Treść opublikowana przez Pix
-
własnie ukonczyłem...
Demon Turf + Demon Turf: Neon Splash Ktoś chętny na porządne oldschoolowe platformowanie? Polecam w takim razie Demon Turf i standalone DLC o podtytule Neon Splash. Sam trafiłem na grę dzięki podcastowi Bez Dyskusji i redaktorowi Piechocie, który raczył poświęcić jej cały odcinek swojego cyklu Encyklopedia Platformerów (polecam!). Główna bohaterka Beebz chce przejąć władzę nad światem demonów kontrolowanych przez złego króla i jego czterech przydupasów. Czy potrzebujecie więcej informacji o fabule, żeby przystąpić do hycania od platformy do platformy i zbierania znajdziek? Raczej nie, historia jest lekka, utrzymana w mocno żartobliwym tonie i w sumie to wszystko, co musicie o niej wiedzieć. Wracając do znajdziek, Demon Turf reprezentuje gatunek tak zwanych collectathonów, więc przygotujcie się na zbieranie OGROMNEJ ilości baterii, ciast i lizaków. Jest co robić, to nie jest krótka gra, a jeśli podejmiesz się wyzwania wyciśnięcia z niej 100 procent, śmiało spędzisz tu ponad 30 godzin. W ich trakcie przemierzysz cztery różnorodne, choć dość standardowe jak na ten gatunek, światy. Pustynne kamieniołomy, tropikalna plaża, zimowe wzgórza i futurystyczne miasto - znamy to bardzo dobrze. Na każdy świat składa się 7 poziomów, po zaliczeniu których czeka walka z szefem danego terenu. Po drodze odblokujecie trochę nowych gadżetów i umiejętności, w tym między innymi zatrzymywanie czasu czy zamiana w turlającą się z wysoką prędkością.... oponę. Przygody Beebz nie odkrywają koła (ha!) na nowo i opierają się raczej na sprawdzonych schematach, które widzieliście dziesiątki razy w innych tytułach. Nie odbierałbym jednak tego jako wady, nie zawsze potrzebna jest rewolucja - czasami wystarczy podpatrzeć sprawdzone pomysły i wprowadzić je sprawnie w życie, a dokładnie z tym mamy do czynienia w opisywanym przypadku. Postać prowadzi się z lekkością, skakanie, odbijanie od ścian i szybowanie sprawia sporo frajdy, a przy poszukiwaniu słodyczy nie raz będzie trzeba trochę pogłówkować, żeby się do nich dostać. Dodatkowo czekają jeszcze obowiązkowe wyzwania czasowe, gdzie otrzymanie złotego pucharu często graniczy z cudem. Trudność to ogólnie kolejna rzecz, o której warto wspomnieć. To nie jest łatwa platformówka. Są oczywiście trudniejsze, ale zgony, powtarzanie w kółko tych samych etapów i ewentualne rzucanie wulgaryzmów pod nosem będzie stałym elementem Waszego doświadczenia, zwłaszcza w drugiej połowie gry. Pomaga na szczęście dość elastyczna forma checkpointów, polegająca na systemie 3 flag, które możesz rozstawić w (prawie) dowolnym miejscu każdego poziomu. Fajny patent wprowadzający odrobinę strategicznego myślenia. Oprawa wizualna jest dość surowa i zdecydowanie to w tym aspekcie czuć najbardziej budżetowość DT. W ogrywanej przeze mnie wersji na Switcha, tytuł trzymał stabilne 30 klatek na sekundę przy oszałamiającej rozdzielczości 720p. Nie muszę nikomu mówić, że przy tak dynamicznej pod względem rozgrywki grze zdecydowanie lepszym wyborem będzie wersja na PC, PS5 lub Xboxa, gdzie podobno wszystko śmiga w 60 klatkach i natywnym 4K. Bez względu na wybór platformy docelowej nie nastawiajcie się na podziwianie krajobrazu. Poniżej przykład zapierających dech w piersi widoków: "Grafika to nie wszystko!" - krzyknie twórca każdej gry niezależnej. I częściowo będzie miał nawet rację, bo jest jeszcze audio, a pod tym względem nie mam się za bardzo do czego przyczepić. Dominuje tu funk, hip-hop, ska i elektronika. Zwłaszcza ten ostatni element prezentuje się tu wzorowo, a poniższy kawałek wpadł nawet na jakiś czas na moją playlistę na Spotify: Pewnie byłbym w stanie wlepić Demon Turf bardzo porządną siódemkę, ale powstrzymuje mnie przed tym największy minus, o którym jeszcze nie wspomniałem, czyli walka. Może "walka" to złe słowo. Niepotrzebny, źle zaprojektowany u podstaw, wzbudzający masę frustracji chaos. Dlatego wcale się nie dziwię, że w DLC (nie wymaga podstawki) Neon Splash element ten został całkowicie usunięty, z ogromną korzyścią dla całości. Deweloper mógł tu skupić się na tym, co mu wychodzi najlepiej, czyli wesołym parkourze. Zyskuje flow rozgrywki, dzięki czemu możesz pędzić cały czas przed siebie, bez niepotrzebnych przystanków na irytujące bójki z wrogami. Zarówno podstawka jak i DLC bardzo często lądują na różnych wyprzedażach. Sam kupiłem pakiet jakiś czas temu za niecałe 40 zł i jest to więcej niż uczciwa cena za kilkadziesiąt godzin skakania w starym, dobrym stylu, ocenionego przez mnie na naprawdę solidne 6/10. Idealna okazja, żeby nadrobić zaległości przed Demon Tides, czyli kontynuacji, która miała premierę w zeszłym miesiącu i zyskała o wiele przychylniejsze recenzje. Ba! Niektórzy nawet mówią, że będzie to platformówka roku 2026. Wcześniej jednak polecam zapoznać się z jedynką. Gorszą, ale z mityczną "duszą".
-
PlayStation 5 - komentarze i inne rozmowy
Always online coraz bliżej. Yebać. Dlatego będę wspierał pudełka tak długo jak się da.
-
Saros
Wyszedł pierwszy poradnik dla platyniarzy. Dobra wiadomość jest taka, że nie da się niczego ominąć, więc można grać na luziku. Dodatkowo raczej łatwa platyna, którą da się wbić w 25 godzin. Przy używaniu wspomagaczy można zejść nawet poniżej 20 godzin.
- Saros
-
Alien Isolation sequel (nazwa robocza)
Wiadomo, mocne czekanko. Jedyne do czego bym się przyczepił w jedynce, to że była odrobinę za długa, przez co końcówka trochę się już dłużyła i zrobiła powtarzalna. Gdyby tak z tych 18-20 zrobić 12-15 godzin to by było idealnie. Ten moment, w którym idziesz obesrany jakimś korytarzem i gdzieś słyszysz, że Alien wyszedł z wentylacji ojezusmaria 2014 rok dzięki P.T. i Isolation to był jeden z najlepszych horrorowych czasów w branży
- Saros
-
PSX EXTREME 344
Tak, też zawsze z niecierpliwością czekam na nowy numer, żeby przeczytać dział LISTY. Wstrzymuję oddech, kiedy czytam wywody hiva, oglądam zdjęcia jakichś randomowych ludzi i czytam listy graczy, którzy piszą, że kupują ikstrima od x lat i wciąż cieszą/nie cieszą się już graniem w gry. Ciareczki
- Saros
- Saros
- Saros
- Saros
- Saros
- Saros
- Saros
- Saros
-
PSX EXTREME 344
Elegancka okładeczka z potencjalnym GOTY. Co prawda tematycznie niestety średnio moje klimaty no ale nie może być co miesiąc numer pod moje gusta robiony. Za to w recenzjach dużo się dzieje @Perez kto dostał Sarosa?
-
Final Fantasy VII Remake Part 3
Żeby nie było - Part 3 to jedna z moich najbardziej oczekiwanych giereczek i uwielbiam cały ten gigantyczny rimejkowy projekt. Jedynkę oceniłem na 8, Rebirth na 9. Fantastycznie zagrane postacie, które od razu się lubi, najlepszy system walki od czasu X-2 i oczywiście ta MUZYKA. Jak wróciłem do Cosmo Canyon, a w tle zaczęła grać znajoma nuta to autentycznie pojawiły się łzy w oczach. Nie przeszkadza mi też fakt samych zmian, bo niektóre są bardzo udane, zwłaszcza te komediowe. Natomiast miałem trochę zgrzytów w tych bardziej dramatycznych momentach, jak na przykład slumsy pod Gold Saucer i śmierć Dyne'a. W oryginale mamy depresyjną, ponurą miejscówkę i historię Dyne'a zakończoną samobójstwem. W rimejku zamienili całe slumsy w jaskrawy cyrk z jakimiś pajacami, a Dyne ginie w strzelaninie z randomowymi żołnierzami Shinry. 2 minuty po jego śmierci mamy Dio, który pręży muskuły nad jego zwłokami i rzuca żartami na prawo i lewo, a chwilę później walka z gigantycznym robotem wyciągniętym z dupy. Zero momentu na jakąś ciszę, przemyślenia, scena nie ma czasu nawet wybrzmieć, bo już wajcha do przodu i lecimy dalej. Bardzo to dostosowane do dzisiejszego odbiorcy z mózgiem wyżartym przez tik toki. Cały czas musi coś się dziać, dopamina musi być pompowana.
-
Final Fantasy VII Remake Part 3
Kawałek z wodą nie będzie miał takiego ładunku emocjonalnego, kiedy pojawi się po 3 latach w kolejnej części. Moim zdaniem "pogrzeb" był idealnym miejscem na zakończenie Rebirth.
-
Resident Evil: Incydent Raccoon City
No pięknie się to prezentuje, będzie czytane. Jedynie trochę SWĘDZI to Resident Evil 3 przed Resident Evil 2.
-
PlayStation Extreme #1 (1994-1996)
Właśnie przez takie jęczenie już prawie nigdy na żadnej stronie nie zaglądam w komentarze. Zawsze najbardziej lajkowane jest marudzenie, że łoooo kiedyś to było. Teraz gry/filmy/gazety/cokolwiek złe, kiedyś to było. Same rimejki, znowu murzyni w moich filmach, dei, lgbt, każą mi grać babom. Nowy zwiastun? NIE OGLĄDAM, nie interesuje mnie to, ale MUSZĘ wszystkich o tym powiadomić. ALE GÓWNO. Kiedyś PE to było coś. Pamiętacie Ścierę? Pamiętacie zjeżdżanie krzesłami po Sokolskiej? Beka z typów. Mam nadzieję, że nigdy nie dotknie mnie takie zgorzknienie. Życie przeszłością, szukanie wszędzie problemów i narzekanie dla samego narzekania. Ja wolę siedzieć na wygodnej kanapie, grać z entuzjazmem w giereczki na moim wielkim wypasionym telewizorze i czytać wysokiej jakości teksty w szmatlawcu i specjalach. Warto dodać, że o wiele wyższej jakości teksty niż w starych numerach PE. I piszę to z całą sympatią do dawnych czasów. A te marudy mogą zamknąć się na swoich strychach, wpierdalać kanapki z cebulą i wspominać zajebiste czasy, kiedy w psx extreme były komiksy z cyckami, a w filmach wszyscy byli biali.
-
PlayStation Extreme #1 (1994-1996)
Ta, prawdziwy kąsolowiec ma reakcję alergiczną na kobietę
-
PlayStation Extreme #1 (1994-1996)
Magia plejstejszon
-
PlayStation Extreme #1 (1994-1996)
Ja trzymałem trochę starych numerów u siebie w piwnicy w bloku. Kilka lat temu jakiś gang olsena powłamywał się do piwnic mieszkańców. Zniknęły mi jakieś pierdoły wtedy, ale kartonu z ikstrimami nie ruszyli. Heh, frajerzy
-
Saros
U mnie gdzieś kliknęło po 3 biomie. Nie wiem, czy zrobiło się faktycznie łatwiej, czy ja wyrobiłem sobie już mocnego skilla. To jest w sumie najfajniejsze w tej grze. Czujesz, że z czasem robisz się coraz lepszy i pod koniec walisz takie combosy, że na początku w życiu byś nie pomyślał.
-
Ankieta PSX Extreme 2026 - chcemy poznać Waszą opinię, jak możemy rozwijać pismo
Ahh aysnel ogrywasz ciągle te erotyczne visual novele o lesbijkach i zaraz Ci viagra po głowie chodzi ;/