Niby w Stanach czy Francji sprzedaje się około 30% gorzej od pierwszego Switcha. W Japonii tańsza wersja chodzi po jakieś 1300zł więc nie dziwota, że się dobrze sprzedaje właśnie tam. Wychodzi na to, że ciągłe promocje u nas nie są spowodowane słabym dolarem, lecz słabszą sprzedażą na zachodnich rynkach. Ten rok też nie zapowiada się dla nich jakoś ciekawie z tego względu, że wszyscy będą tylko gadać o GTA6, a Nintendo nawet nie ma zapowiedzianego żadnego killera na ten moment. Odbije się to pewnie dalszymi spadkami na giełdzie, a ich gry dalej będą miały gówniane budżety tak jak ostatni Pokemon, bo będą chcieli wycisnąć jak najwięcej jak namniejszym kosztem. Mam tylko nadzieję, że ogarną się tam trochę z Zeldą i zrobią pół otwarty świat jak w ostatnich God of War'ach, przez co nie będę musiał czekać 6-7 lat na premierę od czasu wyjścia poprzedniej części, bo będą się cackać z otwartym światem, który później i tak cię ogranicza do bólu, bo tam nie pójdziesz bo nie masz ciepłego ubrania,a tam też się nie wespniesz bo twój początkowy poziom staminy woła o pomstę do nieba.