Niezła stypa w temacie Jestem jakoś w połowie gry (zimowy region). Dalej nie jest to poziom pierwszego czy drugiego Nioha, ale przyznam że się ciut wkręciłem. Bałem się powtórki z Elden Ring, czyli przesadnie dużej mapy z masą zbędnej, pustej przestrzeni, ale na szczęście Team Ninja obrało inny kierunek serwując kilka mniejszych mapek, które fajnie się rozgałęziają i stanowią coś między open worldem, a korytarzówką i mają idealnie wyważoną ilość atrakcji. Ukryte skrzyneczki z fantami, zagubione kodamy, opcjonalni bossowie, bazy z określoną ilością przeciwników do zaciukania itp. no jest co robić, ale content nie przytłacza i każdy obszar idzie wyczyścić mniej więcej w godzinę, max 2. Dalej natomiast mam problem z poziomem trudości i nie mogę przeboleć, że aż tak z nim zjechali: pomijając większych szefków jest stanowczo zbyt łatwo, zwykli przeciwnicy nie stanowią żadnego wyzwania i nawet mając podobny lv. do nich nie czuć żeby stanowili jakiekolwiek zagrożenie. Posiadając level dużo wyższy (co nie jest trudne do osiągnięcia jeżeli ma się manię robienia wszystkiego) gra zamienia się totalną kaszkę z mleczkiem. W takim razie po co tu aż tyle mechanik? Podobają mi się burst breaki pięknie testujące refleks (trochę jak mikiri z Sekiro), świetne jest żoglowanie stylem samuraja i nindży, skillów do odblokowania na poszczególnych drzewkach jest prawdziwe zatrzęsienie, do tego dochodzą soul cores pozwalające na moment przyzwać pokonanego wcześniej przeciwnika, żeby oklepał bossa za nas, spirit skillsy zadające mocne obrażenia od KI bez zużywania staminy, po napełnieniu specjalnego wskaźnika da się na chwilę zamienić w coś w stylu Onimushy, w kapliczkach można wzmocnić poszczególne statsy za pomocą odnalezionych kodam, jest jeszcze pani kowal ulepszająca ekwipunek i chyba z milion innych rzeczy... Szczerze? Dużo tego, aż za dużo. Biorąc pod uwagę jak łatwy jest ten Nioszek, to połowę z tego możnaby wywalić. Btw, współczuję każdemu kto nie grał w poprzednie odsłony, bo nawet weterani serii mogą się poczuć tym wszystkim przytłoczeni. Fabuła w ogóle mnie nie wciąga i jak leci scenka to idę do lodówki wyjąć kolejnego Monsterka albo pogłaskać kota (kota z lodówki nie wyjmuję jakby co) z pełną świadomością, że nic istotnego mnie nie ominie. Jedyne co jest fajne to masa znanych historycznych postaci, czasem dosyć niespodziewanych. Szkoda, że protagonista jest strasznie nijaki, no ale taki już urok bolka robiącego zaledwie za awatar gracza, a nie za pełnoprawnego bohatera z krwi i kości. Grafika bardzo słaba jak na możliwości currentgenów, assety i animacje chyba żywcem wyciągnięte z poprzednich części. Muzyka za to nadrabia, czasem odpalają się bardzo fajne utworki