Niby podobny motyw gry, ale jednak mocno inne podejścia. Dalej osobiście wolę Arc Raiders, ale Marathon ma ten swój styl, przez co wciąga. A początki w moim przypadku nie były proste, pierwsze zwiastuny, dziwny styl graficzny, totalne zjechanie gry w internecie, następnie opóźniona premiera, gigantyczny sukces Arc Raiders i raczej sprzedażowy flop w postaci Marathona. No ale dałem szansę i nie żałuję, bo Marathon ma to coś w sobie, co czułem przy covidowych czasach grania w pierwszego warzone. Jest ciągłe napięcie, ostre walki PVP, nie łatwiejsze potyczki PVE i o ile próg wejścia jest znacznie wyższy niż w Arc, to warto dać szansę. Z tym, że tutaj gracze Solo raczej mogą się szybko odbić, bo tutaj pokazuje się ogromna przewaga Arc Raiders, społeczność. W Arc jakoś tak naturalnie wyszło, że gracze ze sobą rozmawiają, potrafią współpracować, bądź ofc strzelali nam w plecy, ale często szło się jakoś dogadać i to spowodowało, że każda runda była inna, a niesamowitych historii cała masa. W Marathon jest shoot on sight, mało kto gada, ot trzeba wyeliminować drugą drużynę za wszelką cenę. Pierwsze co trzeba zrobić, mówić sobie, że to nie Arc i nie można tak grać w Marathona. Gra wydaje się lepiej zarządzać lootem, mniej tego śmietnika, mniej zbędnych rzeczy oraz mniej czasu spędzamy w inventory co jest zdecydowanie na plus, bo to trochę zmora Arc. Podoba mi się, że widzimy zadania całej naszej drużyny, każdy wie co trzeba wykonać, dzięki czemu nawet z randomami idzie porobić questy. Ciekawie rozwiązano też ewentualne dołączanie innych graczy do trwającej rundy. Od tego jest specjalna klasa Rook, którą możemy grać tylko Solo i dołączamy do rund gdzie są zespoły po 3. Brzmi absurdalnie, ale ta klasa nic nas nie kosztuje, więc ryzyko nie jest jakieś ogromne, ale nagroda już tak, jak dobrze ogarniemy rundę. Zbieramy trochę resztki tego co pozostało, ale często zostaje bardzo dużo ciekawego i dobrego lootu. Samo strzelanie jak to w Bungie, jest top topów, świetnie się strzela, AI wrogów również daje radę i nie są tacy łatwi do pokonania. Porównując znowu do Arc, to jest dobrze, ale arc zaskakuje na każdym kroku, przez co bywają zabawne i nieprzewidywalne sytuacje. Podoba mi się, że gra nie trzyma się aż tak dzisiejszych schematów, czyli breakdance podczas walk. sSkok i wślizg nie dają aż tak dużo ( chyba, ze gramy stosowną klasą ), każda z klas ma swoje skille, ważne jest umiejętne ich wykorzystanie, ale najważniejszy to jest ciągle pomysł, jak zajść wroga, jak wykorzystać skilla, jak się nie podejść, a nie kto lepiej ogarnia X z Kółkiem, za co duży plus. Mapy są całkiem ok, ale to co się dzieje na Outpost to głowa mała, w Cryo jeszcze nie byłem, ale mogę sobie wyobrazić co tam się wyprawa i to znowu duży plus dla tej gry, że na Cryo trzeba mieć sprzęt o wartości 5k, nie możesz wjechać z free ekwipunkiem i liczyć na fart, że uda się schować w krzakach i komuś komuś w pełni wyposażonym w plecy. To było trochę słabe w Arc, że na rajdy chodzą właśnie takie osoby z free sprzętem, aby zaczaić się na okazję. Na koniec króciutko o oprawie, jest bardzo dobrze, gra duży zyskuje, kiedy w końcu w nią zagramy, ot jedna z tych gier, co słabo wypada na materiałach wideo. Muzyka Genialna, polecam soundtrack. Ciekawe w jakim kierunku to dalej pójdzie, ale dobra gra finalnie wyszła, gdzie pvp jest bardzo dobrze zrobione i będe grał na zmianę z Arc. Ja ogólnie chyba lubie ten gatunek i musza powazniej się zainteresować Hunt Showdown.