-
Resident Evil 9 Requiem
Podobne do Leon Must Die?
-
własnie ukonczyłem...
Polowanie na dziesiątki potworków i możliwość zabrnięcia nawet w początkowej fazie rozgrywki do dungeonu z ultra mocnymi przeciwnikami obracającymi drużynę w pył > cokolwiek z FFXIII. Trochę brakuje mapy świata, ale jeżeli chodzi o eksplorację i swobodę (zwłaszcza jak już odblokuje się dostęp do każdej lokacji) to i tak jeden z najlepszych FFów, a właśnie tym moim zdaniem przede wszystkim powinien charakteryzować się dobry erpeg. Jeżeli natomiast chodzi o porównanie FFX do Trzynastki, to tutaj słowem klucz jest "endgame". W FXIII po prostu nie ma co robić po ukończeniu wątku fabularnego, gdzie FFX pęka w szwach od opcjonalnych aktywności. To też bardzo duża wada jeżeli mówimy o grze RPG. Kurva jak ja nienawidzę tej gry.
-
własnie ukonczyłem...
Pierwsze FFXIII to taki The Order 1886, idziesz sobie rynną i udajesz że grasz. Nie wiem jak można było coś takiego wypuścić po znakomitym FFXII i jeszcze nazwać to Final Fantasy, bo z erpegiem ma to tyle wspólnego, że lecą sobie jakieś cyferki podczas walk i tyle: praktycznie zero swobody, żadnej eksploracji (pomijając to gówno w środku gry które jest trochę większym Calm Lands z FFX), Crystalium system, które jest upośledzoną wersją Sphere Grid, nawet nie możesz sobie dopakować postaci żeby poczuć się OP, bo gra non stop blokuje ci progres. FFXIII-2 dużo lepsze, Lightning Returns też mi się podobało ze względu na nietypową formułę (speedrun non stop ), ale ta trylogia to i tak regres względem tego co tworzyło Square w piątej i szóstej generacji.
-
Resident Evil 9 Requiem
Gatunek nie jest mi obcy, trochę się pograło w niektóre tytuły (Let it Die, Dead Cells, Darkest Dungeon i jeszcze parę innych) i od każdego zbierało mi się na bełta. I nie, że pograłem 20 minut z nastawieniem że na pewno mi się nie spodoba tylko każdej z tych gier ligitnie dałem od 5 do 10 godzin, żeby mnie wciągnęły i niestety, formuła kompletnie mi nie siadła. Aż tu nagle Capgod wyskoczyło z mechanikami rogala w Residencie i siadło od razu, co tylko dowodzi że czego się ci ludzie nie dotkną, to zamienia się w złoto Ale jeszcze nie powiedziałem ostatniego słowa, po Pragmacie planuję spróbować Sarosa, chciałbym zmierzyć się z Returnalem, no i ostatnia deska ratunku jeżeli wszystko inne zawiedzie, czyli Hades.
-
własnie ukonczyłem...
FFX-2 na tyle broni się systemem walki i toną świetnego, opcjonalnego contentu, że nawet gdyby ta gra nie miała żadnej fabuły byłaby zajebistym Finalem. Jedna z moich ulubionych części.
-
Cinema news
https://www.filmweb.pl/news/"Expendabelles"%3A+wraca+pomysł+stworzenia+żeńskiego+spin-offu+serii+"Niezniszczalni"-166622 Jeden z tych przypadków kiedy wszyscy wiedzą, że wyjdzie gigantyczne flopisko. Wszyscy poza wytwórnią wydającą na to grube miliony.
-
własnie ukonczyłem...
Ja wiem, heheszkuję teraz, bo Twoja niechęć do tej gry to już praktycznie mem na tym forum
-
Resident Evil Zero
Jak gram to zawsze Billy'emu daję strzelbę a Rebece jego pistolet i razem pięknie koszą zombiaczki headshoty faktycznie są mocno losowe tutaj, to chyba jedyny klasyczny Resident w którym shotgun nie gwarantuje odstrzelenia łba zombiakowi, nawet jeżeli podejdziesz blisko i wycelujesz idealnie. Największe kurestwo z całej gry to i tak ta wielka, spacerująca sobie po korytarzach pijawka, niby koktajle mołotowa sobie z nią nieźle radzą, ale ja wolę ją omijać nawet jeżeli kosztuje to apteczkę (na hardzie i tak trzeba mocno oszczędzać broń, bo ostatni boss jest tanky w chooy). Nie cierpię kiedy dają takich przeciwników w wąskich przejściach. No i nie zapominajmy o "fenomenalnej" walce z nietoperzem, to jedyny boss w całej serii przed którym muszę zrobić save'a, bo sposób w jaki się porusza jest strasznie losowy i nie zawsze da się go zestunować granatnikiem. Oj, będą mieli co poprawiać w remaku.
-
Resident Evil 9 Requiem
Wszystkie wyzwania w dodatku zrobione, w sumie jedyne trudne to przejście piątej rangi, a z tych fajniejszych to zadanie 5K obrażeń jednym strzałem pewnemu bossowi albo przetrwanie przez 40 minut jednocześnie zabijając nie mniej niż 110 przeciwników, jedno i drugie wymagało trochę kombinowanka i szczęścia. Po przejściu jeszcze raz z nową "skórką" dla Leona odblokowuje się fajna grafika w menu spoiler? W ogóle dobra jest ta nagroda za przejście na najwyższym poziomie trudności, Leon na wkurwie leci na zombiaki z samym toporkiem przerabiając je wszystkie na krwawą papkę, a jak się przyfarci z perkami to można zrobić taki build, że nawet ostatni boss nie ma zbyt wiele do powiedzenia. Nie wierzę, że miałem fun grając w "rogala"
- MIXTAPE
-
Resident Evil 9 Requiem
Ok, piąta ranga zrobiona, ale to tylko dzięki opatrzności boskiej, która w swojej nieskończonej łaskawości obdarowała mnie RPG Teraz czas docisnąć pozostałe wyzwania i pewnie jeszcze na tym nie skończę, bo chciałbym przejść lv.5 bez bazooki. Fajnie jakby z czasem Capcom ulepszył ten tryb dodając więcej ścieżek, przeciwników i perków, bo jest w tym spory potencjał, tylko widać że podeszli do tego na odpierdol, byle coś na szybko wypuścić. Czaicie jakby tu był coop?
-
Resident Evil 9 Requiem
Troszkę przycweliłeś ziom, pistolety w tej grze mają tyle samo sensu co biblia w burdelu. Będziesz miał ciężką przeprawę z komandosami pod koniec gry, o bossach nie wspominając
- Growe Szambo
-
Platinum Club
Kurde, teraz już wiem czemu czasem po skończeniu grania nie chce się do mnie odzywać albo wychodzi do koleżanki (mam nadzieję, że do koleżanki) na pół dnia.
-
własnie ukonczyłem...
Suavek, kiedy ktoś mówi o najgorszym jRPG i nie ma na myśli FFX