Treść opublikowana przez Uzytnik30
-
Saros
Wczoraj wpadła platynka, ale już resztę notatek może z okazji DLC dozbieram, bo inne gry czekają, ale Saros jest tak uzależniający, że nic tylko odpalić od czasu do czasu i przelecieć parę biomów. Niesamowite replayability, niesamowita oprawa, dźwięk, no praktycznie wszystko mi tu siadło. Teraz tylko sobie sklejam zakończenie do kupy. Przewinęło się tu parę opinii, że Returnal jest jeszcze lepszy i się zastanawiam jak można przebić to, co dostarczył mi Saros. A dostarczył mi takie doświadczenie growe jak mało który tytuł.
-
Zakupy growe!
- Gothic Remake
-
Saros
Wczoraj chyba miałem najdłuższy run do tej pory, jakieś 2.5h, teraz tylko true ending został. Niesamowita giera, z jednym ale…liczyłem że Król będzie jednak większym kosiorem. Gram na przemian właśnie z Astro i imo w sarosiku jest już całkowita symbioza.
-
Platinum Club
Dwie platynki w ostatnich miesiącach. Z jednej dumny nie jestem, ale tak wyszło. 42 / Lost at Sea (PS5) Po trzykrotnym przejściu najnowszego Residenta szukałem jakiegoś indyczka w dobrych pieniądzach, żeby się odstresować, ale już wiem, że następnym razem muszę zrobić większy research, bo skusiła mnie promka (regularna cena - 70 ziko) i sam opis. Bohaterka na bezludnej wyspie, walking sim, zagadki środowiskowe… Nie polecam nikomu, na pewno nie dla relaksu, chyba że ktoś szuka mocnych wrażeń i liczy na duże pokłady frustracji. Wiem, że ten tytuł nikogo, więc pokrótce. Bohaterka z ciężką przeszłością, odtwarzanie wydarzeń z tejże przeszłości i przepracowanie traumy - na papierze brzmi spoko, ale wykonanie jest fatalne. Gra niejasno tłumaczy, o co chodzi tak naprawdę. Posługujemy się kompasem, który przełącza nas między różnymi etapami życia bohaterki, a tenże kompas prowadzi nas w kierunku przedmiotów koniecznych do odtworzenia tych wspomnień. Po chwili okazuje się, że nie wystarczy te przedmioty tylko zebrać, ale też zanieść w odpowiednie miejsce, a po skompletowaniu wszystkiego, trzeba jeszcze odtworzyć wspomnienie. Tu są kolejne schody, bo niewiadomo o co chodzi. Przykładowo - urodziny dziecka. Impreza - puste krzesła i radio. W odpowiednim miejscu trzeba podchodzić kolejno do krzesła i naciskać kwadrat. Co chwilę poszczególne krzesła znikają i musimy kliknąć te odpowiednie, odpowiednio szybko. Jak nie zdążymy, albo wybierzemy niewłaściwe, to bida, reset i od początku. Skąd wiadomo, które są właściwe? Niewiadomo, zależy chyba od losowości. Toporne jest to strasznie, a to tylko jedna z nielicznych zagadek. W innym przypadku obok naszej postaci pojawiają się odciski stóp, więc na logikę musimy iść po tych śladach albo w ich kierunku? No nie, musimy manewrować tak, żeby te ślady ominęły przeszkody na swojej drodze, więc nasza postać w zasadzie musi manewrować przy krawędzi ekranu licząc, że uda się pokonać niekrótki odcinek. Wisienką na torcie jest podążająca za nami przez całą grę „świecąca kula”, symbolizującą ciężką przeszłość bohaterki, i znowu zagwozdka. Czy można się schować czy trzeba uciekać jak najdalej? Próbowałem obydwu opcji i nie znalazłem odpowiedzi - zgon na zgonie. Ogólnie lipa, nie polecam nikomu, nawet za te parę złotych w promce. Platyna nie taka prosta ze względu na te fatalnie podane zagadki, ale odhaczona. Nie zbieram platyn, ale tu już nie odpuściłem, a mimo wszystko nie uważam, że jest to aż tak potężny gniot. 43 / 007 First Light (PS5) W temacie o grze w zasadzie opisałem swoje wrażenia, więc po krótce: dobry singiel na kilkanaście godzin z kilkoma fajnymi patentami w rozgrywce. Czasami żałowałem, że niektórzy przesadzone etapy chodzone nie trafiły do gry jako przerywnik, ale i tak, jako fan Bonda jestem kontent - bawiłem się przednio, intryga jest zajmująca i typowo bondowa, a znajdzie się też masa smaczków ukryta w dialogach czy też projektach lokacji. Dla fanów łysego agenta coś się również znajdzie, co prawda w dość uproszczonej formie, ale jednak często mamy kilka możliwości osiągnięcia celu (nawet podczas platynowania znalazłem conajmniej dwie ścieżki, które gdzieś mi umknęły). Są tu również etapy nastawione na akcje (klasyczna wymiana ognia z masą wrogów oraz mordobicie) i jeżeli miałbym wybrać co mi bardziej leży, to jednak efektowne bitki, które stają się bardzo płynne wraz z ogarnięciem „kombosów” i sprawiają sporo frajdy. Gdyby 007 FL okazał się wyłącznie połączeniem Hitmana, z dwoma większymi etapami strzelanymi (środek i koniec), byłbym zachwycony. Jeżeli o platynę chodzi, to jest dość prosta, ale o dziwo pominąłem więcej znajdziek niż się spodziewałem. Z tymi jednak nie ma większych problemów, możemy wczytać poszczególne checkpointy w danym rozdziale, a dojście do zguby to parę minut roboty. Reszta osiągnięć w zasadzie wpadnie podczas kampanii, a pozostałe w symulatorze treningowym. Prosta sprawa i prosta platynka.
-
007 First Light
Rozdziały masz do wyboru i poszczególne checkpointy w danym rozdziale.
-
007 First Light
Napisy końcowe poleciały i jak dla mnie ostatecznie mocna siódemka, która gdzieś tam słabnie bliżej finału. Niby gierka zwarta na te 15-20 godzin, ale z tempem jest już różnie, na tyle, że w pewnym momencie wyczekiwałem tych napisów… a później przyszła kolejna seria kill roomów. IOI czuje te bondowskie klimaty; od lokacji, vibe, intrygę, przez gadżety i ten szpiegowski dreszczyk (bliżej finału, w dwóch sekwencjach odwalają się już cuda z wykorzystaniem ekwipunku i ciężko się nie zachwycić), ale raczej nie czuję potrzeby powrotu do tego świata nie prędzej niż za kilka lat, aż wydadzą kontynuację. Po prostu fajna gierka im wyszła, ale nic co mogłoby imo startować do jakiegokolwiek GOTY.
-
007 First Light
Czyli taki etap pewnie rozruchowy, bo faktycznie później już szło znacznie lepiej z większymi grupami.
-
007 First Light
Dobry, w porywach bardzo dobry ten Bondziak, a kiedy wchodzi muzyka podczas scen akcji, to banan nie schodzi z ryja. Tendencja zwyżkowa zauważalna imo wraz z progresem kampanii (do pewnego momentu nie mogłem się wkręcić w historię) i ciężko odejść od konsoli. Balans też póki co idealny między piaskownicą, a kill roomami. Już obcykałem sobie też strzelanie i faktycznie koncentracja pozwala lepiej zaplanować nawet kolejny ruch / doskok do przeciwnika i rozgrywka robi się bardzo płynna - przyjemna. Zaskoczył ten Bond.
-
007 First Light
Nie chodzi o utrudnianie, ale to powinien być wyłącznie ficzer. Nie chce ograniczać rozgrywki tylko do łatwego sadzenia killi, żeby łatwiej przechodzić przez fale wrogów. Ale z powyższych postów widzę, że nie tylko ja mam problem z celowaniem.
-
007 First Light
Nie no, przy koncentracji headshoty są banalne, ale już grając bez tego wspomagania ciężko mi kogoś ustrzelić, przy okazji nie narażając się na obrażenia. Nic, będę próbował później się z tym pobawić jeszcze.
-
007 First Light
Na padzie właśnie, co mnie dziwi, bo nie mogę sobie przypomnieć sytuacji, żebym miał jakiś problem z celowaniem w jakiejkolwiek gierce do tej pory. Już nawet W FPSach szło znacznie lepiej…
-
007 First Light
Mam to samo, już na lotnisku miałem kilka zgonów. Co prawda najwyższy poziom trudności, ale zbyt łatwo mnie tam składali, a bez użycia koncentracji nie potrafiłem się w ogóle odnaleźć. Chyba jakiś trening w TacSim wleci przed kolejną misją, żeby lepiej „wyczuć” to wszystko xd
-
007 First Light
Ja co prawda w MM, ale kodzik mailowo dzisiaj przed doręczeniem gierki.
-
007 First Light
Kurde, ten szkolenie zajebiście podana rzecz. Wieczorkiem zasiadam, żeby skończyć główną misję treningową i lecimy szpiegować główny wątek. Na razie same pozytywne wrażenia.
-
Zakupy growe!
-
007 First Light
Pudło już jutro w paczkomacie, więc się sprawdzi wieczorkiem. Swoją drogą, świetny ten rok pod względem dobrych giereczek, aż ciężko znaleźć czas, żeby ukończyć, co zaczęte, bo na horyzoncie kolejna premiera.
-
007 First Light
Albo wrzucili za wcześnie i dopiero przed premierą miał być upload… w każdym razie jest jeszcze tu. Mocno Hitmanem zalatuje i bardzo dobrze.
-
Saros
Ale ten Sarosik mi siadł pięknie, i to o czym pisałem wcześniej, ten zauważalny progres niweluje całkowicie frustrację po zgonie. Pakowanie umiejętności i powrót do tańca. Do końca jeszcze pewnie sporo, ale dopiero Architekta tak naprawdę narzuciła jakieś wyzwanie, ale przez to sprawdziłem sobie od początku odkryte biomy, żeby pofarmić i pozbierać znajdźki, i nie ma to jak przebiec te same lokacje już na totalnym luzie, siejąc rzeź i sieknąć dwóch pierwszych bossów w parę minut. Piękny szpil, uzależniający i fabułka podawana stopniowo rozbudza apetyt na więcej. Jedyne czego żałuję? Że nie zamówiłem przedpremierowo…
-
Platinum Club
Przy SM2 Morales to zdecydowanie 10/10
- Saros
-
Saros
No sztosik okrutny i jak na pierwszego w życiu rogalika, to lepiej trafić nie mogłem. Parę zgonów do tej pory, ale faktycznie ulepszenia, które przechodzą na stałe dają poczucie, że nie walisz głową w mur i umierasz, tylko faktycznie wracasz silniejszy i chce się to pchać, a do tego nowe interakcje i logi w bazie. Świetnie się pyka. Co ten dual sense wyprawia
-
Zakupy growe!
Idealnie, astro bot z promki na razie na półkę i sarosik boży już w napędzie. Zapowiada się parę godzin grania tej nocy.
-
007 First Light
Chyba że te hitmanowe zrobi się w stylu rambo, przechodząc całą grę w trybie strzelankowym. W sumie ciekawe jak to ma wyglądać - chociażby misja z pierwszej prezentacji ze State of Play. Bond jako szofer próbuje wbić do budynku, na samym starcie spalimy przykrywkę, dochodzi do strzelaniny i przez całą misję, w różnych sektorach mapy mamy strzelankę aż do pościgu i następnie lotniska?
-
007 First Light
Kurde, z tym bondem to jest tak, że raz jestem bardzo na tak, a raz przychodzą wątpliwości. Najbardziej chyba liczę na te hitmanowe lokacje, a akcja jako uzupełnienie. Mimo wszystko podchodzę optymistycznie. Wzięte w MM, z punktami za newsletter wyszło ok. 219 ziko, więc jak na premierę bardzo wporzo cena. Oby dostarczył młody Bond.