-
007 First Light
Muszę przyznać, że masz jaja nazywać Everything or Nothing i GoldenEye "co najwyżej poprawnymi grami". Pewnie miały za mało chodzenia po korytarzach i gadania z NPCami.
-
God of War Laufey
Różnica między Lucasem a tymi grafomanami z Santa Monica polega na tym, że on zdał sobie sprawę że nie umie pisać i przestał.
-
007 First Light
Uh, widzę że to temat z tych, w których o grze mówimy albo dobrze albo wcale? Aż mi się odbiło Death Stranding. Jak to w przypadku większości gier oczekuję... grania? Ja wiem, że to 2026 rok i możliwe, że przeginam pałę z takimi fanaberiami, ale no co mam Ci powiedzieć, dosyć staroświecki ze mnie typ gracza i lubię kiedy poza oglądaniem cutscenek i QTE mogę też czasem chwycić za pada i faktycznie sterować postacią, czasem sobie postrzelać czy coś. Bardzo możliwe, że później jest lepiej, w zasadzie chwilę po tym jak to napisałem akcja nieco się rozkręciła i fajnie jakby już tak zostało. Nie, nie oczekuję od tego drugiego Uncharted (chociaż mógłbym skoro tyle razy już słyszałem jak dobrą grą jest First Light). Wypasiona grafika lata mi koło moich włochatych i spoconych jaj, to co widzę wystarczy mi w zupełności. Za co mogę to pochwalę ten tytuł: jest mocno Bondowo, kobiety są śliczne a James przystojny, lokacje pełne NPCów potrafią zrobić wrażenie, jak już łaskawie można pograć to nawet spoko się strzela, skrada i klepie wrogów po mordach. Wiadomo, żadna rewelacja, ale po prostu wszystko jest "ok". Sekwencje samochodowe już mniej mi leżą, wydają się strasznie wyreżyserowane niczym pościgi konne z ostatniej Mafii, a eksploracja zasysa okrutnie, bo ile razy można odwracać uwagę NPC'a jakimś dźwiękiem, żeby przejść dalej? Sekwencja w klubie dobrze oddaje to o czym piszę: to po prostu ślamazarne, rozwleczone chodzenie z punktu a, do punku b, a później jeszcze do punktu c, d i e, które nawet nie wnosi nic do fabuły i równie dobrze mogłoby tego etapu nie być. Gameplayu tu tyle co w Mix... albo nie ważne Dla mnie Bondy to zawsze była przede wszystkim akcja, a dopiero w drugiej kolejności zabawa w szpiega (mówię teraz o grach), tym razem komuś suwaczek chyba się przekręcił w niewłaściwym kierunku. Przykro mi, że ktoś ma inną opinię i inne oczekiwania od Ciebie, jakoś musimy z tym teraz żyć.
-
007 First Light
- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
Nie no, Alisa to RE1 jak w ryj strzelił, najbardziej podobny styl graficzny do RE1 ze wszystkich indyków w jakie grałem i gameplay też niemalże kropka w kropkę. Gierka ma kilka świetnych patentów z nowszych gier (np zbieranie "hajsu" po przeciwnikach i wymienianie go za lepsze bronie u "merchanta"), tylko pod sam koniec trochę się rozjeżdża i wchodzą jakieś głupawe motywy. Naprawdę warto zagrać.- NETFLIX
Ciekawe za co później zabierze się Shankar. Czy jeszcze coś innego na bazie gier czy może jakiś autorski projekt (pewnie nie, bo z kreatywnością to u niego średniutko). Póki co gość to takie hit or miss, potrafi zarówno zjebać coś koncertowo (pierwszy sezon DMC), jak i stworzyć naprawdę dobrą ekranizację (pierwszy sezon Castlevanii). Ponoć marzą mu się prawa do Berserka- 007 First Light
No dupeczki przyznam, że są konkret, dawno mi tak nie stał podczas grania (ostatni raz podczas TLoU2 i sekwencji z Abby), a postacie zostały świetnie napisane i polubiłem wszystkich, nawet M i Greenwaya. Bond taki jajcarz-zawadiaka, że mi się z Leonem skojarzył, mogliby pójść na piwko i zostać najlepszymi kumplami Na plus masa odniesień do filmów, widzę ich sporo, a jakimś wielkim fanem nie jestem, ktoś kto siedzi w temacie pewni będzie je zauważał na każdym kroku. Pewnie jeszcze pognoję grę za to, że jest symulatorem spaceru i tak często przynudza, ale woke tu nie widzę żadnego.- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
1. Tormented Souls 1&2 (wiem, w to już grałeś) 2. Signalis 3. Alisa 4. Crow Country 5. Conscript (nie do końca horror, bo nie ma potworów, ale gra jest BARDZO mocno residentowa jeżeli chodzi o gameplay) pewnie bardzo wysoko było Echoes of the Living i Ground Zero, ale to czekam za konsolową premierą. Mogę jeszcze wyróżnić Heartworm, również spoko gierka- God of War Laufey
Wiesz, że zjebałeś sprawę, kiedy grilluje cię już nawet pizzeria- Pragmata
- 007 First Light
Ja jeszcze nie skreślam i liczę, że się rozkręci, ale póki co jest tak ślamazarnie i walking-simowo, że się zastanawiam czy na pewno kupiłem tę samą grę czy mi wcisnęli jakąś podróbkę z AliExpress. Przez te dwie godziny to 1.5h oglądałem filmiki i gadałem z NPCami, a reszta to trochę walenia po mordach, skradania i QTE (wszystko do bólu przeciętne). Strzelania całe 0. Motywy typu "odwróć uwagę ochroniarza podpalając liście leżące na taczce, żeby przejść dalej" są tak denne, że aż przecierałem oczy ze zdumienia, w pierwszym Hitmanie widziałem bardziej kreatywne pomysły żeby dostać się z punktu a do punktu b. Teraz szczere pytanie: będzie lepiej czy tak wygląda cała gra? e: Teraz doczytałem, dzięki. Jest rozczarowanko, a te "9/10" i teksty typu "najlepsza gra z Bondem w historii", to chyba od tych samych redaktorów którzy ocenili Mixtape 10/10. W Everything or Nothing przez pierwsze 10 minut gry dzieje się więcej niż tutaj przez 5 rozdziałów, które już skończyłem.- 007 First Light
Dwie godzinki za mną. Fajny film, ktoś mi powie kiedy zaczyna się właściwa gra?- Marvel's Wolverine
Gdyby mi ktoś powiedział, że ta gra powstała w 100% przez AI, to bym w to uwierzył.- God of War Laufey
Jakbym to zobaczył tydzień temu, to bym pomyślał, że to jakiś fake. Ta kostka. Te kolorki rodem z Czarodziejki z księżyca. Ten groźny wyraz twarzy protagonistki, żebyś nie miał wątpliwości że masz do czynienia z silną, niezależną kobietą. Ja pierdolę, Cory idź już na emeryturę.- Onimusha: Way of the Sword
Skończone. Trochę zajebało Soulsami, aż musiałem pokój przewietrzyć i nie, nie jest to komplement podobna srakowata kolorystyka, identyczne UI i jeszcze te kapliczki które zapewniają checkpoint i respawnują wrogów. System przełamania gardy ewidentnie wzorowany na Sekiro. Niestety moje obawy co do tego, że gra będzie mniej przypominać Onimushę, a bardziej tytuły From Software potwierdziła się w demku, całe szczęście nikt tam jeszcze nie wpadł na pomysł dodania paska staminy, bo to już byłby overkill. Poziom trudności niski do momentu pojawienia się bossa, bez bicia przyznam, że kilka razy zginąłem, podoba mi się że uniki są mało skuteczne, a kolo atakuje praktycznie bez przerwy i ma w dupie to, że masz mało żyćka i chcesz się podleczyć: to znaczy, że pełniak może stawiać na agresywny, mocno ofensywny combat. Początkowo ciężko przestawić się na te starcia niemalże w slow-motion, japońscy deweloperzy jednak przyzwyczaili nas do bardzo dynamicznych hack'n'slashy (DMC, NG, Bayo, MGR), tutaj flow walki jest zupełnie inny (nawet starsze odsłony Onimushy były szybsze), ale to akurat dobrze, wreszcie coś innego. Grafa petarda, mamy kolejne potwierdzenie tego jak dobrze sprawdza się RE engine w przypadku korytarzowych gier, a animacje to już w ogóle inny level, niesamowicie płynnie i realistycznie to wygląda w ruchu. A, że zalatuje sterylnością? No cóż, klasyka Capcomu. Szkoda, że nie można się tak zachwycać udźwiękowieniem, to już kolejny tytuł tego dewelopera, w którym muzyka zapowiada się na straszne gówno, gdzie takie Dawn of Dreams do dzisiaj ma jeden z najlepszych ostów w grach wideo (nie, nie przesadzam). Ke pasa Capcom? Quo Vadis? Moshi moshi? Jest tam ktoś kto jeszcze rozumie jak dobra muza wpływa na epickość walk? Na ten moment największy problem mam więc z tym, że coś mało Onimushy w tej Onimushy. Poprzednie części to też były gry z pogranicza horroru, ale mimo wszystko miały żywą kolorystkę, protagonistów z jajami, charakterystyczne udźwiękowienie i jakiś taki swój unikalny styl. Tutaj tego nie czuję, wydaje mi się że za bardzo ktoś zapatrzył się na konkurencję. A może po prostu demko sprawia takie mylne wrażenie. Oby. I tak czekam jak cholera, na ten rok to mój nr1. - Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory