Treść opublikowana przez Yap
-
własnie ukonczyłem...
Kupilem nowy pad, zeby wlasnie grac w Sekiro. Wszystko dzialalo swietnie, a calakowalem Sekiro na Xboxie wlasnie. Moja taktyka byla prosta: caly czas klata w klate, kiedy juz mial mi sie pasek postury wypelnic robilem dwa dashe za jego plecy i poswiecalem sekunde na ewentualna regeneracje. Momenty kiedy kanji sie pojawia potrafia byc trudniejsze do zinterpretowania bo nie zawsze w czas zajarzysz czy chce sie zamachnac czy pchnac. Wazne, zeby nie uciekac i uskuteczniac skoki na glowe oraz mikiri counter na potege. Ja mu nie pozwalalem nawet (w miare mozliwosci) na strzelanie z luku. Trzymajac sie blisko mozesz go ciachnac w nogi i wytracic go z animacji strzalu. Dobrze jest jeszcze ubic Babcie Motylowa, zeby miec troche wiekszy damage na Genichiro, a ona jest o wiele prostsza.
-
własnie ukonczyłem...
Sekiro: Shadows Die Twice Gra marynowała przez ponad rok w koszyku (dosłownie, mam szuflady a'la koszyk z grami), lecz niedawno pomyślałem, że jeśli chcę platyny/calaki we wszystkich soulsborne'ach trzeba się w końcu zabrać za Sekiro. Później będzie z górki. Odhaczmy najważniejszą rzecz - tak, SEKIRO TO GRA WYBITNA i ponadczasowa. Będzie smakować podobnie za dziesięć lat, tak jak smakuje dziś. "Co tu tak śmierdzi??? Weź prysznic bo dzieci się ciebie boją." Tak żona skwitowała smród jaki po czuła po pierwszej sesji w Sekiro. Pociłem się jak prosię starając się opanować system. From Sowtware nie dostarcza gier słabych. Czasem zrobi grę mniej zrozumiałą, vide Dark Souls 2 SotFS, ale nie mniej wciągającą. Sekiro jednak, przekreśla wszystko czego nauczyliśmy się w Dark Soulsach i Bloodborne, zamienia w system znany zewsząd, a jednocześnie znikąd i zmusza nas do masteroeania. Większość starć wymaga parowania nie tylko pojedynczych ciosów, ale i całych sekwencji. Wyczucie rytmu jest absolutnie kluczowe, a sa przeciwnicy (głównie bossowie), którzy atakują w raczej mało przewidywalny sposób. Lubię wystawiać się na próby. Szczerze powiedziawszy można w Polactwo wstawić ksywkę "Yap" jako post i zamknąć temat. Co, ja nie dam rady??? Tak właśnie dotarłem do pierwszego prawdziwego bossa. Jego wrzask, patetyczny sposób prezentacji, i fakt, że od razu skojarzyłem go z Masakado z Ninja Gaiden Black, wcisnęły mi uśmiech na ryj. Tutaj właśnie poznałem najważniejszą zasadę gry - zawsze trzymaj się blisko/twarzą-w-twarz z bossem. Tak, czasem należy uciec kiedy trzeba się uzdrowić, ale prawdziwe starcie i zadawanie obrażeń ma miejsce klata w klatę. Ciotunia Butterfly nigdy nie zdzierżyła pierwszej próby bo cały czas prowadziłem w tańcu oko w oko, zamiast uciekać. Ucieczka to zguba. Genichiro walczył dzielnie tylko przy pierwszym spotkaniu (dwie próby) i wszystko dzięki trzymaniu się blisko niego. Tak, czasem będzie chciał zyskać dystans, zeby użyć łuku, ale my mu na to nie pozwolimy. Suniemy w jego kierunku, atakujemy i wybijamy go z animacji strzału. Guardian Ape był…wkurwioną małpą więc jego chaotyczne machanie łapami, przemierzanie areny w pościgu za moim dupskiem sprawiły mi trochę problemów. Za trzecim razem jednak dotarłem do znanego wszystkim trolla, ale nie dałem się na niego nabrać i spokojnie stłukłem jej dupsko. Nic nie przygotuje śmiałka na moment kiedy ten fantastyczny napis "Shinobi Execution" pojawia się na ekranie. Miyazaki to zabawny człowieczek. Gra bierze gracza pod włos cały czas. Czy jest to boss z głównej osi fabularnej, Bezgłowy czy mini boss, stara się dążyć do zdominowania gracza poprzez znany “hidetakowy” trolling. Ty jako gracz radzisz sobie z nim przez naukę i ciągłą negację porażek. Zwykle nie gram dla fabuły. Po jakimś czasie koncept historii i poczynań postaci zaczyna mnie nudzić i chcę się zdystansować, ale tło pochodzenia Wolfa zaintrygowało mnie. Oto mężczyzna, wychowany przez zabójcę swojej rodziny, oddaje swoje życie i usługi panu, któremu poprzysiągł wierność i hołd. W międzyczasie ponosi straszliwą porażkę tracąc pamięć, przyszywanego ojca i swojego pana, którego poprzysiągł strzec. Jest nim dziecko. Chłopiec o imieniu Kuro (tak jak kruk z The Mark of Kri?), który uchodzi za boskie dziecię dzierżące tajemnicę nieśmiertelności. Wieczne zmartwychwstania mogą być męczące. Wie o tym jeden nieśmiertelny delikwent, który prosi nas w pewnym momencie o skrócenie jego mąk kiedy dowiaduje się, że mamy przedmiot to umożliwiający. Wie o tym również Kuro, którego ścigają różni owładnięci obsesją nieśmiertelności złoczyńcy. Kim oni są? Tego zdradzić nie mogę bo jest to kwintesencja fabuły i tym co popycha wydarzenia, ale kilka zaskoczeń ubodło nawet mnie. Kiedy zyskujemy świadomość, że nie wszyscy są tymi kim mienią się być następuje przełamanie wydarzeń i dochodzi do wyboru. Ciężko zrozumieć ten pierwszy, bo jest rozjaśniony głównie poprzez poczęstowanie wybranych postaci różnymi rodzajami sake, które znajdujemy w różnych lokacjach/momentach gry, ale taki wybór istnieje. Drugi zaś, pcha nas ku trzem różnym zakończeniom, a te zaś prowadzą nas do spełnienia kilku warunków by każde z nich mogło się ziścić. Należy więc intensywnie eksplorować, cisnąć wątki poboczne, wylewać pot i łzy, albowiem łączy się to z dodatkowymi starciami z bossami, którzy doprowadzą każdego śmiałka do szewskiej pasji. Nasz Wilk Bez Ręki (Sekiro) potrafi sprostać każdemu wyzwaniu. Pomożesz mu w tym, czy będziesz cicho łkał w kąciku jak dziwka po wpierdolu? "Serce ci wali jakbyś od kurwy wrócił." Tak, ten cytat na początku recenzji jest prawdziwy. Żona dzielnie znosiła moją małomówność i humoru na czas szarpanie w Sekiro. Kiedy kładłem się po soczystej walce z ojczulkiem 2.0 (przegranej tego wieczora, nawiasem mówiąc) nie potrafiłem zasnąć przez godzinę. Po głowie chodziły mi różne myśli, ale żadna nie była związana z pracą następnego dnia, obowiązkami domowymi czy wychowaniem dzieci. Wszystko to było zawieszone na czas gry w Sekiro. Następnego dnia Owl (Father) w końcu padł, ale tekst żony wybrzmiewa do dziś: "Mordę masz czerwoną jak po całotygodniowym chlaniu" Brnąc dalej w ten niezwykły świat napotkałem bezgłowego piździelca. Ten pierwszy raz zawsze jest najtrudniejszy - mówią. I był. Każdy następny "emiter terroru" padał szybciej i sprawniej, ale ten pierwszy doprowadzał mnie do żądzy mordu. Nie dość, że eliminują wszelkie umiejętności związane z mobilnością to jeszcze otaczają się jakąś durną mgłą, która może spowodować nagły zgon. Trzeba ogarniać eliksiry i cukierki bo to jedyne wspomagacze, które mogą zapewnić sukces. Wracając do Kuro - polubiłem go. Chłopak przeprowadza badania przed zleceniem Sekiro zadania. Naprowadza nas na ślad, czyta, kieruje do kogoś, kto wie więcej. Serce mnie zabolało w końcówce, która zależy od podjętych kroków w trakcie, ale jest to bystre i gotowe na poświęcenia dziecko. Wie z czym wiąże się posiadanie mocy nieśmiertelności. Wie, że wielu uczyni dużo zła, żeby móc ją przejąć i mieć władzę absolutną. Bohater również to widzi, dlatego brnie dalej i jeszcze bardziej w głąb by wyzwolić Kuro i świat od tego brzemienia. Czy mu się to udaje? Jeśli jeszcze nie grałeś - zagraj. Sekiro: Shadows Die Twice to wejście w drzwi z kopyta, to spalenie wioski do ostatniej chaty, to groteskowe wymodelowanie facjaty i okaleczenie psychiczne w jednym. Emocje targają graczem od początku do końca. A kiedy już jakimś cudem ubijesz ostatniego bossa i przyjdzie czas wyboru - wybierz dobrze. Namęczyłeś się niemiłosiernie i należy Ci się nagroda. P.S. Bez oceny bo miłość nie ma stopni jakości.
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Tak, tak. Czeka w slicznym wydaniu, ale nie wiem jeszcze czy zdaze w tym roku go zaczac. Zapomnialem zupelnie o Elden Ring, ktore rowniez gdzies tam sie zawieruszylo w kupie innych gier do obcykania. Wszyscy tu na forum bardzo chwala Malpe wiec nie ma tu rozkminki czy, lecz kiedy w to zagrac.
- 3 976 odpowiedzi
-
-
- 1
-
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
No tak to robie. Ten tzw save scam jest prosty i szybki do wyegzekwowania wiec chcialem zrobic tak te trzy zakonczenia, a reszte “legitnie” bo jednak Isshin przy Shurze tez daje memory, ale jestem juz w grze ze 150h i brak mi czasu. Wuchang Fallen Feathers tak mi sie podobalo, ze po platynie (4 przejscia) zrobilem jeszcze piaty “all bosses run”, a tam trzeba sie troche nagimnastykowac, zeby zawalczyc z wszystkimi. Powtarzam sie, ale polecam jak cholera. Na horyzoncie trylogia Nioh, Khazan, Malpiszon, Dark Souls 3 i Demon’s Souls Remake, a ja sie nie bawie w platyny tylko komplety trofeow. Kiedy ja na to znajde czas? Moja recenzja Sekiro bedzie pewnie zlepkiem superlatyw tak czy owak. Jie jestem w stanie sie na ta gre gniewac za moje ulomnosci.
- 3 976 odpowiedzi
-
-
- 1
-
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Dobrze jest miec wybor. Gre przeszedlem juz dwa razy farmiac tak duzo, ze zostalo mi tylko kilka skilli i 4 lapis lazuli do wymaksowania wszystkiego. Bawie sie swietnie, ale chce zrobic jesscze dwa trudniejsze gauntlety po calaku. Moj projekt zdobycia wszystkich platyn/calakow w soul-like’ach to plan czasochlonny i wymagajacy masy czasu spedzonego przed konsolami, a jestem troche stary i refleks juz nie ten. Poza tym rodzina i masa innych obowiazkow nie pozwalaja na “niepsucie sobie zabawy”. Z ta farma faktycznie troche przesadzili. Nawet najbardziej wydajny sposob zajmuje dlugie godziny. Ale materialu do upgrade’ow protezy pod koniec gry nie braknie. Raz dwa mozna uzbierac. Mi zostaly jeszcze tylko dwie protezy do podbicia i zaledwie 4 skille, ale to juz na NG+.
- 3 976 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Bedac online wychodzisz z gry, zeby zapisalo save w chmurze. Wlaczasz tryb offline w konsoli i uruchamiasz gre. Chcesz np. zrobic zakonczenie Shura (uprzednio zabijajac wszystkich bossow w pierwszym przejsciu), ale masz jeszcze 4 lapis lazuli do zdobycia by skompletowac achievement za wszystkie udoskonalenia protezy. Robisz zakonczenie Shura, wpdaja dwa achievementy za to zakonczenie wlasnie oraz za ubicie wszystkich bossow. Idziesz do dasha i kasujesz save z konsoli. Bedac offline masz tylko ta opcje. Bedac online dwie - “usun z obu nosnikow” i “usun z konsoli”. Po wykasowaniu save’a z konsoli gra zostanie automatycznie zamknieta. Uruchamiasz tryb online, gre, a konsola zsynchronizuke stan zapisu z tym z chmury, co znaczy, ze mozesz kontynuowac gre sprzed podjecia decyzji komu sluzyc, ubijasz ojczulka i grasz dalej az docierasz do motywu z karpoem gigantem i zdobywasz swoje 4 lapis lazuli. Konczysz upgrade i calaka lub platyne. Tak to sie robi na Xboxie. Na PS4/5 backup save’a mozesz zrobic albo do chmury, albo na pendrive. Tym sposobem mozesz zrobic wszystkie zakonczenia przy pierwszym przejsciu, a w drugim Shure i brakujace zbierajki nie podchodzac juz nigdy do Owl (Father’a), Demon Of Hatered czy Isshina. Ja uzywalem duzo itemow regenerujacych zycie badz wskrzeszenia. Jesli wykorzystalem wiekszosc z nich na ostatnim bossie wgrywalem save’a z chmury po kilku porazkach i mialem znow ryz, srebrny snieg i te kulki ryzowe od Kuro, ktore pozwalaja na agresywniejsza gre. Ostatnia iteracja naszego toporka w protezie zadaje MASĘ posture damage. Polecam na ostatnie dwie fazy Isshina, ale w pewnym momencie trzeba uzyc sztyletu, zeby miec 25 emblemow. Najlepiej zrobic to przed walka, postarac sie dojsc do ostatniej fazy po czym zjesc kulke ryzowa, czerwony cukierek i konfetti i ciac dziada NAWET jesli ciska te swoje pioruny. Ja niestety nie odbijalem ich, ale po mistrzowsku wskakiwalem za jego plecy i dziabalem go toporkiem. Z piec dobrych trafien da nam opcje finishera.
- 3 976 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Jestem przy samym koncu…znowu. Dlczego znowu? Probujac ubic Isshin’a czlonkowie mojej rodziny wchodzili co chwile pytajac czy zejde na obiad. Bylem tym lekko sfrustrowany (szczegolnie kiedy zona wlazla do pokoju kiedy The Sword Master byl juz na wlosku) i kilka razy dostalem ciegi, a dwa razy bylem nieslychanie blisko zaszlachtowania gnoja. Bez przerwy wgrywalem backup save, zeby nie marnowac waznych itemow, az w koncu zdenerwowany, z trzesacymi sie lapami, podkurwiony ciaglymi przerywnikami i brzeczeniem domownikow, nie zauwazywszy, ze jestem online, przez przypadek skasowalem save z konsoli i z chmury. Nie ma w slowniku przeklenstw zwrotow, ktorych uzylem by wyrazic frustracje. Pol godziny pozniej gralem juz od poczatku. Szybko rozprawilem sie z wiekszoscia szefow, a dzis ubilem Owl Father’a, Drzewo-Smoka, Hatred Demona i pozostalych minisow, zeby dobic pasek zycia do maxa. Za drugim razem dopiero Owl (Father) i Hatred Demon zatrzymali mnie na wiecej niz jedna probe. Nawet bezglowi nie potrafili dotrzymac mi kroku. Zachwytom nie ma konca i tak jak Figaro wspomnial dizajn bohatera jest w punkt. Nie za bardzo kolorowy, bo jednak pochodzi z gminu, i nie za szaro-bury, zeby jednak jakos sie odroznial od wycieruchow, zolnierzy i samurajow. Przy zblizeniach jednak widac jak bardzo dizajnerzy sie starali i jak swietny kawal roboty wykonali.
- 3 976 odpowiedzi
-
-
- 1
-
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Na samym początku za parę miedziaków faktycznie coś tam sprzedałem, Ale to było 75h temu. Od tego czasu tonę w kasie. Miałem tak dużo monet, że wykupiłem zupełnie niepotrzebne itemy od wszystkich vendorów, włączając w to jakiś fragment maski, która jeszcze nie wiem do czego służy. Druga iteracja Sowy faktycznie potrafi napsuć krwi. Wczoraj spróbowałem z 5 razy i przy końcu drugiej fazy potrafi zamachnąć się tym wielgachnym mieczem srodze mną poniewierając. Dziś padnie. Wczoraj natomiast trafiłem na jakiś most gdzie pojawiła się ta pinda z wioski. Miała tym razem trzy paski do zdjęcia, ale była niesamowicie czytelna w swoich wolniejszych niż ojczulek ruchach. Nauczyłem się natomiast, że użycie tych kropli, którymi leczymy chore postacie niweluje brak wskrzeszeń. Ciekawa opcja, ale znajdź czas na jej użycie w ferworze walki. Ale tak, czytając wszystkie wypowiedzi w internetach nie sposób, nawet podświadomie, nie poczuć swego rodzaju niepokoju przed walką z takim nawet Genichiro. Sekiro jest spełnieniem moich mokrych snów z tym bazującym na parry systemem. Wiadomo, że nie zawsze się trafi z timingiem, ale wtedy wejdzie chociaż blok. Lepiej stracić trochę "wytrzymałości" niż życia. Tak jak większość gier tego typu początek i pierwszy boss (choć w przypadku Sekiro nie za bardzo) potrafią zniechęcić. Pokonanie jednego bossa potrafi zboostować morale, a później siecze się niesłychanie miło. Bardzo podobnie miałem z Wuchang Fallen Feathers. Początek mnie lekko zniechęcił, ale idąc dalej spotkałem słabszych przeciwników (no i gra ma śliczne i klimatyczne miejscówki). Zacząłem dłubać w opcjach, ustawieniach, ciuchach bohaterki i nagle ciężki boss robił się "zasieczalny". Trąbię wszystkim, żeby spróbowali właśnie Wuchang, bo system bazujący głównie na unikach (które również ładują ataki specjalne i magię!!!) jest kapitalny. Sekiro bywa trudne - tak. W niektórych przypadkach Wuchang przebija poziomem trudności nawet przygody Wolf'a.
- 3 976 odpowiedzi
-
-
- 2
-
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Borderlands 4
Są ludzie, którzy zgłaszali podobne pretensje. Nie wiadomo do końca czy to wina updateówczy jakiegoś błędu w zapisie. Tak czy owak - chujnia z kielnią.
-
Zakupy growe!
Zaraz po calaku w Sekiro wchodze balls-deep w to cudo. Jakis stary OF juz sciagnalem. Sprawdzalem, ponoc kompatybilny. Inaczej znow bede musial spedzic godziny na edycji nazwisk.
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Dzis usieklem bezglowa malpe nawet nie ruszajac jej kompana. Zniknal nie zaznawszy walki. Polazlem pozniej do “magicznego” lasu gdzie kilku przeciwnikow mnie zaskoczylo, w tym jeden bezglowy, ktory na chwile obecna jest za silny. Ten nieopodal dzwonu, zaraz za sekretnym przejsciem, nie mial szans. Pozniej jakiegos mnicha a’la duch rozwalilem, za co dostalem umiejetnosc nurkowania. Odwiedzilem kazdy akwen wodny, zeby uzupelnic znajdzki, a teraz blakam sie troche bez celu. W zamku widze tylko jeden dostepny posag do teleportacji wiec pewnikiem tam mam sie udac. W grze jest cale multum smieci, ktore pomagaja w przeroznych sytuacjach. Moze dlatego ludzie czasem nie wytrzymuja i sie poddaja - nie wiedza jak i gdzie ich uzywac. Nawet fragmenty ceramiki mozna uzyc na Pani Motylowej kiedy wzbija sie w powietrze (czy tam wisi na czyms). Jesli ktos spamuje shurikeny i mu ich zbraknie, wlasnie glupie kawalki wazonow przydaja sie do zbicia babci na dol. Hehe, rewelka.
- 3 976 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Bossowie potrafia byc intensywni, ale kiedy wejdzie sie w rytm parowania i ogarnie sie confetti oraz czerwone cukierki (za te lepsze redukujace pasek zycia nie chwytam) plus mortal blade niewielu wiekszych przeciwnikow ma cos do powiedzenia. Ponoc ostatni boss moze napsuc krwi. Zobaczymy.
- 3 976 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro rozkrecilo sie na niesamowitych obrotow. Nasluchalem sie bzdur o tym jak to Małpa jest trudna, Genichiro zbyt agresywny, Lady Butterfly bariara nie do przejscia i mam troche dosc tych cipkowatych dramatow. Za kazdym razem kiedy podchodze do baoosa mam tyle stuffu do wciagniecia nozdrzem, ze nie ma jak przegrac. Od momentu kiedy wpieprzylem pierwszy cukierek wiedzialem, ze te pierdolki, ktore wszedzie znajduje beda decydowaly o moim byc albo joe byc. Uwaznie czytam kazdy opis skilla wiec nie ma zaskoczen i wiem co uzywac, ale w pewnym momencie zauwazylem, ze gra dziwnie przyspieszyla i stala sie trudniejsza. Dopiero na drugi dzien zauwazylem, ze dzwon, w ktory zabilem dzien wczesniej naznaczyl mnie jakims pietnem. Zastanawialem sie dlaczego z denatow leci tyle badziewia. Zezarcie tego czegos co mialem w ekwipunku pozbywa sie “klatwy”. Dobrze wiedziec. Ale wracajac do bossow - od kiedy dorwalem Mortal Blade i (chyba) najwazniejszy skill w grze bossowie padaja jak kaczki. Przed walka zre cukierki, wpadam na arene i zamiatam. Motylowa padla za pierwszym razem, Genichiro za drugim, a malpa za trzecim, ale tylko dlatego, ze nie mieszkam sam i czasem jestem zmuszany do interakcji lub ktos przechodzi przed telewizorem. Gra sie kapitalnie. Gra jest kapitalna. Obym natrafil na jakas blokade w postaci mocarnego bossa.
- 3 976 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Taki jest plan. Do wszystkich gier tak podchodze. Szczegolnie jesli w gre wchodza calaki/platyny.
- 3 976 odpowiedzi
-
-
- 1
-
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Sekiro blizej do takiego Ninja Gaiden niz soulsow, choc NG zjada dynamika Sekiro na sniadanie. Stworzyli tutaj naprawde unikalny combat system gdzie maszowanie znaczy zgon, a rytmiczne bicie przyciskow w rytm uderzen przeciwnika prowaci do krwawej i widowiskowej egzekucji. Nie powiem, zebym sobie z tym swietnie radzil, ale dobrze jest miec wszystko czytelnie nakreslone, zeby nauka zadawania ciosow i uniki byly wyuczalne. No i pieknie to sie wszystko rusza.
- 3 976 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Sekiro: Shadows Die Twice
Poczatek jest przytlaczajacy, jak to w grach tego typu, ale przynajmniej czuje sie rozwoj postaci i dosc plynny progres. Gdzies juz wspominalem o tym, ale raz jeszcze chcialbym podkreslic jak mocno Wuchang wzorowal sie na tej grze. Wulf nie porusza sie tak gibko jak Chinka, ale jego akrobacje potrafia wzbudzic dziki usmiech na ryju. Poruszanie sie daje wielka swobode taktyczna. Do starc mozna podchodzic dowolnie, ale bossowie jednak to zupelnie inna bajka. Tutaj bycie dobrym jest absolutnym minimum, a wejscie w rytm zadawania ciosow jak i parowania jest niezbedne.
- 3 976 odpowiedzi
-
- sekiro
- shadows die twice
- fromsoftware
- ps4
-
Oznaczone tagami:
-
Zakupy growe!
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Spiderman Brand New Day - film o Spidermanie, dla Spidermana i ze Spidermanem w centrum uwagi. Logika w niektorych momentach jest znikoma, ale jesli zawiesicie niedowierzanie wysoko na drzewie i porabiecie drabine, dzieki ktorej to niedowierzanie zawisiliscie, to bedziecie sie dobrze bawic. Ci z Was, ktorzy grali w gry usmiechna sie nie raz bo nawiazan do Marvel’s Spiderman 1&2 jest sporo. Akrobatyka, gadzety i gadzeciarstwo wylewaja sie z ekranu, zobaczycie kilka znajomych twarzy, z ktorych nikt nie drazni (za bardzo), a fajnie uzupelniaja calosc i ulepiaja historyjke w dobrze uformowana mase. Jedyne co mnie mierzilo to przesadna sesja terapeutyczna, ale to Spiderman wiec musi byc troche psychologii rodzinnej. “With a lot of food comes a lot of shit”. Idzcie. Zobaczcie. Troche scen przegadaja, ale to akurat idzie zniesc. Noni zobaczycie usmiechajaca sie z dwa razy Zendaye 😳😳😳
-
Zakupy growe!
Wydaje mi sie, ze do Sekiro, ale pogralem niewiele jak na razie wiec moge zmienic zdanie. Najwazniejszy jest unik i dobry wybor drzewka broni. Sa topory gdzie jest blok, ale troche tracisz przy nim pasek, sa podwojne miecze gdzie jest clash (zadajac ciosy jest duza szansa, ze „odbijesz” ciosy przeciwnika, wlocznie sa takie se (nie trac na nie czasu) jest miecz krotki, ktory jest bardziej katalizatorem magii niz bronia biala i sa miecze dlugie, czyli katany. W nie powinienes pakowac najwiecej i jak najszybciej odblokowac tzw Bone Needle i wybrac Leech. Szybko sie zorientujesz, ze jedynie ogien jest rownie silny, ale Leech wygrywa wszystko drenazem zdrowia. Drzewko mozna resetowac nieskonczenie wiele razy wiec spokojnie sobie je rozgryziesz. Jesli jednak wybierzesz drzewko katany to trzymaj sie go przy pierwszym przejsiu i nie marnuj punktow na inne bronie. Podlub rowniez w dual blades. Potrafia byc lepsze od katany, ale ja sie za bardzo nie babralem w innych broniach.
-
Właśnie zacząłem...
Postanowilem sprawdzic zmagania tego pana Jak na razie poziom trudnosci jest porownywalny z Wuchang wiec nie za wysoki, ale internet huczy slowami „niesprawiedliwe, chamsko zaprojektowane i o wiele za trudne walki z bossami”. W Wuchang natrafilem na kilku, ktorzy doprowadzili mnie do bialej goraczki, ale ostatecznie gra byla zbyt cudna by taki malo znaczacy mankament stanal mi na drodze. Podejrzewam, ze tutaj bedzie podobnie.
-
Zakupy growe!
Wuchang przetestuje Twoje nerwy jak nic na swiecie, ale jesli utrzymasz wkurw przed wyjebaniem konsoli i reszty mebli przez okno gra wynagrodzi Ci trudy klimatycznymi miejscowkami, zacnymi subquestami i klimatycznymi starciami z szefami.
-
Borderlands 4
Przy buildach z regeneracja amunicji wskaznik DPS na broniach traci znaczenie bo magazynki nie maja dna.
-
Zakupy growe!
Tanio, konkretnie, a przede wszystkim starłorsowo, a nie te wszystkie gowna disnejowskie pruły pierdołami przez lata.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Odyseja - ale Nolan dobral kadre 🫣. Abstrahując juz od Ellen i Lupity, z ktorych to ta druga jest aktorka i to da sie odczuc w tych krotkich, acz dobrych scenach, to jednak imersja, w moim przypadku, siada i nie potrafie traktowac powaznie tego co ogladam z czarnoskora Helena. „Yo dog! We wuz Greeks” Aktorzy czarnoskorzy ni chuja nie pasuja do tego filmu. Ten caly rapper napierdalajacy laska i wyglaszajacy jakies pseudopatetyczne hasla cisnal mi na twarz usmiech politowania. Jest Hindus, jest Azjata, jest Latynos (choc on akurat zagral bardzo dobrze). Na plus dalbym Pattisona i Hathaway choc jej postac potrafi mierzic miejscami. Taki Gibson oddajac sie kontemplacjom nad tym jak mialy wygladac Apocalypto czy Pasja bral pod uwage tylko i wylacznie jak najblizsze oddanie realiow tamtych czasow. Aktorzy zostali dobrani perfekcyjnie i wcisnieto im w usta jezyk epoki. Tutaj tego nie ma. Obsada jest pojebana, jezyk czasow pokpiony, a nawet zaniechany, natomiast stosowana gra aktorska na modle swiata wspolczesnego. Film jest rowniez mokrym snem tiktokerow - jednej z najwiekszych spierdolin wspolczesnego swiata. Sceny sa w wiekszosci tak krotko uciete, ze ni chuja nie potrafilem skupic sie na grze aktorskiej bo zmiany kadru nastepuja za szybko. Pozniej w tym aspekcie jest juz lepiej, ale niesmak pozostaje. Film jest szarobury. Kolor jest znikomy wiec nie ma na czym zawiesic oka. Nie ma nawet krwi, a wmawiano mi ze doswiadcze gore-owatosci. A! Idzcie na to do IMAXa! Wersja do zwyklych kin zostala spierdolona. Ostrosc szaleje, przecieralem oczy, dlubalem w kacikach, sciagalem i nakladalem okulary. Pozniej pytalem zone i innych ogladajacych czy to ja zwariowalem czy faktycznie te tzw close-upy przyprawialy innych o drganie galek ocznych. Wszyscy potwierdzili, ze rozmazany obraz to nie byl przypadek, a absolutnie skiepszczona wersja nie-IMAXowa. Moglbym narzekac dluzej bo glupotek fabularnych, realizatorskich i aktorskich (Bernthal gra Punishera, sorry) jest znacznie wiecej, ale sa tez dobre momenty jak chocby sceny z Koniem Trojanskim. Idzcie na wlasne ryzyko. Ja mam dosc, a Nolanowi nalezy sie polmetrowy za zjebanie nie tylko calosci, mimo kilku niezlych momentow, ale i za spierdolenie samego Odyseusza bo ten tutaj ma niewiele wspolnego z oryginalem.
-
Borderlands 4
Ten BP bedzie pewnie przypominac zawartoscia Stone Demon.