Szermac
Patroni
-
Dołączył
-
Ostatnia wizyta
-
Obecnie
Przegląda temat: Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Treść opublikowana przez Szermac
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
- Reprezentacja Polski
Hahaha ale gwałt XD- Wrzuć screena
- 007 First Light
Bond jest super, M, Moneypenny, Q i reszta również. Ależ brakowało takiego oskryptowanego gierajła. Super jest, choć wiele nie widziałem, ale finał prologu i szkolenie, już wciąga całkiem- własnie ukonczyłem...
Rzadko pisuje o ukończonych tytułach, ale o tej grze po prostu trzeba powiedzieć. Po pierwsze dlatego, że nie jest zbyt znana. A po drugie dlatego, że powinna być. Twórcami jest dwóch braci Polaków rodaków, Burnhouse Lane to horror point'n'click 2D ze sporadycznymi minigierkami i strzelaniem. W zasadzie nie ma tu point, bo sterujemy normalnie analogiem, a przedmioty i interakcje dzieją się za pomocą przycisków normalnie. Wspominałem w temacie boomer horrorów o mieszance gier i innych popkulturowych sfer, które ją najlepiej definiują. Dla ludzi obytych w temacie to nic nowego, ale o tym później. W grze przyjdzie nam pokierować Angie, pielęgniarką, która choruje na złośliwy nowotwór płuc w ostatnim stadium. Kontemplując życie podczas palenia papierosa w oknie swojego mieszkania, postanawia z nim skończyć, co się stety niestety ostatecznie nie udaje. Z amoku wybudza ją telefon od przyjaciółki, która proponuje jej przyjęcie pracy opiekunki pewnego staruszka, mieszkającego za miastem na farmie. Ostatecznie namawia ją zarobkami za które chce spełnić marzenie wyjazdu do Japonii, możliwością wypoczęcia na odludziu, zrelaksowania się i spojrzenia na swoje dobiegające końca życie inaczej i pogodzenia się z nim. Po krótkim wprowadzeniu i zaznajomieniu się z domem, podopiecznym i okolicą, gracz razem z Angie odkrywa w piwnicy tajemnicze drzwi, które prowadzą na Burnhouse Lane, swoisty czyściec/piekło/drugą stronę/króliczą norę, gdzie napotyka gadającego kota, który oznajmia, że jest w stanie uleczyć jej nowotwór jeśli tylko wykona dla niego 5 zadań. I tu gra zaczyna się na dobre. I teraz tak, gra od początku daje znać, że to nie jest spacerek, nie jest kolorowo, nie ma taryfy ulgowej. Grając w to i brnąc dalej godzisz się na pewne uszczerbki i doznania. Jesteśmy wystawiani momentami na naprawdę ohydny i szokujący content. Viewers discretion is advice chciałoby się rzec. Spalony Kot pragnie sprawiedliwości na świecie, 5 zadań, o których mowa, to głównie zapoznanie, dowiedzenie się o i zrobienie porządku z pewnymi osobnikami stąpającymi po świecie podczas eksplorowania ich domostw, różnych przybytków i za pomocą rad Spalonego Kota, poradzenie sobie z nimi. Zboczeńcy, psychole, mordercy. Są tu tortury, molestowanie, gore, przemoc wobec zwierząt. To jak oglądanie true crime i snuff filmu na dwóch monitorach jednocześnie. Pod koniec pojawia się nawet trochę kiczu, pastiszu i satyry. Dodatkowo, jako iż gra jest trochę stylizowana na, ja wiem, jak to nazwać, wyciananke z gazet(?). Postacie mają ruchome kończyny i głowy jakby były poskładane z fragmentów/kawałków papieru, ta stylistyka+tematyka gry robi dobry flip w mózgu. Ma to tak oniryczno-koszmarny vibe. Jest niepokojąco nawet w spokojnych, zwyczajnych momentach. To takie uncanny valey w cudnym wydaniu, to wyczerpuje chyba opis klimatu. Wspomniałem wcześniej o pewnym mixie gier i nie tylko, które były inspiracją dla twórcy Burnhouse Lane. To typowy p'n'c, zbieranie przedmiotów, rozwiązywanie zagadek (nikt tu się raczej nie spoci, gra jest łatwa, ale nie prostacka, flow jest idealne, aby chłonąć opowiastke i klimat.), rozmawianie z naprawdę barwnymi postaciami, które dodatkowo mają ekstra poprowadzony voice-acting i samo to co mówią nie sprawia, że zasypiamy, wręcz przeciwnie - dodają jeszcze więcej na barki i do KLIMATU ofkorz. Muzyka to też niesamowicie ciekawy przekrój, ambient, techno, trip-hop, a w bardziej intensywnych momentach i czysta kakofonia się znajdzie. Kilka razy zatrzymywałem się, by posłuchać co fajniej brzmiących kawałków. Inspiracją bez wątpienia była gra Sanitarium i Fran Bow, szczególnie ze względu na strukturę narracji i pewną umowność tego co jest prawdziwe, co nie. To co za mix patentów później potrafi się zadziać, to tylko się siedzi i mówi, że nieee, to niemożliwe co gość wysmażył. Niczym nieskrępowana kreatywność. Oprawa i ta stylistyka przywodzi na myśl troszeczkę Detention, tajwański horror 2D (polecam jak ktoś nie zna) z podobną budową postaci i lokacji, jakby były wyklejone, choć w Burnhouse Lane mocnniej się to rzuca w oczy. Podczas grania jedyne co przeszkadzało, to na początku UI, jest trochę brzydki i bardzo staroświecki, w sensie ekwipunek itp:. użyta czcionka, łamanie tekstów, no jest to tak dość amatorsko zrobione. Przyzwyczajenie się do sterowania też może być na początku "ciężkie", ale szybko idzie załapać co, jak, działa. No i dźwięk podczas przechodzenia z lokacji do lokacji, potrafi się zaciąć i wystukiwać bit w słuchawkach przez kilka sekund podczas ładowania. Innych wad nie stwierdzono. Oprócz rozgrywki to całość jest dość Lynchowska, Kafkaskowa, Kingowska z posypką Alicji w Krainie Czarów. Dużo niedopowiedzeń, interpretowania rzeczy na swój sposób. Bo oprócz walorów szokujących, jest też momentami ckliwa i przyziemna bo ostatecznie opowiada poważną smutną historię. Mamy klasycznie kilka zakończeń zależnych od wyboru pod koniec. Końcowy chapter i dążenie do zakończenia jest ekstra. Gra no jest odważna w tym co chce przekazać i w jaki sposób to robi. Nie da się przejść obojętnie jak już chwyci, dawno mnie tak emocjonalnie nie zmiotło. O wielu rzeczach wspomniałem, ale też o wielu nie, bo do odkrycia jest baaaaardzo wiele i nie chcę psuć zabawy, pamiętajcie KREATYWNOŚĆ słowo klucz. Gra niesie ze sobą pewien ładunek, takiego klasyka jak stare I have no mouth and I must scream, albo innych perełek. Polecam dać jej szanse, koneser koszmarów się nie zawiedzie, a i też po ograniu zostawi coś po sobie, chociaż zmusi do odrobiny refleksji może. Przejście zajęło około 12 godzin, ale ani trochę się nie dłużyło, zleciało jak przy zajebistym filmie. Nie sądzę, aby udało mi się oddać to co ta gra "wyprawia", ale jak zachęciłem chociaż jedną osobę to sukces. Autorowi tej gry to się po prostu należy.- Black Myth: Wu Kong
Jak zrobisz sekretną lokację jak kolega BRYAN to będzie lepiej, a róbcie wszystko, bo potem jest to potrzebne do czegoś innego- Persona 6
- Persona 6
- Tides of Annihilation
Sądząc po niektórych rzutach kamer to może i jak stare gowy/bayonetta momentami- Dragon Quest XII - The Flames of Fate
Nie no te postacie to tragedia. Myślę, że zmienią po feedbacku. Niemniej super, że się ruszyło w końcu, może doczekamy xD- Typer Mistrzostwa Świata 2026 - Make Typer Great Again
Ja optuje za excelem klasycznie.- Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
del.- 007 First Light
Za 15 min. można wjeżdżać- 007 First Light
Brakowało Unchartedów, fajnie wjechali tym Bondem, oby udało im się pocisnąć trylogię.- 007 First Light
Kurcze chyba jednak, indie horror pójdzie na razie do rezerwy i będzie w Bondzika grane- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
No nie pomyliłeś się, ale mnie wczoraj zmroziło w nocy jak grałem, takich naturalistycznych krzyków nie słyszałem w żadnej grze, mocne rzeczy są I cofam to co mówiłem o tej mieszance gier, mogło się tak wydawać z początku. Lecz każdy kolejny chapter to małe dzieło sztuki, narracyjnie, ekspozycyjnie, jeśli chodzi o pomysły, klimat. Jeny czemu to takie dobre i tak słabo znane. Co dwóch Polaków wysmażyło, cudeńko.- 007 First Light
Sprytne Będzie grane wieczorkiem, zobaczymy co tam wysmażyli.- Black Myth: Wu Kong
No moją główną był też filar, pod koniec jest potężny + fajne perki też z armorów i reliktu wpadają pod niego.- Black Myth: Wu Kong
Polecam ogarnąć, bo to taki ogólny motyw też w tej grze, tak jak w 1 chapterze dostaje się item pod ogień aby ogarnąć misia na koniec, tak w 2 chapterze też jest taki item, w sekretnej lokacji. Jak dobrze pamiętam to trzeba zrobić całego questa z guźcem. Pewnie da się go pokonać bez tego, no ale robienie sekretnych lokacji jest ważne dla późniejszych patentów też ;)- Black Myth: Wu Kong
Zdobyłeś item za bossa z sekretnej lokacji w tym chapterze? Przydaje się do tej walki o której mówisz ;)- Metal Gear Solid: Master Collection Vol.2
- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
Pograłem godzinkę. Gra od pierwszej sekundy przygnębia w zasadzie tematyką i klimatem i bardzo fajnie, od razu też uderza tym, że ocieka mocno oniryzmem, a raczej koszmarem. W ogóle grę robiło dwóch Polaków, bardzo spoko, jednak czuć, że to chałupnicza robota, głównie przez średnio wyglądający UI/HUD, przycinający się dźwięk podczas ładowania lokacji itp:. ale ciul z tym. Chciałbym zrobić se kiedyś takiego horrora point and clicka. Bo głównie póki co to jest taki p'n'c. Ciekawe jak tam walka później. I w zasadzie o ile, klimat, muza i zawiązanie fabułki jest supa cool ( ale to tak kozacko ), tak problemem jest to, że grałem już w kilka takich gier. W sensie, czuję, że to będzie to samo na okręte, czyli mix Sanitarium, Fran Bow, Detention z posypką Franza Kafki, Lyncha i Silent Hilla. Jak inspirować się to od najlepszych tak myślę. I jest tu wszystko czego można się spodziewać po wymienionej wyżej mieszance, fajne zagadki, przedziwne postacie, ciekawe dialogi, wykręcone lokacje, wylewanie się podświadomości bohaterki na świat, symbolika, okultyzm i co ino. No i koty są, koty są ważne tutaj. Rozkręca się fajnie, już mnie ma, jestem ciekaw do czego to wszystko prowadzi. Fanom horroru i p'n'c starej datki polecam. @Amer- 007 First Light
https://ioi.dk/007firstlightgame/news/2026/chase-and-status-unveiled-in-007-first-light- Cyfrowe zakupy growe!
- Boomer Horror - hidden gemy & niszowe horrory
- Reprezentacja Polski