Skocz do zawartości


szczudel

Użytkownicy
  • Zawartość

    218
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Reputacja

36 Stara się

Informacje o profilu

  • Płeć:
    mężczyzna
  • PSN ID:
    szczudel

Ostatnie wizyty

334 wyświetleń profilu
  1. szczudel

    The Flash - 2014 - The CW

    A jakby tak zmienić opis na taki to byłaby niezła (pipi) burza i hejt na serial
  2. szczudel

    Kraków

    tzn co? Pytam bo szczególnoe to ostatnie wygląda ciekawie.
  3. szczudel

    Kraków

    Najciekawsze rzeczy do zobaczenia w Krakowie nie należące do kanonu historycznego to: -ulica Kanoniczna nocą. 150 metrów podróży w czasie do starego Krakowa (chyba, ze już tam nawalili reklam) -Muzeum Lotnictwa Polskiego - nie ma się czego to muzeum wstydzic. Fani starych samolotów będą wniebowzięci, a i dla milośnika Ace Combat będzie kilka znajomych maszyn. - (dla mnie) Longboardowanie od hotelu Forum południowym bulwarem w stronę Tyńca. -Wawel Kamieniczki faktycznie takie same wszędzie ale mozna spędzić ciekawy weekend w Krakowie bez ogladania tego samego w kółko, a pisze to osoba która żyła tam z 6 lat i szerze nienawidzi hajpu na to miasto.
  4. szczudel

    Chiny

    Jedna przeștroga, bo do tej pory to były tylko dobre rady. W dużym mieście (np Szanghaj ale podobno i w Pekinie) nie chodz z nikim na herbatę. W przewodniku jak i na szkoleniu jakie miałem przed wyjazdem, ostrzeżono mnie, że popularną formą okradania cudzoziemców jest "na herbatę". Podchodzi i zagaduje ktoś kto mówi po angielsku, zaprasza na herbate aby podszkolic angielski (a tacy ludzie też się zdarzają) a potem dostajesz na kilka tysi rachunek przyniesiony przez 4 miśki. Myslałem, że to ściema, ale w Szanghaju chyba 3/4 razy ktoś ( każda konfiguracja ale najczęściej była tam dziewczyna) podszedł i prosił o zrobienie mu zdjęcia z czymś totalnie z dupy, np budynku po drugiej stronie ulicy od faktycznej atrakcji lub randomowemu wiezowcowi i faktycznie prosił "na herbatę". Robisz zdjęcie, oddajesz telefon, grzecznie dziękujesz, idziesz dalej.
  5. szczudel

    Chiny

    Moje doświadczenie jest takie, że jak chcesz coś załatwić a rozmówca nie mówi po angielsku, np na dworcu lub w informacji turystycznej, to szukasz najlepiej pary w wieku pózne liceum/studia i zwracasz sie do dziewczyny. Chłopak wie co i gdzie a kobieta nie wstydzi się mowic po angielsku. Uwierz mi ratowało mi to skórę niejeden raz. Przezylem Chiny bez google maps i dalo sie. Polecam wiec albo dwa power banki albo zaprzyjaznić sie z mapa (można kupic w kiosku, czasem sa po angielsku). Wiem,,ze to smiesznie brzmi ale w drugim przypadku kompas pomaga. Ja nie mialem i kilka razy sie zgubilem, chociaż to może za duże słowo, ot poszedłem w złą stronę i na następnym skrzyżowaniu się zorientowałem, że źle idę. Osobiście dużo chodzę jak zwiedzam. Zamiast wszędzie jeździć komunikacją publiczną robie sobie skróty przez miasto, więc te moje zgubienia nasteppwały w wyjatkowo nie turystyczny sposob. Co do map. Nie wiem czy to poprawili ale w '13 mapy byly "przesuniete" wzgledem faktycznego polozenia. Tzn GPS pokazywal zle miejsce na mapie, wiec o nawigacji mogles zapomnieć chyba,,ze zainstalowałeś jakąś chinską apkę. W Szanghaju nie bedziesz atrakcja bo obcokrajowcow wiele ale gdzie indziej tak. Nawet jak tubylcy beda przyzwyczajeni to zawsze znajdzie sie jakas wycieczka z innej czesci Chin dla ktorej bedziesz rownie atrakcyjny co antyczne ruiny. Beda sie gapic, czasem zrobia na beszczela zdjecie a czasem sie kulturalnie zapytaja czy moga. Raz dwa razy dziennie ktos wejdzie z toba z tego powodu w interakcje, nie częściej. Największy problem miałem z jedzeniem. Tam gdzie pracowałem znalazlem knajpę gdzie mieli pozwolenie na jakąś chyba tybetańską wołowinę wiec tam jadłem. Jednak na każdej podrózy, aby uniknąc jedzenia kurczaka pokrojonego w kostke razem z koścmi (tzn jedzenie było dobre ale ja z reguły byłem zbyt zmęczony aby co chwilę wypluwać kości i wolałem jest coś gdzie przelicznik kes/mieso był duzy) jadłem w sieciówkach znanych z europy. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że próbowałem rysować że chciałbym jedzenie bez kości na jakiś karteczkach ale nic to nie pomagało (nawet gdy mi wspólpracownicy napisali, kartkę ze chciałbym zjesc cos bez kosci w srodku), w restauracjach po prostu nie mieli innych dań. Po wszystkim plułem sobie w brodę, że nie jadłem straganowego mięsa, co wygląda jak szczury na patyku, a to faktycznie dobre mięso było. BTW- kupowanie wycieczki w chinskim biurze podroży na wycieczkę z przewodnikiem nie mówiącym po angielsku to fatalny pomysł.,Jest może i ze 3 razy taniej ale to duzy stress (chociaż też i przygoda).
  6. szczudel

    Westworld - HBO

    Wczoraj oglądnąłem do końca. Czeka mnie pewnie dzisiaj powtórka ostatniego odcinka bo żona zasnęła i nie ciesze się na ponowny seans. WWS01 jest nieporównywalnie lepszym dziełem. Spójny, świeży z ogromnym twistem na koniec. Tutaj wiemy, że będzie się reżyser bawił narracją skacząc po osi czasu. Cały czar pryska. To jest mój największy zarzut do S02 - niepotrzebnie powielono koncepcję narracji z S01. Powinni spróbować opowiedzieć historię w inny sposób, być może alternatywnych wymiarów. Wtedy, siłą rzeczy, byłaby inna ale efekt "wow" na koniec mógłby zostać utrzymany. Suma summarum, S01 był zbyt wyrazisty. Do tego stopnia, że kopiowanie jego rozwiązań odbiło się kontynuacji czkawką.
  7. szczudel

    Mistrzostwa Świata w piłce nożnej 2018

    Największym i bezdyskusyjnym zwycięzca tego mundialu nie jest Francja tylko VAR. Widać jego wady (symulki doprowadzające do wolnych po których padają gole nie są nim objęte) ale wreszcie człowiek czuje, że ktoś faktycznie pilnuje gry, że piłka weszła po 17 latach w XXI wiek. Widać gdzie trzeba się jeszcze skupić nad rozwiązaniami które polepszą ducha gry (symulki i kradnięci czasu poprzez leżenie na boisku) ale pierwsze kroki zostały uczynione. To było pewne, że Francja to wygra. Z całą sympatią do braci słowian w ich części drabinki, przy ilości rzutów karnych( po dogrywkach) to zamiast Chorwacji mogły być ze 4 inne zespoły i nikt by się nawet nie zdziwił. Dodatkowo wszystko odbyło się zgodnie ze schematem mistrzostw. Pierwsza bramka =95% zwycięstwo. Jakiś Karny, wolny. Trochę brak emocji od pewnego momentu. Tkie to były te mistrzostwa jak i cały finał. Przykro mi też, że od połowy fazy ćwierćfinałów zrobiło się EURO2018. Rozumiem, że w Europie są pieniądze to i wyniki będą, ale jednak jakoś tak mi spadła ranga imprezy gdy uświadomiłem sobie, ze następne 6 meczy do finału to będą mecze, które znamy z EURO.
  8. szczudel

    Wasze komiksy

    Również skusiłem się na Ultimate Spider Man. Największą zaletą tej serii jest to, że jest kompletna. Nie trzeba znać 30 lat Marvela aby wiedzieć dokładnie o co chodzi. Chciałem mieć coś co da moim chłopakom namiastkę kupowania serii na bieżąco. Jak tak policzyć, że za szczeniaka kupowałem TM-Semicy po 5pln to te 13 odcinków w jednym tomie wygląda obłednie. Poza tym mam wszystkie cross-overy ultimate do czasu aż zepsuto to uniwersum za pomocą Ultimatum. Pozostaje liczyć, że Ultimate X-Men też wydadzą. edit: teraz sobie przypomniałem, że TM-Semic wciskalo po dwa odcinki do jednego zeszytu. Tak czy siak cena i tak jest spoko. Przyszedł. Trochę jestem zawiedziony jakością wydania. Tandetnie wygląda bok. Wiem, że Marvel tak czasem wydaje swoje komiksynale moje zbiorcze wydania Ultimate są czarne i to wyglada lepiej. Trudno. Nie będę tych komiksów tak eksponował.
  9. szczudel

    Ghost Recon: Wildlands

    Z nudów i L4 postanowiłem sprawdzić PvP. Rany boskie to granie 4 na 4 nie nadaje się zupełnie do grania relaksacyjnego lub z randomami. GR:FS to jedyna gra którą grałem online PvP na poważnie.Miała fenomenalny podstawowy tryb, gdzie nawet z randomami było szybko, intensywnie i taktycznke. To co oferują Wildlands to jakaś skradanka na jednym życiu. Nie tak lubię grać online. Jak można bylo tak zniszczyć tą grę Cholera nie mam teraz żadnego sensownego multi tpp bo zamieniłem U4 na grę Lego dla syna.
  10. szczudel

    Altered Carbon - 2018 - Netlix

    My bad. Mam tak negatywne odczucia po Dark, że nawet nie zauważyłem, że spoiluje. Swoją drogą teoria mojego kolegi się sprawdza, że seriale ludzie w necie (IMDB itp) oceniają bez oglądnięcia całości. Dlatego seriale mają tak o 2 oczka wyżej os filmów. Dark jest tego najlepszym przykładem. Pierwsze 3 odcinki sprawiają, że kombinujesz, kminisz. Potem jest już tylko degustacja, jakością serialu.
  11. szczudel

    Altered Carbon - 2018 - Netlix

    Przepraszam, ale muszę dosadnie :Dark to (pipi) oparte
  12. szczudel

    Mass Effect: Andromeda

    Chętnie bym przywitał książkę. Szybciej bym przebrnął przez fabułę i to bez zamulania,:)
  13. szczudel

    Mass Effect: Andromeda

    Andromeda skolonizowana. Nie będę męczył się zaznaczaniem spoilerów w tekście. Dlatego od razu wykłada kawę na ławę: --==S-P-O-I-L-E-R-Y==-- Czytaj na własną odpowiedzialność najlepiej po skończeniu gry. Jako, że robiłem przystanki w trakcie gry aby podzielić się opiniami to zacznę od tego, że nadal są one aktualne. Co prawda gra przyśpieszyła znacząco w końcówce, nabrała charakteru ale stało się to za sprawą bardziej liniowych misji znanych z pierwszej trylogii a nie poprawy elementów "open world". Ten aspekt nadal kuleje i po kilkudziesięciu godzinach stwierdzam stanowczo ( aczkolwiek subiektywnie) że błędem było wsadzanie go do gry o tytule Mass Effect. W ME1, poza jedną czy dwoma misjami Mako było popierdółką. Światy były puste ale dawały sztuczne uczucie poznawania galaktyki. W Andromedzie eksploracja, co trzeba oddać nieźle wykonanych planet, jest najzwyczajniej w świecie monotonna. Większość questów zamiast dostać ryjące beret oskryptowane liniowe lokacje rozgrywa się w tym otwartym świecie przez co nie może się równać z fajerwerkami z pierwszej trylogii. Pamiętacie jakie wrażenia robiły lokacje z ME3 ze żniwiarzami w tle? Tutaj takich atrakcji praktycznie być nie mogło przez obrany koncept otwartego swiata. Dobitnie pokazuje to końcówka i realizacja Meridianu. Te ostatnie kilka godzin jest kwintesencją tego czym powinien być MAss Effect - epicką space operą z dużym czynnikiem WoW. Nie da się tego osiągnąć przez powtarzalne kolonizowanie planet. Albo jest przytup i szalona akcja, albo zadanie do wykonania. To coś jak różnica pomiędzy pracą a wakacjami. W pracy się robi, tyra robiąc to samo co jest bardzo ważne ale sens życia czujemy gdy możemy, krótko, acz intensywnie wydać zarobione pieniądze. ME:A przez 85% gry to taka harówa, jednak gry to nie życie gdzie proporcja jest zachowana. W gry gramy dla relaksu, więc ten procent jest niedopuszczalny. Ekpia. ehh... Scenarzysta położył tą grę. Postacie są nudne. Corę się dyma z obowiązku a jedyne cieplejsze uczucia wywołuje Drack i z racji pomocy w poznawaniu nowej galaktyki Jaal. Potrafią się pojawić ciekawe wątki, jak ten z wiarą Suvi, jednak startu do ekipy z oryginalnej trylogii nie mają. Gra na 40-60 godzin z nudnymi postaciami? Ano własnie. Znowu przychodzi na myśl porównanie z akapitu wyżej. Lepiej by się nam "pracowało" gdybyśmy mieli wyrazistą ekipę z którą się można zżyć a nie to co dostaliśmy w ME:A. Na nic się zdają misje o klimacie końcówki z dodatku ME3:Cytadela. Wyszło to na siłę, a być może zbyt późno. Gdyby takie bratanie było już w 15-20 godzinie może niektóre postacie polubiłbym bardziej. A tak dostałem integracje z "kolegami i koleżankami z pracy" których za bardzo nie lubię i nie mam o czym rozmawiać. Sama fabuła pod koniec nabrała rumieńców:kreacjonizm, info o żniwiarzach w Drodze Mlecznej, ewidentnie skrojony pod sequel motyw walki z Kettami. Chhiałbym zagrać w kontynuację, ale jakoś tego nie widzę z tymi samymi postaciami i otwartym swiatem. Reasumując. Końcówka lekko mnie rozkochała do ME:A. JEst to jednak miłość nie pozbawiona bolesnego racjonalnego spojrzenia na to z czym mamy do czynienia. Koncept kolonizacji nie pociągnął nowej gry. Początek i koniec (czyli te 15% gry będącej czystą frajdą) w stylu "starych ME" były świetne. Jednak to raptem 10 z kilkudziesięciu godzin. Nie mógłbym z czystym sumieniem polecić tej gry. Nie żałuje że zagrałem i skończyłem, jednak polecić nie mogę. Kuriozalna sytuacja. Widzę za to bardzo dokładnie jakie błędy popełniono na etapie projektowania gry: -koncept otwartego świata (brak liniowości za którą idzie filmowość) -fatalny scenarzysta nie potrafiący zbudować charakterów postaci Ciekawe czy Bioware dostrzeże te błędy robiąc kolejną część, którą sama gra sugeruje podrzucając tajemniczą transmisję z Arki Quarian i zasępionego dowódcę Kettów. BTW: Jeszcze nie czytałem, bo kupiłem w połowie grania ale żona mówiła, że Książka Mass Effect: Nexus jest świetna. Muszę po lekturze sprawdzić czy to ten sam pisał książkę co grę.
  14. szczudel

    PSX Extreme 251

    Numer za mną. Najważniejszym przemyśleniem jest to, że pierwszy raz w życiu uświadomiłem sobie jak ważna jest pisemna relacja z targów E3. Powiem szczerze nie mam czasu na siedzenie po nocach, oglądanie dziesiątek trailerów i generalnie taplanie się w necie w okresie E3. Przeglądnę za zwyczaj PPE, wyhacze jakieś niusy o grach SE i E3 się dla mnie kończy. Dopiero recenzje pokazują czy jakaś nowa gra wejdzie do mojego kręgu zainteresowań. Tu na scenę wchodzi PE. W tym roku nie oglądnąłem chyba jednego trailera z E3. Dzięki obszernej relacji mogłem doczytać o tym co zapewne kupię za dwa lata (bo na premierę gier nie kupuję). Także, dzięki wielkie. Dojrzałem do tych recenzji z targów w dobie internetu. Bardzo miło mi się zrobiło czytając panel Moniki. Bił z niego mądrość Yody z Ostatniego JEdi. Jako ojciec dwójki, już od jakiegoś czasu patrzę na świat z perspektywy "drugiego pokolenia". Faktycznie całe te internetowe szaleństwa, czy to Minecrafta, Czy Moba czy teraz Battle Royale obchodzą mnie szerokim łukiem. Mam gatunki i serie które lubie i będę je grać. Staram się dziecku (na razie starszemu) wpoić, że gry mogą być nową muzą. Jednak nie ma się co oszukiwać, ze młody nie przyjdzie ze szkoły i nie powie, ze wszyscy grają w "nowo modną grę" i nie chce się czuć wyalienowany od kolegów więc chciałby w nią grać. Wtedy będę musiał zrozumieć, ze te gry które dla mnie nie istnieją, staną się częścią mojego życia i chcąc kontynuować wspólne zainteresowania z synem powinienem coś o nich wiedzieć.
  15. szczudel

    PSX Extreme 250

    Przedłużające się L4 pozwoliło mi nadrobić ten numer, który początkowo przekartkowałem czytając może z 10% ( z reguły czytam 30-40%, praktycznie samą publicystykę). Chyba wszyscy się już przyzwyczaili, ze Sobek dostarcza niespotykaną jakość artykułów o kinematografii. Nie mogło być inaczej i tym razem. Jako fan Lovecrafta (co zapoczątkowały Planszówki) od razu wpisuje pozostałe dwa filmy z "trylogii" na listę do oglądniecia beż żony. Mam teraz dużo wolnego czasu to nie powinno być problemem oglądniecie tych filmów. Edit: wspaniałe filmy dla miłośnika Lovecrafta. Mówi się, że Lovecraftowe ekranizacje to kupy z góry na dół. Te dwa filmy mają namacalnego ducha HPL. Wyśmienicie spędziłem czas Numer całkowicie rozwalił dla mnie wpis o Wiedźminie w topie gier wszech czasów. Kwintesencja nonszalanckiej słowiańskiej publicystyki. 2,3 zdania a ile w tym satyry, treści i wigoru piszącego!!!
×

Powiadomienie o plikach cookie

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Polityka prywatności.