Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

sadiker

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez sadiker

  1. sadiker odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Hentai Prison (HenPri) TLDR: 9.5/10 GOTY 2025r. A dłużej: O grze usłyszałem jakieś 3 lata temu, kiedy regularnie zaczęła pojawiać się w top najlepszych VN. Koło kwietnia zeszłego roku wyszło tłumaczenie. Zaraz po zakupie i instalacji należy ze strony wydawcy ściągnąć path(6 GB!), który zawiera właściwą grę. Bez niego napisy końcowe zobaczymy po około 2h. "Well cumed is better than well edged" No dobra, ale o czym to w ogóle jest? W jednym zdaniu - komedio-dramat będący swoistą parodią Skazani na Shawshank. Pewnie jak sama nazwa wskakuje spodziewacie się ostrego rżnięcia. Otóż nie. Pierwsza scena seksu była po około 15h. Tytułowe Hentai Prison, a właściwie Tulip Prison to więzienie gdzie trafiają najwięksi zboczeńcy(a przynajmniej teoretycznie tak miało być, bo w praktyce różnie z tym bywa) z fetyszami o istnieniu których nie miałem pojęcia. Zadaniem strażników jest wyleczenie danej osoby by mogła wrócić do społeczeństwa, więc ostre rżnięcie jest zakazane. Ich metody są jednak co najmniej problematyczne. Nie zdradzę jakie, ponieważ na tym skupiają się pierwsze godziny gry. I właśnie tutaj trafia, za publiczne obnażanie na 10 lat(recydywa) nasz protagonista, Shuichiro. Musi odnaleźć się w nowym miejscu i ułożyć jakoś swoje życie. Na szczęście może liczyć na swojego przyjaciela Amasu. "Just because something doesn't seem right, doesn't mean it's wrong" Grając zacząłem się zastanawiać co decyduje czy dana visual novel jest dobra czy nie. Masa nowelek które ograłem była w stylu: "klik klik klik*10000, już koniec, aha. O czym to w ogóle było?" Takie ani złe ani dobre tylko bardziej nijakie. HP jest zabawne(zaśmiałem się na głos pierwszy raz od 25 lat, chyba ostatnio przy The Neverhood), bolesne, cringowe(dwa dni musiałem rozchodzić jedną scenę), stresujące, wesołe, smutne, inspirujące, obrzydliwe, frustrujące i co najważniejsze satysfakcjonujące. Ogólnie to emocjonalny rollercoaster. Nie ma poczucia zmarnowania 60 godzin. Bohater musi zasłużyć na zwycięstwo, to nie może być tak jak w filmach z Seagalem że wrogowie ustawiaj się w kolejce po wpier**l, a on nawet przez chwilę nie je w niebezpieczeństwie. Bohater musi cierpieć jak Jackie Chan, musi dostać parę razy po mordzie by zwycięstwo było wyszarpane, wtedy jest satysfakcjonujące. I tak właśnie tutaj jest. Shuichiro zostaje wielokrotnie wdeptany w ziemię, kiedy wydaje się, ze nie może być gorzej to okazuje się, że jednak może. Trochę jak czytanie Attack on Titans - wiadomo ze zaraz się wszystko spier**li i bohaterowie mocno oberwą. Więc po kolejnej porażce można czuć nawet ulgę. "People and penises are the same. If you shake them hard enough, something will ome out" Sam Shuichiro zasługuje na osobny akapit: Zdarza się ze głowni bohaterowie są mało kumaci ale on wznosi to na wyższy poziom: polecenia rozumie zbyt dosłownie, uważa ze obecnie warto kupić Switch 2, jak widzi nagą kobietę to na głos komentuje że ma włoski jak jego tata po goleniu, nie ma empatii, jest aspołeczny, całkowicie skupiony na własnych celach, gotowy zrobić wszystko, by je osiągnąć. W mojej ocenie ma autyzm, aczkolwiek w samej grze jest to inaczej wyjaśnione. I właśnie jego ewolucja, dorastanie, odrywanie co w życiu jest naprawdę ważne w każdej ze ścieżek jest jednym z lepszych elementów gry. "Everything written in eroge is correct." No to jeszcze coś o ścieżkach: Po prologu mamy trzy do wyboru, każda kreci się wokół problemów jednej z współwięźniarek, a potem otwiera się ta kanoniczna. W zależności od wyboru linii fabularnej postacie drugoplanowe mogą być twoimi przyjaciółmi, a w innej twoimi największymi wrogami i to bez robienie fikołków z charakterem. Tutaj też nie należy spodziewać się szybkiego cimcirimci, jak to bywa w mniej ambitnych produkcjach. Każda z dziewczyn początkowo ma do Shuichiro inne nastawienie — od pogardy, przez obojętność, po lekką sympatię, ale miłości tu nie ma. Czyli jak wcześniej pisałem, trzeba zasłużyć swoimi czynami na dobre zakończenie. I tu mamy pierwszy zgrzyt: Dobra kolejność to (1)Bidulka, (2)Yakuza, (3)Drone Girl. Ja grałem 1->3->2. W trzeciej ścieżce musimy pokonać strażniczkę która w pierwszej była naszym sprzymierzeńcem i w sumie gra nie daje nam jakiegoś dobrego powodu by to zrobić. Dopiero w drugiej pewne grzechy wychodzą na jaw i można stwierdzić, że zasługiwała na to co jej zrobiliśmy. Dodatkowo w trzeciej ścieżce pojawia się tajemnicza Oracle, której tożsamość jest od razu wyjawiona w drugiej. Potem tzw. grand rute - mamy miks tego co było już w trzech poprzednich epizodach. Na początku byłem niezadowolony z tego, jak szybko rozwiązywane są problemy bohaterek(lekki speedrun) w porównaniu do ich własnych ścieżek, ale to, co nastąpiło później, było naprawdę warte czekania. Jest jeszcze epilog, w który służy głownie temu by bohater sobie poruchał we wszystkich konfiguracjach i znalazł nowy fetysz. "And me..? I strip, therefore I am." Niektórzy w swoich recenzjach narzekali na tłumaczenie, np. imię jednej ze strażniczek to jakaś gra słów, ale było to nieprzetłumaczalne na angielski. W mojej opinii tłumacz zrobił co mógł: tłumaczenie pseudonimów skazańców dają radę(Eroducer), a parodia Yu-Gi-Oh czy kłótnia dwóch więźniów czy traps i futa to to samo są po prostu fantastyczne. Jakieś 60H(Steam czasami po graniu odejmował mi czas, a czasami dodawał), 9.5/10 GOTY 2025r. Heavy Spoilers RPG: The true identity of the final enemy is the hero's father(tak, to prawdziwy tytuł) Bohaterowie": -Harold Sageblood, młodzieniec mający wątpliwości czy na pewno ma w swoich żyłach "Sage Blood". Szuka zaginionego ojca, -Martha Bethraetor, władająca magią, dość podejrzanie zachowująca się osoba, wydaje się że ma skłonności do zdradzania ale to tylko plotki, -Theresa Nottubright, mistrzyni miecza, przechwalająca się swoją inteligencją, dostają od króla Thecalprin zadanie by znaleźć osobę odpowiedzialną za zniknięcia mieszkańców królestwa. Gra wyśmiewa schematy(jak na polski przetłumaczyć "tropes"?) gier RPG. To taka, słodka, bezsensowna historia z zawiłymi dialogami i przesadnymi monologami złoczyńców. Pomimo tego w grze są dwa twisty fabularne, których się nie spodziewałem(i dwa, których się spodziewałem) Gra na 2 godziny, czas jest idealny by nie znudzić się humorem. Taki odmóżdżacz pomiędzy czymś większym albo rozdziałami VN. Ouroboros Mam jakąś słabość do gier zrobionych w RPG Maker. Jeśli gra ma być dobra, to twórca musi się postarać z fabułą albo mechaniką, bo z grafiki za dużo nie wyciągnie. Bohater musi uratować księżniczkę i pokonać złego maga. Brzmi banalnie? No to jest twist: Mag uwięził MC w pętli czasu, stworzył dla niego mini świat gdzie przeżył już swoje życie niezliczoną liczbę razy razem z trzema towarzyszkami. Kiedy nagle wspomnienia wracają bohater przechodzi przemianę, staje się cyniczny i obojętny. Jeśli próbował już wszystkiego to co jest jeszcze do zrobienia? I to właśnie największa zaleta gry: pokazanie jak MC i jego drużyna reagują na wszystko: Jak zmienia się ich postrzeganie świata, charakter, zachowanie. Skoro wiedzą, że to wszystko nie jest prawdziwe, to czemu nie spróbować czegoś nowego? Gdy wróżka proponuje, że da magiczny artefakt za zabicie wszystkich goblinów po czym dla żartu dodaje ze zgodzi się też w zamian za seks to czemu odmówić? Bohater nie jest już idealistą, a zabijanie mobków jest czasochłonne. A może by sprawdzić co się stanie jeśli przyłączymy się do głównego złego? Przecież sam proponuje. Za rogiem czeka zasadzka? Nie tym razem. Gra na szczęście szanuje czas gracza, stale odblokowując skróty, dzięki czemu nie jest konieczne powtarzanie zbyt wielu czynności, główny bohater dostaje nawet specjalna zdolność by jednym ciosem zabić bossa, z którym już kiedyś walczył. 10h, można szybciej, ponieważ tak naprawdę to od gracza zależy czy wypróbuje wszystkie możliwości czy nie. Podsumowując: Świetne postacie i fabuła, zbyt proste walki(poza ostatnią walką) i przyzwoita grafika(ale co można od RPG Maker oczekiwać?). Mocne 8/10. Rance 3 Armia kraju Helman, wsparta przez trzy fiends'y(nie ma tu chyba dobrego polskiego tłumaczenia, bo diabły/szatany/potwory to nie są), które nie mogą być zranieni zwykłą bronią atakuje królestwo Leazas. Księżniczka Lia wysyła swoją podwładną ninja Kanami, by odnalazła Rance'a i przekazała mu Świętą Tarczę, która razem z Świętym Mieczem i Świętą Zbroją(otrzymał je od niej w poprzedniej częśći) posłużą do odnalezienia broni zwanej Chaosem, która potrafi zadać rany fiends'om. Po dotarciu do Rance'a okazuje się, że święte przedmioty sprzedał na bazarze, a armia wroga jest coraz bliżej... Sequel idealny. W porównaniu z remakem jedynki poprawiono tu dosłownie wszystko. Rozbudowano fabułę na jakieś 40 godzin, walczymy drużyną, a nie w pojedynkę, więc jak przeciwnik zada krytyczne obrażenia i stracimy Rance to gra się nie kończy. Każda postać ma maksymalnie 4 zdolności, które maja rożne cooldowny, wiec trzeba trochę pogłówkować co i jak ustawić. Można zrekrutować 22 postacie i przynajmniej 1/3 jest do niczego, a wybija się około 10. Ma to uzasadnienie fabularne: Dlaczego księżniczka albo dwunastolatka miałaby walczyć lepiej niż zaprawiony wojownik? Dodano voice acting, ekwipunek jest nielimitowany, eksplorujemy całą krainę a nie tylko jedno miasto jak w dwóch poprzednich częściach. Nie trzeba grać z solucją na telefonie, bo nie ma questów w stylu: weź ten przedmiot który zdobywasz po pierwszym bossie, przechowaj go mimo tego ze masz ograniczony ekwipunek i pod koniec gry w małym oknie czasowym daj go szczurowi w jednej z komnat i dostaniesz potężny przedmiot (tak było w pierwszej części, nic nie wymyśliłem). Główny bohater dalej jest największym @#@#@# w historii gier video. Traktuje kobiety jak swoja własność, mężczyzn jak potencjalnych konkurentów(nawet próbował jednego zamordować). Zawsze jak wydaje się, ze się trochę poprawił, to odwala coś podłego, że zalążki sympatii zaraz znikają. Czasami było mi po prostu żal części bohaterek, mimo że większość zasłużyła na takie traktowanie(tu przydaje się znajomość poprzednich części). Za to te bardziej niewinne mają jakiś syndrom sztokholmski, jedynie Shizuka szczerze go nienawidzi. Twórcy chyba zdawali sobie z tego sprawę, bo pod koniec gry Rance zostaje zahipnotyzowany i, ku zdziwieniu głównego złego, wszyscy ochoczo ustawiają się w kolejce by skopać mu dupę. Trzeba sobie ustawić w głowie ze to parodia gier RPG i wszystkich schematów, do których się przyzwyczailiśmy. Gdy np pokonujemy armię i ma dojść do walki z legendarnym dowódcą, mówi że to nie jest jego prawdziwa forma i zaraz dokona transformacji i pokaże na co go stać... po czym Rance zabija go jednym ciosem mówiąc, ze nie będzie tak długo czekać. Znacie ten typ bohatera który się przechwala jaki on to jest wspaniały a potem jak przychodzi co do czego to jest na strzała? Rance spełnia to w 50%: Przechwala się, ale jak przychodzi co do czego to faktycznie jest tak silny jak mówi. Miedzy innymi pokonał legendarnego generała w pojedynkę. Gdy Rick, najsilniejszy wojownik armii Leazas, nie daje rady porucznikowi armii Helman to Rance staje z nią do walki, mówi ze jest najsilniejszy i z czym do ludzi, po czym z łatwością ją pokonuje śmiejąc się mówiąc, że porównaniu z jego poprzednim przeciwnikiem nie stanowi wyzwania. Tzw. running joke jest to, że Rance jako jedyna znana istota nie ma limitu poziomu doświadczenia. Oczywiście parę wad jest: Widać pewne braki w budżecie - np. każda postać ma tylko jednego sprite'a i wrogowie różnią się czasami kolorem ale to szczegóły. Przydałaby się też opcja pomijania h-scenes bo momentami jest ich za dużo i niektóre z nich przekraczają granice nawet jak na ten gatunek. 9/10. Do tej pory najlepsza część. Rance 4 Po wydarzeniach poprzedniej części Rance dostaje kare boską(dosłownie) za swoje złe czyny i ląduje na tajemniczej wyspie, która unosi się w powietrzu. Ostre zderzenie z rzeczywistością, bo czwórka nie doczekała się remake'u. Historia mniej rozbudowana, mapa nieczytelna, brak możliwości umieszczania znaczników, przez co łatwo się zgubić, system walki to prawie szachy - przez 95% gry wystarczy włączyć auto-walkę. Jak na typową grę lat 90-tych gra każe nam pamiętać że wejście do tego konkretnego pokoju którego zwiedziliśmy 30 minut wcześniej jest przy 3 komnacie z lewej, albo mieć konkretny przedmiot w konkretnym miejscu bo jak nie to game over. Raz musiałem zajrzeć do solucji, bo miałem się domyślić że w sklepie który odwiedziłem na początku gry, w lokacji którą już przeszedłem, nagle jest dostępny przedmiot potrzebny by popchnąć historię do przodu. Gdyby jakakolwiek wskazówka by była ale nie, jak mawia moja żona "miałeś się domyślić". Najdziwniejsza rzeczą jest system czasu. Każda akcja zajmuje kilka minut i o 19:00 Sill nas informuje, ze zaraz czas na kolację, a o 20:00 automatycznie wracamy do bazy. Rano mamy wybór by zacząć od miejsca gdzie wybiła 20:00 albo zacząć od wejścia do ruin. Po co to dodali? Nie mam pojęcia. Przez całą grę mamy przedmiot który pozwala w dowolnym momencie wrócić do miasta. Pewnie gdybym zagrał w tą część przed remakiem trójki to patrzyłby na nią łaskawszym okiem. Grę trochę ratują postacie i dialogi oraz to, ze kilka lat temu oryginalny twórca wrzucił łatkę zwiększającą ilość expa po walce i ograniczył częstotliwość losowych potyczek. Bez tego byłoby naprawdę ciężko przetrwać te 15 godzin. Dodatkowo to pierwsza część, która pokazuje że Rance jest zdolny do okazywania uczuć. Dam 5/10. Rance 4.1 i 4.2 Rance, z powodu długów jest zmuszony przyjąć zadanie w firmie Happiness Pharmaceutical. Dwa tygodnie temu pod fabryką otworzyła się jaskinia, z której wyłaniają się potwory atakujące pracowników. Prezes firmy obiecuje 150 000 sztuk temu kto rozwiąże ten problem. Strata czasu, chyba Alicesoft potrzebowało na szybko pieniędzy bo wydało te dwa krótkie i marne tytuły. Same gra to chodzenie od jednego miejsca do drugiego, na umownej, małej mapie i szukanie przedmiotów oraz wybieranie po kolei wszystkich opcji dialogowych. W kilku miejscach można się zaciąć, np. można dostać game over nie zamykając w odpowiednim oknie czasowym drzwi(serio). Jeszcze wprowadzono dziwny system żyć i energii - energię można zregenerować, a żyć nie(poza dwoma eventami). Rance ma bodajże ich 10 i po ich utracie koniec gry. Jak je stracić? Przez utratę energii(akceptowalne) lub gdy przeciwnik zada obrażenia krytyczne(nieakceptowalne). Jest to całkowicie losowe. Po stracie życia można załadować zapis, walczyć od nowa i tym razem przeciwnik nie zada critical'a wiec można zapisać i do następnej walki. Ogólnie prymitywne to strasznie a i humor to dwa poziomy niżej niż poprzednia część. Do pominięcia, zmarnowane 3-4h, max 3/10
  2. Gram w Grandię HD( zachęcili w publicystyce). Jednak lata dziewięćdziesiąte to były inne czasy. Dzisiaj by to nie przeszło.
  3. Jak dla mnie Crash, Suikoden i o dziwo Loaded. Yay Ściera. A macie jeszcze jakiś kontakt z Piotrkiem i Lokim? Czy zaginęli?
  4. Byłem ostatnio u urologa (Hyde Park przekonał mnie że trzeba się badać). I za 15 minut wizyty zapłaciłem więcej niż za dwuletnią prenumeratę Szmatławca. Coś tu jest nie tak.
  5. Jestem w stanie wytrzymać jedno "rudymentarny" w numerze. Dwa trochę boli, ale trzy (na trzy recenzje)? Trochę to przypomina sytuację z książki "Amelia i Kuba", którą czytam dzieciom obecnie(dla czytelników w wieku 7-12 lat), a w niej sześcioletnia Mi ma zeszyt z bardzo trudnymi słowami i lubi je zapamiętywać i potem używać. Hamujcie Zaxa.
  6. A ja przyczepię się na razie do dwóch rzeczy: Top 100 gier 2026, ale nie do treści tylko do screenów. Dobrym pomysłem by było żeby pod każdą zapowiedzią było jedno zdjęcie z gry - wtedy wiadomo czego się mniej więcej spodziewać. Niezrozumiałe jest dla mnie wklejanie screenów pomiędzy. Po przeczytaniu tekstu nie byłem w stanie dopasować tej anime dziewczyny ze strony 21. Po kilku kliknięciach w Google znalazłem że jest do numeru 70, ale to chyba nie o to chodzi by czytelnik musiał sam to sprawdzać? Druga rzecz to felieton Anonima: Najpierw straszy, że gry będą coraz droższe, potem że jak wydawca za dużo zaśpiewa to gracze powiedzą "Nie tyle to nie", a potem znowu straszy że po GTA VI wydawcy podwyższą ceny, mimo że wcześniej pokazał, że jednak jak będzie za drogo to gracze nie kupią średniej/dobrej gry za 80$. O co tu chodzi?
  7. Do 22 pytania o opóźnienia można było dodać zapytanie ile razy. Dwa na ostatnie sześćdziesiąt numerów to dobry wynik.
  8. A Wy co znaleźliście pod choinką?
  9. Crisis Core: Final Fantasy VII w retro? Nie za szybko? Grałem w nią na studiach, przecież ta gra ma dopiero... 18LAT?
  10. Jestem w Głosie Ludu - prenumerata przedłużona. Nie ogarniam Hyde Parków od Konsolite - w #335 wydawało się, że już żegna się ze światem, a tak od #338 temat ucichł. Jest tu jakieś głębsze lore, które mnie ominęło?
  11. 1000xResist już było w numerze 321. Czy to będzie po prostu recenzja wersji konsolowej?
  12. Okazało się, że dodatkowe klasy i postacie z WoTL są dalej w kodzie gry i moderzy już je przywrócili. Można je pobrać z Nexusa.
  13. Znowu nie ma Ściery. Ile to już będzie od zapowiedzi? Pół roku? Powiedziałbym że to rekord spóźnienia tekstów, ale słyszałem legendy o Kalim to głowy nie dam. Zobaczymy czy w recenzji nowych Pokemonów recenzent oceni według standardów gier z serii Pokemon(ocena>7, bo jakiś postęp jest), czy według standardów gier wideo(ocena<7).
  14. Spóźniony na imprezę, ale mam parę uwag. -W tym i poprzednim numerze dużo recenzji to remastery/remake'y/wersje na Swich 2. No dobra, niech sobie będą tylko czemu taka recenzja np. Cyberpunk 2077 dostała cała stronę a nowości maja po pół strony? Kto chciał to już dawno zagrał w najnowsze dzieło CD PROJEKT, chodziło ono w promocjach za mniej niż 50 zł i wątpię że będzie dużo chętnych by na słabszym sprzęcie ogrywać go jeszcze raz za sześć razy wyższa cenę(aż takich fanatyków tu nie ma?). -Czy Monika jeszcze coś recenzuje czy tylko odbiera telefony jak jedziecie na targi? -W tekście o FFV pada twierdzenie, ze w tej części jako pierwszej uśmiercono członka drużyn. Przecież w FFII zginęło prawie tyle kompanów co Famitsu niesłusznie przyznało ocen 40/40.
  15. sadiker odpowiedział(a) na krupek temat w Koguty Domowe
    Czy to normalne że moje dzieci już(3,7lat) już po pięć razy były na SORze? Normalnie zawsze wydawało mi się że ewolucja sprawiła, ze każda jednostka chce przetrwać by przekazać dalej swoje geny. A u moich dzieci to nie działa. W sobotę młodszy rozciął sobie łuk brwiowy bo przewrócił się i zahaczył o kant leżącej zabawki, której nie chciał sprzątnąć od 20 minut(który nawet nie był jakoś szczególnie ostry). Tym razem na szczęście bez szycia. I jak coś się dzieje to zawsze w sobotę/niedzielę w godzinach wieczornych.
  16. Według recenzji w trybie Tactician przeciwnicy biją o 30% mocniej a my zadajemy 20% mniej obrażeń. Bieda i rozczarowanie. Liczyłem że np. oponenci będą mieli więcej ustawionych zdolności. Dalej czekam na promkę i mody w przyszłości.
  17. sadiker odpowiedział(a) na ornit temat w Forum Bijatyk
    Aż mi się flashbacki włączyły. Tata mi kupił na giełdzie około 1998r. Mortal Kombat 4 na PSX(miałem 10 lat, wtedy się rodzice nie przejmowali przemocą w grach). Była to jakaś dziwna wersja, bo miała wycięte filmiki ale za to na krążku był MK Trilogy i właśnie Mythologies. Wcześniej grałem w MK na amidze i nie miałem pojęcia, że można robić combosy wiec gra była dla mnie 2 razy trudniejsza niż powinna. Dodatkowo nie chciałem zużywać mikstur leczniczych i chomikowałem je na później. Człowiek miał kiedyś chęci i czas.
  18. Numer świetnie się zapowiada(a kiedy się źle zapowiadał?) tylko ta okładka jakaś taka meh meh.
  19. Druga opinię dał Konsolite w podcaście. Zwrócił uwagę na parę rzeczy nieporuszonych w recenzji i dał ocenę o 2,5 niższą niż Piechota. @Konsolite zacznij następny felieton od N(jak Nintendo) jeśli chciałeś napisać 3 grosze ale Roger się nie zgodził by nie denerwować Nintendo.
  20. Numer dotarł niespodziewanie dzisiaj. Ogólnie to
  21. Numer dzisiaj dotarł. Nie wiem czemu, ale byłem przekonany że Date Everything! dostanie do recenzji Aysnel.
  22. Czy mają sens recenzje Zeld na drugiego Swicha? Coś tam poza rozdzielczością zmienili?
  23. Adamus, napisz mi proszę jaki masz techniki na odpoczywanie, bo ja znam tylko jedną - sen. Recenzje przeczytane, znowu parę tytułów trafi na listę gier w które na pewno zagram jak tylko nadrobię zaległości.
  24. No właśnie jakby tak było to bym zrobił pierwszy pre-order w życiu. S-E robią jakieś podchody zamiast wprost powiedzieć co będzie a czego nie, ale po screenach i trailerze można wysunąć następujące wnioski: Nie będzie misji rendez-vous bo na Steam jest oznaczone jako single player(w wersji PSP były takie misje, usunięto je w wersji na android/iOS) Nie będzie rysowanych cut-scenek(jest screen ze spotkania Ramzy i Delity w Warjilis Trade City oraz porwania Oveli, które w wersjach po 2007r były animowane, a tu są na silniku gry) Nie będzie dwóch dodatkowych klas(jest screen ze wszystkimi job'ami i ich tam nie ma) Pewnie sub-questów tez nie będzie Ogólnie to ten remaster strasznie na odp***dol zrobiony i poczekam na promkę.
  25. No nareszcie, już się bałem że jakieś opóźnienie będzie. Okładka fajna, zobaczymy jak sama gra. Kmiot się ucieszy, lubi jak jest dużo GTA, zwłaszcza w newsach.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.