Josh
Użytkownicy
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda stronę główną forum
-
Resident Evil 9 Requiem
Dokładnie, zwłaszcza fabuła w TLoU 2 to było wybitne dzieło z tymi babochłopami budującymi tkankę mięśniową na burrito, dzieciakami w trakcie tranzycji i odpalaniem fajnych bohaterów, żeby dało się wcisnąć jak najwięcej potężnych girlBossów. Różnica między Capcomem, a Dickmannem jest taka, że ci pierwsi robią gry dla graczy, a nie nie dla siebie, żeby spełniać swoje zwyrodnialskie fantazje. Also, odpicowane do granic możliwości odświeżone RE2/RE4 > ta leniwa sraka nazywająca się remakiem pierwszego TLoU.
-
Resident Evil 9 Requiem
Ale ta klasyczna muza z edycji deluxe to niezły scam. Leci znany motyw w save roomie, potem odpala się jeszcze jeden w spoiler i chyba tyle, reszta to nowy OST. I tak było warto kupić upgrade, bo ciuszki są zajebiste https://www.pcgamer.com/games/horror/resident-evil/requiem-severed-hand/ Jestem już daleko na hardzie i powiem tyle: jak dacie radę przebrnąć przez klinikę jako Grace, to reszta pójdzie bez większych problemów. Chyba jednak Village of Shadows w RE8 było trudniejsze.
-
Resident Evil 9 Requiem
Na Obłędziku właśnie wyszedłem z kliniki, zginąłem już chyba więcej razy niż przez całe Sekiro. Pierwszy boss u Leona to taka gąbka na pociski, że mało brakowało, a musiałbym się ratować toporkiem. Wszystko totalnie na styk.
-
Resident Evil 9 Requiem
Jakie są Wasze ulubione animacje zgonów? Dla mnie top 1 to spoiler zdecydowanie najbrutalniejszy Resident ever
-
Resident Evil 9 Requiem
Jak ktoś męczył się na hardcore w RE2R, to nawet nie ma co startować do harda w Requiem. Zombiaki są przegięte, już nie da się ich tak łatwo stunlockować strzałem w nogę/głowę (albo ja nie umiem), ale chyba nawet gorszy jest ich sprint pozwalający w mgnieniu oka pokonać cały długi korytarz i od razu znaleźć się przy szyi Grace Naprawdę jestem ciekaw jakie taktyki wymyślą speedrunnerzy, bo mam wrażenie, że ten poziom trudności powstał, żeby ich ostro strollować.
-
Resident Evil 9 Requiem
Jak ktoś narzekał, że normal zbyt łatwy, to powiem tyle: na hard na pewno nie bedzie zrzędzić. Wszystkie Residenty zrobione na najwyższych poziomach trudności (legitnie, bez żadnych infinitów) i nigdy nie miałem takich problemów jak tutaj. Przedmioty leżące w innych miejscach, o wiele mniej amunicji, w gablocie gdzie wcześniej były upgradey do żyćka i damage teraz jest paczka nabojów do pistoletu w zasadzie każdy kontakt z zombie to zgon na miejscu i też są inaczej poustawiani, np na schodach prowadzących do karty dostępu stoją sobie elegancko dwa zombiaczki, ani ich ominąć ani za bardzo zastrzelić bo nie ma czym. Jezu jak mi stoi.
-
Resident Evil 9 Requiem
Finał bardzo fajny i totalnie niespodziewany ostatni boss, kopara mi opadła jak to zobaczyłem. Niesamowity fan service jakiego w grze wideo nie widziałem od czasu MGS4. Widać, że Capcom za punkt honoru postawił sobie, aby spełnić nasze najskrytsze fantazje. Zabrakło chyba tylko, żeby Nakanishi osobiście odwiedził każdego z nas i zwalił każdemu po kolei konia dla pełnej stysfakcji. Chciałoby się mocniej rozpisać, ale co tu można jeszcze dodać co nie zostało już powiedziane? Muza nieco ciągnie całość w dół (nie że jest jakaś słaba, po prostu to nie jest poziom soundtracków z klasycznych Residentów), u Leona jest za dużo chodzonka momentami, ten jeden fragment na który narzekałem wcześniej to spokojnie mogli zrobić jako cutscenkę, walki z szefkami dosyć standardowe ("strzel i zrób unik", zabrakło mi tu wykorzystania elementów otoczenia albo jakichś ciekawych gimmicków jak np. wyrzutni min podczas walki z Nemesisem w RE3R), no i gdzie do chooya podziała się spoiler Ale poza tym to i tak najlepszy nowy Resident od czasu RE4 i potężny powrót do korzeni jeżeli chodzi o klimat i lokacje. Za gnoja, kiedy jeszcze straszyły nas piksele to o takim Residencie mogliśmy tylko śnić. Leciutko daję 9+/10, nie sądzę że na tej generacji przeżyję jeszcze coś podobnego. Teraz od razu wjeżdża tryb hard i pewnie jeszcze ze 20 kolejnych przejść zanim płytka poleci na półkę. Ciekawe, w którym kierunku teraz ruszą fabułę jak wreszcie spoiler wyszło z cienia. Nie sądzę, że po Requiem znowu odwalą jakiś filler jak RE7 i 8, tylko pójdą za ciosem i pociągną dalej ich wątek. Mam nadzieję, że przekonamy się o tym szybciej niż za 5 lat, chociaż kolejne remaki pewnie spowolnią proces powstania kolejnej pełnoprawnej odsłony. Jakieś teorie na temat tego czemu spoiler
-
Resident Evil 9 Requiem
Jest normal i normal na sterydach (z klasycznym systemem saveów u Grace), ale nie jest wcale taki łatwy jak niektórzy twierdzą, da się trochę poginąć nawet Leonem. Końcówka gry, już druga postać się pojawiła której nigdy w życiu bym się tu nie spodziewał, Capcom naprawdę spełnia marzenia jeżeli chodzi o niektóre encountery giga spoiler Fabularnie 12/10, zdecydowanie najlepsze RE pod tym względem, kłaniam się nisko, po same piździsko. Gameplayowo... kurde, czuję się lekko skołowany. Cała sekwencja w klinice była genialna i stanowiła esencję Resident Evil, ale późniejsze przygody Leona to bardziej boss-rush przerywany fenomenalnymi cutscenkami niż pełnoprawna sieczka. Chyba będę musiał się z tym przespać.
-
Resident Evil 9 Requiem
Kurde, ale ten fragment w spoiler To niezłe gówno. Takie dosłownie, że gówno, nie że dobre gówno, zupełnie jak niemal identyczny fragment w spoiler Przechodząc grę wiele razy i robiąc speedruny to będzie katorga. Widzę, że chyba nikt nie zwrócił na to uwagi, ale gierka ma zdecydowanie za dużo takich oskryptowanych "cinematic" moments, trochę mnie to zaczyna uwierać.
-
Resident Evil 9 Requiem
Jak komuś się nie podobały poprzednie GTA, to 6 też mu się nie spodoba, nie ważne jak zajebista i przełomowa by nie była. Tak że możesz śmiało odpuścić Requiem, to raczej nie jest gra dla Ciebie.
-
Resident Evil 9 Requiem
To samo pomyślałem grając w Requiem, masakra że można aż tak zmarnować sobie życie nie grając w gry. Przy tym tytule nawet moje endorfiny zaczynają produkować swoje własne endorfiny. To nie jest po prostu kolejny zajebisty Resident Evil jak 7 czy 8. To jest spełnienie marzeń każda fana serii i nie ma w tym ani grama przesady. Miałem pół roku od momentu zapowiedzi, żeby wyrobić sobie jakieś wyobrażenie na temat RE9, ale nawet zakładając najlepsze scenariusze kiedy mój mózg odjechał nieco zbyt daleko nie spodziewałem się, że to będzie aż tak dobre i że tak grubo polecą ze story. Fabuła 10/10 dla miłośników RE, jest tutaj wszystko o czym śniliśmy, a nawet więcej. Wiadomo, że gry robi się dla kasy, ale obcując z Requiem ma się wrażenie, że tym ludziom zależało na czymś więcej i naprawdę chcieli nas uszczęśliwić. Powoli zbliżam się do wiadomego miejsca i już czuję, że moje zwieracze mogą tego nie wytrzymać
-
Resident Evil 9 Requiem
Nie ma co porównywać do Heather, która była chodzącą sprzecznością. Dla mnie babeczka sprawiała wrażnie jakby była bardziej obrzydzona niż przestraszona, w dodatku często rzucała naprawdę głupie, wybijające z immersji teksty. Grace topik, czuć że laska jest przerażona i to się serio udziela podczas grania. Voice acting 10/10.
-
Resident Evil 9 Requiem
Jedyna rzecz do jakiej mogę się przyczepić na ten moment to muzyka, nic nie zapada w pamięci, motyw przewodni z save roomu bardzo słaby. Ale to się zatenteguje klasycznym soundtrackiem z DLC. Capcom, ogarnijcie w końcu jakiegoś dobrego kompozytora... Cała reszta? Coś pięknego. Dzięki bogu ploty i wstępne przewidywania na temat gry okazały się totalnym bullshitem: nie ma żadnego open worlda, żadnych wielkich i otwartych lokacji do swobodnego zwiedzania, żadnych samograjowych bzdur, żadnego mieszania w formule. Jest po prostu stary, dobry Resident ze znanymi i lubianymi mechanikami, jeno wyżyłowanymi do granic możliwości. Za to kocham tych skośnookich sukinsynów - nie próbują odkrywać koła na nowo tylko dopracowują do perfekcji to co już potrafią i Requiem jest tego najlepszym dowodem. Przy RE6 próbowali wymemlać odbyt każdemu fanowi RE, ale finalnie mało kogo zadowolili. Tym razem jest inaczej i gra serio stanowi idealny balans między survivalem (Grace) i radosną sieczką (Leon). Oba gameplaye są od siebie zupełnie inne, ale jednocześnie oba wypadają doskonale. Strzelanie w tej grze to jest absolutny peak, mało która gra sprawia aż tyle frajdy pod tym względem i to samo można powiedzieć o eksploracji. Myślałem że już nigdy nie dostaniemy takiej lokacji jak RPD, ale klinika jest bardzo blisko, świetnie rozplanowana miejscówka z masą sekretów, skrótów i dynamicznie zmieniającym się rozkładem przeciwników. Requiem robi też coś co uwielbiam w survival horrorach: nagradza ryzyko oraz dokładnie przeszukiwanie miejscówek. Tak jak w horrorach lepiej unikać walk, tak tutaj to się naprawdę opłaca. Fabularnie to czysty fan service i to takiego kalibru, że każdy ultras RE będzie zdejmował obsarne gacie przez głowę. Koniec z pozbawionym twarzy i charakteru protagnistą, Grace jako świeżynka spisuje się o wiele lepiej niż Ethan, a Leon pięknie dopełnia tę przygodę. Jego suchary chyba nigdy się nie znudzą Koniec z fillerami i fanfikami osadzonymi na drugim końcu świata, po długim oczekiwaniu na pierwszym planie są zombie i inne pozostałości po Umbrelli, czyli to na co wszyscy czekaliśmy. I cholernie mi się podoba, że to nie jest sklecona byle jak przygoda, ot żeby żerować na naszej nostalgii, tylko naprawdę ciekawa historia która ma coś do powiedzenia i w świetny sposób kontynuuje znane wątki. Ile te chińczyki z Capcomu się musiały napracować przy tej grze, to się w pale nie mieści. Jeszcze daleko do końca, ale sądzę że spokojnie ten Resident wejdzie to mojego top 3 obok RE2 i RE4.
-
Josh obserwuje zawartość Resident Evil 9 Requiem
-
Resident Evil 9 Requiem
3 godzinki pograne. Jak usłyszę podobne pierdolenie co przy RE7/RE8, że "to nie jest Resident Evil", bo cośtam cośtam się nie podoba albo że coś nowego dodali co zabiło ducha serii, to przysięgam, że znajdę i strzelę w pysk takiego ogłuszacza, że nawet sam Chris będzie ze mnie dumny. Od czasu Zero nie dostaliśmy tak Residentowego Residenta (nie licząc remaków). Czyli od jakichś 20 lat. Granie jako Grace to czysty survival, zwłaszcza kiedy kończy się amko i trzeba się uczyć lawirowania między zgniłkami, a jak później pojawia się crafting, to jeszcze wchodzi niezła kalkulacja co by tu wytworzyć, bo zarówno amunicja, jak i szpule do zapisywania gry są rzadkością. Same zombie wypadają genialnie, pięknie je podkręcono od czasu RE2R/RE3R, nie tylko są bardziej groźne (agresywniejsze niż kiedykolwiek i potrafią korzystać z różnych broni), ale też dodanie im ludzkiego pierwiastka sprawia, że przerażają jak nigdy wcześniej (np ta dupeczka co sobie nuci pod nosem i krzykiem zwabia inne zombiaki ). Myślałem, że jak wjadę w nie Leonem to w 10 sekund rozsmaruję wszystkie na ścianie, ale faktyczny gameplay nie wygląda tak jak na trailerach: te gnidy są naprawdę NIEBEZPIECZNE. Są też stalkerzy w stylu Mr.X więc nie brakuje mi tu niczego. Wizualnie petarda i to nawet na bazowym PS5, wykonanie postaci, przeciwników, pierdyliard małych detali, hiper-realistyczne animacje, oświetlenie, włosy Grace, po prostu wow. Szkoda, że muzyka nie jest równie dobra, coś im się wydaje, że każde kolejne przejście będzie z wykorzystaniem klasycznego soundtracku. Piękna gra, oby poziom się utrzymał i liczę że na końcu nie wyjadą z Nest 3 albo jakimś statkiem, tylko lokacje do końca będą tak masować prostatę. Dopijam Monsterka i lecę dalej, na takiego Residenta czekałem całe dekady Btw, wydaje mi się czy semi-spoiler z samego początku gry
-
Zakupy growe!
WELLCOME BACK, LEON