Opublikowano czwartek o 18:211 dzień 6 godzin temu, Uzytnik30 napisał(a):Moja też zauważyła, ale nie wiem czy to dobrze czy źle. Mówiłem, że gram tylko dla fabuły U mnie bylo coś w stylu:"Dlaczego ona jest pół naga?To element świata przedstawionego A te cyce na wierzchu?Lore postaci jest bardzo złożone a te bufory to jej nierozłączny element"Nie było więcej pytań.
Opublikowano wczoraj o 06:35 1 dzień 12 godzin temu, oFi napisał(a):"Dlaczego ona jest pół naga?To element świata przedstawionegoA te cyce na wierzchu?Lore postaci jest bardzo złożone a te bufory to jej nierozłączny element"W sumie to jest dobry punkt wyjścia do takiego wyjaśnienia:Widzisz branża gier w ostatnich latach miała problem z przedstawieniem postaci kobiecych w odpowiednej formie. Dominował trend przedstawiania kobiet wątpliwej urody lub mocnego upodobniania do mężczyzn, patrz Abby z The Last of Us 2. Postać Ewy jest swoistym manifestem twórców gry i chęcią pokazania, że postać kobiety może ładnie wyglądać i wbrew obiegowym opiniom takie kobiety naprawdę istnieją. No a te ciuchy to tylko taki dodatek
Opublikowano wczoraj o 07:44 1 dzień W dniu 7.04.2026 o 23:55, kotlet_schabowy napisał(a):Jeśli chodzi o czysto subiektywny odbiór Code Veronica jako "zjawiska", to zawsze postrzegałem tę część serii jako taki trochę skok w bok, żeby nie powiedzieć spin-off (tak, wiem, że idea była wręcz odwrotna i to miał być pełnoprawny sequel dwójki). Może działał tu brak numeracji, może otoczka związana z jednoczesną produkcją Nemesisa i wydaniem CV jako exa na Dreamcasta.To zostało już wyjaśnione. Zarówno CV jak i Nemesis startowały jako spin-offy, właściwą trójką miała być część zrobiona przez Kamiye która później przekształciła się w Devil May Cry. Code Veronica nawet nie była robiona przez Capcom tylko Nextech.
Opublikowano wczoraj o 09:18 1 dzień Tutaj można sobie poczytać o przebojach z numeracją tych gier https://www.reddit.com/r/residentevil/comments/9oks83/the_truth_behind_code_veronica_and_re3/ Anyway, dla mnie z tych dwóch Residentów to Code Veronica bardziej zasługuje na "3" w tytule. Fabularnie wnosi o wiele więcej do uniwersum (nowy wirus, spotkanie Claire i Chrisa, kolejne machloje Weskera, znacznie potężniejsze BOW niż w poprzednich odsłonach), wykracza poza wątki z Racoon City i dzieje się w całkowicie nowych lokacjach, był to też pierwszy Resident na ówczesne nextgeny wprowadzający w pełni trójwymiarową grafikę. Dziwi tylko brak nowych mechanik, bo tego mieliśmy więcej w RE3 (dodge, mieszanie prochu, nielinowość). Pewnie każdy będzie miał tu inne zdanie.
Opublikowano wczoraj o 09:29 1 dzień Widać że CV było robione przez zewnętrzną ekipę i zrobili po prostu (moim zdaniem nieudolną) kopię poprzednich części. RE3 dodało też losowość, przekozackiego Nemesisa czy nawet tak prozaiczną sprawę jak normalne wchodzenie po schodach.
Opublikowano 4 godziny temu4 godz. Mass Effect 3 - Wii UBioWare po raz kolejny udowadnia, że potrafi tworzyć gry zapadające w pamięć. Mass Effect 3 okazał się dla mnie ogromnym zaskoczeniem, i to w najlepszym możliwym sensie. Produkcja ta nie tylko domyka jedną z najbardziej cenionych trylogii w historii gier wideo, ale robi to w sposób emocjonujący, dojrzały i pełen dramatyzmu. Jest to tytuł, który nieustannie przypomina graczowi o wadze podejmowanych decyzji i konsekwencjach, jakie niosą one dla całego uniwersum.Od pierwszych chwil gra wprowadza atmosferę zagrożenia i beznadziei. Galaktyka stoi na krawędzi zagłady, a żniwiarze nie są już tylko odległym widmem – stają się realnym, brutalnym przeciwnikiem. Fabuła prowadzona jest w dynamiczny, a jednocześnie przemyślany sposób. Twórcy umiejętnie budują napięcie, stopniowo zwiększając stawkę i nie pozwalając graczowi ani na moment zapomnieć, że każda decyzja może zaważyć na losach całych ras. Zwieńczenie trylogii jest niezwykle intensywne emocjonalnie i bez wątpienia pozostawia trwałe wrażenie, skłaniając do refleksji jeszcze długo po napisach końcowych.Na szczególne uznanie zasługuje narracja oraz sposób prowadzenia dialogów. Rozmowy z członkami załogi Normandii nie są jedynie przerywnikami pomiędzy kolejnymi misjami, ale pełnoprawnym elementem budującym więź z bohaterami. Powracające postacie zostały dopracowane pod względem charakterologicznym, a ich osobiste historie często poruszają trudne tematy, takie jak poświęcenie, strata czy odpowiedzialność za innych. Dzięki temu gracz realnie czuje, że dowodzi nie tylko oddziałem żołnierzy, ale grupą osób z własnymi lękami i nadziejami.Pod względem rozgrywki Mass Effect 3 prezentuje bardzo udane połączenie elementów RPG oraz dynamicznej gry akcji. System walki został znacząco usprawniony w porównaniu do poprzednich odsłon – starcia są szybsze, bardziej taktyczne i wymagające. Lepsze sterowanie, większa płynność ruchu oraz rozbudowany arsenał sprawiają, że potyczki z przeciwnikami dają dużą satysfakcję. Jednocześnie rozwój postaci i dobór ekwipunku wciąż mają ogromne znaczenie, pozwalając dostosować styl gry do własnych preferencji.Oprawa audiowizualna stoi na bardzo wysokim poziomie. Modele postaci, projekty lokacji oraz efekty specjalne skutecznie budują epicki klimat kosmicznej wojny. Ścieżka dźwiękowa doskonale współgra z wydarzeniami na ekranie – od spokojnych, melancholijnych utworów po dynamiczne kompozycje towarzyszące największym bitwom. Wszystko to sprawia, że gracz łatwo zanurza się w przedstawionym świecie i odczuwa ciężar sytuacji, w jakiej znajduje się galaktyka.Nie można jednak pominąć pewnych niedociągnięć. Swobodna eksploracja galaktyki, choć pomysłowa, wypada dość blado i szybko staje się monotonna. Niektóre zadania poboczne sprawiają wrażenie uproszczonych i niedopracowanych, co kontrastuje z wysoką jakością misji głównych. Ograniczona dowolność przy tworzeniu nowego stanu gry może również rozczarować graczy, którzy nie przenieśli zapisów z poprzednich części trylogii.Mimo tych wad Mass Effect 3 pozostaje tytułem wyjątkowym. To gra, która potrafi wzruszyć, zaskoczyć i zmusić do zastanowienia się nad konsekwencjami własnych wyborów. Jest to produkcja skierowana zarówno do wiernych fanów serii, jak i do nowych graczy, którym twórcy ułatwiają wejście w skomplikowany świat galaktycznej polityki i konfliktów.Podsumowując, Mass Effect 3 to godne i ambitne zakończenie trylogii, które na długo zapada w pamięć. Pozostaje mieć nadzieję, że jeszcze kiedyś powrócimy do tego niezwykle bogatego i fascynującego uniwersum. Do tego czasu warto docenić to, co już otrzymaliśmy – jedną z najbardziej emocjonujących przygód w historii gier wideo. Plusy:niezwykle wciągająca i emocjonalna fabuła o ogromnej skali;pamiętne postacie i dobrze napisane dialogi;znakomite połączenie RPG i dynamicznej akcji;dopracowana oprawa audiowizualna i klimatyczna muzyka;liczne nawiązania do wcześniejszych części serii;Minusy:monotonna i mało angażująca eksploracja galaktyki;ograniczona swoboda przy tworzeniu nowej gry;nierówna jakość zadań pobocznych;drobne uproszczenia mechanik RPG.
Opublikowano 41 minut temu41 min Screamer - PS5 (bazowe)Screamer to odważny eksperyment studia Milestone, który mówi: „to nie jest zwykła wyścigówka, zapnij pasy i emocje”. Gra łączy arcade’owe ściganie, bijatykę na kółkach i zaskakująco dobrą fabułę w klimacie anime, która momentami ma więcej zwrotów akcji niż rondo w godzinach szczytu.Na pierwszy rzut oka mamy klasykę: wyścigi, czasówki, multiplayer i split-screen nawet dla czterech osób. Ale sercem gry jest tryb Turnieju, czyli kampania fabularna, w której poznajemy bohaterów, ich drużyny, dramaty i… powody, dla których mogą robić przeciwnikom krzywdę na torze w bardzo kreatywny sposób. Każdy kierowca ma swoje specjalne zdolności, a wszystko jest sensownie wytłumaczone fabularnie, więc nic nie bierze się „bo tak, od tak”.Historia okazuje się znacznie lepsza, niż można by się spodziewać po grze wyścigowej – są emocje, plot twisty, dobrze napisane postacie i pełny dubbing w wielu językach (tak, czasem wszyscy mówią różnie i… działa). Anime-przerywniki wypadają świetnie, choć momentami jest ich tyle, że można zdążyć zapomnieć, że przed chwilą jechało się 300 km/h.Największym ryzykiem jest sterowanie dwoma analogami: jeden do skrętu, drugi do driftu. Brzmi dziwnie, ale po oswojeniu daje świetne flow. Jest też opcja uproszczona, ale prawdziwa zabawa zaczyna się wtedy, gdy ogarniesz obie gałki i przestaniesz walczyć z padem jak z minibossem.Wyścigi to nie tylko gaz do dechy – tu wszyscy się taranują, atakują i wysadzają, zarządzając energią na boosty, tarcze i ataki. Jest szybko, agresywnie i taktycznie. Do tego tryb Overdrive, czyli „teraz albo nigdy”, gdzie jesteś bogiem… dopóki nie muśniesz bandy i nie wybuchniesz.Gra bywa trudna (czasem bardzo), ale satysfakcja z wygranej wynagradza nerwy. Technicznie działa świetnie, wygląda stylowo (neony, futurystyczne miasto), a muzyka dobrze pasuje do drużyn i tempa jazdy.W skrócie:Screamer to jedna z najbardziej innowacyjnych arcade’owych gier wyścigowych od lat – szybka, efektowna, fabularnie ambitna i momentami bezlitosna. Nie dla każdego (anime i dwie gałki mogą odstraszyć), ale jeśli dasz jej szansę, to raczej nie będziesz żałować… chyba że właśnie ktoś cię zepchnął z trasyTym razem nie będzie plus czy minus. Tu każdy powinien sobie sam wyrobić ocenę końcową ;)
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.