-
Final Fantasy VII
Nowa wersja PC jest już na Steam oraz GOG, ale ludzie piszą, że coś jest zrąbane z prędkością działania gry podczas walki (30fps zamiast oryginalnych 15fps). Kto miał wersję 2013 na Steam ten nową ma za darmo i starą również dostępną. FINAL FANTASY VII – FINAL FANTASY VII Re‑Released on Stea...FINAL FANTASY VII - 2013 Edition owners can redeem the new version at no extra cost.
-
własnie ukonczyłem...
Halo Wars: Definitive Edition (XOS) Największy gierkowe nieporozumienie ostatnich miesięcy u mnie. W sensie, nie wiem, co mi strzeliło do głowy, żeby nagle w to grać. Powtórnie. Na konsoli. W dodatku starej. Na padzie. Zamiast na PC przy użyciu myszy i klawiatury, jak cywilizowany człowiek... Nabijam się tutaj, oczywiście, ale fakt, że Halo Wars przeszedłem już w 2018 na PC przy okazji jakiegoś darmowego weekendu na Steam. Pamiętam, że przeszedłem całą kampanię w trzy dni i ogólnie mój stosunek do gry był dość obojętny. Na zasadzie "fajne, do zagrania, ale nic specjalnego". Trochę więcej siedziałem ostatnio na Xboxie i jakoś tak wyszło, że przy okazji promocji kupiłem obie części Halo Wars. Bardziej byłem zainteresowany dwójką, ale odpaliłem "na chwilę" jedynkę i muszę przyznać, że się wciągnąłem. I to pomimo tego, że grałem chyba po raz pierwszy w RTSa na padzie. A może właśnie dlatego? No bo jak już wspomniałem, Halo Wars na PC nie był moim zdaniem niczym specjalnym. Dało się od razu odczuć, że gra była tworzona od początku z myślą o padzie i konsoli, przez co wiele aspektów rozgrywki mogło się wydać albo uproszczonych, albo banalnych na kąputrze. I chyba samo "doświadczenie" grania na konsoli było tutaj kluczowe, jakkolwiek głupawo to brzmi. Tak jak TimeSplitters jest moim ulubionym konsolowym FPSem, gdyż był od początku tworzony z myślą wyłącznie o grze na padzie, tak chyba i w Halo Wars grało mi się lepiej rozwalonym na krześle z padem w dłoniach i kotem na kolanach, niż kiedyś przy użyciu myszy i klawiatury. Przerażające, wiem... Powyższy zbędny kontekst i okoliczności sięgnięcia po starą grę zajmą pewnie więcej miejsca, niż same wrażenia z gry. Interesowała mnie tylko kampania HW, a ta składa się zaledwie z 15 misji dla jednej frakcji. Misje są nawet ciekawe i urozmaicone, często oparte o konkretną mechanikę, co uważam za duży plus. Nie były one ani za krótkie, ani za długie, jak na mój gust, ale samo tempo akcji jest raczej szybkie przez większość czasu, także ze względu na częsty Timer, bądź zadania opcjonalne. W dodatku na niektórych(?) mapach znaleźć można pickupy, odblokowujące jakieś bonusy, albo modyfikatory do zabawy. Ogólnie jest co robić i zakładam, że swego czasu jak ktoś grał multiplayera, albo grał wyłącznie na konsoli i nie miał innych gier tego gatunku pod ręką, to HW był z pewnością bardzo przyzwoitą pozycją. Nie zmienia to faktu, że gra jest uproszczonym reprezentantem gatunku RTS, właśnie pod kątem optymalizacji dla konsoli oraz gry na padzie. Jednostkom nie wydajemy rozkazów - mamy tylko automatyczny Attack-Move oraz zdolność specjalną. Poza tym jednostki działają i reagują same. W sumie spoko rozwiązanie, odciążające mocno gracza, aczkolwiek pathfinding mógłby być lepszy. Dużo komend bazuje na Radial Menu oraz skrótach na padzie. Niemniej jednak nawet jako PeCeciarz muszę przyznać, że bardzo sprytnie zostało wszystko zaimplementowane i przemyślane. Właściwie jedyne czego mi brakowało, to jakiejś opcji grupowania konkretnych jednostek. Można skakać pomiędzy armiami, można zaznaczyć wszystkie jednostki na mapie, bądź na ekranie, jak i można zaznaczać je kursorem. Ale jeśli chcemy skoczyć do jednej konkretnej grupy i precyzyjnie wydać rozkaz, to trzeba trochę pokombinować "skrótami", bądź dobrze trafić na mapie. A niekiedy bardzo niski FOV trochę utrudniał zaznaczenie tego, czego chcemy. Nie pamiętam, czy PC miał taką samą kamerę, ale chwilami przydałby się większy zoom-out. Fabuła... była. Nic szałowego, ale też dodam, że nie znam lore Halo, więc nie wiem, jak to się ma do uniwersum, ani czy w ogóle ma to jakiekolwiek znaczenie. Postacie stereotypowe i chyba tylko cyniczna Serina trochę rozluźniała atmosferę. Kilka fajnych cut-scenek i ogólnie spoko pretekst dla poszczególnych misji, ale zarazem nic, co będę pamiętał dłużej niż tydzień. Może rozegram w wolnej chwili jeszcze jakiś Skirmish, ale ogólnie fajnie się grało i wystarczy. Przynajmniej jedynki, bo HW2 już czeka zainstalowany na swoją kolej. Choć mógłbym to śmiało przejść na PC, to przeboleję jakoś te 30fps i również pogram na starym Xboxie. A PC może kiedyś w przyszłości, jak mi się spodoba, bo to i tak jest cross-buy.
-
Persona phantom x
Choć sam bym tego chciał, tak prawdę mówiąc tego nie widzę w obecnej postaci. Bardzo dużo by musieli przerobić, żeby to miało sens, albo całkowicie zmienić mechanikę i np. wrócić do kalendarzowej formy zabawy (co też patrząc na dotychczasową fabułę nie wiem, czy miałoby rację bytu, ale to tylko moje domysły). I przyznam też, że w jakimś stopniu to właśnie ta "live-service'owa" forma gry jest jej najzabawniejszym aspektem P5X i pewnie co niektórzy na te stwierdzenie się skrzywią. Nie będę udawał znawcy gier tego typu. Na pewno Shen masz większe doświadczenie i obeznanie, bo ja gram/grałem tylko w garstkę. I ogólnie tak jak jestem świadomy wszystkich mankamentów i minusów tego typu produkcji, tak P5X uważam jak na razie za najlepszą, czy tam najbardziej przystępną ze wszystkich w jakie grałem. Tak jak pisałem wielokrotnie - dniówki to obecnie nawet mniej niż 10 minut i w ogóle nie ma "potrzeby" logowania się kilka razy dziennie. Raz na 24h wystarczy. Jeśli nie mam czasu, to robię dniówki w 5-10min (szczególnie teraz po patchu z QoL) a ewentualne Eventy, misje fabularne, czy limitowane czasowo robię w weekend lub dogodnej dla siebie chwili. Zarazem jest w grze co robić bez presji czasu. Najnowszy pałac jest tak ogromny, że sama opcjonalna jego część jest chyba 4x większa od właściwej, fabularnej. Akurat to nie każdemu się spodoba, ale też jest zachęta do przejścia w postaci właśnie waluty do gachy, czy nowej broni dla protagonisty. W tej kwestii największy mankament to męczące "puzzle". Bo puzzlami one często nie są, lecz stratą czasu. Ale np. eventy, zarówno fabularne, jak i w postaci walk są fajną odskocznią do pogrania kilka-kilkanaście minut dziennie, jak i pokombinowania z trudniejszymi bossami. System walki i zdolności postaci podoba mi się bardziej od P5R, która często opierała się na schematach (kaja, kunda, charge/concentrate - atak). Tutaj każda postać opiera się na czymś zupełnie innym i poszczególne synergie bywają naprawdę super, kiedy udaje się odwalić jakieś solidne combo z dużym DMG. Wspomniany przeze mnie wcześniej Astrolabe to również świetna okazja do pokombinowania z całym asortymentem naszych postaci, także tych najsłabszych. Z czasem pewnie będzie trudniej i na pewno pójdzie to w stronę faworyzowania wielorybów, ale na ten moment bawię się super. W przyszłości, jak wyjdzie collab z P3R do gry na stałe dodają również Tartarusa. Z tego co czytałem, to jest swego rodzaju roguelike, w którym nawet nie używamy własnych postaci, tylko tych, które losowo przydzieli nam gra. Dużo osób twierdzi, że to najlepszy tryb gry i w sumie brzmi to obiecująco, także dlatego, że nie opiera się na gachy i da wszystkim graczom okazje pobawić się postaciami, za które nie "zapłacili". Ale wracając do wizji zrobienia gry offline - pewnie byłoby to realne, ale po wielu przeróbkach, albo i nawet cięciach. I tak sobie myślę, czy to nadal by była ta sama gra. Mnie odpowiada to, że sobie w nią gram z doskoku i nie czuję przesytu, jak przy P5 czy P5R. Ale też jak to w gachach bywa - im dłużej grasz, tym masz potężniejsze konto, a tym samym wszystko może być bardziej przystępne, lub przyjemne. Nie wiem, jakie wrażenia z gry miałby ktoś, kto zaczynałby dopiero teraz (choć jak najbardziej jest to możliwe i jest dużo okazji do nadgonienia). Dodam tylko, że pomimo tego co piszę o eventach i dodatkowych trybach to wszystko jest opcjonalne i gra naprawdę na żadnym etapie nie stawia przed graczem barier. Na pewno nie takich, na które sposobem byłoby tylko wyłożenie kasy na gachę. Dużo można przejść darmówkami, a w miarę przechodzenia na pewno każdy dostanie tyle waluty, żeby zdobyć przynajmniej kilka top-tierowych postaci do drużyny (Chord, Futaba, Tempest Riko + jakiś soldiny DPS jak np. Haru, czy wkrótce Violet). Ale też czarować nie będę - gra idealna to też nie jest i znajdzie się sporo rzeczy, na które bym mógł ponarzekać. Fabuła na początku jest komiczna i niestety pierwszy akt sam w sobie zniechęcił dużo osób. S-Linki są bardzo nierówne, bo część jest przyzwoita, zaś inne wręcz odpychające (Runa tępa dzida...), do przewinięcia. I chyba żadne nie są na tyle powalające, żeby rywalizować z prawdziwymi Personami. Dungeony również są nierówne, bo miewają fajne mechaniki, lecz te mechaniki później są wałkowane zdecydowanie zbyt długo. Że wchodzisz do pomieszczenia i masz reakcję "ja pierdolę, znowu to". Wspomniane puzzle, które nie są puzzlami, tylko zapchajdziurą i zabieraczem czasu. A jednak, mimo tego wszystkiego, grę odpalam dużo chętniej, niż P5 po kilkudziesięciu godzinach. Trochę podzielam zdanie gościa niżej (przy założeniu, że ktoś nie wyłączy filmu po 2min ). Dla mnie P5X to fajna gra dla relaksu w świecie Personki. To plus fakt, że nie czuję takiej presji, jak przy innych gachach jest tutaj chyba kluczowe.
-
Persona phantom x
Spoko event na walę-tynki. Niestety, nowa best-waifu się nie załapała. Spoiler Chciałbym grywalną postać, ale niestety jest tak specyficzna, że można, a nawet zaleca się ją pominąć i oszczędzać na kolejne. No trudno, nie można mieć wszystkiego. Ale sam S-Link jeden z lepszych w P5X.
-
Transformers Cinematic Universe
Śmierdzi AI na kilometr i z taką świadomością jakoś inaczej się takie animacje ogląda, nawet jeśli wyglądają one dobrze. Ale prawda taka, że może jedyna nadzieja właśnie w AI jeśli chodzi o sensowny film Transformers bez udziału ludzi w przyszłości. Pytanie, czy po kiepskich wynikach TF One jeszcze ktokolwiek będzie zawracał sobie marką głowę.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Grałem. Zapowiada się dobrze. Niestety Unreal Engine 5, z którym mój obecny, wysłużony PC się nie lubi, więc póki co nie przyjdzie mi wygodnie zagrać. Chyba, że na PS5. Będzie też gra w podobnym stylu na bazie Battlestar Galactica - https://store.steampowered.com/app/2535950/Battlestar_Galactica_Scattered_Hopes/. Również parę dni temu pojawiło się demo na Steam, ale opinie już raczej mieszane.
-
Groove Coaster
Macałbym. Ile taka przyjemność?
-
Metal Gear Solid: Master Collection Vol.2
Ja wiem, że to głównie forum konsolowców, ale mam wrażenie, że niektórzy tutaj wypowiadają się o Rising jak o jakimś zapomnianym tytule zaprzeszłej generacji, pomimo tego, że jest on normalnie dostępny do zakupu na współczesnych sprzętach. Tj. z konsol tylko Xbox we wstecznej, ale na PC gra działa i wygląda wciąż rewelacyjnie oraz hula na Steam Decku. Optymalizacja jest na tyle dobra, że naprawdę nie potrzeba tu mocarnego sprzętu za minimum 10 kafli. Sam grę przeszedłem na premierę PC na starym kartoflu i pięknie działało w stabilnych 60fps. Oczywiście nie zmienia to faktu, że również bym chciał reedycję MGR na wszystkie współczesne sprzęty w potencjalnym Vol.3, ale z braku laku akurat Rising jak i V są wciąż normalnie dostępne dla chcącego. Ja bym mimo wszystko chciał "zremasterowane" Acidy, ale wygląda na to, że przyjdzie nam na nie poczekać kolejne kilka lat minimum. Portable Ops też by mogli tam upchnąć i zrobić taki Vol.3 właśnie ze spinoffami. Bo na jakieś obskurne tytuły typu Metal Gear Solid Mobile raczej bym nie liczył. A sam Vol.2 oczywiście wchodzi na premierę, pomimo zrzędzenia malkontentów. Cieszę się, że MGS4 nareszcie opuszcza PS3. Szkoda tylko, że dla mnie cały Vol.2 to właściwie tylko MGS4. Peace Walkera dopiero co przeszedłem na PS3 i już mi się przejadł. Ghost Babel nie wiem, czy będę chciał przechodzić na dużych sprzętach, bo to jest coś, w co fajniej się gra na jakimś Anbernicu.
-
własnie ukonczyłem...
Crimson Skies: High Road to Revenge (XOS) Kupiłem Xbox One głównie po to, żeby ograć garstkę exclusive'ów, które mnie ominęły na konsolach Microsoftu. Crimson Skies parę latek przeleżał na półce, zanim go w końcu ograłem, ale jest to jeden z tych tytułów, który utwierdza mnie w przekonaniu, że zakup XOS do kompatybilności wstecznej był dobrym pomysłem. Gierka była pozytywnym zaskoczeniem. Bardzo unikatowy tytuł pod względem zarówno gameplay'u, jak i ogólnej otoczki i stylistyki lat 30-tych alternatywnej linii czasowej. Gra to mocno arcade'owo-zręcznościowa "latanka" samolotami dwupłatowymi. Żaden symulator, ani nawet nic zbliżonego. Po ograniu całej serii Ace Combat naprawdę długo musiałem się przyzwyczajać do znacznie uboższego (co nie znaczy prostszego) sterowania, ale z czasem ogarnąłem co i jak. Tym bardziej, że bardziej skomplikowane manewry to kombinacje obu gałek. Największe zaskoczenie, to że gra nie jest podzielona na liniowe misje, lecz chaptery rozgrywające się w nieco większych, otwartych lokacjach z rozmieszczonymi pomniejszymi misjami głównymi oraz pobocznymi, a także licznymi znajdźkami do odnalezienia. Gameplay jest też o tyle urozmaicony, że oprócz standardowych typów misji typu "zniszcz, eskortuj, broń, dostarcz" mamy również możliwość przesiadki do działek stacjonarnych, bądź zlokalizowanych na wielkich sterowcach. Fajne o tyle, że często sami możemy się tak przesiąść do działka albo innego samolotu w środku misji czy potyczki, w zależności od aktualnej lokacji. Walka jest satysfakcjonująca, a na przestrzeni kampanii odblokowujemy kolejne samoloty o odmiennych parametrach i uzbrojeniu, które dodatkowo można nieco ulepszyć. Pod tym kątem grało mi się świetnie. Naprawdę unikatowy tytuł, może w pewnym sensie jedyny w swoim rodzaju. Zastrzeżeń mam co prawda garstkę, aczkolwiek nie jakichś znaczących, czy mocno psujących ogólną opinię, ale i tak je wspomnę. Angielskim na co dzień władam biegle, ale mimo tego miałem spore problemy ze zrozumieniem dialogów w grze. Nie ma tu żadnych napisów, postacie często gadają ze specyficznym akcentem, nie ma żadnych portretów, ani informacji kto mówi do kogo, a na domiar złego jakość audio nie jest rewelacyjna i często zagłuszona jest choćby zwykłym odgłosem silnika. Nie tylko część dialogów brałem na domysł, co też bardzo szybko kompletnie przestała mnie interesować już i tak szczątkowa fabuła. Także pod koniec gra zaczęła mi się już trochę dłużyć. Ostatni chapter nie był przyjemny i kilka bluzgów w stronę ekranu poleciało. Bardzo dużo latania w ciasnych, zamkniętych lokacjach pełnych pułapek, a w dodatku wrogowie dysponują samolotami z bronią tesla, która nas spowalnia. Na tym etapie frajda była już dużo mniejsza i przyznam, że się nieco już zmuszałem, żeby grę dokończyć. A trochę jej przejście mi zajęło, więc nie można powiedzieć, żeby była ona krótka. Też w kwestii dłużenia się, to muzyka z czasem zaczęła smęcić. Tzn. jest ona ogólnie dobra, bo również mocno stylizowana do czasu i miejsca gry, niczym ze starych filmów akcji, ale ostatecznie nie było to coś, co się przyjemnie słuchało, szczególnie podczas dynamicznej walki. Ale to akurat mocno subiektywne odczucie. No i parę bugów mi się trafiło, albo dziwnych kolizji i dyskusyjnych checkpointów. Ale to wciąż pierdoły w ogólnym rozrachunku. Bardzo fajna, oryginalna i przyjemna gierka arcade'owa, z niezłym poczuciem humoru. Na pewno jeden z lepszych Xboxowych exclusive'ów, jakie ograłem we wstecznej.
-
Indyki & ukryte perełki, które warto znać
Wrzucę tutaj, bo może nie tylko Trekkies się zainteresują. Zapowiada się ciekawy space sim / roguelike.
- 2D DOJO
-
własnie ukonczyłem...
Transformers: Battlegrounds (PC) Maraton trwa. Przeszedłem Transformers Battlegrounds, który najprościej można określić mianem "XCOM dla dzieci". Czy aby wyłącznie? Okazuje się, że nie tylko, bo pod pozornie dziecinną oprawą i oklepaną fabułą kryje się nawet przyzwoita i przyjemna strategia turowa, która jeszcze zyskuje dodatkowo dzięki DLC z bonusowym trybem zabawy. Nie ma się co specjalnie rozpisywać nad rozgrywką. "Baby's first XCOM" - tj. każdy kto grał w XCOM, bądź też cokolwiek w stylu Mario+Rabbids od razu ogarnie co i jak. Kampania około 20 misji, 6 grywalnych postaci dzielących się na 3 profesje, gdzie każdy Transformer ma swoje unikatowe ataki i umiejętności, a dużą ich część odblokowuje się w miarę postępów. Podczas misji każdy robot ma 3 punkty akcji do wykorzystania na przemieszczenie się i/lub atak/skill. Standardowo, trzeba umiejętnie korzystać z osłon i zdolności specjalnych, wykorzystywać elementy otoczenia, a niekiedy i dobrać odpowiednio postacie do danej misji. Te polegają zarówno na pokonaniu wrogów i bossów, jak i obronie lub dotarciu do określonego punktu. W kampanię grałem na Hard, gdyż założyłem z góry, że skoro to gra dla dzieci, to na pewno będzie ona banalnie prosta. No i trochę się zdziwiłem, gdyż było kilka misji, które sprawiły mi problem. Nic co prawda, co by powodowało frustracje, ale wyzwanie było takie akurat - tj. trzeba było czasem pokombinować, co dawało sporą satysfakcję. Całość zajęła jakieś 6-7 godzin. Po skończeniu kampanii pewnie bym grę odinstalował i więcej nie zaprzątał sobie nią głowy, ale zakupiłem jeszcze DLC w postaci Shattered Spacebridge. Jest to dodatkowy tryb gry w stylu Roguelike, z losowo generowanymi misjami i odblokowywanymi zdolnościami. I zaryzykuję stwierdzenie, że zapowiada się on dużo ciekawiej od właściwej kampanii i chyba spędzę dzięki niemu przy gierce jeszcze kilka godzin. Grałem na PC, ale to wygląda mi na coś, co się fajnie sprawdzi przenośnie na Steam Decku. Gorzej wypada oprawa gry. Grafika jest po prostu słaba, przestarzała o jakieś 20 lat, przynajmniej od strony tekstur. Choć animacje wyglądają spoko, a otoczenie bywa interaktywne (np. elementy otoczenia przewracają się po kontakcie z robotem), to niestety nie ma co czarować - nawet jak na twór na bazie kreskówki mogło to wszystko wyglądać dużo lepiej. Głosy postaci są ok, choć bez rewelacji. Nie mam pojęcia, czy to są oryginalni lektorzy z jakiejś nowej kreskówki, czy nie, bo nie znam materiału źródłowego. Przynajmniej muzyka bywa ok chwilami. Ogólnie patrząc na opinie w necie odnoszę wrażenie, że to właśnie grafika odpycha graczy od samej styczności z tytułem. Bo naprawdę, gdyby nie to, to sama mechanika jest niczego sobie. Gra wraz z DLC kosztowała mnie 17zł, choć samą podstawkę można było kupić za dyszkę. I za taką cenę naprawdę nie mogę narzekać, gdyż bawiłem się przy tej "gierce dla dzieci" zaskakująco dobrze. No i nawet bym polecił, przynajmniej miłośnikom Transformerów, ale obecnie tytuł można już dorwać wyłącznie w wydaniu pudełkowym na konsole. Cyfrowa dystrybucja się zakończyła w związku z wygaśnięciem praw na licencję. Można rozważyć te 30-40zł na pudełko, bo sama kampania jest ok, ale DLC już chyba się nie dokupi, niestety. No i trzeba przymknąć oko na grafikę.
-
Metal Gear Solid Collection HD
METAL GEAR SOLID - Master Collection Version – Announcing...Ver.3.0.0 releases February 13th, 2026.METAL GEAR SOLID 3: Snake Eater - Master Collection Versi...Ver.3.0.0 releases February 13th, 2026. Ponad dwa lata po premierze, ale lepiej późno, niż wcale.
-
Silnik forum 3.0
U mnie od kilku dni randomowe zwiechy. Większość czasu forumek działa normalnie, ale chwilami potrafi przestać odpowiadać i się np. strona po minucie wgra dopiero.
-
Pomniejsze/obskurne gry muzyczne
@Damk grałeś może? https://store.steampowered.com/app/2190220/Touhou_Danmaku_Kagura_Phantasia_Lost/ Lubię niektóre utworki z Touhou, ale mój mózg nie ogarnia w pełni tego stylu wizualnego w grach muzycznych. Dawniej jeszcze byłem w stanie grać np. w Guitar Hero, ale obecnie 6 i więcej ścieżek np. w DJMAX czy czymś takim i nie ogarniam na czymkolwiek innym niż Easy, góra Normal.