Opublikowano 4 września4 wrz 16 minut temu, Mustang napisał(a):Moje ulubione poza fabułą były misje „scooby doo” (z Yokai).Te robię, bo w każdym jest coś innego i wszystkie "Yokai" wyglądają inaczej :)
Opublikowano 4 września4 wrz W dniu 29.08.2026 o 14:03, Resident Debil napisał(a):Dla mnie póki co Origins > Odyssey (przynajmniej po 20 h, bo właśnie gram) > Valhalla. Ta ostatnia nie taka zła, setting klawy, ale nadmuchane to i rozwleczone na maksa. Słyszałem, że Shadows to o wiele bardziej skondensowane doświadczeniePrzeszedłem wszystkie asasyny. Serię uważam, w ogólnym rozrachunku, za bardzo dobrą. Jej problemem było to, że wałkowali ją rokrocznie, a czasami pojawiały się nawet dwie części w ciągu roku.Seria zaczęła zjadać własny ogon. Choć nawet w Syndicate grało mi się w porządku, to dobrze się stało, że Origins przyniósł reset serii.Przygody Bayeka uwielbiam. Piękna to była gra. Ogrywałem ją na One X. Coś wspaniałego. Sama rozgrywka – rewelacja, choć zaznaczam, że trzeba lubić asasyny.Odyseja, jak dla mnie, okazała się jeszcze lepsza. Ogromny, piękny świat. Wspaniały klimat. Grało mi się w to tak dobrze, że kilka miesięcy po ograniu imponującej wersji na One X kupiłem ją na PS4 Pro i machnąłem .Przy Valhalli liczyłem na powtórkę z rozgrywki, ale w mroźnych klimatach. Nadmienię, że to moja pierwsza gra na Series X. Niestety, strasznie ją rozwlekli. Wątek fabularny u mnie pękł w okolicach 80 godzin – tyle zajęło mi 100% w takim molochu jak Odyseja.Zasadniczo przygody Eivor to dobra gra, ale gdyby zamknęła się w 30–40 godzinach, to byłoby aż nadto.Shadows podobało mi się bardziej, ale i tak Alexios rządzi. Trzeba jednak oddać, że gra prezentuje się obłędnie na PS5 Pro.Reasumując:Odyseja > Origins > Shadows > Valhalla.Ale to tylko moje zdanie.
Opublikowano 4 września4 wrz Mam nastukane z 45h w Odysei. Pół mapy odkryte, każdy znacznik zrobiony, główny wątek ledwo liźnięty. Chyba siądzie platynka - choć ogólnie mam na nie wywalone - jak 9 lat temu calak w Origins na One X. Tak jak piszesz, świat piękny i eksploracja, choć maksymalnie powtarzalna, to wywrotki radochy. Ogólnie dużo bardziej leży mi Asasyn w formule quasi-RPG. Miesiąc temu nadrobiłem Unity i niby przedstawiona tam reimaginacja XVIII wiecznego Paryża wciąż robi, to „nowożytne” odsłony o wiele bardziej przemawiają do mnie pomysłem, realizacją i gameplayem ;3
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.