Czyli tylko ja nawet grając na professional muszę sprzedawać co nieco towaru (głównie granaty i amunicja do shotguna) byle odciążyć walizkę, która i tak się zapełnia. Nadmiar amunicji dodatkowo wykorzystuję przy obu drogach w wiosce, bo tylko tak można zdobyć wszystkie klejnoty potrzebne do maski i zawsze walczę z dwoma El Gigante w tym takim ogromnym piekarniku. Btw to chyba najtrudniejsza walka, wchodząc na podwyższenie i zjeżdżając w dół jest bardzo mało czasu by oddać strzał, a manewr trzeba powtarzać wielokrotnie, ale i tak warto, bo nie przepada dodatkowe 15 tys, które można utopić w lawie.
Zawsze w tym pomieszczeniu od razu biegnę na drugi koniec, do drzwi, w których są dwie zapadnie, by podnieść mechanizm z korbą do wysunięcia z wody kładek. Stamtąd bez problemu wszystkich idzie wybić. Niektórzy wypadają z dziury w suficie, inni wbijają przez drzwi. Ashley zostaje przy ścianie i nie ma problemu z oczyszczaniem drogi. Potem gdy ktoś wysuwa kładki z wody (polecam Ashley), to trzeba od razu przygotować strzelbę, bo dwóch, czy trzech zealotów od razu rzuca kosami.