Treść opublikowana przez kotlet_schabowy
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Można założyć, że, jak w świecie prawdziwym, po prostu się nie sprawdziły, zwyczajnie nie było potrzeby ich produkować, więc nie mamy ich w dalszych częściach gry. Zgodzę się, że w trójce raczej nic nie razi jakoś specjalnie w oczy w kontekście tego dysonansu, większy problem mam z PW (ta część to dla mnie w ogóle anomalia) i GZ (mapka, lornetka z hudem), tudzież, w domyśle, PP.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Pamiętam kontrowersje dotyczące latających platform z MGS3 jeszcze przed premierą, co najciekawsze, nie jest to wcale taki z doopy wymysł, lata też się zgadzają : VZ-1 Pawnee, jak komuś się nudzi niech sobie sprawdzi, tutaj parę słów o tym : http://metalgearsolid.pl/artykuly/real-mgs/flying-platform-wz-1/ To tak w ramach ciekawostki. Andżej : kwestia nazwewnictwa, może to być reboot, remake, cokolwiek. Niech zrobią całkiem nową grę, w której mamy młodego Sneja w Outer Heaven, starego MG, Grey Foxa i BB, a fani będą mieli mokro. Już oni mają umysły i pieniądze do tego, żeby to miało ręce i nogi, za bossami z czasów MSX nikt tęsknić nie będzie. Bo idąc tym tropem to remake FF VII też nie ma sensu.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Ludziom przy okazji marzeń o takim remake'u zależy głównie na zobaczeniu od nowa, w dzisiejszych szatach, tamtej historii, szczególnie głównego wątku Solid vs BB, więc jak dla mnie sens jest jak najbardziej i oczekuję w takiej czy innej formie odświeżenia tamtych opowieści. Bo to, że MGS dubluje w chooj patentów gameplay'owo-smaczkowych z MG2, to akurat inna historia.
-
Silnik forum 2.0
Potwierdzam, jest ok.
-
Pieprzenie
Ben Foster w Alpha Dog na propsie, dobrą miał scenę bijatyki na imprezie. Film ogólnie niezły, ale w pamięci zostaje głównie Mazursky.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
Hobbit : Bitwa Pięciu Armii : z uwagi na poziom poprzednich części, nie oczekiwałem cudów, jednak liczyłem na trochę większą epickość w finale, no i zawiodłem się. Tytułowa bitwa nawet nie stała obok klasycznych już starć z LOTRów, wszystko jest jakieś takie kameralne, pourywane (swoją drogą, końcówka to w ogóle lekki lol)i nie angażujące. Materiał źródłowy był jaki był, ale wszystko tutaj jest byle jakie : muzyki się nie pamięta, ekipa, poza świetnym Bilbo (którego w trzeciej części widzimy niestety niezbyt często), mało interesująca, efekty, co jest ewenementem naszych czasów, gorsze niż w filmach sprzed ponad 10 lat itd. itp. Mały props za scenę walki z no i co by nie mówić, nie jest to crap, ot obejrzeć bez większego bólu (choć momentami chciało się ziewać) i zapomnieć. Nie będąc odkrywczym powtórzę, że rozbicie książki na trzy filmy było beznadziejnym pomysłem. Z całej trylogii Hobbita nie potrafiłbym chyba wymienić nawet jednej, zapadającej naprawdę mocno w pamięci i wywołującej większe emocje sceny, a całość oceniłbym na takie 6/10. Niech Jackson już zostawi Śródziemie w spokoju.
-
Silnik forum 2.0
U mnie (FF) wspomniany problem niestety też nadal występuje.
-
GTA V Online
Jakby fajne to wszystko nie było, to zabawę nadal psują problemy techniczne. Wczoraj ze trzy razy w trakcie napadu wywalało jakiegoś z graczy (z czego dwa razy w dokładnie tym samym miejscu - podwodny tunel pod Humane Labs), dodać do tego kilka nieudanych z innych powodów prób, perspektywę powtarzania całej trasy dojazdu i się człowiekowi odechciewa zabawy. Szkoda, no ale mówi się trudno i próbuje dalej.
-
GTA V Online
Marek : pisz do supportu, mi się zdarzyło nie tyle usunięcie postaci, co wyzerowanie poziomu, i to dwa razy. Za każdym razem w miarę szybko mi to naprawili. Pograłem wczoraj dłużej i rzeczywiście misje świetne, Hydra
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Ciekawostka :
-
GTA V Online
Ok 0:00 kończyłem i z PSN było ok (PS3). No może poza tym, że mi hosta wywaliło pod sam koniec jednej misji i wszystko poszło się yebać. Jak na razie pyknąłem może ze dwie, trzy misje z przygotowaniami, ogólny zamysł jest bardzo fajny (tak jak tu wspomniano, rozbudowano też scenki przerywnikowe) i duży props dla R za rzucenie tego (późno, bo późno, ale jednak) za darmochę, ale konsekwentne umawianie się ze stałą ekipą i robienie wszystkiego po kolei na ten moment wydaje mi się nierealne. Trofeów też sobie nie wyobrażam, szkoda, nie będzie ładnego 100 %.
-
GTA V Online
I po ok 70 %, którego ściągnięcie trwało z godzinę, błąd pobierania (PS3), dzięki kur.wa wielkie.
-
GTA V Online
Podobno napady będą ważyć ponad 4 GB.. Sabre Turbo chyba. Może być tak, jak mówisz, no ale w takim razie co z nim teraz zrobić, żeby przestał tam wisieć na liście bez sensu ? Nie, żeby mnie to jakoś trapiło, ale jak już temat poruszyliśmy.
-
Cinema news
Ostatni Hobbit już na BluRay, poza tym m.in, Pingwiny czy Szefowie Wrogowie 2.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
W OPS2M też maczał palce, ale to tylko w końcówce 2003 miałem z tym do czynienia.
-
Chappie [2015]
Mam, powiedzmy, obawy po Elizjum i trailerze (chyba pierwszym) Chappie. Innych nie oglądam, nie chce se psuć zabawy.
-
GTA V Online
Spróbuj kupić i ubezpieczyć jakiekolwiek nowe auto i wtedy spróbować. Też mam tego buga, ale tylko na jeden samochód z listy, a tej metody jeszcze nie próbowałem.
-
Metal Gear Solid Collection HD
Chłopak trochę przesadza, ale nie ma się co rzucać, bo w końcu nikt nie odpowiedział na jego pytania. Otóż w MGS 3 : Snake Eater masz takie samo (z grubsza) sterowanie i kamerę jak w dwójce. Wydano później rozszerzoną wersję, MGS3 : Subsistence, w której można już normalnie manipulować kamerą przy pomocy prawej gałki, jak w standardowym TPP. Celowanie w FPP pozostało takie samo. W MGS4 wszystko jest już bardziej "nowoczesne", a GZ (i pewnie V) to już zupełnie inna bajka. Z opcjami jest jak jest i nic tu nie wykombinujesz. Brak szybkiego restartu/load game może w dzisiejszych czasach denerwować, no ale cóż. Co gorsza, ten system utrzymywali aż do czwórki (przy zaliczaniu na emblemat Big Bossa było to w chooj upierdliwe). Dla pocieszenia : w MGS3 masz coś takiego, jak kapsułka z trucizną, jak coś idzie nie po Twojej myśli, to możesz jej użyć, Snake umiera, a Ty dajesz Continue. Jak przegapiłeś noktowizor, to raczej go już nie znajdziesz, ale szczerze mówiąc nie pamiętam, żebym kiedykolwiek go naprawdę potrzebował, może masz za ciemno ustawiony TV ?
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Ale z tego co kojarzę, to trailer MGS2 wydawali na VHS jako osobny twór i sprzedawali xd. Demko dodawane do Z.O.E. też było dobrym chwytem marketingowym. No ale co racja to racja, GZ to inna skala.
-
Metal Gear Solid V: The Phantom Pain
Niestety, ale trzeba podbić bizona. W ogóle w ostatnich latach to te kolekcjonerki jakieś choojowsze są. Ręka xd. To już stare, dobre figurki Snejków były lepsze (chociaż Old był trochę niedorobiony z tego, co pamiętam). Mapki to można wrzucać w normalnej edycji, steelcase to żaden szał (MGS3 w takowym latał za jakieś, nie wiem, 10-20 zł więcej niż w zwykłym), o DLC nawet nie wspominam. Jedynie dysk z making of mogę spropsować. No i sorry, ale okładka jest zwyczajnie brzydka, to jest jakaś wersja USA ? Szkoda, bo GZ też miało lipny cover. Jeśli chodzi o samą grę, to boję się, że to będzie gameplay'owo przynajmniej 9/10, ale MGSowo/fabularnie znajdzie się za klasyczną trylogią. No, zobaczymy.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
No dokładnie. Poza tym bohaterstwo nie wymaga nieskazitelności, to tak a propos streszczenia filmu w spoilerze. Postacie, z całą moją sympatią do filmu, są w tej swojej "głębi" troszkę komiksowe. Ja nie mam z tym żadnego problemu, bo to po prostu niezłe, standardowe, wojenne filmidło. Tylko tyle i aż tyle. FMJ to prawie jak dwa filmy w jednym, ale ostatnie, co bym powiedział, to że Furii bliżej do dzieła Kubricka. Ostatnio widziałem : Dom Hemingway. Film raczej nieznany szerszej publiczności, w polskich kinach chyba niewyświetlany. Jude Law jako przestępca, wyskakujący po 12 latach na wolność, próbujący nadrobić stracony czas i odebrać należną mu za milczenie kasę. Nic specjalnego, taki misz masz dramatu z kryminałem i elementami komediowymi. Lawowi nie sposób odmówić zaangażowania, grał dobrze, momentami niemal popadał w groteskę (zasługa scenariusza z, co by nie mówić, momentami dosyć dziwnymi kwestiami). Reżyser próbował w niewielkim stopniu eksperymentować z narracją (tu jakaś retrospekcja, tu zwidy, podział na "rozdziały"), ale na całokształt ma to wpływ raczej obojętny. Przyznam natomiast, że film wygląda bardzo ładnie, m.in. przez nasycenie kolorów. Z braku laku, jak ktoś ma smaka na brytyjskie klimaty, można zaliczyć.
-
Ostatnio widziałem/widziałam...
No i właśnie to było to bohaterstwo. Serio, Furia to prosty film, może nie hurrapatriotyczny, jak dzieła, powiedzmy Baya, trochę brudu w tych postaciach niby jest, ale koniec końców, dostajemy fajnych, odważnych i honorowych Amerykanów w czołgach. Ostatnio widziałem : Chinatown : niezły początek, słabszy środek, dobra końcówka, dosyć niestandardowo. Nie widziałem zbyt dużo filmów noire, ale Chinatown to raczej typowy przedstawiciel gatunku, fani L.A. Noire będą się czuli jak w domu (to samo miasto, podobny okres, śledztwo itd.). Dobry, stonowany Nicholson, płaska Dunaway (plus uroda nie w moim guście) i niezły, ale nie mający dużego pola do popisu, drugi plan (Jack dominuje, bez dwóch zdań). Bez większych zarzutów, ale całokształt mnie nie zachwycił, a momentami film działał troszkę usypiająco. Road to Perdition : lekki zawód, szczególnie po raczej optymistycznych opiniach. Ot, rzemieślnicza robota, ale nie zapisująca się jakoś mocniej w pamięci. Ciekawostką z pewnością jest samo oglądanie Hanksa w roli twardego zabójcy, wypadł w miarę wiarygodnie, ale jego twarz i tak wiecznie będzie budzić skojarzenia z ciepłym, miłym kolesiem. Co do filmu : na pochwałę zasługują na pewno ładne zdjęcia, props również za muzykę, choć nie dostajemy jej wiele. Plusem są też fragmenty z Jude Lawem i jego postać jako taka, szkoda, że w sumie go niewiele. Fani kina gangsterskiego raczej powinni sprawdzić, dla mnie klasykiem nie będzie.
-
Dragon Ball (także Z, GT i Super)
Niby tak, ale jak dla mnie cały początek GT aż do pojawienia się Bejbiego (xd) to jedno wielkie przeciągnięcie, zdecydowanie najgorszy moment całego DB.
-
Animacja.
Podbijam, z tym, że Trio>>>>Iluzjonista. Bardzo specyficzna atmosfera i świetna kreska.
-
własnie ukonczyłem...
Bully/Canis Canem Edit (doyebali z tą europejską nazwą) : gierkę kupiłem prawie pięć lat temu (PS2), zagrałem pół godziny i do niedawna leżała zapomniana. Coś mnie wzięło na powrót do PS2, więc okazja się nadarzyła. Każdy chyba mniej więcej kojarzy, o co tu biega: "GTA w szkole", pomysł naprawdę zacny. Wszystko pachnie tutaj tamtą serią Rockstar : free roaming, mapka, silnik graficzny, struktura misji, nawet podobne sterowanie. Chodzimy na lekcje, wykonujemy zadania dla znajomych, nauczycieli itd., jednocześnie powiększając swoje wpływy w szkole, gdzie funkcję gangów pełnią grupy kujonów, sportowców i innych. Poza tym możemy sobie kupować ubrania, rowery (garaże w kilku miejscach mapy, całe szczęście nasze pojazdy się respawnują nawet, jak zostawimy je gdzieś na mieście), chodzić do fryzjera itd, Wszystko to w typowej dla R humorystycznej otoczce, choć w fabule wszystko wydaje się być mocno uproszczone, a momentami naiwne. Dostajemy też, jak to u Rockstar, dużo zadań pobocznych : zawody sportowe, losowe małe zlecenia, zbieractwo, mini gierki itd. Całokształt jest, szczególnie początkowo, wciągający, chyba głównie ze względu na wyjątkowość tego środowiska w świecie gier. Po pierwszych paru godzinach (z około 12-15 potrzebnych na zaliczenie głównego wątku) niestety zaczyna się robić troszkę nudniej, tym bardziej, że pojawiające się z biegiem rozgrywki nowości nie wywołują wielkich emocji. Ot, dojdzie możliwość tagowania ścian, tu pojawi się fragment mapki, tu jakaś nowa konkurencja itp. Aha, niektóre z lekcji potrafią mocno wkur.wić, szczególnie zajęcia w warsztacie, opierające się na dziwnie rozwiązanym QTE. Kto grał, to wie. Kiedyś napisałem, że seria GTA źle się starzeje : niestety, to samo tyczy się Bully. Sporo tu upierdliwych i charakterystycznych dla pokrewnej serii archaizmów, zaczynając od choojowego systemu checkpointów w czasie misji (a właściwie jego braku), wymuszającego po porażce podróż do zleceniodawcy, skipowanie filmików, i rozegranie calutkiej misji. Rzadko bo rzadko, ale bywało to irytujące. Pozostając przy podróżowaniu : szkoła i okoliczne miejscowości są obszarem raczej niewielkim. Mimo to przemieszczanie się z jednej części mapy na drugą przy większych odległościach dłuży się i jest monotonne, a jedynym sensownym rozwiązaniem jest jak najszybsze kupno skutera. System walki, choć całkiem rozbudowany, jest dosyć chaotyczny (najlepsze, jak bijemy się z kimś, a randomowi NPC podbiegają z głupa i pakują się nam pod ciosy, powodując dodatkowe problemy) i w sumie mało satysfakcjonujący. W grze występują klasyczne problemy z fizyką, ale to w sumie drobnostka. Trochę gorzej jest z kamerą, tu mamy spory krok wstecz w stosunku do GTA : przede wszystkim Jimmy z jakimś dziwnym opóźnieniem reaguje na zmianę kamery, gdy jednocześnie się poruszamy, skutkuje to motaniem się w różnych kierunkach. Graficznie jest całkiem nieźle, choć, jak wspomniałem, obszar nie jest tak duży i skomplikowany jak w GTA, więc technologicznie nie było aż takiego wyzwania. Gorzej z frameratem, który momentami tragicznie spada. Na dodatek zazwyczaj na zewnątrz dominuje jakaś dziwna szarość, jakby mgiełka, niespecjalnie się to prezentuje. Loadingi też wybijają trochę z rytmu, ale jest to jeszcze akceptowalny poziom. Trochę żałuję, że nie skusiłem się na wersję PC, no ale w domu leży oryginał na czarnulę, trudno było nie skorzystać. Muzyka jest raczej przyjemna i charakterystyczna, ale głównym motywem można rzygać już po pierwszych godzinach. Za mała różnorodność. Dubbing jak to w grach R bywa, na wysokim poziomie. Podsumowując : jest nieźle, a w okolicach premiery pewnie wrażenia były rewelacyjne, jednak czuć, że to taki trochę biedniejszy kuzyn GTA. Wszystko jest takie troszkę, jakby to określić, budżetowe. Motywacji do robienia 100 % nie mam w ogóle, ale to raczej kwestia zmęczenia tego typu formułą. Nie pogardziłbym jakimś sequelem, który aż prosi się o akcję osadzoną w college'u.