Treść opublikowana przez ogqozo
-
Pokemon: Let’s Go, Pikachu / Eevee
Ok, pomijając błagania o wymianę, napisałbym kilka zdań, bo w sumie bardzo mało było konkretnych opinii o tej grze. Sam nie wiedziałem, czego się spodziewać - wśród wielu opinii, że to nic specjalnego, nie brak też przecież miejsc, gdzie już teraz Pokemon Let's Go jest umieszczany top 5 gier na Switcha. Więc... czy dla fanów normalnych gier, ta gra jest na serio? Te Pokemony to dla mnie pierwsza gra na Switcha, w którą nie tylko nie trzeba, ale wręcz się nie da grać na dużym ekranie. Przyczyną jest oczywiście koszmarne sterowanie. Powiedzmy, że rozumiem, co mieli na myśli, ale to jeden z najbardziej absurdalnych pomysłów designerskich za mojej pamięci, żeby nawet gdzieś głęboko w menu nie dać ludziom opcji sterowania normalnie joyconami albo pro controllerem... albo chociaż obracanym poziomo joyconem, proszę. To jest po prostu bardzo niewygodne, sterować gałką joycona i wciskać przyciski tą samą jedną dłonią, musząc cały czas ją wyginać. I to AXY/krzyżaka, nie spusty, żeby nie było zbyt fajnie. Najgorsze sterowanie, jakie można wymyślić. A łapanie pokemonów? Ojej, musisz machnąć (nie jest to dobrze zrobione - przydałaby się wizualizacja kierunku, w jakim wychylamy tego Pokeballa, żeby w ogóle wiedzieć, co się dzieje - w Skyward Swordzie był, a i tak ludzie się męczyli, więc co dopiero tutaj). Na szczęście ma to pozytyw... w końcu gra, w którą nie żal grać w pociągu. (Łapanie pokemonów w trybie handheld jest niestety bardzo łatwe, ale w miarę ciekawe. Z jednym wyjątkiem, którym jest, z jakiegoś powodu, Pidgeotto). To teraz może "trudność". Ogólnie opisałbym ją tak jak w ostatnich generacjach: jeśli ktoś nie chce, to nie będzie miał problemów. Używając kilku pokemonów cały czas, będą one przepakowane, wszystko pójdzie jednym atakiem, whatever. Ale jeśli ktoś chce, to może być ciekawie. Podobnie jak w Sun, poziom trenerów dokoła oraz Exp. Share zachęcają, by nie grać jednym pokemonem. Ja uważam, że gra jest ciekawsza przy takiej rotacji, i w sumie to chyba dobrze. Kiedyś używałem tylko części Pokemonów, a teraz dzięki Exp. Share używam większości ze 150 i jest "w sam raz", używane Pokemony mają 10 leveli mniej niż rywale i trzeba trochę kombinować. Ba, tutaj jest pod paroma względami trudniej. Nie ma skalowania doświadczenia - przypomnijmy, że w Sun mogłem pod koniec gry wymienić się za Pokemona na 1 levelu i w ciągu pół godziny był gotowy na Elite Four. Tutaj tak nie jest - jeśli się używa niedopakowanych pokemonów, to już długo takimi pozostają. Oczywiście - o każdej grze można powiedzieć "jest trudna, jeśli sam sobie postawisz warunki", ale tutaj tym warunkiem jest ciekawszy, bardziej urozmaicony gameplay, więc nie narzekam. Już Rock Tunnel okazał się niemal tak wyczerpujący, jak go zapamiętałem (w Sun wstawiliby w takim miejscu 4 postaci leczące po drodze...), a w drugiej połowie gry zacząłem naprawdę odstawać levelem i każda walka była na granicy i wymagała odpowiednich wyborów z mojego bogatego katalogu dziesiątek pokemonów. Kiedy wszystkie twoje pokemony są przynajmniej 10 leveli poniżej rywala, ta gra jest lepsza niż Soulsy (przed DLC). Ogólnie tragedii nie ma. Pokemony służą do walki, dlatego szkoda, że znowu zmniejszają liczbę walk, tym razem z powodu wyeliminowania tych z dzikimi stworkami. Czasami tak sobie można pomyśleć: ok, mam ich tyle, chciałbym mieć okazję... ich poużywać (nie dotyczy osób całą grę walczących jednym). Możliwość wyjęcia z Pokeballa to dobry detal i ciekawy kierunek, choć też niewiele z niego wynika. Myślałem, że będzie więcej interakcji i "pokemonów na ulicach", ale to są nadal pojedyncze przypadki, nie zrobiono nadal prawdziwego żywego świata z "pokemonami na zewnątrz" (nie należę do tutejszych mistrzów nierealnych oczekiwań, ale akurat to jest do zrobienia, modele i animacje przecież już i tak są). Jeżdżenie na Pokemonach jest mniej fajne, niż się wydaje ze zdjęć - ta mapa kompletnie nie jest pod to zoptymalizowana, większość przejść jest po prostu za ciasna, więc w praktyce wygląda to tak, że w większości lokacji Pokemon na sekundę pojawia się pod nami i znika, i tak cały czas, w zależności jaki zakręt wzięliśmy. Szkoda, bo same animacje są świetne; Pokemony, na których się jeździ, są często doprawdy glorious. W nowej generacji pewnie będzie się jeździć na jakimś kolejnym pseudo-Rhyhornie, który będzie słabszą kopią tego prawdziwego, jaki jest tutaj. Gra przypomina, jak dobrze zaprojektowane były dwie pierwsze generacje w porównaniu do następnych. Tutaj się po prostu gra, scenek wbrew moim obawom jest mało, nie są przegadane i są... fajne? (Serio, fani Octopatha mogą zajrzeć do Pokemonów, by zobaczyć, że banalny jRPG dla dzieci nie musi być napisany jak posty Bartka). Nie ma tych wszystkich ujęć kamery, które sprawiają, że więcej mamy patrzeć, niż grać. Z konsekwentnej perspektywy mamy ukazane _stosunkowo_ skomplikowane lokacje i jeśli już ktoś nam mówi, gdzie mamy dalej iść, to robi to raz, i zazwyczaj nie pokazuje każdego centymetra drogi palcem. Miło. Czasami aż... można pójść w lewo lub prawo? Dawno tego nie widziałem w Pokemonach. Fajne. Przy wszystkich zmianach, nie da się zaprzeczyć, że to jest fundamentalnie świetnie napisana gra. To nie było często jasno zaznaczone w recenzjach, ale Let's Go pod wieloma względami mniej trzyma za rączkę, niż Prawdziwe Pokemony z 3DS-a. Nie ma np. podpowiedzi który atak będzie superefektywny, można się samemu poczuć "mądrym" wiedząc, że np. Poison Sting zaboli teraz Clefairy'ego. Większość rzeczy po prostu sobie w grze jest, ktoś o nich mówi w którymś domku, ale bez podchodzenia do nas i obowiązkowego tłumaczenia, i możemy sobie z nich korzystać wedle woli. Są wyjątki: przykładowo, trochę szkoda, że działanie Flasha zmieniono na "w jaskini jest po prostu jasno". Ale nie ma ich tak wiele. Niby oczywiste, ale... tak, to jest normalny remake pierwszej generacji, uproszczone jest łapanie pokemonów (co jest i plusem, i minusem) i niewiele poza tym. To NIE jest gierka typu na komórki, i nie jest "w połowie drogi" między handheldowymi Pokemonami, a Go. Uwygodnieniem, które ciekawie wpływa na zróżnicowanie rozgrywki, jest powtarzalność TM-ów. Każdy fan oryginału pamięta, że najważniejszą decyzją tam było głównie to, komu dać Dig. Wpływało to na praktycznie połowę gry, bo większość pokemonów nie uczyła się nawet jednego dobrego ataku. Odpowiedni kandydat do Diga zmieniał oblicze całej gry. Potem podobną rolę miały Earthquake, Psychic i Thunderbolt. Dobry pokemon w pierwszej generacji - to taki, który miał jeden dobry atak, albo chociaż niezłe statystyki i możliwość nauczenia się TM-ów ("prawdziwym starterem Pokemon Yellow jest Nidoran"). Co gdyby każdy mógł mieć Dig? No właśnie, każdemu dacie Dig. Ale nawet nie trzeba, bo oto w pierwszym gymie nie dostaje się już żadnego skalnego ataku, tylko... Headbutt. Najbardziej banalny atak dla każdego. Headbutt, jak można się domyślić, dacie każdemu, komu można. I tak jak w oryginale każdy pokemon musiał sobie radzić własną bronią - jeden Stomp, inny Punch, inny Fury Swipes, inny Horn, inny Vice Grip, inny musiał pół gry walić Scratch - to tutaj wyglądać to będzie tak: Headbutt, Headbutt, Headbutt... To dotyczy pierwszej połowy gry, potem zbiera się tyle tych świetnych TM-ów, że przynajmniej każdy pokemon ma swoje. Zresztą, learnsety i tak są drastycznie odmienione i teraz większość pokemonów... nadaje się do gry (przykłady z licznych zmian: Raticate uczy się Super Fanga cholerne 25 leveli szybciej, Arbok ma wyższe statystyki, siłę ataku Mega Drain niemalże podwojono, a Leech Life jest dosłownie cztery razy silniejszy. Taki Beedrill... nadal ssie, ale uczy się teraz szybko Poison Jaba, Outrage i ma niemal dwukrotnie mocniejszy Pin Missile. Jest niewyobrażalnie mocniejszy. Itd.). I znów, dla mnie to jest plus, bo zawsze miałem taką chętkę, by używać wszystkich, a teraz nie jest to trudne i nie wymaga tygodni grindu. Jest sobie taki Paras - niby ciekawy pokemon, usypia, ma trawę, ma robaka... ale nigdy nie używałem go, bo jest chu'jowy. Tutaj wreszcie to nie problem. Wow, walczę Parasectem. A propos jeszcze tych supermocnych TM-ów, które się dostaje z gymów. Gymy są niepozorne, nie zmieniono ich ani nie dostosowano, nie ma żadnych scenek itd. Może to dobrze, ale fakt, że bardziej zapamiętam nie walki z liderami, ale różne losowe specyficzne starcia, czasami zaskakująco trudne, jak np. Butterfree walący cały czas Dream Eatera albo bodaj Rhyhorn który używał tylko Fissure, albo Pokemon Tower, gdzie każdy trener zaczyna walkę od otrucia albo podpalenia cię. Takich specyficzych walk jest tu naprawdę sporo - w tej generacji to naprawdę było z kim powalczyć, a nie jak w dalszych częściach, gdzie system walki nie jest niemal w ogóle wykorzystywany kreatywnie. Aż dziwne, że w ogóle już tego nie robią, chyba że czasami w dodatkowych trybach typu Battle Tower. W niektórych elementach wydaje się, że już poprzednia generacja była przygotowaniem do tej gry. Ot, formy Alola. Nie wyróżniały się aż tak bardzo w Sun, za to tutaj są niemal idealnie wpasowane w design gry. Psychiczne pokemony rządziły niepodzielnie "metą" w oryginale? A weź sobie Dark Rattatę i ich niszcz Crunchem. Alolański Raticate szybko uczy się Cruncha i Super Fanga i ogólnie można z nim wiele osiągnąć. Także Meowth zaczął się do czegoś nadawać. W oryginale długo się czekało, by zdobyć przydatnego pokemona lodowego? Tutaj są alolańscy Sandshrew i Vulpix. Oba te pokemony należą moim zdaniem do najlepiej zaprojektowanych w historii serii - świetne typy, ataki, szczegółowy wygląd typowy dla pierwszych generacji, jedne z najładniejszych Pokemonów. Znów: dali mi przyjemne uczucie używania czegoś, o czym można było marzyć te 20 lat temu. Tak wygląda często ta gra - wracasz do Kanto, ale teraz znając wszystkie jego sztuczki, i mając wszystkie narzędzia, by kontrolować ten świat i się nim bawić jak chcesz. W czym gra jest gorsza od Sun? Mimo oldskulowego systemu walki, nie nazwałbym go prostym - jest tylko niewykorzystany, ale to już standard dla serii. To wręcz fajne zaatakować i wiedzieć, że trafisz, bez martwienia się o tysiąc zdolności, które nie pozwalają dotykać, wywołają status, uniewrażliwią. Fajnie jest nie oglądać animacji Leftoversów po każdej turze itd... Na pewno Sun/Moon określiłbym jako estetycznie piękne gry, natomiast Let's Go ładne nie jest. Nie jest też brzydkie - przy takich lokacjach nie dałoby się tego zrobić jak w Sun - ale cel-shading to chyba jedyna przyszłość dla tej serii. Muzycznie jest ok, melodie z oryginału to nadal kozaki, ale są już tak znane - jak wam wypadnie kabel ze słuchawek, to możliwe, że nie zauważycie przez pół godziny. Można by długo, ale co bym napisał w skrócie... Gra jest naprawdę dobra, i po pierwszych paru dziwnych godzinach szybko staje się to oczywiste. Jest ok. 1500 razy lepsza od Octopatha i spokojnie można ją wymieniać wśród mocnych punktów Switcha. Czy mówi to psychofan serii? ...Tak, ale przecież nie przeszkadzało mi to być obojętnym i krytycznym wobec jakiejś połowy gier z Pokemonami (GBA, Platinum, XY, i wiele remake'ów). Ta gra jest ogólnie dobra, jest najmniej "filmoooowa" z całej serii od dawna, ma najlepiej zaprojektowane Pokemony z całej serii, i minęło tyle lat (przynajmniej dla mnie), żeby już trochę zapomnieć oryginał i czuć raczej przyjemny komfort rozpoznawania dawnego znajomego, niż stęchliznę wtórności. Poza tym, to niby nie jest ważne, ale kto nie ucieszy się choć troszeczkę mając na ramieniu Pikachu wyglądającego jak alfons z "Deuce"?
-
TRANSFERY
No, oprócz "użytkownika Transfer Talk" podał tę informację też np. Bayern Monachium, więc raczej klepnięty. Po 7 latach, Mousa Dembele opuszcza Tottenham. Nigdy do końca nie rozkręcił kariery na miarę tego, jak często grał, ale cóż. Tottenham chyba nauczył się grać bez niego. PSG chyba nie zdołało go przekonać i raczej na pewno wyląduje w Chinach. PSG kusi m.in. Allana, ewidentnie szukając defensywnego pomocnika. Frenkie de Jong prawdopodobnie będzie wybierał między Paryżem a Barceloną, jego agent żąda godnych hype'u pieniędzy (czyli dużych), pewnie to jeszcze potrwa. Dominic Solanke odszedł do Bournemouth. Chyba nikt tu o tym nie pisał. O kolesiu mówi się w Anglii od co najmniej 5 lat, a nadal ma dopiero 21 na karku. Był MVP ostatniego turnieju Mistrzostw Świata U-20, idąc w ślady Messiego, Aguero czy Pogby (...i Adiyiah, Henrique Almeidy i Adamy Traore). Już trzy lata temu w dorosłej lidze niderlandzkiej był przyzwoitym graczem. Trochę dziwne, że później nastąpiło kilka sezonów kompletnie bez gry. W tym sezonie dosłownie nie zagrał w oficjalnym meczu (może zagrał w jakimś "trofeum" typu Cacao, fani niech powiedzą, wiem że w lidze 0 minut). Ciekaw jestem, czy jego talent jeszcze się nam objawi.
-
Premier League
Liverpool wyszedł na jakiś sparing pucharku Cacao drugą jedenastką, Newcastle na pełnej spinie z nimi wygrało i dało trochę radości fanom, świat już dawno zapomniał i patrzy na prawdziwe mecze, a ci się ekscytują jakby to jakieś rozgrywki były mdr.
-
Primera Division
Dwa gole Santiego Cazorli i remis Villarreal-Real 2-2 to powrót La Liga po przerwie zimowej. Królewscy mają więc znowu 7 pkt. straty do Barcelony i zdobyli nadal tylko 1/4 tej liczby goli, jaką strzelili w zeszłym sezonie. Po takich meczach jak ten, coraz większą mam bekę z ludzi mówiących: "Real to świetny zespół, tylko napastnika im trzeba, tylko napastnika kupić, poza tym 10 geniuszy!". Czy to naprawdę jest popularna opinia, jak na niektórych stronkach widzę? Nie pierwszy raz, tak naprawdę Benzema był chyba najlepszy w tym wszystkim, ale spoko, w końcu to nie on robił sobie ostatnio zdjęcia z 10 nagrodami dla najlepszego piłkarza świata w 2018 roku. Florentino wydaje się niewzruszony i na razie zakupił tylko 19-letniego Brahima Diaza, kolejnego gracza "na przyszłość". Real to coraz bardziej przyszłościowa ekipa! Najlepsze jest to, że... Barca gra stosunkowo słaby sezon. Dlatego mimo takiej gry, jest te tylko 7 pkt. straty, i wszystko wydaje się możliwe. Ale mam wrażenie, że może dzień dziecka się już skończył. Barca przez długi czas traciła gole w rekordowym jak na siebie tempie, ale w ostatnich 4 meczach zachowała już czyste konto. Jeison Murillo może pomóc defensywie. Valverde mówi o jego transferze z rozczulającą szczerością: "szukaliśmy kogoś doświadczonego, niedrogiego, bo mamy taki kryzys z kontuzjami...". Kolumbijczyk zaiste wypadł ze składu w Valencii i często nie mieścił się nawet na ławce. Ja go pamiętam ze świetnych momentów, ale raczej będzie grać tylko w sytuacjach awaryjnych (ale chyba będzie, bo to jedyny po Pique stoper prawonożny). Klub mający Messiego - być może lepszego niż kiedykolwiek! - a także Dembele i Suareza, chyba moooże być mocny, jeśli zadba o obronę. Messi ma 31 lat i być może nastał czas powygrywać jeszcze trochę więcej - ale w LM z taką grą będzie ciężko. Drugim transferem na zimę trener nazwał rejestrację Moussy Wagué. 20-letni Senegalczyk pokazał się m.in. na Mundialu i wydaje się fascynującym nowym talentem, ale przez pół roku z powodów prawnych grał tylko w rezerwach. Myślę, że powoli do ludzi dociera, że Nelsinho trochę nie spełnił ekscytacji w Barcy, ale Wague to prawdziwa nadzieja na gracza, który połączy defensywną twardość z inteligentnym ustawianiem się i tworzeniem ofensywy. Czekam, aż zagra. Barsa jest też blisko zakupu JESZCZE JEDNEGO stopera (który to, dziesiąty w ciągu 3 lat?), a konkretnie zachwycającego Francję talentu, Jeana-Claira Todibo. Jednak krążą ploty, że Todibo wolałby grać jako pomocnik, i tym będzie się kierował. O tym zawodniku mówi teraz cała Francja - głównie dlatego, że nie ma kontraktu - i myślę, że w styczniu coś usłyszymy. Na razie czeka ich mecz z Getafe, absolutnymi mistrzami antyfutbolu. Getafe rywalizuje zarówno o najmniejszą liczbę straconych, jak i strzelonych goli w lidze. Nikomu nie jest z nimi łatwo. Tymczasem Real czeka na wyglądający łatwo mecz z Realem Sociedad. W wyścigu o tytuł cały czas są Atletico i Sevilla... i właśnie te ekipy zagrają jutro ze sobą w hicie kolejki. To chyba ostatni sezon w Madrycie legendy Atleti, Diego Godina. Odejdzie po sezonie do Interu. Ale i tak nie jest już tak ważny. Rojiblancos bardziej martwią się możliwością odejścia Lucasa Hernandeza. To tylko jeden z piłkarzy, którzy widząc nowy kontrakt Antoine'a Griezmanna zaczęli naciskać na podwyżki.
-
Pokemon: Let’s Go, Pikachu / Eevee
Ok, chyba potrzebuję partnerów do wymiany, bo nie wiem, jak inaczej to zrobić w tej grze bez ustawki na dany moment. Wiadomo - w tym momencie bym chciał wymienić Kadabrę i Gravelera i dostać je z powrotem i tyle, plus kilka pokemonów ekskluzywnych (począwszy od ze dwóch Vulpixów na niskim poziomie). Założmy, że kod to np. Rattata-Clefairy-Caterpie i... no, nikogo mi jakoś nie znajduje nawet pomimo ustawki, a im pokazuje rozłączenie. Mogę dać Kangaskhana, SHINY Onixa... pliz.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Świetny jest ten tekst Jadczaka, takie "mroczne" podsumowanie prezentujące historię z dynamizmem. To spore wydarzenie dla darmowej strony internetowej o piłce, że zamieszcza taki prawdziwy reportaż, z prawdziwą pracą za nim, dość dobrze napisany. Będzie klikany przez lata jako najlepiej napisany scenariusz upadku klubu, który za mojej młodości przez dekadę rządził w Polsce. Ogólnie śledzenie Weszło czy twittera Stano to ostatnio wciągające zajęcie, nie wiem czy była w Polsce tak zabawna drama medialna. Wraz z nadejściem pana Vanny, ta historia stała się absolutnym przebojem - czymś, co sprawia, że nawet ktoś taki jak ja zwróci uwagę na polską ligę. A zachęcony śmieszkami, odkryje tragedię, która toczyła się w Wiśle od dawna. Jako dla medium znającego się głównie na polskiej lidze, to jest dla nich złoty moment i korzystają. Tylko, Boże, jeśli Stano za każde publiikowane zdanie zawierające słowa "jedna z najlepszych kancelarii w Polsce" wypije jednego warszawskiego kielona z Leśnym, to nie wytrzeźwieje do końca życia. Wiadomo, że Weszło zawsze każdy temat omawia w podobny sposób: "hm, jak z tego zrobić głównie opowieść o jednym z czterech kolegów Stano w świecie piłki?", ale, Chryste, było milej zanim wymyślili jak tu wypromować na tym Leśnego. To zresztą też jest tragikomiczne, że upadająca firma z budżetem na 30 mln złotych oficjalnie wyraża taką podjarę, że jej prawnik udzieli porad prawnych i wtedy powinno być ok. Brzmi przekonująco! To jest niesamowite słuchać o całej sytuacji w klubie i na każdy temat ten sam komentarz tego kolesia: "ale spoko, Leśnodorski się tym zajmie... to prawnik!". No co, nikt w historii Wisły nie wpadł na pomysł, żeby spytać prawnika, i stąd ta cała pomyłeczka.
-
Premier League
To nie do końca przypadek, że Man City w dwóch meczach bez Fernandinho straciło niemal tyle samo punktów, co w 19 meczach z nim. Wiem, że w zeszłym sezonie zastępowali go inni gracze (m.in. Guendogan) i w sumie zazwyczaj wypadali dobrze, ale jak na klub z tak bogatą kadrą, jednak dziwne, że zwykły Fernandinho jest tak ważny. Guardiola raczej nie uspokaja fanów, jeśli mówi rzeczy w stylu: "spoko, na defensywnej pomocy może grać Stones, może grać Fabian Delph, nawet Zinczenko!". Myślę jednak, że ściemnia, a donosy, że City gorąco walczyło latem o Jorginho nie są bezpodstawne.
-
eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Jestem dość pewien, że nie. Była przecena na iPadzie ostatnio. Into the Breach ma jak dla mnie w sobie wiele uroku klasycznych japońskich turowych RPG-ów ze źródłami w latach 90., jak Front Mission (inspiracje są widoczne i nieukrywane) czy Fire Emblem, choć chyba jeszcze bardziej Advance Wars. Nie powiedziałbym, że to są dwa odmienne bieguny. Przejrzysta siatka, angażujące kombinacje wynikające z pozornie niewielu, ale ściśle kontrolowanych zmiennych, głównie w oparciu o pozycje; no i estetyka, roboty, piloty. Natomiast to jest gra z "samymi misjami" generowanymi losowo, nie ma w niej właściwie historii, która w grach Square-Enix jest tak istotna. Dlatego dla wielu osób będzie zupełnie inną grą. Walki też mają znacząco inny charakter. Nintendo dzisiaj głośno mówi o obniżce (zazwyczaj o 1/3 ceny) swoich największych hitów do grupowej zabawy., jak Mario Kart, Splatoon czy też 1-2-Switch... czy Snipperclips, które jest już do kupienia od 50 zł. W miarę ciekawe. Ale mniej się mówi np. o obniżce Lumines Remastered. Teraz nie 60, a 40 zł. (Swoją drogą, twórcy niedawno wyznali, że wersja na Switcha jest zdecydowanie najlepiej się sprzedającą. I cóż z tego, gdy to Sony daje Mizoguchiemu kasę na robienie gier nowszych...). Ogólnie jest dziś sporo obniżek, choć tych najlepszych gier (np. Iconoclasts) zazwyczaj tylko o 10-20%.
-
TRANSFERY
Monaco pokazuje desperację i szybko ściąga Fabregasa oraz Naldo. Gracze doświadczeni, mające najlepsze za sobą, jak na Francję na pewno bardzo drodzy. Ale spadek do Ligue 2 też byłby kosztowny. We Francji obaj powinni wymiatać. Z Chelsea może odejść Callum Hudson-Odoi, uważany przez wielu za czołowy talent angielskiej piłki. Prawdopodobnie byłby kolejnym, który wyląduje w Bundeslidze, a w grze jest nawet Bayern Monachium. Kryzysowi Bawarczycy starają się też przyspieszyć transfer Benjamina Pavarda. Jakub Błaszczykowski rozwiązał kontrakt z Wolfsburgiem. Czy to koniec jego kariery? Kto wie. Zawsze mówił, że chciałby w takiej sytuacji wrócić do Polski, zwłaszcza do Wisły Kraków, ale wiadomo, jak teraz jest w Wiśle. Według prasy (zwłaszcza "Asa"), Real Madryt postara się odrobić 5 pkt. straty do Barcy i zwłaszcza chce kupić napastnika, po tym, jak kolejnej kontuzji doznał Mariano. Tak naprawdę nie brzmi to, jakby miało im się udać już w styczniu, ale... Za nazwiskami Icardiego (marzenie, ale trudne) i Timo Wernera ("jeśli nie przedłuży kontraktu, to latem odejdzie" - prezes Lipska), często wymieniani są też dwaj inni gracze, typowi goleadorzy w formie: Bas Dost oraz Krzysztof Piątek.
-
Premier League
Nie spodziewam się wiele. United już w tych 4 meczach miało sporo szczęścia, a dziś to już typowe zwycięstwo jak za poprzednich manadżerów. Bramkarz musiał popełnić bodajże trzeci albo czwarty koszmarny błąd, żeby Man U w końcu umiało go wykorzystać, oczywiście ze stałego fragmentu. De Gea tymczasem miał więcej do bronienia. Pogba jak zawsze od lat miał piękne zagrania, biegał i zaczął wiele akcji, ale jak na siebie zagrał słaby mecz, a ta akcja na koniec to trochę żenada, oczywiście że trzeba było podać, no ale ego wygrało z rozsądkiem. Solskjaer ma teraz 10 dni pauzy na zrobienie czegoś więcej. Wydarzenie miesiąca to dla mnie jednak Ricardo Pereira. W końcu regularnie potwierdza na tle Anglii, czemu tak mnie interesował ten transfer. Najlepszy na boisku w meczu z Chelsea. Najlepszy na boisku z Man City. Najlepszy na boisku z Evertonem. Znając życie, z Cardiff pewnie też był. Rewelacyjne pokazy miał też nie tylko na prawej obronie, ale obu skrzydłach, czasem w ciągu jednego meczu (wcześniej grał też świetnie na lewej obronie, choć w Leicester to się na razie nie zdarza). Dzięki pojawieniu się Pereiry znanego z Francji, Leicester nabił punkty mimo trudnego terminarza i wyszedł na prowadzenie w lidze 7-20. We wszystkich dużych ligach Europy, to Pereira ma najwięcej odbiorów piłki. Jeden z piłkarzy będących w hot formie w lidze, za nim Rashford, Son czy też Luca Digne. Dziś Man City-Liverpool, czyli hit roku. Remis byłby dla Pepa Guardioli bolesnym momentem, to by była znacząca utrata na odrobienie strat. City jest nieco zmęczone, kolejne kontuzje dosięgają lewej obrony (Delph jest zawieszony, a Zinczenko to rosyjska ruletka - może zagra tam Laporte? Ale to strata na stoperze...), ekipa przegrywa ostatnio z kim popadnie. Nadal "ogólnie" wygląda jak najlepsza drużyna w Anglii, ale mistrzostwo się oddala, a wtedy znowu zaczną się głosy krytyki wobec Guardioli (począwszy od klasycznego "hehe on nie wie że wygrywa się golami a nie posiadaniem piłki"). Ciekawe, na co ich dziś stać. Liverpool leje kogo popadnie i ciekaw jestem bardzo, czy dziś zagra inaczej, niż na 0-0. Do tej pory w meczach z czołowymi rywalami raczej właśnie taki wynik ich satysfakcjonował. Czy wykonali jeszcze jeden krok naprzód? Czy odważą się wyjść na Etihad choć trochę tak ofensywnie, jak wyszli na Arsenal?
-
TRANSFERY
Gdzie Pulisic, a gdzie Dembele. Dembele był największą nadzieją Barcelony (i kogokolwiek innego), żeby za 5 lat mieć takiego piłkarza, jak teraz Messi czy Ronaldo, a to oznacza... przychody. Tutaj... jest podobnie, ale w innym sensie. Pulisic ma za sobą porażkowe pół roku. Chelsea powinna to potraktować jako robienie łaski BVB. Nie pamiętam, kiedy w historii taki transfer zrobiono na graczu, który nie jest w jedenastce swojego klubu. Nigdy? Pulisic jeszcze na początku sezonu błyszczał niczym za Tuchela, ale wraz ze zmianą stylu zszedł na ławkę, pojawia się głównie w LM, nie gra dobrze. Jest dla obecnej BVB za wolny w rozegraniu, potrzebuje za dużo miejsca. Raczej potrzeba mu klubu, który będzie kontrolował grę w środku pola, a Dortmund obecnie tego nie zapowiada. Czy gracz przegrywający rywalizację z Jadonem Sancho i Jacobem Bruunem Larsenem może zastąpić Hazarda? Na razie prędzej to Hazard zastąpi Pulisicia, bo celem numer jeden Dortmundu na lato jest Thorgan. Bez żartów. Nie zdziwię się jakoś bardzo, jeśli w sierpniu Pulisic dołączy do Matta Miazgi na wypożyczenie w Vitesse. Ale... wiadomo, że to nie jest zwykły transfer. Pulisic to być może najbardziej medialny piłkarz świata. Nawet dość zwykłe rzeczy, które robi, w anglojęzycznym internecie mają taką klikalność, jakiej nie przyciąga żaden inny piłkarz wyczynami podobnej wagi. Dowodem, że Amerykanie nie tyle kompletnie się futbolem nie interesują, co po prostu nie mają czym - a to może się zmienić. Jeśli Pulisic będzie bardzo dobry - może być gwiazdą nr 1 na dużym rynku. A może być? No może. Ledwo skończył 20 lat, a ma w CV, że miał za sobą okresy świetnej gry w Bundeslidze, nie tylko "jak na swój wiek". Być może to tak naprawdę jest dobry moment na "buy low", a Pulisic po wyleczeniu zimą ostatnich kontuzji wróci na dobre tory? W perspektywie dekad, to może się zwrócić Chelsea wieelokrotnie. Inny wielki "transfer z ławki" niedawno wypalił, bo Ruben Neves zachwyca fanów Wolves, a graczem znów interesują się wielkie kluby oraz Juventus. Tak więc czasami się to zdarza, choć uważam, że bardzo rzadko. BVB jest w tym naprawdę dobre. Zachowuje się, jakby wcale nie musiało sprzedawać tych swoich graczy (w kolejce do odejścia m.in. Weigl, który może ciepnąć podobną sumkę). Chociaż wyniki finansowe są publiczne i wiadomo, że trochę jednak musi. Bez kwot ze sprzedaży kolejnych gwiazd, ostatnie lata byłyby na wyraźnym minusie. Pulisić siedział na ławie, zapowiadał odejście i miał kontrakt tylko do 2020! Wow.
-
Phoenix Wright: Ace Attorney - Dual Destinies
W sensie że szukałeś kartridża? Ta trylogia nie wyszła fizycznie poza Japonią, a i tam nie jest łatwo ją nabyć. Zawsze zostaje kilka innych opcji, jak włożenie katridżów z DS-a. Ale przy obecnej promocji, ściągnięcie Trilogy na 3DS-a to na pewno najwygodniejsza. Shin Megami Tensei IV też nie wyszło na kartridżu w naszym regionie. Chyba wyszło w USA, ale jak wiadomo jest region lock. Niestety często nie jest to jakoś bardzo ogłaszane, że dana gra w danym regionie jest tylko do ściągnięcia. Ale tak już jest. Czy wszystkie części serii wyszły na 3DS-a? Prawie, bo chyba nigdy nie sportowano Investigations (a na DS-a było nawet Investigations 2).
- eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
-
The Legend of Zelda: Breath of the Wild
Jeśli wydanie tej kasy nie jest dla ciebie takim końcem świata jak dla niektórych (nie dali w Rosji obniżki 90%? Ciężko), to pewnie. To dobre DLC. Masa świetnych rzeczy - jeśli uważasz, że rzeczy w podstawowej Zeldzie są dobre, to te też są dobre, albo i lepsze. Dodaje też wiele do samej podstawowej gry.
-
Serie A
Nah, teraz to wiadomo, że poleciał za atak na nogi bez piłki. https://streamable.com/pnz26
-
The Legend of Zelda: Breath of the Wild
Mógłbym wymienić 100 wad tej Zeldy, zanim bym pomyślał o niszczeniu się broni. Jak ktoś tego nie lubi, to trudno, ale w tej grze o to chodzi. To kompletnie podkreśla historię, przekaz, rozgrywkę - to jest gra o operowaniu zbieranymi na bieżąco resztkami walającymi się po zniszczonym świecie i o tym, że nic już nie jest stałe. Gameplayowo, jest to raczej zaleta - gra jest duuużo ciekawsza, bardziej zróżnicowana. Jest wystarczająco wiele open worldów, gdzie przedmioty są "na zawsze" i ewidentnie te gry są przez to nudniejsze, bo zbiera się masę szajsu, którego nie ma po co używać, skoro najlepsza jest jedna. Nie wiem, dla mnie to żadna atrakcja grać w typowego cRPG i być zalewanym setkami przedmiotów, które kompletnie nic nie zmienią w tym jak gram, chyba że naprawdę mi się nudzi i będę to robić dla samej "przyjemności" klikania po menusach. Dziwi mnie, że ze wszystkich rzeczy ludzie tak często się czepiają akurat tego. Breath of the Wild ma tyle faktycznych wad. A tutaj, nie wiem, może dziwnie grałem, ale nigdy nie odczułem jakiegoś braku broni. Tylko ich nadmiar, bo są wszędzie, a wiele z nich przydaje się w bardzo odmiennych sytuacjach. W skrócie mówiąc, to nie jest Wiedźmin 3, bo to w ogóle nie miał być Wiedźmin 3. Wiem, że to jest najbardziej klasyczna odpowiedź na wszystko na forumku, ale no kurczę, ta gra musiałaby być od początku zrobiona jako kompletnie inna gra, żeby był w niej sens umieszczać wielkie tętniące życiem i filmowymi scenkami miasta, lub też przedmioty zbierane tylko w celu zbierania, nie używania. Wyobrażając sobie, że Nintendo robi to, co mówią gracze, i robi z tego RDR2, mam lekkie torsje. Może naprawdę wystarczy, że wszystkie inne gry będą tak wyglądać.
-
Serie A
Srogi mecz Inter-Napoli w gorącej atmosferze. Już przed meczem emocje w mediach wywoływał np. prezes Napoli tradycyjnie narzekający, że liga oszukuje i sędziowie, zwłaszcza ten dzisiejszy, są przeciwko nim - w innych ligach za takie teksty są kary, ale we Włoszech to zwykła sobota. Już w dosłownie piątej sekundzie gry Icardi trafił w poprzeczkę, będąc blisko gola. W 80. minucie Kalidou Koulibaly, widocznie wściekły na bycie obrażanym przez cały mecz z trybun, dostał drugą żółtą kartkę za oklaskiwanie decyzji sędziego. Jeszcze w 89. minucie Napoli miało niesamowite okazje, ale zostały wybronione, a chwilę potem Lautaro Martinez zdobył gola dla Interu. 1-0 i na koniec dalsza draka z czerwoną kartką dla Insigne nie wiadomo za co. Oczywiście kilku fanów Napoli dostało też nożami w ramach ogólnej atmosfery na mieście. Dziś ogłoszono, że kibic Interu (chyba biorący udział w walkach) zmarł po tym, jak uderzył w niego van prowadzony przez ultrasów Napoli. Serie A. Ponieważ nie było to na stadionie, według przepisów Inter nie ponosi wobec organów futbolu odpowiedzialności za to zabójstwo. Ale pewnych konsekwencji nie uniknie. Możliwe, że weekendowa kolejka zostanie odwołana.
-
Premier League
Czy liga jest nagle zadecydowana? Dwa zimne wieczory grudniowe. Dwa mecze, które oglądali tylko prawdziwi fani, z Crystal Palace i Leicester. I nagle - dwie porażki, i strata do Liverpoolu wynosi już nie 1, a 7 punktów. Spadek na trzecie miejsce w tabeli, bo serię wygranych ma i Tottenham. Czy tak właśnie ekipa, która miała zdaniem niektórych zdominować ligę, traci tytuł w tym roku? Jakoś często te decydujące momenty sezonu w Premier League następują na przełomie roku. Takie, gdy wydaje się - ok, teraz lider ma już małe szanse wypuścić mistrzostwo z ręki. Myślę, że ten moment nadszedł dziś. Jeśli Liverpool zdobędzie tyle samo punktów w drugiej połowie sezonu, ile zdobył w pierwszej, to... zostanie mistrzem nawet wtedy, gdy Man City wygra wszystkie 19 meczów. Technicznie, oczywiście, 7 punktów to niewiele na tak długi okres. Ale tylko wtedy, jeśli Liverpool zacznie tracić punkty. A coś tego nie robi. Idzie na rekord wszech czasów, a przy okazji - Tottenham na rekord punktów na drugie miejsce, a City na rekord punktów na trzecie miejsce. Myślę, że rekord nie zostanie chyba pobity, i kiedyś ich spotka słabszy okres jeszcze, ale ekipa Kloppa rozkręciła się strasznie. Przypomina mi mistrzowskie sezony Borussii Dortmund, gdy właściwie wszyscy jej gracze defensywni wydawali się bezbłędni i najlepsi w lidze. I ten Shaqiri - niby chimeryczny, ale na minutę gry strzela gole tak często, co Aubameyang. Tej ekipie wszystko się w lidze udaje, niezależnie jak grają. Pogba to Pogba. Nie pierwszy raz jest jedynym dobrym graczem w Man United. Jego wady są takie same, jak były w tamtych meczach. Jak słyszę, że niby grał przeciwko Mourinho, to mam taką samą reakcję, jak Mourinho. United zagrało dziś nic specjalnego, jak na to, że grali u siebie z Huddersfield. Ale tak, to był jego fenomenalny mecz. Nawet bez tych dwóch goli trzeba by uznać, że był najlepszy na boisku. Wspaniały występ.
-
Super Smash Bros. Ultimate
Nie wiem, w jakim sensie można napisać, "o co chodzi" w Wombo Combo. Który element jest niejasny? Nikt chyba nie nazywa wombo combo "najlepszym zagraniem", ale ogólnie słynnym momentem medialno-memicznym w historii bijatyk. Nie trzeba za bardzo czegoś wiedzieć, bardziej niż ja wiem o co chodzi z tymi rajdami gdzie krzyczeli "Liroj Dżenkins". Jeden fakt to samo to, co się dzieje: koleś złapany na bardzo cwanej kontrze, która go nokautuje na maksa praktycznie bez możliwości reakcji. Druga to hype komentatorów: wynika on z faktu, że to jest faktycznie wyjątkowe zagranie, ale też takie, na które długo konkretnie czekali. Komentatorzy wiedzieli o tego typu zagrywce szykowanej przez ten zespół na Foxa i wtedy właśnie zobaczyli je w praktyce, co też wpływa na ich ekscytację. Ten podjarany komentarz i wiele ciekawych zdań do cytowania w nim sprawił, że jest to kultowy moment grania, a gracze innych gier (zwłaszcza bodaj League of Legends) lubią krzyczeć "wombo combo!" gdy zasadzają się w kilku na jednego i czuć się wykonawcami tego memu. "Wombo combo" brzmi fajnie... Takie mniej więcej są powody popularności tego momentu. Tutaj filmik gdzie sama ofiara i wykonawcy o tym opowiadają trochę:
-
Premier League
To tylko Cardiff, ale fakt, że Manchester United ostatni raz zdobył 5 goli za czasów Alexa Fergusona. Cardiff nie jest tak słabe u siebie (na 14 pkt. w lidze, 13 zdobyli na swoim stadionie), ani United nie powalało na wyjeździe, gdzie często grali żenadę, wygrywali najwyżej jednym golem (przed tym meczem mieli 11 pkt. w 9 meczach wyjazdowych). Zmiana stylu gry, jak na tak krótki czas, dość zauważalna. Zespół biegał znacznie więcej, pressing Pogby czy Lingarda nie ustawał. Gracze ofensywni oraz boczni by zatrzymać rywala w pierwszej kolejności biegli do przodu, nie do tyłu. Jednakże było widać i ryzyko takiej gry - krytycy Pogby po tym meczu nimi pozostaną, bo było widać i zalety, i wady jego fantazyjnej gry, nieraz tracił piłkę. Ogólnie obrona Cardiff dość łatwo na te 5 goli pozwoliła. Na pewno mocniejszy rywal znacznie bardziej zweryfikuje ten sposób gry. Ale to dopiero 13 stycznia, z Tottenhamem. Spurs starają się, by właśnie to był pierwszy mecz na nowym stadionie. Niedawno już był dzień otwarty na nim dla kibiców. Cała budowla zrobiła spore wrażenie, ale chyba największe - pewien element wyposażenia baru... Latem, Mourinho chciał sprowadzić do siebie Kurta Zoumę, ale ten trafił do Evertonu i dziś znowu wypadł koszmarnie - jak ostatnio z Man City, ale bardziej. Cóż jednak nie zaskakuje w lidze 7-20? Tam nikt nie jest stabilny w niczym. Najciekawsze ostatnio wydarzenie to mini-renesans Southampton po zatrudnieniu Ralpha Hasenhuettla. Zaskoczyło mnie to, że tak mały klub sięga po byłego trenera z Lipska. Saints już zafundowali Arsenalowi pierwszą porażkę od sierpnia, i chyba złapali jakiś wiatr w żagle utrzymania. Do jedenastki powrócił Jan Bednarek, którego występy zebrały świetne opinie np. w Sky i BBC.
-
Porty - życzenia i stan faktyczny
Akurat to nie jest typowa forumowa "zapowiedź", IGN faktycznie dostał taką informację od SE, że gra jest planowana na Amerykę Północną i Europę. https://www.ign.com/articles/2018/03/28/dragon-quest-11-ps4-and-pc-release-date-announced-switch-coming-much-later-no-3ds-version Ale też wydawca od zawsze wyraźnie akcentuje, że zejdzie im na to dłuuugo czasu. Unikają potwierdzenia, że cokolwiek się zdarzy w 2019 roku.
-
Premier League
SAF poprowadził klub do pozycji potęgi, która przez 20 lat zawsze kończyła sezon na podium - prawda. Ale co z tego w porównaniu do Mourinho? Dziś trener, które obejmuje klub top 4 (był nim wtedy United) i w ciągu 4 lat - 3 razy kończy w dolnej połowie tabeli (tak zaczynał Ferguson), zdążyłby wylecieć kilka razy, i już zawsze byłby przez tych samych ekspertów nazywany największym patałachem. Nikt nie może powiedzieć na pewno, co by osiągnął Mourinho, gdyby trenował jakiś klub 25 lat. Może on, a może ktoś zupełnie inny by osiągnął taką pozycję. Nie wiadomo, bo nikt by tak długo nie przetrwał. Skład jest, jaki jest. Lindelof i Bailly przychodzili jako jedni z najbardziej utalentowanych stoperów na świecie. Tymczasem Liverpool idzie na rekord defensywy wystawiając obrońców i pomocników, którzy w komplecie byli przez internautów wyszydzani. Gdyby wyniki tych ekip były odwrócone, wszyscy by z taką samą pewnością mówili: "phi, z obroną Robertson-Lovren-Van Dijk-Arnold i pomocą Milner-Henderson-Wijnaldum to naprawdę dziwne, że walczą o szóste miejsce, no szokujące iks de". Gracze są dobrzy, kiedy wyniki są dobre. Man United ma masę graczy, którzy przed przyjściem byli dobrzy. Stracili już teraz więcej goli niż w zeszłym sezonie, a nie ma nawet półmetka. Tabele "expected goals", pokazujące, że w zeszłym sezonie według pozycji i liczby sytuacji, Manchester United "powinien" mieć 20 pkt. mniej, ale po prostu miał fuksa - na dłuższą metę nie wydają się tak dziwne. W tym roku to Liverpool ma szczęście (/bramkarza) i tabela wygląda jak wygląda. Gorzej, że Man United w tym sezonie nie ma jakiegoś wielkiego pecha. Ot, mniej szczęścia. Był tam pomysł. Weźmy gorących, temperamentnych, silnych fizycznie, wysoce utalentowanych graczy, i dajmy im trenera znanego z dyscyplinowania i rygoru. "Ich to trzeba panie za mordy złapać, tylko dlatego przegrywa ktokolwiek w piłce bo za mordę niezłapany" "No to niech Mourinho im wpadnie on to nie jest znany z litości, będą za mordy złapani i będą wygrane". W tej teorii brzmi to dobrze. Wielu ekspertów wieszczyło sukces. W praktyce nie do końca pykło. Być może trener i gracze za szybko się sobą zmęczyli. Tak to trochę wyglądało. Mourinho trudno współczuć, bo nigdy nie wyglądał, jakby faktycznie to była jego praca marzeń. Wypowiadał się defensywnie, nie było oznak tej wiary w sukces co w Chelsea. Prywatnie - nigdy nie kupił mieszkania w Manchesterze, żył w hotelu, czasem układał treningi tak, by pomiędzy nimi mieć czas na dłużej wracać do Londynu itp. Można odnieść wrażenie, że teraz siedzi szczęśliwy przy kominku w ciepłym miejscu, cieszy się z 20-milionowej odprawy i czuje ulgę, że teraz kto inny będzie znosił terror trenowania Pogby i Lukaku.
-
eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Sporo tych promocji jeszcze pyknęli, aż nie rozgarniam. Worms za pół ceny zachęca na Święta, żeby pograć 10 minut podając sobie pada i się znudzić. Banner Saga wpadnie na zaś chociaż już grałem, jedna z lepszych gier (sorry, lepszych Epickich Trylogii) w jakie można zagrać na Switchu. De Blob to przykład gierki, która po przecenie 50% powinna zainteresować ludzi - to dobra gra sprzed dekady, której cena trochę nie była konkurencyjna wobec współczesnych propozycji na Switcha. Znowu promocje są różne w zależności od regionu. Np. w USA obniżono o 60% cenę Grim Fandango. Dziwne, że nie w Europie. Jutro przeceniony będzie o 40% Octopath. Z kolei dla miłośników dobrych RPG, przecena dotknie West of Loathing (jakby już teraz nie był za tani!).
-
TRANSFERY
Zimą lekki powrót tematu transferów. Adrien Rabiot chyba ostatecznie odejdzie z PSG. Zarówno trener, jak i dyrektor sportowy PSG powiedzieli publicznie w wywiadach, że jeśli nie chce przedłużyć kontraktu, to więcej nie zagra. Według RMC, piłkarz w ogóle zostanie odsunięty od zespołu. Sam Rabiot powiedział, że zdania nie cofnie, (pipi)i i odchodzi. Po kolejnych kłótniach w klubie i reprezentacji, tak chyba kończy się epizod 23-latka z Paryża, będącego w PSG od siedmiu lat, gracza o świetnych umiejętnościach, ulubieńca prezesa Nassera, zapewniającego nawet dość niedawno o chęci bycia "Stevenem Gerrardem PSG", któremu jednak duma (i matka/agent w jednej osobie) nie pozwoliła na pozostanie jakimś symbolem klubu. Gdzie odejdzie? Cóż, jeśli jest jakiś młody gwiazdor pozbawiony dyscypliny, który żąda ogromnych premii i wypłat, to wiadomo, że zainteresowana będzie Barcelona. Z wywiadów też wynika, że sprawa jest już dogadana. Jednak na razie wszystkie źródła donoszą, że PSG nie chce go sprzedać, co by oznaczało pół roku w klubie kokosa i wolny transfer latem. Urocza sytuacja - PSG nikogo tak nie potrzebuje, jak wszechstronnych pomocników, i Rabiot był w tym sezonie ich kluczowym graczem w składzie. Barca z kolei trochę tych pomocników ma. Rabiot jako piłkarz by mógł im tylko pomóc, ale... całe życie się kłóci, jak bardzo nie podobają mu się dwie rzeczy: granie na bardziej defensywnej pozycji i siedzenie na ławce, a to trochę komplikuje jego przydatność. Ot, nudzi się ludziom.
-
eShop - małe gry, VC, ciekawe promocje itd.
Grałem, bo nie pierwszy raz jest przeceniana. Za tę cenę spoko, nic wielkiego... Miło pograć. Faktycznie to jest straszna zżyna ze starych Zeld, ale przyznam, że po likwidacji konsol przenośnych i po Breath of the Wild naprawdę to wiele znaczy, że można pograć w zrzynę z Zeld z GameBoyów i SNES-a. Ma to swój urok. Nie chodzi mi o "nostalgię" czy coś, po prostu to są fajne gry, z poruszaniem opartym na kwadratach, prostotą, wszystko dzieje się szybko a nie powoli, itd. Technicznie jest średnio (te loadingi pomiędzy przesuwanymi ekranami), gra jakoś pięknem nie powala, ale ma urok. Ma fajne pomysły, jest utrzymana w luźnym, zabawnym tonie. Gris to nie jest mdr.