Treść opublikowana przez Uzytnik30
- Clair Obscur: Expedition 33
-
Wasze komiksy
Dwie nowe zdobycze po dłuższej, kolekcjonerskiej emeryturze. Kotka duetu Loeb/Sale do halloweenowego kompletu i Superman, którego jestem najbardziej ciekaw.
-
Alan Wake II
Tak, muzykę. Świetne są te kawałki na koniec każdego rozdziału. I nie tylko w sumie; wszystko przed tobą ;)
-
Alan Wake II
Walka wymaga trochę wprawy ale idzie ją ugryźć na hardzie. Gorzej się robi kiedy, w celu wbicia platyny, czyścisz wszystkie lokacje do zera, a gra zalewa nas przeciwnikami, oferując praktycznie zerowe zasoby amunicji. Tam już zszedłem z poziomu trudności. @mario10 jak się podobał kawałek wieńczący pierwszy akt?
-
Zakupy growe!
-
Alan Wake II
Co kto lubi, bro. Dla mnie, mimo prowadzenia za rękę, to zajebisty motyw, który zaczął mnie nudzić dopiero pod koniec, kiedy gra wydawała się już faktycznie fabularnie przeciągnięta.
-
Alan Wake II
Niby nic skomplikowanego, ale immersję podbija.
-
The Last of Us - HBO
Przede mną odcinek piąty drugiego sezonu, ale do tej pory jest dość przeciętnie. Tak, jak pierwszy sezon dodawał coś od siebie, raz lepiej lub gorzej, wypełniając domysły zostawione w grze, tak ten sezon dodaje/zmienia prawie wszystko na niekorzyść. W pierwszym sezonie wiele głosów krytyki skierowanych było na minimalną obecność zarażonych, więc twórcy wzięli to do serca i postanowili zrobić w tym sezonie kalkę World War Z z Bradem Pitt’em. Ucieczka przed zarażonymi w metrze/uciekcza Abby jest jeszcze spoko (gra), ale jest tego za dużo. Nie ma to w sobie ani grama horroru/napięcia, które towarzyszyło w grze, i tak lecą na to Winterfell, a ja wzruszam ramionami. Wiem, rozmach, ale nie siedzi mi to. Druga sprawa, Ellie. Tragedia. Nie skreślałem, bo w sezonie pierwszym całkiem nieźle było, choć bez rewelacji, tak tutaj lepiej już nie będzie. Kij w aparycję (w ogóle Ellie i Dina, wyglądają komicznie - drobne dziewczynki, stojące na dachu teatru, trzymając się za ręce i już wiesz, że każdy leje pod siebie na myśl o konfrontacji z nimi). Podstawowy problem jednak, to motyw zemsty (swoją drogą wiadoma scena z Joelem jest naprawdę mocna). Ellie oczywiście chce dorwać całą ekipę Abby, ale… jest tu coś, czego nie cierpię w filmach/serialach. Kiedy motyw główny się rozmywa z jakichś dziwnych powodów. Nikt mi nie powie, że osoba zafiksowana śmiercią swojego przybranego ojca, z którym żyła w fatalnych stosunkach pod koniec jego dni, może sobie pozwolić na ojcowskie gadki, wkładanie palców w majtki, mizianie się i budzenie nad ranem ze swoją połówką, wciąż gadając o tym samym. Może tak się da, nie wiem, ale to nie życie, a scenariusz, więc oczekiwałbym chociaż tutaj realizmu, bo to motyw bardzo ważny, jak nie najważniejszy. Człowiek zaczyna sobie chyba zdawać sprawę, że gra poprowadziła to wszystko zdecydowanie lepiej i nawet nie ma co porównywać.
-
Clair Obscur: Expedition 33
Story ukończone - masakra co za emocje. Nie żebym się jakoś wzruszył ale przygniótł mnie ciężar finału. Z minuty na minutę coraz bardziej przytłacza mnie moja decyzja. Spoiler Wybrałem Maelle, wiedząc że mogę wczytać save’a sprzed finałowej walki i sprawdzić następnie opcję Verso. I im więcej czasu upływa od tej decyzji, tym większa deprecha się pojawia. Chyba dlatego, że człowiek zżył się z tymi wszystkimi postaciami z płótna, a na końcu jednak czar pryska, czułem się jak Verso, trochę jak niewolnik, który musi zadowolić sztuczny tłum; bohaterowie, których losy śledziliśmy przez całą grę, siedzą niczym zjawy bez uczuć. Tak to odebrałem, albo już sobie nie będę wkręcał. Nie wiem, kurna, za mocne to było. Zajebiście satysfakcjonujący tytuł, a zostało jeszcze tyle do zrobienia. Nie platynuję wszystkiego, w co gram, ale tu po prostu wypada zrobić stówę.
-
Red Dead Redemption 2
Rozgrzebałem parę miechów temu kolejne przejście, jestem w sumie w drugim obozie, więc w sam raz na rozpoczęcie od nowa. Chociaż mi osobiście te betonowe 30 fps nie odbierało przyjemności z rozgrywki.
- Clair Obscur: Expedition 33
- Clair Obscur: Expedition 33
- Clair Obscur: Expedition 33
-
The Precinct
Zbankrutuję, bo obiecałem sobie już nic nie kupować, ale ładny ten steel, a sama gierka też wygląda przyjemnie, w sam raz do „przegryzienia” między grubszymi tytułami.
-
Mafia: The Old Country
Wleciał nieco rozbudowany gameplay-behind the scenes-zwiastun.
-
Clair Obscur: Expedition 33
Bez słodzenia - gierka wybitna, a smakuje jeszcze lepiej, kiedy nie miało się o tytule bladego pojęcia, nie lubi się/nie ma się styczności z jRPG’ami. Czaruje od samego początku i żal będzie ją kończyć. Póki co Akt II i z jednej strony kusi żeby lecieć z głównym wątkiem, bo ciekawość zżera, a z drugiej trzeba trochę expa nabić, pozwiedzać lokacje i bić pokłony twórcom na każdym metrze mapy, że taki świat udało im się stworzyć, no kuźwa coś pięknego.
-
Clair Obscur: Expedition 33
Kiepsko z czasem, ale w końcu udało się skończyć Akt I… Spoiler I zaskoczenie spore, kiedy protagonista, w którego pakuje się punkty, rozwija, itp. kończy swój żywot tak nagle. Byłem przekonany że do takich momentów dojdzie w finale, a tu twórcy bez pardonu likwidują gościa, którego mega polubiłem i… szkoda, tak po ludzku. Tym bardziej doceniam takie rozwiązania, niż jakieś twisty szokujące na siłę, nie klejące się z całością, tylko dla efektu wow. W ogóle, motyw z założycielem ekspedycji zero i jego udział w „koszmarach” Maelle to mała perełka. To kadrowanie i nagła zmiana tonacji. Ciareczki. Trzeba lecieć dalej i liczę na kolejne fabularne bomby
-
Zakupy growe!
Prawdopodobnie z tej samej promocyjnej oferty, co wrzutka parę postów wyżej
-
Alan Wake II
Tak, jedynie Alan Wake Remastered jest w formie kodu.
-
Clair Obscur: Expedition 33
Ledwo zacząłem, dopiero Akt I i mapka z otwartym terenem, ale do tej pory to poezja w moim guście. Nawet walka, która w zasadzie jest dla mnie czymś nowym, i nigdy bym się nie spodziewał, że tak się wkręcę. Kwestia wyczucia oczywiście, uniki i parry, ale do ogarnięcia po paru starciach. Plus to, o czym każdy wspomniał; ścieżka dźwiękowa, już w menu robi robotę, a w grze i podczas cutscenek to już pure cinema. Liczę, że pod względem emocji pozamiata mną ten tytuł. Rzadko kiedy gra sprawia, że chce mi się grać. Miałem tylko przysiąść i zobaczyć jak to hula, ale chyba czeka posiedzenie do rana. Znowu gracze stąd hajpują mi tytuł do tego stopnia, że kupuję, tym razem prawie w ciemno, i póki co jestem zachwycony i podekscytowany dalszym rozwojem wydarzeń.
-
Zakupy growe!
Dołączam do hype trainu. Gra, która „mignęła” mi gdzieś tam w internetach, ale forumek wydał osąd - masterpis, więc formalnością był zakup.
-
Clair Obscur: Expedition 33
Wierzę, i wolę przeżyć tę piękną przygodę, która wwierci się w głowę i zostanie ze mną na dłużej, mam nadzieję, niż męczyć to, co rozgrzebałem Inna sprawa, że skoro rozgrzebałem kilka gier, to znaczy, że specjalnego miejsca w moim gierkowym serduszku nie zajmą. Z reguły przechodzę tylko jeden tytuł ;)
- Clair Obscur: Expedition 33
- The Last of Us Part II
-
The Last of Us Part II
A ja z kolei męczę i zmęczyć nie mogę… Słowo daję, ogrywałem na premierę, hype był ogromny, i z otwartą japą chłonąłem wszystko bez mrugnięcia okiem. No z paroma wyjątkami, ale i tak oceniałem całość bardzo wysoko. Nie pamiętam, żeby jakaś gra aż tak mnie zmęczyła psychicznie, ale mówię tu w pozytywnym sensie. Po latach próbuję przejść po raz drugi i już z chłodną głową, ciężko mi kupić to wszystko. Wychodzi na to, że „dwójka” mocno bazuje na szokowaniu gracza, toteż rozumiem moje zaangażowanie w historię, kiedy grałem po raz pierwszy. Teraz natomiast znając fabułę i będąc przygotowany na główny motor napędowy Ellie; Spoiler Śmierć Joela, która, jako element szokowania, poskładała mnie za pierwszym razem, tak teraz nie klei mi się z tą postacią i nie potrafię kupić tłumaczenia a propos życia w oazie, itp. Nie chodzi o to, że ginie, tylko jak kiepsko ta scena jest napisana… W związku z tym, nie czuję motywacji jako gracz, żeby pchnąć to dalej, bo ta scena nie ma dla mnie sensu, dlatego też średnio interesuje mnie ciąg dalszy. Ale żeby nie było, cała reszta to absolutna topka.