News of the world - Ameryka, rok 1870, Tom Hanks objeżdża południowe stany czytając ludziom gazety i wybrane z nich informacje z kraju i ze świata. Klimat Ameryki zmierzającej ku zmianom oddany bardzo wiernie - jest rasizm, jest teksański nacjonalizm, niesnaski związane z wojną secesyjną i pierwsze oznaki zbliżającego się nowego świata. Jeśli ktoś lubi Hanksa, a klimat RDR2 sprawia, że ciepło mu się na sercu robi to będzie kontent. Żaden game-changer, ale po prostu dobrze zrealizowany, zagrany i nakręcony film. 7/10
Godzilla: król potworów - po 15 minutach zacząłem przewijać elementy mówione, bo już nie mogłem znieść tego teatralnego dukania one-linerów wypełnionych patosem. Samo mięsko czyli walki potworów oczywiście na plus, ale szkoda, że większość dzieje się znów w nocy, przez co ciężko docenić pełen kunszt CGI. Mothra <3 Całość 4/10, bo niestety fabularny kupsztal niepotrzebnie silący się na bycie czymś więcej niż napierdalaniem się potworów.
The art of the steal - w teorii miał być fajny heist movie, w rzeczywistości wyszło bardzo miernie. Pomijam, że w pierwszej scenie widzimy więzienie we Wronkach, które wygląda jak slumsy gdzieś w Kambodży, "więzienie w Polsce" jest w filmie synonimem największego upadku, a Warszawę udaje Budapeszt Do pewnego momentu jest nawet interesująco, Kurt Russell jakoś ciągnie film swoją charyzmą, historia też się nawet jakoś zawiązuje. Ale sam finał i odkrycie kart jest na tyle słabo wyreżyserowane, że ciężko się do końca połapać co, kto, kiedy i po co. To nie poziom Ocean's 11 niestety. 5/10 bo jednak jakoś zmęczyłem.