż tydzień/miesiąc po premierze. Platyna nie jest potrzebna do życia... niejedna platyna wymaga jeszcze więcej grindu, choć z racji długości gry, tutaj faktycznie jest jedna z dłuższych, bo tak jak mówiłem, kto się delektuje grą ten myślę że spędzi z nią co najmniej 200 godzin ostatecznie (a nawet ludzie jebiący prosto do platyny niewiele mniej niż 200, jeśli nie skipują scenek itd.).- Hades
- Final Fantasy VII Rebirth
Najlepsze, że taki sam problem z "checkpointem" był w Remake'u. W sensie nie zawsze, nie wiem od czego to zależało (osobiście nie miałem chyba ani jednego crasha w Remake'u, ani zgonu, ale ludzie czasem pisali, że ich wraca do manualnego save'a, a czasem że do autosave'a, w różnych momentach). Być może z jakiegoś powodu twórcy chcieli to tak zrobić, dla graczy którzy świadomie zapisali sobie grę przed czymś, bo dziwne.- NBA
Kiedy widzisz na ekranie, że większość graczy jest biała, to wiesz, że nastał ten moment. Po przekroczeniu przewagi 50 punktów, Celtics raczej sobie odpuścili. Ale ławka z rozpędu może jeszcze powiększy. Curry w tym sezonie stosunkowo często ma mecze, że słabo wygląda w jakimś aspekcie. Starość chyba. Jeśli Curry nic nie trafia, a u przeciwnika TRZECH kolesi trafia wszystko niczym jakiś Curry... to nie najlepszy początek. Boston wygrywa już 11 mecz z rzędu, a poprzednie 10 było średnio różnicą 20 punktów. Jeśli wygrają 50 punktami, to nawet nie będzie pierwszy, ani drugi raz dla nich - tylko trzeci w sezonie, to byłby rekord w historii. Boston wygląda strasznie mocno.- seria final fantasy
W sensie kto konkretnie tak mówi? Wersja HD jest ogólnie ulepszona i nie widziałem innych uwag żeby tak miało nie być. Oczywiście PSP ma mniejszy ekran i jest przenośne, ale to każdy wie i zawsze jest takie samo, jaki jest sprzęt. Natomiast sama gra nie jest raczej w niczym gorsza sama w sobie. Nie jest TAK BARDZO ulepszona jak by się chciało - wygląda meh na dużym ekranie, tylko niektóre elementy mocno odświeżono, nie zmieniono tak bardzo loadingów, sterowania i struktury gry jak by się chciało itd. (no i nie zapominajmy forumowego faktu, że ludzkie oko eksploduje i zaraża właściciela kiłą w kontakcie z 30 klatkami na sekundę) - ale nie jest sama w sobie gorsza w niczym jak dla mnie. Tylko lepsza albo ta sama. Od czasu premiery nieco spatchowano wygląd wersji HD. M.in., co za niespodzianka u tej firmy... ludzie narzekali na motion blur więc go spatchowano.- Final Fantasy VII Rebirth
Te piapier nożyce kamień są dosłownie cały czas w rogu ekranu, trudno nie wiedzieć lol. To nie znaczy że w praktyce mi to wiele daje. Przecież wylatują jednostki wszelkich typów, a także takie bez typu. Jakby to leciało pojedynczo, i moja armia vs ich armia miała taką siłę że da się wypuszczać po jednej, to przecież by było banalne. W Intermission miałem taką chamską taktykę na wszystko, superofensywa, po prostu puszczałem pieski na chama żeby rozwaliły bazę i zawsze działało m d r. Ale tutaj się tak nie da, linia działa inaczej, ponadto my w ogóle nie mamy piesków heh. Nie widzę porównania z minigierkami z Remake'u typu przysiady. Przysiady to było dosłownie wciśnij podany przycisk w tej samej sekwencji. Najlepsze że jestem fanem tak rozwiązanych challengy hehe. W sensie zwyczajowo w tej grze nie ma żadnej specjalnej nagrody za perfect, a podstawowe poziomy dające zauważalne nagrody (typu wygraj paradę, zrób A na pianinie) nie są specjalnie trudne. W sam raz rozwiązanie - kto nie chce, nie robi, a kto chce, ma materiał do mocniejszej posiadówy i wysiłku, idealnie niby dla wszystkich. ALE... jest napisane w menu że tego nie zrobiłem argh. I jednak spędzam nad tym godziny. Dziwna psychologia.- Final Fantasy VII Rebirth
No jasne że są zawsze takie same, nawet masz pokazane z prawej jakie jednostki dokładnie będą wypuszczać. Problemem dla mnie jest wygrywanie tych starć i ogólnie zarządzanie tym. Nawet jak wygrywam, to w sumie trudno mi powiedzieć, czemu akurat teraz. W sensie widzę że jednostki zadają sobie obrażenia itd., ale tak trudno tym w tym tempie tak zarządzać, żeby akurat napierać...- Final Fantasy VII Rebirth
Dobre pytanie. Chyba nic to nie daje poza przyjemnością ciekawszej walki. Nie wydaje się, żeby było jakieś trofeum za zaliczenie walki full might, ani nagroda w grze. Niemniej warto walczyć z nimi full might, bo walki są bardzo ciekawe i wymagają zaangażowania w więcej aspektów walki. Przynajmniej ja jakoś nie dałbym rady ich robić "wciskając kwadrat" jak niektórzy tu mówią. Niektóre wyzwania regionalne mają podany odpowiedni level w symulatorze na poziomie normal, a na dynamic mają "sync level", ale przyzwania mają na obu tych poziomach "sync level", więc nie wiem, czy jest inna metoda, żeby je sobie ułatwić, niż skorzystanie z tych możliwości osłabienia ich przez Chadleya.- Final Fantasy VII Rebirth
Ja nie lubiłem FF7 głównie przez te wszystkie pierdoły i minigierki hehe, to jest dość wierne oryginałowi, ale szkoda. Akurat w FF7 były raczej bardzo łatwe do przejścia, bo bardzo dużo wybaczały by przejść dalej, tylko bardzo powolne i nudne. Hodowla chocobo, jak nie wiedziałeś dokładnie jak działa, marnowała więcej czasu niż cała reszta gry.- Final Fantasy VII Rebirth
Nic w Remake'u (ani w Sekiro: Shadows Die Twice...) nie jest w 1% tak trudne, jak Fort Condor. Już mam ochotę zapłacić jakiemuś trenerowi, żeby powiedział, co robię źle, bo płakać mi się chce. Kurde, na którymś etapie muszę sobie dać spokój, bo spędzę pół gry na próbowaniu takich pierdół. Nawet na normalu trochę się męczyłem wielokrotnie żeby to zrobić. W sumie fajnie, że to jest, no i chyba dobrze dla graczy którzy tego chcą że nie jest to banalne, ale kurde.- Bundesliga
Obawiałem się, jak długo będą emocje. Emocji już prawie nie ma. Ale nie w tę stronę, co się obawiałem. Bayern traci już 10 punktów. Dominujące mecz po meczu Leverkusen idzie jak walec do mistrzostwa. Niewiarygodnie mocna ekipa. Co więcej, Bayern ma już tylko 4 punkty przewagi nad Stuttgartem, które prowadzi Sebastian Hoeness. Właściwie to nie ma się co cieszyć, bo jak Hoenessowi będzie tak dalej szło, to też pójdzie do Bayernu. To nie jest jego pierwszy sukces, bo miał świetne opinie za pracę z rezerwami Bayernu, który poprowadził do wygrania trzeciej ligi. Powrót do rodziny jest więc w dalszej przyszłości wyobrażalny. Ale na razie - to Stuttgart straszy Bayern w tabeli. - Champions League