Popykane przez weekend, aż mi się odciski na palcach i kutasie porobiły Świetny shooter z niesamowicie płynnym movementem i przy okazji pierwszy rogal ever, który mi siadł (chyba że liczymy też tryb Leon Must Die z RE9). Możliwe, że będę musiał się przeprosić z tym gatunkiem, albo przynajmniej z niektórymi jego przedstawicielami: takie Dead Cells totalnie mnie odrzuciło swoją powtarzalnością, podobnie Darkest Dungeon, ale tutaj takiego problemu nie miałem. Może to kwestia tego, że lokacje są fajnie zróżnicowane i nawet robiąc jeden obszar (sorry, nie będę używał słowa BIOM) po kilka razy to nie czuć znużenia, bo za każdym razem wygląda trochę inaczej, a może sęk w tym, że gameplay jest tak dobry i samo strzelanie sprawia tyle przyjemności, że pewne schematy nie są aż tak uciążliwe. Może to być też kwestia niskiego poziomu trudności, w żadnym bio... w żadnym obszarze nie spędziłem na tyle czasu, żeby zaczęło mi się zbierać na wymioty, no i przeciwnicy są fajnie zróżnicowani, a do tego co rusz pojawiają się ich nowe odmiany. Szczelanko to po prostu Doom w TPP i właśnie to mnie kupiło najbardziej, bo uwielbiam tak dynamiczną i efektowną sieczkę. Kurde, trzeba będzie w końcu odpalić tego Returnala, bo słyszałem że jest nawet lepszy. Wady oczywiście też są, ale niezbyt poważne. Trochę mnie denerwowały te oskryptowane sekwencje fabularne, w których chodzi się w żółwim tempie jak w jakimś walking-simie, na szczęście są bardzo sporadyczne. Art-design jest lekko dyskusyjny, do mnie osobiście te pustynno-bagienno-srakowato-zgliszczowate lokacje nie trafiły (jak wspomniałem wyżej, ratuje je tylko to że są mocno randomowe i przy każdym przejściu ich układ wygląda inaczej), zdecydowanie najlepsza była katedra i trochę szkoda, że zabrakło więcej tak ładnych, monumenalnych miejscówek. Fabułę tak jakbym już wcześniej gdzieś widział, hmmm.... spoiler DEI w głównym wątku nie będę się na siłę doszukiwał spoiler ale w wykonaniu bohaterów już tak, ostatni raz takie multikulti i obleśne mordy w grze wideo widziałem w Hogwart's Legacy oraz na trailerze nowego Fable. Ci zachodni deweloperzy naprawdę mają jakieś uczulenie na implementowanie atrakcyjnie wyglądających postaci. No, ale pewnie się czepiam Super gierka tak czy inaczej, ostatni raz tak dobrze strzelało mi się w... Vanquishu? Lubię czuć ciężar postaci i lekką bezwładność podczas poruszania (Capcom opanowało to do perfekcji w RE9 i Pragmacie), ale jednak całkowita kontrola nad protagonistą, możliwość wykonania błyskawicznego uniku w dowolnym momencie i ten feeling, że ledwie muśniesz przycisk na padzie, BA tylko pomyślisz co chcesz zrobić i bohater już wykonuje tę akcję, to jest naprawdę to co kocham w takich shooterach. Na pewno nie żadne GOTY, ale kolejna bardzo solidna gra w tym roku, 8/10.