Skocz do zawartości
View in the app

A better way to browse. Learn more.

Forum PSX Extreme

A full-screen app on your home screen with push notifications, badges and more.

To install this app on iOS and iPadOS
  1. Tap the Share icon in Safari
  2. Scroll the menu and tap Add to Home Screen.
  3. Tap Add in the top-right corner.
To install this app on Android
  1. Tap the 3-dot menu (⋮) in the top-right corner of the browser.
  2. Tap Add to Home screen or Install app.
  3. Confirm by tapping Install.

kotlet_schabowy

Użytkownicy
  • Dołączył

  • Ostatnia wizyta

Treść opublikowana przez kotlet_schabowy

  1. Yano : jakoś mnie zniechęciło jak ze dwa razy ją wziąłem na misję i była mało użyteczna. Może to przez przyzwyczajenie do DD. Nobody : Fakt, choć jest to dosyć subtelne. Myślałem kiedyś o tym, i mimo wszystko Kojima podał nam te "brudne" fakty z życia BB w taki sposób, że on koniec końców nadal jest spoko, to jest nasz bohater, no bo w końcu trudno nie mieć protagonisty, któremy kibicujemy. W PW mamy w ogóle pseudo-romantyczne podejście do tematu rebalii i anarchizmu (nawiązania do Che). Zresztą począwszy od trójki, z zakończeniem czwórki na czele, BB miał być wybielony, ja to np. kupuję, bo cała historia fajnie pokazywała, że to, czy ktoś jest "zły" czy "dobry", szczególnie w temacie polityki czy wojny, zależy od kontekstu (truizm, ale mówimy o gierkach). Widać, że Kojima to lubi, też na przykładzie
  2. Wczoraj dopiero zaliczyłem The Truth, także czas na głębsze rozkminy dopiero nadszedł, ale szczerze mówiąc nie chce mi się już szukać trzeciego dna w MGSach. Na ten moment oceniam to, co po prostu, co dostałem w temacie historii Big Bossa i reszty ekipy. Teraz pytanie, które pewnie już nie raz padło :
  3. Owszem, ale nie wpływa to jak dla mnie w żaden sposób na ocenę wątku głównego. Inaczej : to, że przesłucham 20 minut monologów o tym, skąd się wziął Skull Face, o jego motywach itd. nie zmieni faktu, że cała intryga i poprowadzenie tej historii są mocno średnie, a momentami po prostu głupie.
  4. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Zeratul temat w Mass Effect
    No raczej, że oryginalny, zawsze i wszędzie. Na dodatek ME jedynka ma innych aktorów, niż dwójka (nie wiem, czy wszystkich powracających w sequelu, ale na pewno Sheparda), a trójka w ogóle nie ma PL dubbingu.
  5. Ku.rwa gość po prostu napisał, że był zaskoczony, bo co jak co, ale o Moon "przeciętny" widz nie słyszał albo słyszał nie wiele, a skojarzenie automatyczne jest "nie słyszałem=pewnie nic nadzwyczajnego". Film faktycznie spoko, ot taki na jedno obejrzenie. Może chętniej bym do niego wrócił, gdyby nie to, że gra tam Sam Rockwell. Source Code to już typowe 6/10, z Duncanem może być tak jak z Blomkampem. Ostatnio widziałem : Southpaw : przeciętniak, kto nie obejrzy, nic nie straci. Poprawnie wykonane, ale nie wyróżniające się niczym szczególnym, za to wypełnione kliszami kino. Może plusik za jako takie pokazanie realiów treningów czy walk. Fajnie, że Jake się stara i w ogóle, no ale trochę to mdłe.
  6. Ja użyłem wozów z uzbrojeniem ze cztery razy : do rozwalenia wrogiego konwoju w jakiejś standardowej misji, dwa razy na Skulls i raz na (spoiler z 30 misji) Poza tym czasem wygodniej się przemieścić jeepem niż zadupcać na nogach, ale to tylko jak akurat jakiś się trafi w pobliżu. No ale jak poradziłeś sobie z tamtymi momentami bez nich, to pewnie i w przyszłości ich nie użyjesz. No lipa lipa, właśnie tam się poratowałem wozem z armatką, w sumie zapomniałem zupełnie o d-walkerze. Zresztą cały wątek to dla mnie nieporozumienie.
  7. Właśnie tak rozkminiałem, po co rozszerzenie z głośnikami do idroida xd. To są te MGSowe patenty, z którymi jedyna styczność to przeczytanie o nich w kąciku szperacza, ewentualnie wypróbowanie raz dla sprawdzenia. Raz się chyba w kiblu schowałem, ale nie w czasie alarmu, zresztą nie znoszę grać z alarmem, wolę walnąć restarta (chyba, że checkpoint był dawno).
  8. Nie wiem, czy myślimy o tym samym, jesli chodzi o to niezbyt fajna, a owi osobnicy przekombinowani, nawet jak na MGSa. Po paru próbach zamówiłem sobie do niej wóz opancerzony z działkiem i poszło. Jeśli mowa o wcześniejszym spotkaniu to było niezłe, klimatyczne.
  9. Dzięki za rady. No tak, ale podchodząc do gry na czysto i bez wcześniejszego rozpytania, nie wiesz tego. Tytuł stara się przekonać Cię, że to warte zachodu (bo, przykładowo, skąd masz wiedzieć, że po ~10 misjach osiągniesz już max GMP, a i tak nie ma go za bardzo na co wydawać ?). No i nie powiedziałbym, że od początku można zlewać żołnierzy, przynajmniej do momentu zapełnienia podstawowego składu mother base (ochotników aż tylu nie ma). Samo R&D się przeciez mocno przydaje (choć na upartego gierkę zaliczy się z dwiema podstawowymi pukawkami i jakąś wyrzutnią). Zawsze wolałem raczej dokładnie poznawać dany tytuł, nie przebiegać, bawić się, ale tutaj nastąpiło przedobrzenie. Tym bardziej, że szperanie nie jest jakoś specjalnie wynagradzane (znajdźka w postaci kasety z nagraniem odgłosów s.rania, dzięki xd).
  10. Ja mam 30 h, skończone 23 misje plus kilkanaście side opsów i powiem szczerze, że już powoli zaczyna mnie to męczyć. Kur.wa wychodzi na to, że jestem dopiero w połowie fabuły. Przestałem się już bawić, przeczesywać odwiedzane miejscówki i fultonować kogo się da, bo i tak nie jest to aż tak potrzebne, skłaniam się powoli do przebiegania przez misje. Najgorsze jak dla mnie jest to, ile traci się czasu na przemieszczanie po mapie/helikopter/loadingi. No i zanim dotrę do prawdziwego celu misji, to zazwyczaj po drodze jestem skazany na "zabawę" po raz setny w podchody na jakichś mniejszych posterunkach. Mimo wszystko to MGS, historia, jaka by nie była i jak lipnie nie byłaby podana, to jednak wciąga, a człowiek oczekuje na kolejne fragmenty układanki (i dostaje je gdzieś tak raz na 3 godziny xd). Swoją drogą : wiecie, dlaczego nie mogę ulepszyć helikoptera na trzeci poziom (mam już drugi i odpowiednie surowce) ? Nie wyskakuje żaden komunikat, ot po prostu kliknięcie w menu w odpowiednią ikonkę nic nie daje. Dodam, że sprawdzałem to nie siedząc w środku.
  11. W sumie podbijam. Z TS jest taki problem, że teoretycznie miał wszystko, żeby stać się przynajmniej dobrym filmem (przede wszystkim Bale, pomysł na postać Worthingtona, no i przeniesienie się do okresu wojny), a wyszło strasznie nijako, w porywach średnio, z wielką ilością głupot, wizualnie byle jak (choć początkowe sceny dają radę), bez jakiejkolwiek naprawdę mocno wbijającej się w pamięć sceny. No i PG13. Mimo wszystko wolałbym dostać kontynuację tego wątku z tą ekipą, niż niby sequel, niby odświeżanie. No ale film chyba nie zarobił. Z drugiej strony, czego oczekiwać po jakimś McG.
  12. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Zeratul temat w Mass Effect
    Figaro : zyskał właśnie na braku upierdliwego ekwipunku (przecież to było jakieś nieporozumienie w ME1, jakieś wyrzucanie śmieci, żeby było miejsce, już nie pamiętam dokładnie, ale wiem, że się wkur.wiałem) i jakości strzelania, które stało się, stety lub niestety, dominującym elementem gameplay'u. Ja tam mako lubiłem, natomiast sondowanie planet było baardzo upierdliwe w ME2, ale to już inna kwestia.
  13. super granie kurfo Ej ale Bartezoo przynajmniej mówi co widział, a nie przekleja kawałków z DF. Mnie się gra dobrze i się cieszę, bo wykreślając z listy MGSV nie ma na next genach już żadnego tytułu, dla którego miałbym któregoś zakupić. I nie nie ma co udawać, że poza oczywistymi zmianami technicznymi, wersje na next gen zapewniają diametralnie inną zabawę. Pokazać Wam różnicę między generacjami, która bolała ? A i tak się cieszyło. Idę grać. Jak do tej pory (kończę Afganistan) najlepszym momentem było chyba zupełnie nie czaję, czemu to wrzucili jako side ops.
  14. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na Zeratul temat w Mass Effect
    Otóż to, gameplay, mimo zwrócenia się w kierunku "casualowe strzelanie", zyskał (ja bym mimo wszystko zostawił system amunicji z jedynki, ale to inna bajka). Akurat "zabawa" ekwipunkiem, mimo, że miała w ME1 więcej wspólnego z RPG niż w późniejszych częściach serii, to jeden z najbardziej męczących i źle zaprojektowanych elementów tej gry, stąd też ja przyjąłem z radością zmiany z dwójki. Co do fabuły, faktycznie ME2 to w zasadzie tylko zbieranie ekipy i dwa, trzy momenty popychające całość do przodu (w tym zakończenie), z drugiej strony, ME1 robiło największe wrażenie samym przedstawieniem uniwersum, bo główne misje fabularne są szczerze mówiąc średnio porywające (tu odbić kolonię, tu coś tam), dopiero spotkanie z na Virmire trochę rozkręca klimat, no a potem Ilos i zakończenie (najlepsze z trylogii jak dla mnie).
  15. Marsjanin : lekka i przyjemna przygoda, ze sporą ilością elementów humorystycznych. Dla niektórych może to być wręcz wadą, bo o ile bohaterowie faktycznie co chwila znajdują się w dużym zagrożeniu, to nad wszystkim unosi się atmosfera luzu (potęgowana dodatkowo przez soundtrack, swoją drogą, mimo jego "klimatyczności", średnio dobrany). Aktorsko jest nieźle (o ile ktoś nie jest uczulony na Damona, ja go lubię, szczególnie w tego typu rolach), ale połowa obsady wydaje się wciśnięta trochę na siłę (ekipa "ziemska", Kristen Wiig chociażby). W ogóle film się momentami dłuży, niestety (czas : 2h20m). Dostajemy parę fajnych widoczków (trochę za mało jak na mój gust), efekty stoją na najwyższym poziomie (choć po Interstellar nic tu nie spowoduje opadu szczęki), są też hollywoodzkie "niemożliwe" akcje trzymające w napięciu, zwroty akcji, no ogólnie rzemieślnicza, mainstreamowa robota. Luźne skojarzenie, jakie przychodzi mi do głowy, to "Apollo 13". Nie ma naprawdę dużych wad, ale nie robi też szału i raczej nie wywołuje większych emocji. Powtórki nie planuję.
  16. No przeskok z next genów pewnie jest bolesny (myślę, że głównie przez fpsy), ale jak się nie ma porównania, to wygląda to wszystko ok. Nie da się ukryć, że to mimo wszystko gra middle genowa. Podbijam, zresztą głos BB też potrafi się "zlać" z innymi, szczególnie gdy słuchamy rozmów z kaset. Mimo wszystko props za lekkie naleciałości ze starego Ocelota. Z innej beczki : nie wiem, czy ktoś tutaj już zwrócił na to uwagę, ale gwiazdozbiory na nocnym niebie zostały odwzorowane zgodnie z realiami (a nie napaćkano losowo gwiazdek jak to w gierkach bywa).
  17. Gram w PP jakieś kilkanaście godzin i jak na razie zabawa jest naprawdę dobra (szkoda, że tak naprawdę Ground Zeroes spoiluje nowości gameplay'owe). Mechanika, sterowanie itd. to bomba, ale powoli wkrada się schematyczność (nigdy w MGSach nie stawiałem na zabawę milionem różnych gadżetów, w miarę możliwości na zwykłych żołnierzy wystarcza mi jeden gnat i CQC, więc naturalne, że zabawa robi się powtarzalna), no i wkur.wia mnie system podróżowania (właściwie to, ile czasu muszę tracić na dotarcia z miejsca na miejsce, nawet helikopterem). Grzebanie przy zarządzaniu bazą/ludźmi to w ogóle nie moja bajka i staram się załatwiać te sprawy jak najszybciej i najprościej. Fabularnie wiadomo, rozkręca się powoli, ale na razie nie narzekam. Aha, gra na PS3 prezentuje się naprawdę bardzo dobrze, a poza cutscenkami nie dostrzegłem jakichś mocniejszych spadków animacji. Pomyśleć, że kiedyś myślałem, że dla MGSV przyda się już kupić PS4 xd. Na ten moment, nie będę oryginalny : gra dobra, ale nie jest to kierunek, w jakim powinien iść MGS.
  18. Terminator : Genisys : Szykowałem się na całkowitą padakę, a film okazał się całkiem zjadliwy, ot średniak z lepszymi i gorszymi momentami. Zdecydowanym minusem jest prawie cała ekipa aktorska, i j nie chodzi tylko o ich umiejętności, a po prostu wygląd. Chyba w żadnej filmowej serii nie spotkałem się z taką niekonsekwencją w wyglądzie jednego bohatera (Connor, zresztą Reese też). Sarah jest beznadziejna, Kyle po prostu nijaki i bez krzty charyzmy, a za Jasonem Clarkiem po prostu nie przepadam, choć trzeba przyznać, że reprezentuje jeszcze jako taki poziom (tyle, że dla mnie to nie jest John Connor). Najważniejsze, że mamy tu Arniego, który mocno podnosi poziom całości, wprowadza momentami lekki uśmiech i bądź co bądź, jest dla widza jedynym prawdziwym łącznikiem z pozostałymi częściami serii. Historyjka ma oczywiście parę nielogiczności, efekty nie robią wrażenia (szczególnie mając w pamięci T2 sprzed -nastu lat), ale ogólnie rzecz biorąc da się to obejrzeć bez odruchu wymiotnego.
  19. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    PW ukazał się po czwórce. Jak dla mnie seria MGS z całą swoją kiczowatością, motywami paranormalnymi czy po prostu śmiesznymi, tylko dwa razy przekroczyła granicę na tyle, że mogłem powiedzieć nie, tego nie kupuję, to jest ku.rwa za głupie (spoiler z MGS2/4 i PW) : Nie no po prostu nie toleruję tej części, tak jak niektórzy byli uczuleni na czwórkę. HL2>>Bioshock>>>Dishonored. Elo
  20. Straight Outta Compton : O filmie coś tam przed premierą słyszałem, ale mimo sentymentu (jeśli można tak to określić) do NWA, nie czekałem na niego, ot, pewnie kiedyś bym obejrzał z braku laku, jak Notoriousa (6/10). Spontanicznie pojawiła się okazja wyskoczenia na seans, no i jestem bardzo pozytywnie zaskoczony. Przede wszystkim film wciąga od początku (mocny wstęp) i mimo długości (2,5 h) nie przymula. Po drugie, aktorzy zostali świetnie dobrani, a poza podobieństwem do ekipy z Compton, grają nawet nieźle (syn Cube'a co prawda nie przeskakuje raczej jego poziomu gry aktorskiej, no ale gość wygląda prawie 1:1 jak stary). Pierwsze skrzypce grają tu Ice Cube i Eazy-E i, co mnie dosyć mocno zaskoczyło, to ich konflikt został tu zaznaczony najmocniej, a beef z Dre został w zasadzie przemilczany, co z uwagi na słynne kawałki, jakie były jego owocami, jest conajmniej dziwne. Pod względem fabularnym mamy tu raczej standard "gatunku" (parę ckliwych momentów, raczej unikanie "demonizowania" kogokolwiek z ekipy, rolę złego przejął tu w sumie Swoją drogą, kiedy na ekranie pojawia się Suge, wiadomo, że zaraz będzie się działo coś mocnego. Poza tym dostajemy warstwę muzyczną na najwyższym poziomie, dobrą reżyserię i trochę humoru (pierwsze nawijki Eaziego w studio xd). Film jest skonstruowany tak, żeby dało się go bezboleśnie łyknąć nawet w ogóle nie znając tematu, no ale nie oszukujmy się, jest skierowany głównie do słuchaczy rapu, chciażby niedzielnych. Polecam.
  21. No nie zastopowanie, ale moment zapamiętałem jako spadek formy całości. To, że strzelajo, nie znaczy jeszcze, że się będę jarał. Ex Machina : niezłe, kameralne kino. Nic tu jakoś mocniej nie zaskakuje, ale całość trzyma formę. Jeden z przykładów, na to, że dobre sci-fi obejdzie się bez fajerwerków. Snajper : poprawny, ale w przypadku Clinta to mało. Cooper jakiś bez wyrazu. Brak zapadających w pamięć, mocnych scen, może poza motywem z pierwszego trailera. Ni to laurka, ni to komentarz na temat dramatu wojny. Poprawny, ale nijaki.
  22. Jupiter : Intronizacja : straszne gó.wno, w sumie to było wiadomo po premierze, ale gdzieś tam jeszcze nazwisko Wachowskich budziło nadzieje na choć odrobinę pozytywnego zaskoczenia. Niestety, potwierdza się tylko postępujący upadek. Co tu dużo mówić : absurdalna historyjka, klisza za kliszą, aktorstwo marne, efekty to przerost formy nad treścią (miliardy świecidełek, ale design leży). Głupie to jak but. Ostatnio taką lipą były czwarte Transformery. Omijać z daleka. Rok przemocy (A Most Violent Year) : rok 1981, przedsiębiorca zmaga się z napadami na jego firmę, naciskami i ogólnym syfem wokół prowadzenia biznesu. Stonowane, powolne, ale nie nudne kino, bez rewelacji, ale ja lubię takie filmy. Dobra rola Isaaca, Jessica Chastain świeci dekoltem (poza tym też ma niezłe momenty), drugi plan na poziomie. Dobre, surowe zdjęcia. Polecam, bo film chyba nie jest zbyt popularny, a warto go sprawdzić. Chappie : no niestety forma Blomkampa z każdym kolejnym filmem leci w dół. Na plus tytułowy robot (choć jego głos mnie momentami irytował), i to w zasadzie tyle. Fabuła pełna charakterystycznych dla blockbusterów głupotek i nielogiczności, beznadziejna w roli głównych bohaterów ekipa Die Antwoord (cała ich obecność jest bolesna dla widza, zasadniczy minus produkcji), no ogółem nie trafiła do mnie konwencja mieszająca groteskowych bohaterów, naiwne idee a z drugiej strony brudne i pseudorealistyczne sci-fi. Exodus : średniak do potęgi. Żadnych odważnych pomysłów (może poza kontrowersyjnym dla niektórych wizerunkiem Boga), wszystko "od linijki", bez jaj. Żaden element nie jest całkiem zły, ale jako całość film po prostu nie porywa. Spoko wypada jedynie Ramzes. Nuda, a hasła o tym, że Książę Egiptu stoi parę poziomów wyżej, nie są na wyrost. Child 44 : książki nie czytałem więc nie mam porównania. Film sam w sobie zawiódł moje oczekiwania. Dużym plusem jest sam setting, mało popularny w mainstreamowych filmach, no ale klimat terroru można było jeszcze mocniej pociągnąć. Sam główny wątek jest niezbyt wciągający, na dodatek prowadzony w dosyć urywany sposób. Mimo, że film jest długi, to na koniec i tak zostawia niedosyt w temacie wątku mordercy. No i słynne już rosyjskie akcenty bohaterów : wypadają momentami śmiesznie, no i w ogóle nie widzę sensu w filmie, którego wszyscy bohaterowie są Rosjanami, a nie emigrantami z Rosji w USA. Hardy na propsie, reszta bez szału. Nie polecam. Mad Max : film to jedna, wielka, poyebana jazda. Projekty badguy'ów miażdżą, ogólny klimat świetny, szkoda, że momentami tempo siada (akcja w nocy z drzewem, początek), no i muzyka mimo wszystko jakoś niespecjalnie mi przypadła do gustu. Wyjątkowy film i dobra zabawa, to fakt, jednak nie mam ochoty na powtórkę (chyba, że pojedynczych scen) i żadnym klasykiem to dla mnie nie będzie.
  23. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    To co piszesz to sama prawda, nie lepiej więc po prostu nadrobić te zaległości zamiast rozkminiać temat ? PW fabułę ma tragiczną, gorsza profanacja serii (i tak już przecież momentami mocno kiczowatej) niż powszechnie krytykowana czwórka. Całość "ratują" kasety, no ale zamulanie w menu i słuchanie 10 minut opowieści o tym, jak ktoś pracował w NASA to nie jest duży krok do przodu w stosunku do codeców z dwójki. Gameplay to już inna bajka, mnie zabawa w małe misje i rozwijanie bazy zupełnie nie podchodzi, po prostu są gry, którym takie rozdrabnianie się nie pasuje, dlatego też obawiam się trochę piątki.
  24. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    The Last of Us (PS3) Jak tak sobie myślę, to TLoU chyba nie miało prawa sprostać oczekiwaniom, jakie człowiek miał po tych wszystkich spustach, nagrodach, wystawianych dyszkach. Mnie ten tytuł nie zmiażdżył, to tak krótko mówiąc. Po kolei. Co rzuca się od razu w oczy : rewelacyjna oprawa graficzna, tak technicznie, jak pod względem designu, "plastyczności", architektury. Jedna z najlepiej wyglądających gier na PS3, to na pewno. Miejscówki wyglądają po prostu pięknie (zima !), z naciskiem na roślinność. Pochwały godna jest też dbałość o detale, szczególnie w pomieszczeniach. Framerate w żadnym momencie mnie nie zabolał. Doczepić się mógłbym jedynie wody (brak odbić w kałużach, brak reakcji na chodzenie po nich, dziwna fizyka rzek) i braku zniszczalności otoczenia. Muzyka jako osobny twór jest ładna i klimatyczna, ale w samej grze jest jej za mało. Oczywiście, odpowiednie operowanie ciszą miało swój cel i momentami budowało niesamowitą atmosferę pustki i samotności, ale nie obraziłbym się na częściej pojawiające się, choćby delikatne i powolne, brzdąkanie w tle. Pozostając przy dźwięku : props oczywiście również za dubbing (tu jednak muszę powiedzieć, że Ellie brzmi dla mnie trochę nienaturalnie, bardzo dorosło, aktorka mnie nie przekonała niestety, i nie chodzi mi tu o jej kwestie, tylko sam głos). Sprawdziłem też wersję PL (dosłownie kilka minut) i byłem pozytywnie zaskoczony, przynajmniej dwójką głównych bohaterów. Kwestie gameplay'u : jest nieźle, ale bez rewelacji. Od razu zaznaczę, że gierkę zaliczyłem do tej pory raz, i to na normalu, wiem, że prawdziwa zabawa zaczyna się na survivalu itp. itd., no ale jest to poziom wyjściowy, z patentami przewidzianymi do stosowania przez autorów, więc na ten temat się wypowiem. Generalnie nie jest trudno, ale są tu momenty trochę irytujące, szczególnie, że mimo wszystko starałem się wszystkich załatwiać po cichu (dlatego też miałem zawsze multum amunicji i sprzętu zachowanego na sekcje strzelane), dlatego też często w przypadku wpadki wolałem powtórzyć całą sekcję od nowa. Skradanie i stealth kille są satysfakcjonujące (mocne wykończenia), ale sama zabawa w podchody robi się monotonna i schematyczna. Gra zresztą dzieli się na etapy "spokojne zwiedzanie i zbieranie lootu-pomieszczenie z przeciwnikami-minuta filmiku-powtórka", bez większych odejść od tej reguły, może z wyjątkiem "zagadek" z paletami i drabinami (obśmiane, ale całkiem przyjemne). Mnie te podchody zaczęły gdzieś w połowie gry męczyć. No i jakoś dziwnie mało było spotkań z zarażonymi, przynajmniej w stosunku do konfrontacji z ludźmi. Na plus na pewno jest to, że będąc zauważonym, nadal mamy szansę spier.dolić i czaić się dalej. Czasem denerwują pałętający się pod nogami NPC (szczególnie, jak jest ich więcej niż jeden). Mimo, że to nielogiczne, to chyba jednak lepiej, że przeciwnicy ich nie zauważają. Naprawdę fajny jest patent z preparowaniem sobie broni i przedmiotów, ogólnie inwentarz jest ok, jeden z rzadkich przypadków, kiedy żadna broń nie wydaje się wrzucona do gry na siłę. Samo strzelanie, choć powinno stanowić ostateczność, wypada kozacko, czuć moc broni, zresztą nie gorsze są zabójstwa melee, miodzik. Poza tym, jak dla mnie, nie dostajemy nic odstającego od standardów mainstreamowych gier "akcja/przygoda" ubiegłej generacji. Tu trochę zwiedzania, jakiś skrypcik, rozmowa, znaleziona notatka itd. Gra jest długa, ale nie rozwleczona. Ja nabiłem 22 h, z lizaniem ścian i, jak już wspomniałem, częstymi restartami. W końcu najważniejsze, czyli fabuła i szeroko pojęty świat. Tu chyba mam największy niedosyt. Nie ma tu nic rewolucyjnego czy mocniej zaskakującego, dostajemy motywy fabularne z grubsza znane z innych utworów, no może zakończenie jak na standardy gier video dosyć oryginalne (do końca oczekiwałem czegoś innego, ale zostałem mile zaskoczony. Ending daje troszkę do myślenia). Sam pomysł na plagę grzybów godny pochwały, ale koniec końców sprowadza się do standardowej apokalipsy nieumarłych, poszukiwania lekarstwa, "zdziczenia" ludzi, walki o przetrwanie. Owszem, sedno stanowi tu relacja Joel-Ellie, poza nimi nie dostajemy zbytnio zapadających w pamięci bohaterów. Dialogów i przerywników jest tu malutko (co kto lubi, ja wolałbym więcej), a żadna scena mną nie ruszyła jakoś mocniej. Nie wiem, może to ja już zobojętniałem na takie zagrywki. Ujmę to tak : grałem w parogodzinnych sesjach i ani razu nie odszedłem od konsoli z uczuciem "kur.wa, nie mogę się doczekać ciągu dalszego". Nie da się zaprzeczyć, Joel to kozak, Ellie jest sympatyczna i fajnie obserwuje się ewolucję ich wzajmenych układów. Mimo wszystko dużo więcej emocji wywołały u mnie obydwa epizody Walking Dead, i to zarówno w temacie szeroko pojętej apokalipsy, jak i relacji międzyludzkich. Jasne, tamta produkcja skupiała się w zasadzie tylko na tych kwestiach, na dodatek TLoU reprezentuje szkołę spokojnej, powolnej narracji (no i nie jest adaptacją). Tutaj większe wrażenie robi obserwowanie małych smaczków, pustych pomieszeń, czy widoków wygrywającej z ludzkimi budowlami natury. Ma to swój urok, ale mnie aż tak nie przekonuje. No niby wszystko jest na miejscu, a jednak nic nie jest genialne. Mając więcej czasu może skuszę się na tryb survival, no i sprawdzę też multi, no ale mięso, jakim miała być historia, już się nie zmieni (bo Left Behind to osobna zabawa). tl;dr : dla mnie na ten moment to jest gra na 8/10, GOTY 2013 zostaje w rękach GTA V.
  25. kotlet_schabowy odpowiedział(a) na odpowiedź w temacie w Graczpospolita
    Max Payne 3 Skończyłem z miesiąc temu, więc pewnie parę spraw już mi zdążyło wylecieć z głowy. W skrócie : dobra gra ale sequel MP do du.py. Owszem, mamy starego dobrego Maxa (i świetny voice acting), który daje radę nawet mimo kontrowersjnych swego czasu zmian w wyglądzie (do których zresztą sam się autoironicznie odnosi), a jego gadki to największa poza gejmplejowa zaleta gry, mamy w zasadzie nie zmieniony jakoś mocno bullet time i słynne skoki na szczupaka, ale brak tu prawie zupełnie klimatu. Nieobecność komiksowych wstawek to straszna lipa. W ogóle fabuła i postaci drugoplanowe : całkowite meh, obojętność i nijakość. Nie będę wyjątkiem stwierdzając, że najlepsze momenty gry to epizody w Ja wiem, że jechanie trzeci raz na tym samym mogłoby nie pyknąć, no ale dałoby się wykrzesać coś ciekawszego z Ameryki Południowej. W temacie gameplay'u jest bardzo dobrze : strzelanie sprawia dużo radochy (grałem prawilnie z wyłączonymi wspomaganiami, momentami można się wkur.wić, ale to takie wku.rwienie motywujące), miejscówki fajnie się rozwalają, małe bajerki typu bullet cam cieszą. Inna sprawa, że to zabawa dobra na jedną, góra dwie godziny na raz, na dłuższą metę nużąca. Grafika ujdzie, ale framerate (przede wszystkim w scenkach przerywnikowych) potrafi zaboleć. Muzyka zupełnie mi nie przypadła do gustu, a motyw przewodni jest prawie nieobecny (zresztą aranżacja na potrzeby MP3 taka se) Nie powiem, że to jakiś duży zawód, bo też oczekiwań wielkich nie miałem, ot postrzelać sobie dla relaksu, no ale jednak jakiś tam niesmak pozostał. Dobrze chociaż, że kupiłem za grosze (PS3). @XM. Elo.

Account

Navigation

Szukaj

Szukaj

Configure browser push notifications

Chrome (Android)
  1. Tap the lock icon next to the address bar.
  2. Tap Permissions → Notifications.
  3. Adjust your preference.
Chrome (Desktop)
  1. Click the padlock icon in the address bar.
  2. Select Site settings.
  3. Find Notifications and adjust your preference.