Treść opublikowana przez ogqozo
-
Xenoblade Chronicles 2
No to patrz ostatni akapit, w ogóle to nie jest taka gra. Każdy jRPG jaki wyszedł i pewnie długo wyjdzie na Switcha będzie miał dużo bardziej zamknięty świat. Jak na razie wyszły Disgaea, Setsuna i parę szajsideł których lepiej nie wspominać. I tak jak mówię - to nie znaczy, że się bardziej spodobają ogólnie. Ale na pewno są dużo bardziej zrobione w stylu jRPG-ów które masz na myśli.
-
Xenoblade Chronicles 2
Po tym jak seria Final Fantasy pyknęła z mańki część dwunastą, a Dragon Questy są jakie są z części na część, jak najbardziej jest. Gorzej ze znalezieniem analogii sprzed czasów Monster Huntera, World of Warcraft itp. Shit, nawet Skies of Arcadia nie było na PSX-a. Dla mnie i tak Xenoblade było jak nowa część serii Chrono. Po prostu piękna gra, porzucająca wszystko co irytowało w gatunku. I co, że piękna na inny sposób. Nie cierpię zachodnich RPG-ów, nie cierpię MMO. Monster Huntera zresztą też. A Xenoblade włączyłem i od pierwszej minuty do setnej godziny nie mogłem się oderwać. To tak nie działa, że musi być taki sam typ gry (wyobraź sobie, że ktoś się jara Portalem, a ty pytasz: no nie wiem, do czego z PSX-a to jest podobne? Sheep Dog n Wolf czy Oddworld?). Dla mnie ta gra ma wiele takiego naturalnego piękna grania dla samej przyjemności i estetyki każdej minuty, jak Chrono Cross czy Final Fantasy IX. I wcale nie są te gry dla mnie tak daleko. Ale jeśli to faktycznie istotne, czy gra jest "klasycznym jRPG-iem", to nie, w ogóle nie jest. Cofając się do lat 90. to w sumie jedyny możliwy opis to jakaś mieszanka Zeldy, jRPG-a i cRPG-a.
-
Porty - życzenia i stan faktyczny
Dwie gierki zwłaszcza ostatnio na mnie zrobiły wrażenie "wow, szkoda że nia na Switcha" - Cuphead i Pyre. Wyglądałyby świetnie, i ich struktura "szybkiego szpila" idealnie pasuje do handhelda. Na dużej konsoli jednak te dwa arcydzieła nieco dotyka zmęczenie powtarzalnością. Siedzisz i robisz to samo. Jakoś mnie nie pociągają "duże gierki na małym ekranie", niezmiennie od czasów podjary na PSP. Z bardzo wielu powodów. Są robione na duży ekran. Mogą zostać na dużym. Za to indyki, gierki 2D - zazwyczaj wersja na Switcha jest najlepszą. Dla mnie najlepsze gierki na handheldy to takie z dużą liczbą prostych elementów. Jak Pokemony, Advance Wars, World Ends With You itp. Zwłaszcza wiele japońskich RPG-ów ma taką specyfikę. Disgaea w wersji przenośnej to sposób na stracenie setek godzin, a na Switchu jest wreszcie tak samo wygodna, jak na dużej konsoli. Na liście marzeń numer 1 to chyba Persona 5, ale Sony zabuliło. Może nowy Megaten będzie równie dobry. "Czwórka" była, poza tym, że nie miała coolerskiej FABUŁY. Persona na 3DS-a też była świetna, mimo paru wad, nie wiem czemu tak olano tę gierkę. Megaten V nie wyjdzie zbyt szybko. Yamai powiedział w wywiadzie, że grę zapowiedzieli głównie dlatego, żeby się nazywało, że uczcili rocznicę 25 lat wydania pierwszej części.
-
Jaką grę wybrać?
W sumie też tak miałem i jak dla mnie konsola przenośna to idealne środowisko dla takich gierek. Rayman nie ma za wiele głębi i przed TV jakoś może tak spowszednieć, że idziesz do przodu i tyle, ale na handheldzie samo się prosi, by zaliczyć kilka leveli, czy kilka podejść do tych trudniejszych. Zero frustracji, sam miód i pozytywność. Pękło 100%, jak wcześniej jakoś się zawieszałem w obu Raymanach po paru planszach, bo np. mnie irytowało powtarzanie jakiegoś jednego skoku by zebrać wszystkie lumy (na handheldzie powtarzanie kilkuminutowych etapów jakoś... mniej głupio napawa). No i gra wygląda świetnie na małym ekranie, na pewno łatwiej się przekłada niż gry 3D z wieloma detalami. Ogólnie poza samym faktem, że Definitywna Edycja to tak naprawdę nadal wersja na Wii U, a gierka jest też na Vicie, i ogólnie na wszystkim innym - jeśli ktoś nie grał w Rayman Legends, to może uznać to za nadal gierkę na 9 i jedną z najlepszych dostępnych na Switcha (obok Mario, Zeldy, Mario... tego z Rabbidsami). Zwłaszcza, że ma sporo dodatków i już teraz niewiele kosztuje.
-
Słuchawki
HyperX to są w praktyce być może najlepsze tanie słuchawki ogólnie do muzyki, Takstar Pro 80, tylko przepakowane przez Kingston i obdarzone mikrofonem. To nawet ciekawe, że ostatecznie zyskały w ten sposób popularność akurat wśród graczy. Chińczycy dopakowali przetworniki i ogólnie poziom wykonania typowy dla produktów kilka półek wyżej i myślę, że jeszcze ta firma będzie znana na świecie za kilka lat. Na ironię, oryginalne Takstary jest teraz kupić trudniej i często drożej, niż tę wersję. Jeśli więc ktoś chce słuchawki z mikrofonem do gierek, to ma super okazję, by wskoczyć na bandwagon zaje'bistej jakości póki tanio. Słuchawki bezprzewodowe zawsze będą duużo słabsze niż przewodowe w podobnej cenie. Innej technologii jeszcze nikt nie wymyślił. Często używam do gierek bezprzewodowych Sennheiserów, od których nie widziałem nic znacząco lepszego za mniej niż co najmniej tysiaka, ale nadal dobre słuchawki przewodowe za dwie stówy brzmią lepiej od nich, bez porównania. Nie mówiąc o bluetooth, który pozwala na jeszcze niższą jakość niż radiowa technologia z Sennków. Jedyne pytanie, czy ktoś chce wygodę czy brzmienie. Czasami podłączenie słuchawek prosto pod TV/konsolę to duża niewygoda. Ale o porównanie brzmienia nie ma co pytać.
-
Hearthstone
Pomysł na Hearthstone Roguelike jest bardzo fajny. Nagród nie dali, bo, jak powiedzieli w wywiadzie, nie chcieli by ktoś czuł się zmuszony w to grać. Mimo wszystko, to dziwna decyzja. Legendarną broń dostaje się tym razem za samo włączenie gry, ale mogliby przecież znowu dać jakiegoś bohatera, albo drobną kasę - chyba by nie było złe, może to jeszcze dodadzą. Już dodali te questy, że w sumie kilka paczek idzie zgarnąć za granie w tym trybie. Szkoda, że nie można w singlu nabijać innych codziennych questów. Jak to w roguelike'u, początek przy kolejnym powtórzeniu wydaje się drętwym odtwarzaniem tych samych oczywistych ruchów, ale że jest 9 klas i różne kombinacje, to dość szybko robi się to całkiem zróżnicowane. Przeciwnicy od 5-6 robią się dość mocni i czasem potrafią zagiąć konkretną kartą czy mocą, można przegrać nawet mając teoretycznie niesamowicie mocną talię. Ósmy przeciwnik potrafi być bardzo mocny, a po przegranej z nim trochę mało motywacji, by zacząć jeszcze raz, aż się dojdzie na ten etap, bo poprzednie już przecież zaliczyłem... Roguelike. Ten tryb to dobry kompromis w tego typu darmowej gierce, nie ma nagród ale też nie wymaga niczego, dla nowego gracza Arena jest bardzo trudna bo nie zarobi 150 złota za każde wejście, więc po prostu nie ma jak w nią grać zbyt dużo. A tutaj może sobie pograć w coś ciekawszego niż sparingi i zaznać wielu różnych kart.
-
Wrzuć screena
Akurat tej grze by lepiej pasowało do stylu i treści Daddy Dungeon. Ale to nawiązanie do kultowej gauntletowej gierki z Atari. Która nazywała się tak po prostu jako przekręcenie "D&D". Nie było tam żadnego przebierania bohaterów w stylowe kostiumy. Czyli chyba tytuł podwójnie mylący.
-
Wrzuć screena
Dandy Dungeon. Gierka zrobiona przez Yoshiro Kimurę, znanego jako twórca Little King's Story i z produkcji No More Heroes. "Edge" dał 9, no i to jest 9 jak na takie gierki, ale to nie to samo co gra na 9 za dziesiątki złotych. Po drodze do świetnej FABUŁY jest masa zbierania szajsu (jeśli nie chce się bulić masy kasy za wskrzeszenia).
-
Xenoblade Chronicles 2
Podczas tworzenia Mario i Zeldy, ostatnie wiele miesięcy przed premierą było przeznaczone przez twórców na dopracowywanie technikaliów, poprawiała się z buildu na build rozdzielczość i płynność. Nikt tak nie zna sprzętu N jak N, gry były też robione od wielu lat, Zelda czekała na premierę Switcha, Mario też zawsze jest planowany przez firmę jako kluczowy element promowania nowej konsoli. W przypadku Xenoblade 2, twórcy przez dłuższy czas mało wiedzieli w ogóle o tym, jakim sprzętem będzie Switch i jaka moc, a mimo to Nintendo kazało im wyrobić się w 2017 roku. Wygląda na to, że sporo rzeczy do końca nie dopracowano. Teraz trochę nie wiadomo, czy czekać na patch czy co. Potencjał wydaje się... spory. Zwłaszcza dla graczy handheldowych.
-
Wrzuć screena
Najlepsza darmowa grindowa giereczka na komórki, jaka wyszła? Być może, ale i tak jest naprawdę... powolno i grindowo, rutyna przytłacza gameplay w zabójczych proporcjach. Chyba nie przekonam się do tego typu "gierek" na komórki nigdy. Tylko singlowe starannie zaplanowane przygody na kilka godzin.
-
Hearthstone
Widziałem jakiś wywiad, że twórcy specjalnie nie robią tych broni za mocnymi, żeby ludzie nie byli źli z powodu dużej liczby "koniecznych" do sukcesu kart legendarnych. No i takie są te legendarne bronie, ciekawe, może uzupełniające dla niektórych talii, ale nic wielkiego. A za mocne z założenia nie mogą być, bo Hearthstone ma dużo bardzo tanich kontr na bronie. W sumie spodziewam się, że powróci jeszcze w Hearthstone'ie za rok czy dwa temat artefaktów, których nie można ruszyć, jak w innych karciankach tego typu. Chyba jedynym na razie w HS jest ten portal, który robi się z questa czarnoksiężnika. Ciekaw jestem, jaki promil graczy widział w ogóle ten portal na żywo. Ja nigdy nie natrafiłem. No bo kto normalny wyrzuci 1600 ciężko zarobionego pyłu na tak oczywiście słabego questa? Hearthstone, jak to mówią, nie jest "pay to win", ale "pay to explore". Jak ktoś nie płaci za Hearthstone'a jak ja, może złożyć wiele talii, ale np. kapłana z Razą, Kazakusem i wieloma przydatnymi epikami i legendami nie zazna. Legendarne karty coraz częściej nie są wyjątkowo mocne, ale są ciekawe. Dzisiaj ogłoszono kartę obśmiewaną w każdym komentarzu jako najgorszą w historii. Nie wiadomo, co tu można dodać: SZEŚĆ MANY I BRAK STRONNIKÓW W TALII.
-
"Zielony jak ta trawa" - Switch Ver.
Last Story to jedyna gra Sakaguchiego na Wii. Pozostałe wymienione przez użytkownika powyżej gry mają dziś tyle wspólnego, że z grubsza prezentują ten sam gatunek. Xenoblade wyszedł na eShopie na Wii U. W tej wersji można w niego grać na padlecie Wii U, Wii Classic Controllerze albo nunczaku i wilocie. I chyyyba niczym więcej, jeśli nie pojawiły się jakieś update'y. Gry z Wii na eShopie to głównie co większe hity, jest cała lista. Ceny zazwyczaj stosunkowo fajne: https://en.wikipedia.org/wiki/List_of_Wii_games_on_Wii_U_eShop Jeśli nie grałeś nigdy na konsolach Nintendo i odstraszają cię ceny gier w porównaniu do staroci z Plejstejszyn, to, cóż... welcome to Nintendo Land. P.S. Polecanie grania w Phantom Hourglass na Wii U.
-
"Zielony jak ta trawa" - Switch Ver.
Chciałbym ograć Zeldy, ale bez kupowania konsol na które wyszły. Wolę grać w stare gry, ale tylko na nowych konsolach. No ciężka sprawa. W tym roku sporo grałem na Wii (wyjąłem głównie w ramach przechodzenia wszystkich Zeld na hajpie na nową) i wiele gier z tej konsoli zaskakująco świetnie się trzyma. W skrócie mówiąc: w starą wersję Wind Wakera trudno się gra z tyloma irytującymi rzeczami, które naprawiono na Wii U (nieco podobnie jest zresztą z Zeldami z N64 i ich nowymi wersjami na 3DS-a). Przy czym te rzeczy irytują nawet bez znajomości nowej wersji, po prostu są oczywistymi wadami. Twilight Princess niby nie ma wiele zmian, ale i tak nowsze wersje jednak lepiej się gra, np. na Wii dzięki lepszemu obrazowi na nowych telewizorach, no i celowanie wiilotem to zawsze przyjemność. Skyward Sword wymaga akcesorium za 100 zł, które w sumie niemal tylko do tej gry jest przydatne, ale i tak mam wrażenie, że warto. To jedyna niemal gra w swojej kategorii, i do tego tak bogata i dobra, to pozostanie jedna z wybitnych pozycji "gamingu". W pierwszego Xenoblade w sumie najlepiej gra się na Classic Controllerze. To jedna z moich ulubionych gier XXI wieku, ale jakoś nie mam ochoty grać w nią znowu. Jednak ponad 100 godzin syci.
-
Hearthstone
No, w czym problem... czar "zabij wszystkich" za 7 many też byłby dobry, ale nadal pozostają agonie. Tutaj z kolei wszystko znika. Nie - wszystko co ma 2 życia, nie ma agonii itp., tylko wszystko znika bez efektu. Przeciwnik może przez cały mecz budować przewagę i mieć na planszy dużo silnych stronników (czasami się zdarza, że nawet mających ponad 2 życia!), zabezpieczać się też dodając agonie itp., a ty mu to wszystko kasujesz bezwarunkowo. Nic nie jest odporne na cofnięcie do talii. Można za jedną kartę pozbawić przeciwnika wielu kart, można za 7 many pozbawić przeciwnika dużo większej wartości na stole, no... jest to dobre. To, że cofasz do talii a nie zabijasz, jest generalnie mało znaczące, bo, naprawdę, rzadko w którym meczu i tak ktoś dobiera wszystkie 30 kart, więc statystycznie to bez różnicy, tyle samo razy karta będzie na dowolnym miejscu (no, jest różnica w przypadku kart dających efekt na zagraniu jak Kazakus, wtedy oczywiście może on być "podwójny", ale to rzadko kiedy wiele da). "Ktoś może w następnym ruchu wyciągnąć Tyriona". No, albo może się trafić te 95% szansy, że nie wyciągnie. Tak czy siak, tym czarem skasujesz i cztery Tyriony.
- Cuphead
-
Hearthstone
Podobno najlepsza karta wszech czasów. Co chyba ważne w Hearthstone, ma też potencjał memiczny. Sam nie wiem, czy tak wiele zmieni, jak w necie komentarze sugerują.
-
Fear Effect Reinvented
Kickstarter był na nową część Fear Effecta (która miała zresztą wyjść na wiosnę 2017). Ten remake, jak sądzę, został pomyślany przez Square-Enix jako forma zrobienia większego hype'u. Obie gry zrobi to samo studio, małe indie studio fanów serii z Francji (znane chyba głównie z w miarę ciekawego point-n-clicka pt. Goetia? Zwłaszcza przy obecnej cenie, gierka jest obecnie na Steamie przeceniona do kilku złotych). Fear Effect to raczej słusznie niszowa dziś sprawa, gra była drewnem nawet jak na pierwszego PSX-a, a to osiągnięcie. Dostała dobre recenzje, bo miała "dobrą historię", co naprawdę nie było wśród recenzentów growych w 2000 roku wysoko ustawioną poprzeczką. Wystarczy zresztą puścić sobie na YouTube tę słynną lesbijską scenę, przecież to jest poziom drewna rodem faktycznie ze scenek otwierających pornole. Szkoda, że bez dalszej części. W dobrych momentach, gra osiąga poziom kiczowatej radochy w stylu Metal Gear Solid czy Resident Evil. Potencjał na remake jest, ale wiele nie oczekuję. To trochę jakby 10 fanów "Fireflya" chciało zrobić remake kinowy, przy zdecydowanie za małym budżecie. Hiciorem nie pachnie, już ta nowa część która będzie bardziej typowo indykowa lepiej rokuje. Swoją drogą, obie gry wyjdą też oczywiście na plejstejszyn i eksboksa...
-
Hearthstone
Gram nadal w Hearthstone'a, regularnie na arenie, ale nowe karty no głównie będę śledził, jak się pojawią. Ostatni dodatek w sumie był spoko, sporo ciekawych mechanik - koleś co dodaje innym +3 do ataku w każdej turze, koleś co przyzywa ghoula 2/2 za każdego zabitego stronnika, te karty co przyzywają coś jak się je zabije, ale tylko w turze przeciwnika, ta karta 5/5 co jednak nie można używać w nieskończoność, bo ci niszczy po 3 karty itd. Ciekawe też są legendy w tym dodatku, chociaż większość jest za słaba, by ktoś ich używał. Rycerze śmierci z kolei na arenie to pozamiatane, jak ktoś ich zagra. Ale ich skasowano z areny. No i fajny trupi L O R E, którego tutaj trochę nie czuję. Wyprawa do jaskiń? Wow, coś dla fanów pecetowych RPG-ów. Kilka kart w tym dodatku wydaje się specjalnie supermocnych, żeby były "must have", jak te smoki kapłana czy też to coś: Inne istnieją tylko po to, by ktoś tam w sieci pokazał śmieszne wideo, jak przypadkiem mu coś wyszło z tego - jak z tym absurdalnym kolesiem Noggenfoggerem sprzed paru dodatków. No bo pożytku nie ma z takiego kolesia: Nadal widać, że Blizzard próbuje dodawać karty, które zachęcają do dostosowania całej talii do nich. Trudno zawsze powiedzieć, co z nich wyjdzie. Pewnie jak zazwyczaj z większości nic, ale któreś mogą wypalić, jak Keleseth. W każdym razie zachęcają do dalszego kombinowania.
-
"Zielony jak ta trawa" - Switch Ver.
Ktoś lepiej obeznany, kto ma to w domu, ci pewnie potem więcej napisze, ale na rzut oka powiem tyle, że... działa. Trochę. W większość gier da się grać, przy użyciu odpowiedniego programiku (nazwijmy to "emulatorem pada Microsoft"). Trochę pomagają podobno ustawienia Steama. Chyba (?) nie da się obejść faktu, że pad na Bluetooth może być naraz podłączony do jednego sprzętu, czyli trochę niewygody przy każdym przełączeniu PC/konsola. Tak to wyglądało jak sprawdzałem, może ktoś zna lepszą metodę. Czyli tak jak z wieloma innymi padami. Ale jeśli dużo grasz na PC, to nie lepiej po prostu na padzie Microsoftu, który obecnie w niemal każdej grze działa bezproblemowo jak na konsoli i masz podane te same przyciski, które widzisz? Ten pad, nawet stary do X360, wydaje mi się najbardziej oczywistą inwestycją w historii grania, jeśli ktoś chociaż trochę gra na PC. Wygoda nawet i przez 10 lat. Wspomnijmy, że przy odpowiednich programikach, da się też "emulować pad Microsoftu" na zwyczajnych joyconach. Nie wiem, czy na forum ktoś się w to bawił.
-
eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Ok, czyli na eShopie dzisiaj najciekawsze deale to: Mario Rabbids Gold za 240 zł (a było 300!) I Am Setsuna 30 FPS Edition za 100 zł (czyli obniżka o 40%, i część osób powinna zainteresować ta obniżka. Setsuna to piękna gierka, choć moim zdaniem za długa) Rayman za 120 zł (może kogoś zainteresuje, w sumie Rayman to po cichu jedna z najlepszych gier dostępnych na Switcha)(ale jak ktoś chce to mogę mu sprzedać używkę taniej niż to)
-
eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Obniżka na Black Friday jest indywidualna dla każdego sprzedawcy, nie producenta. To amerykańskie święto handlu detalicznego. Ogólnie, dotyczy ono też gier na Switcha. W USA niektóre sklepy dają opcję zakupu np. Disgaea za 20 dolców, FIFA za 30, Mario Rabbids za 30, Raymana za 20 itd. Tak że nieźle obniżonko. Jeśli ktoś ma te sklepy pod ręką. W Polsce - trzeba jeno pytać polskich sprzedawców (np. Powerplay oferuje Arms i Splatoona za 170 zł). Nintendo wypuszcza też nowe produkty, w USA. Jeden to nowa edycja 2DS-a z Okaryną. Switcha dotyczy ten o nazwie Zelda: Explorer's Edition. Jest tam Breath of the Wild z poradnikiem i mapą (ale to jest jakiś inny poradnik niż ten co jest na rynku, ten ma tylko 100 stron). Cena taka jak za zwykłą edycję (w Walmarcie niższa, 50 dolców). https://www.nintendo.com/whatsnew/detail/nintendo-turns-black-friday-into-legendary-friday Tak że odpowiedź zapewne brzmi, hm, nie mają wyje'bane na takie akcje, ale mają wyje'bane na Polskę?
-
Nintendo Switch - temat główny
Z tym to jest ciekawa sprawa, bo nawet jak gra ma polskie napisy, to nie zawsze jest to specjalnie łatwo znaleźć w informacjach. I odwrotnie, czasem jest wypisany gdzieś tam polski wśród języków, chociaż w grze nie ma. Ogólnie to bardzo nieliczne pozycje mają, z ciekawszych FIFA. Czyli da się. Ale prawie nigdzie nie ma. Może z 5 gier się zebrało.
-
Nintendo Switch - temat główny
Z kolei gdyby Nintendo to blokowało i duże gry by po prostu nie wychodziły na Switcha, to byś wróżył dobrze tej konsoli i grom od 3rd party?
-
Nowości RPG
Grałem w demko (na Switchu w 30 klatkach, błe) i to jest Setsuna 2, bez jaj, ten sam "silnik" i wszystko, zostawili nawet rzeczy, które wydawały się pasować najbardziej do tego śnieżnego klimatu, np. przedmioty pojawiające się jako "błyski" na ziemi. Najwięcej zmian jest w walce, która jest nieco bardziej skomplikowana i ma nieco więcej własnego stylu. Ogólnie to jest materiał na dobrą gierkę, zależy od tego, jaką dadzą treść. Ale po demku i relacji z grania w "Edge'u" jestem raczej zawiedziony niedostateczną ambicją jak na markę Square-Enix... Zwłaszcza biorąc pod uwagę ceny tych gier.
-
Octopath Traveler
Właściwie główny dla mnie wniosek z tego demka jest taki, że jednak fajne są te różne wygodne standardy, które weszły do jRPG-ów przez ostatnie 15 lat, i jak bardzo lubię te wszystkie nowe Fajnale i Xenoblade'y i Dragon Questy. Bowiem Octopath w epoce mody na retro kopiuje za wiele rozwiązań, za którymi, mam wrażenie, mało kto tak naprawdę tęsknił. Ot, choćby ten cały schemat: boss jest supertrudny... żeby mieć z nim większe szanse jedyne, co możesz zrobić, to pakować przez długi czas na słabiutkich potworkach... przed bossem jest dłuuuga scenka... a scenek nie można przewijać za żadnym powtórzeniem. To nie jest ten fragment, do którego czułem nostalgię! Największy zastrzyk "nowości" spoza ery SNES-a to chyba dodanie głosów, co było akurat najmniej potrzebne. Dodatkowo postaci nawet często nie mówią napisanych kwestii, tylko jakieś ogólne odzywki w stylu "oj tak!" czy "poczekajta...", jak w jakimś cholernym Baldurze, co tylko przeszkadza. Błe. Dużo bardziej bym wolał brak głosów... i większą czcionkę, bez jaj. Co do walki, to w wielu RPG-ach bywa nudny ten początek, gdy gra się tylko jedną postacią i przez jakiś czas tylko siekasz, siekasz... Po zdobyciu drugiej postaci jest już lepiej, zaczynają pojawiać się jakieś możliwości planowania itp. Nadal męczący jest balans statystyk: walki z przeciwnikami już na tyle słabymi, że zabierają 1 HP albo nie mogą mnie tknąć, nadal potrafiły zająć dobrych kilka minut powtarzania w kółko tych samych ataków... No super "staroszkolne" to jest, żeby gra nie wymagała dosłownie nic poza cierpliwością. W takim Xenoblade czy większości Fajnali już od czasu SNES-a jak ktoś jest słaby, to jest na strzała, a tutaj jest czasami nadal bardzo długo, i walki są losowe co chwila w każdej lokacji. Nadal, jak będzie już 4 postaci w ekipie to będzie lepiej, jak w większości takich jRPG-ów. W grze jest wyraźnie powiedziane "w pełnej wersji w tym momencie spotykasz postać X", i to jest po 1-2 godzinie gry, co sugeruje, że to nie będzie 8 różnych scenariuszy, tylko jeden z krótkimi odgałęzieniami, czyli np. bardziej Seiken Densetsu 3, niż, hm, Resident Evil. Uwielbiam Seiken Densetsu 3! Scenariusz literacko średni. Może świat jest fajnie stworzony, zobaczymy. W demku wszystko jest dość jednowątkowe, choć zasugerowano pewne potencjalnie ciekawe liczne wątki poboczne. Ale... gra jest ładna, ma fajny nastrój i ogólnie wciągnąłem się już w pakowanie z radością, aż zdałem sobie sprawę: co ty robisz chłopie ze swoim życiem, pakujesz w jakimś demku te długie walki żeby móc przejść jaskinię, to nawet nic ci nie da, bo to tylko demko. Po prostu jestem uzależniony od jRPG-ów. Ale po tym demku miałbym pierwiej ochotę kupić Disgaeę na Switcha, niż Octopatha. Serio, ludzie. To nie świadczy dobrze o bibliotece Switcha że się tym jaracie. Wiadomo, że na Switchu będzie np. Megaten V, który brzmi jak krzyżówka dwóch najlepszych części w historii - Nocturne i czwórki. Wiadomo, że Personę ma na wyłączność Sony, a z FF XV to SE nadal próbuje, czy da się wypuścić to w jakiejś wersji na Switcha. Setsuna 2 do końca mnie nie pociąga. Ogólnie moja propozycja na dziś wywołana faktyczną nostalgią: ach, jakby wydali na Switcha SaGa: Scarlet Grace!