Wygląda na to, że gierka ma jakiś leak pamięci, po 1,5 godzinie gra zaczęła pływać i framrate zjechał na łeb na szyję jak w Bayonecie na PS3, albo to przez lokacje, ale po restarcie i załadowaniu sejwa gra znowu masełko (nie wiem jak dalej bo na razie zatrzymałem się na bossie.) Doznania dosłownie jak z gier Sudy sprzed dwóch generacji xD Gram na Hardzie, potworasy mocno klepią, zginąłem parę razy, mega irytujące starcia z wrogami, którzy strzelają z broni palnej. Dodge ciężko wyczuć jak celuje w nas kilku takich patafianów. Ale za to ekran Game Over pierwsza klasa Wszystko obstrzone w mini gierki, robienie szamki na statku, upgrade Romea, jako labirynt z wybieraniem odpowiedniej ścieżki z perkami po drodze, 4 bronie białe i palne, dostępne praktycznie od samego początku. Polubiłem się póki co z dwoma mini włóczniami, łączącymi się podczas combosów w jedną dłuższą dzidkę i shotgun, bo najszybciej sobie radzi ze słabymi punktami na potworach, gorzej na dystans, ale można je przełączać w locie także gitara. Dodatkowo możemy używać swoich a'la zombie pokemonów, których hodujemy na statku, coś jak stworki w Folkore, tylko z dłuższym cooldownem. Przydają się na tym Hardzie, można je również scalać ze sobą, co tworzy nowe gatunki itp:. Bossowie z dość specyficznym mięsnym obrzydliwym designem póki co, w takim oldschoolowym stylu, nie soulsowi, a jeden z nich nazywa się: Wszystko jasne. Historia pojechana jak w każdej poprzedniej grze Grasshopperów. Właściwie wygląda to póki co jak zblendowane ich całe portfolio. W sumie miałem nadzieję, że tak będzie i póki co jest. Z każdą wadą i zaletą ich poprzednich tytułów. Kwach totalny.