Blood Omen 2 Ja wiem, że ultrasi Soul Reavera by mnie za to zjedli, ale to jest moja ulubiona odsłona LoK i tak jak SR nigdy nie mogłem zdzierżyć (ani jedynki, ani dwójki), tak do Blood Omena 2 lubię sobie wrócić tak co kilka lat. Patrzysz na tę grę i momentalnie wiesz z jakiej epoki pochodzi i nie mam tu na myśli tylko grafiki: konkstrukcja leveli, proste puzzle oparte w dużej mierze na przełączaniu wajch, drewniana walka z której nawet Gothic byłby dumny, to wszystko zdaje się krzyczeć JESTEM Z SZÓSTEJ GENERACJI. A ja kocham gry z tamtych czasów. Fabuła jest bardziej zakręcona niż włosy na głowie Kacperka z Rodzinki.pl. Podróże w czasie, alternatywne uniwersa, starożytni bogowie sterujący wszystkimi wydarzeniami, walka z przeznaczeniem itp. Nawet nie będę tego streszczał. Tym razem zamiast grać wychudzonym i owiniętym szmatami zombiakiem pochłaniającym dusze znowu wskakujemy w obcisłe portki Kaina. Bardzo dobrze. Gość ma coś z Kratosa: jest charyzmatyczny, pewny siebie aż do przesady, bezwzględny, wkurzony i żądny krwi. Taką postacią aż chce się grać. Już sam początek gry daje pewne wyobrażenie jakim madafaką przyszło nam sterować, można sobie dowoli roszarpywać prostytutki i meneli, korzystając z chwilowej niewidzialności wykonywać brutalne insta-kille na drobnych rzezimieszkach oraz członkach zakonu (skręcanie karku? proszę bardzo. wyrywanie z klatki piersiowej jeszcze bijącego serducha? nie ma problemu. Przebijanie mieczem głowy? Oczywiście mordo!), a z czasem nasz anty-heros dorabia się kolejnych zdolności, dzięki którym może np przejąć kontrolę nad umysłem człowieka, skakać na ogromne odległości lub palić oponentów żywcem. Walka sama w sobie nie jest zbyt wyrafinowana, to nie Ninja Gaiden z mnóstwem combosów, odbijaniem się od ścian i masą i efektownych wykończeń, ale można sobie ją nieco podkręcić w opcjach zmieniając sposób blokowania z automatycznego na manualny - ten drugi wymaga dużo większej precyzji, a do tego jeszcze dochodzi coś na wzór "mikiri" z Sekiro, czyli specjalne ataki przeciwników, których nie można zablokować w normalny sposób i trzeba zrobić przed nimi unik. Ja się dobrze bawię tych starciach, jedyne "ale" jake mam to że jest ich za dużo, wolałbym żeby większy nacisk postawiono na eksplorację i bardziej dopieścili łamigłówki, które no nie są zbyt wyszukane. W skrócie: znęcanie się nad enpecami, wajchy (duuuuuużo wajch), jeden z najbardziej kozackich protagonistów jakich widziało Giereczkowo, walka (duuuuuużo walk), cycate wampirzyce, bardzo ponury klimat i archaizmy (duuuuużo archaizmów). Możesz sobie skakać po wymiarach chudzielcem Razielem i myśleć, że jesteś cool, a możesz też odpalić Blood Omen 2 i faktycznie stać się wrednym zakapiorem. Wybór należy do Ciebie.