Treść opublikowana przez Quake96
-
Zakupy growe!
No właśnie to jest kluczowe. Wiem, że dzisiaj czy za jakiś czas nic mi nie grozi, ale jako że jestem "zbieraczem" to wolałbym mieć spokojną głowę, gdy najdzie mnie na pogranie za kilka lat
-
Zakupy growe!
Kolejna dostawa gierek na piątą plejstację Spider-Man wyrwany po taniości na OLXie, NFS nówka z ME, no i średnio udany zakup w postaci Kao The Kangaroo... Dlaczego średni? Dlatego Płytka działa bez zarzutu, nic nie wskazuje na żaden problem z nośnikiem, no ale nie podobają mi się te "skazy". Słyszałem tu i ówdzie o zjawisku zwanym "Disc Rot" i obawiam się, że to właśnie ta przypadłość
-
Zakupy growe!
Pierwsze pyszności na najnowszą plejstację
-
Zakupy growe!
Otóż panie śmieszku nie Z pewnych niezależnych ode mnie względów jestem zdany na internet bezprzewodowy
-
Zakupy growe!
Może to dla niektórych zaskoczenie, ale jest to moja pierwsza w życiu fabrycznie nowa konsola Tylko ciekawe jak mój internet ucieszy się na te wszystkie aktualizacje i patche po kilkadziesiąt gb
-
własnie ukonczyłem...
Być może tak jest, natomiast ja skupiłem się na głównym wątku na tyle, że nie zwróciłem większej uwagi Grałem w GTA Trilogy Definitive Edition i w odniesieniu do tego, Mafia to majstersztyk. Jasne, nie przeczę, że na pewno dopatrzyć się można wielu niedociągnięć, ale czymże są one w porównaniu do trylogii GTA Poza tym ja po prostu nie jestem zbyt wymagający i na wiele rzeczy przymykam trochę oko Wiadomo, te 10/10 to moja subiektywna ocena, nie czuję się nawet na tyle kompetentny aby starać się być bezstronnym.
-
własnie ukonczyłem...
Ostatnie chwile letniego urlopu postanowiłem spędzić w Lost Heaven. Zacznę od tego, że technicznie Definitywna Edycja gry Mafia to według mnie przykład idealnego remake'u. Gra wygląda po prostu obłędnie! Uważam, że obiektywnie patrząc oprawa audio-wizualna broni się nawet dziś. Jeśli się nie mylę, to twórcy zastosowali bardzo dobre rozwiązanie, czyli wykorzystali silnik trzeciej Mafii, dzięki czemu gra naprawdę ma się czym pochwalić. Rockstar powinien uczyć się od Hangar 13 i 2K, bo również mogli oni wykorzystać silnik nowszej odsłony swojej serii zamiast zlecać mniejszemu studiu sklejenie tych "definitywnych" wersji swojej trylogii na Unreal Engine. Co do samej gry, to jest to doskonała, wciągająca opowieść nie tylko o przestępczym półświatku lat 30 XX wieku, ale o przyjaźni, rodzinie i przede wszystkim lojalności. Nie będę za dużo zdradzał w kwestii fabuły, bo warto poznać ją samemu jeśli jakimś cudem jeszcze się jej nie zna. Zapewniam, gra jest tak dobrze zrobiona, tak interesująca, że wręcz nie chce się pomijać wszelkich wstawek filmowych, aby poznać dokładnie wszystkie wątki i zanurzyć się w tym mega klimatycznym świecie. Chciałbym tu napisać nieco więcej, bo jest to według mnie naprawdę emocjonująca przygoda, ale wstrzymam się, aby faktycznie za dużo nie zaspoilerować. Zostawiam tutaj swoje polecenie i absolutne 10/10 dla tej gry. Uwielbiam do niej wracać co roku i co roku tak samo się przy niej bawić.
-
Zakupy growe!
Miałem akurat pod ręką "luźny" dysk 20gb z innego X360 w którym robiłem upgrade na 120gb. Niby mało, ale z drugiej strony, oprócz tego Xboxa mam jeszcze pięć innych
-
własnie ukonczyłem...
Mogę ogłosić iż przed momentem ukończyłem przygodę z Bullym na Xboxie 360 Gierkę znałem od dawna, nawet ukończyłem ją raz czy kilka, lecz na PS2 pod nieco zmienionym tytułem "Canis Canem Edit". Myślę, że to kolejna gra, której większości przedstawiać nie trzeba, ale dla tych którzy jakimś cudem nie kojarzą gry pod żadnym z dwóch oficjalnych tytułów powiem w skrócie iż jest to gra od Rockstar Games, mocno czerpiąca z serii Grand Theft Auto, jednakże o zupełnie innym charakterze. Tym razem akcja dzieje się w... szkole oraz małym miasteczku, a my zamiast typowym "gangsterem" jesteśmy jedynie młodym chłopakiem z własnymi problemami rodzinnymi i mocnym charakterem. Mimo iż gra z początku zdaje się sugerować, że będziemy tutaj walczyć o władzę i panowanie, nie do końca tak faktycznie jest. Gdy zagłębimy się w szczegóły, okazuje się, że nasza postać, niejaki Jimmy Hopkins to wcale nie kolejny patologiczny dzieciak a całkiem sprytny gość, który wbrew pozorom chce zaprowadzić jedynie ład i porządek, oraz zażegnać wszelkie konflikty między różnymi frakcjami z jakimi przyjdzie nam się spotkać. Nic więcej nie będę opowiadał, bo naprawdę warto samemu odkryć wątek fabularny jak i samą rozgrywkę. Oryginalnie gra wydana została na konsolę PlayStation 2, a wydana nieco później wersja na Xboxa 360 jest czymś w rodzaju wersji "next-gen". Dodano tutaj kilka misji oraz zajęć szkolnych czy kilku innych dodatków, oraz oczywiście usprawniono nieco oprawę audio-wizualną. Myślę, że najłatwiej będzie mi przyrównać to do o wiele słynniejszej gry tego samego producenta, czyli GTA V, które pierwotnie wydane zostało na PS3/X360, a nieco później, z pewnymi usprawnieniami trafiło na PS4/XO. Tej gry nie trzeba nikomu polecać. Niech za znak jakości posłuży wam logo R*, które wtedy jeszcze gwarantowało nam masę świetnej zabawy, a nie odgrzewanie kotleta po raz 10ty
-
Zakupy growe!
Takie są efekty buszowania po OLXie Xbox 360 Arcade, rewizja "Jasper", do tego jak widać 2 pady, zasilacz i nawet oryginalna papierologia. Cena? 120zł Ciekawostka przyrodnicza. Konsola ma wrzucony jeden ze starszych dashboardów:
-
własnie ukonczyłem...
Nie no, wersja PAL, pełen oryginał zgodnie z regionem konsoli Samą akcję kojarzę, ale szczerze mówiąc nie zwróciłem większej uwagi na scenę
-
własnie ukonczyłem...
Jakieś totalne głupoty w stylu idź kawałek wstecz, znajdź coś, przesuń tutaj. Nic szczególnego, pierwsze co mi się przypomina to jedna z tarcz potrzebnych do otwarcia wrót. Kombinowałem trochę inaczej niż powinienem, ot mi logika podpowiadała co innego, a nie zwróciłem uwagi na jedno z przejść Także tutaj mogę bardziej winić siebie niż grę, ot w pewnych momentach myślałem nieco innymi ścieżkami. Niechlubny wyjątek stanowią tutaj końcowe "obrotowe ściany" z ostrzami po których trzeba było się wspinać bodaj pod koniec Hadesu. No to mnie trochę powkurzało, ale takie sekwencje były może ze trzy także luzik Generalnie gierka bardzo mocne 9/10, jeśli nie na "dyszkę" A teraz dla odmiany czas na FPSa. Nie będzie to jednak żadne Call of Duty, a reprezentant jednej z najstarszych, jeśli nie najstarszej serii FPSów z "naziolami"
-
własnie ukonczyłem...
Właśnie zakończyłem pierwszą część przygód Kratosa. Samej gry nie trzeba nikomu przedstawiać, bo kto miał większą styczność z konsolami SONY, ten wie czym jest ta seria. Ja co prawda grę posiadam od dawna, ale jakoś nigdy nie było mi dane jej ograć. Ostatnimi czasy postanowiłem nabyć część drugą do kompletu i zaraz po tym ruszyłem z ogrywaniem pierwszej. Gra jest po prostu epicka! Widać rozmach i pokaz mocy drugiego PlayStation. God of War to niemal ciągła akcja przeplatana drobnymi zagadkami logicznymi, które w kilku miejscach lekko mnie zdezorientowały, ale z pomocą internetu udało się przez nie przebrnąć. Nie mam w zasadzie nic złego do powiedzenia na jej temat i szczerze mogę a wręcz muszę ją polecić każdemu kto jakimś cudem, tak jak ja nigdy wcześniej jej nie ukończył. Pozdro!
-
własnie ukonczyłem...
Z Driverem znam się w zasadzie od prawie 20 lat, a jakoś nigdy nie było mi dane ograć jego trybu fabularnego. Zawsze była to dla mnie gierka "do pojeżdżenia", choć nie ukrywam że bardzo dobra i równie ważna w mojej growej historii. Tym razem postanowiłem zawziąć się i ją ograć. Okazuje się, że nie taki diabeł straszny jak go malują i cała "kampania" to bardzo przyjemna gierka polegająca głównie na skillu w jeżdżeniu, dokładnie tak jak można było to zakładać. Niechlubnym wyjątkiem jest ostatnia misja, w której przyjdzie nam uciekać przed prawdopodobnie dziesiątkami radiowozów i innych "bandziorów", gdzie uciekamy autem pewnie o połowę wolniejszym i na niewiele zdaje się nawet to, że nasz wóz jest wyjątkowo odporny na uszkodzenia. No, ale na ostatniej prostej nie wypadało się poddać, więc w końcu się udało i mogę teraz z dumą stwierdzić, że ukończyłem pierwszego Drivera na szaraku
-
Zakupy growe!
A tam, dzisiaj też mają dla mnie swój "klimat". Pamiętam jeszcze czasy tychże platyn na półkach w Empikach czy innych Saturnach...
-
Zakupy growe!
-
Zakupy growe!
Dotarła wreszcie do mnie angielska kopia Drivera na szaraka. Miałem ten tytuł w swoim zbiorze, ale po niemiecku, więc musiałem zamienić swój egzemplarz na coś bardziej zrozumiałego dla mnie @Homelander - To teraz wypadałoby zrobić jej tzw. "frankensteina", żeby przeszczepić nowszy układ RSX i móc grać w pełni spokojnie i bezawaryjnie Ech, gdybym swojej FATki 60tki nie zajechał to może bym dzisiaj tak zrobił
-
własnie ukonczyłem...
Po ograniu kilku sztosów z PSXa (o których tutaj nie wspomniałem), naszło mnie na zagranie na poczciwym blaszaku. Los chciał, że wybrałem grę Duke Nukem Manhattan Project. Legitny, dość zapomniany platformer z Duke Nukemem w roli głównej. Jest to swoisty powrót do korzeni serii, bo wielu może nie wiedzieć, ale Duke swoje przygody zaczynał właśnie w dwóch odsłonach gier platformowych. Ukończona przeze mnie gra wydana została w 2002 roku, więc 21 lat temu. Jak się grało? Wyśmienicie Gra jest naprawdę dobra, nie jest to może jakiś "megahit", ale jak najbardziej solidny i wciągający tytuł. Dodatkowym atutem był fakt, że większość gry ograłem na padzie od Xboxa 360, więc doznania były niemalże konsolowe. Grę polecam każdemu kto jej jeszcze nie poznał, a szuka "ukrytych perełek" wśród gier tego gatunku
-
własnie ukonczyłem...
Po ograniu Call of Duty pomyślałem, że dobrze będzie zapuścić sobie jakąś "lekką" gierkę, najlepiej taką przy której mogę sobie posłuchać jakiegoś streama w tle. Wybór padł na WRC Rally Evolved, bo to w zasadzie bardzo dobra i przystępna odsłona serii na PS2. Zapamiętałem ją ze względu na te "losowe" wydarzenia na trasach. Ogólnie grało się całkiem nieźle, na tyle że całe mistrzostwa (48 odcinków na 16 rajdach) ukończyłem w zasadzie na jednym posiedzeniu i zajęło mi to ~3h
-
własnie ukonczyłem...
C'mon, nie po to mam te wszystkie konsole żeby grać na emulatorze
-
własnie ukonczyłem...
I niepomijalne cutscenki, o ludzie nigdy dużo w Blacka nie grałem ale to mi się wryło w beret...
-
własnie ukonczyłem...
Za mną naprawdę emocjonująca i rewelacyjna przygoda. Pierwsza odsłona CoD na PS2 nie jest raczej mocno ceniona wśród graczy i ma powiedziałbym "przeciętną" opinię, ale ja bawiłem się przy niej przednio. Trzy różne kampanie, mnogość misji, wartka akcja i ciekawe urozmaicenie w postaci misji "z czołgu". Wiadomo, wersja na drugie PlayStation nie grzeszy płynnym działaniem i gra w wielu momentach zdaje się nie tyle klatkować co działać w zwolnionym tempie, co jednak absolutnie nie sprawiało mi problemu. Jestem raczej wyrozumiałym graczem i nie oczekuję, że gra, zwłaszcza momentami tak dynamiczna będzie działać w 100% płynnie. Tak naprawdę jedyny poważny zarzut jaki mam do tej gry to naprawdę uboga ilość checkpointów. Niejedna misja staje się przez to nie tyle niegrywalna co irytująca, bo docierając już naprawdę daleko, po śmierci nierzadko zaczynamy całą akcję od początku. W niektórych momentach gra wręcz prosi się o utworzenie punktu kontrolnego, ale z jakiegoś powodu twórcy naprawdę ich poskąpili. Mimo tego, grę ograłem w ciągu kilku dosyć intensywnych sesji i przyznam, że jestem zadowolony z jej ukończenia. Tytuł ten poniekąd popchnął mnie do uzupełnienia zbioru gier z serii Call of Duty na PlayStation 2, więc w przyszłości mogę sprawdzić jak gra się w kolejne odsłony na tym sprzęcie. Czy polecam? Myślę, że jak najbardziej tak Nie jest to może techniczny majstersztyk, ale gra się naprawdę przyjemnie.
-
Zakupy growe!
Na jutubie ukazała mi się recenzja owej gierki, odpaliłem zatem i obejrzałem trochę, po czym stwierdziłem że chyba sobie ją kupię i obadam osobiście, bo lubię klimaty Left 4 Dead. No a że była w CeXie za zaledwie 4 dyszki to jak widać nabyłem
-
Zakupy growe!
-
Cyfra vs Pudło
Osobiście jestem wyłącznie za wydaniami fizycznymi. Wiem, że nastała era cyfrowej dystrybucji, abonamentów i takich tam, ale dla mnie nie ma nic lepszego niż własne pudełko z grą, choćby to było samo pudełko i płytka. W swoim zbiorze mam już prawie 800 gier w wydaniu fizycznym i ani jednej gry cyfrowej. Po ostatnich rewolucjach w kąciku growym aż miło mi się patrzy na te regały wypełnione pudełkami. Gry w wydaniach fizycznych dają mi też poczucie własności. Wiem, że grę posiadam niezależnie od żadnego "widzimisię" jakiegoś Steama czy innego tego typu "sklepu". Dzięki temu nie zafunduję sobie wqrwa jak kolega wyżej, któremu EA zakręciło kurek bez wyraźnego powodu. Lubię wydania pudełkowe/fizyczne, bo wiem, że po grę mogę sięgnąć w każdej chwili, włożyć ją po prostu do konsoli czy nawet peceta i pograć. Nie jestem uzależniony od tego czy mam połączenie z internetem, opłacony jakiś abonament czy bóg wie co jeszcze. Wiadomo, w czasach wszechobecnej "cyfry", skazani jesteśmy na dziesiątki gigabajtów patchy na "dzień dobry" po samej premierze gry, co poniekąd uzależnia nas mimo wszystko od tych wszystkich serwerów na których owe patche są gromadzone. Niemniej, może jestem masochistą, ale osobiście staram się ogrywać gry w takiej wersji w jakiej zostały one wydane na płycie i jak do tej pory idzie mi to bezbłędnie. To już trochę takie moje osobiste "skrzywienie", więc nie traktujcie tego jako jakiegoś argumentu czy coś, po prostu chcę wiedzieć, że gra którą odpalam dzisiaj czy za 10 albo 20 lat, będzie dokładnie tak samo wyglądać i działać, niezależnie od tego czy aktualizacja czy inny dodatek będzie dalej dostępny w sieci... Poza tym mam kurewsko słaby internet i jestem na niego skazany, więc moje dziwactwo jest jednocześnie moim błogosławieństwem. No, ale żebym tutaj nie wyszedł na jakiegoś, jak to się zwykło teraz mówić "hejtera" cyfrowych wydań, to mają one swoje plusy. Wielu graczy tak naprawdę nie obchodzi czy gra w którą dziś grają, będzie dostępna dalej za "x" lat, bo nierzadko nawet do niej drugi raz nie powrócą. Nie każdy lubi też, bądź ma miejsce aby zastawić się toną pudełek wypełnionych płytkami i czasem jakimś papierem. Niektórym nawet wygodniej i lepiej jest "wypożyczyć" jakąś grę za ułamek jej pudełkowej ceny, bo chcą po prostu pograć, a nie podziwiać pudełko. Ja to wszystko rozumiem, każdy do gier ma prawo podchodzić "po swojemu" i nie neguję tego, że cyfrowa dystrybucja jest po prostu często "przystępniejsza" dla przeciętnego zjadacza chleba. Niemniej, ja dla siebie nie widzę w niej żadnych zalet, więc wciąż wiernie pozostaję przy fizycznych wydaniach. Koniec końców, niech każdy gra tak jak lubi i w to co lubi. Jedyne z czym jednak wszyscy powinniśmy się zgodzić to fakt, że gry powinny być wydawane "kompletne" i grywalne od samego początku, a nie wypuszczane nierzadko jako niedokończony produkt, w pośpiechu z zamiarem większego profitu. Amen.