Dark Souls II to był mój pierwszy kontakt z tą serią, później ograłem Bloodborne no i zabrałem się za tego mesjasza. Pograłem dwie godziny, wrażenia jak najbardziej na plus. Z tym, że jakoś jest za łatwo jak na soulsy, przeciwnicy padają po góra dwóch ciosach, pierwszy boss i ten lodowy stwór nie sprawił w ogóle problemu. No i dynamika jest bardzo Bloodborne, postać nie rusza się tak ociężale jak w DSII. Pamiętam jak tam sponiewierał mnie pierwszy troll, tutaj na razie idę jak przecinak. Zobaczymy jak dalej ruszy się z trudnością.