Pamiętam doskonale po co kupowałem konsole w 2008 roku. Byłem pececiarzem i miałem już dość dokupowania podzespołów tylko po to by dowiedzieć się że gra działa lepiej na X360. Pamiętam, że akurat wtedy była afera z Lost Planet który powodował klękanie geforców 7800 na pecetach. Dodatkowo wiele gier jak Gearsy czy GTA IV w ogóle omijały pecety. Mogłem na konsoli kupować używki, wymieniać gry, tymczasem na pececie steam powoli zagarniał rynek. Kupiłem więc X360. Miałem dostęp do ekskluzywnych gierek, dobrze zoptymalizowanych pod sprzęt, społeczność i online, który co prawda był płatny ale za takie udogodnienia jak XBL party i brak cheaterów byłem skłonny płacić bez problemu.
Złoty czas gierek, exy konsolowe, Gearsy i inne tytuły wydawane co 2 lata które były lepsze z każdą częścią, Halo i Forza które wyznaczały standardy, gierki z Xbox Live Arcade. Bioshock, Mortal Kombat, Burnout Paradise, nowa generacja Fify, wszytko było leganckie.
Potem był sławny tv tv tv i xbox one i zwątpienie w xboxa. Na szczęście się ogarnęli, długo to trwało ale obrali dobrą ścieżkę w końcu. Zaczęli wydawać niektóre gry na PC, z opóźnieniem ale jednak, coś zaczęło się zmieniać ale z perspektywy konsolowca nie robiło mi to wielkiej różnicy.
Potem wydali One X'a i udostępnili game passa. Na początku nie byłem niezainteresowany, ale potem kupiłem subskrypcje i trzymam ją do dziś. Myślę że zwróciła mi się już parokrotnie. Polityka cenowa MS spowodowała że dalej xbox był dla mnie głównym sprzętem. Potem wydali Series X który jest świetnym sprzętem sam w sobie, quick resume to złoto, interfejs po parunastu latach apdejtów jest bez zarzutu. Ale w tej generacji zacząłem zauważać coraz mocniej spierdolinę Microsoftu i też całej branży w sumie. Coraz więcej niedorobionych gier robionych po 5+ lat. Mikrotransakcje, battle passy. Robienie z gier chujowych usług, które na premierę dostarczają ci namiastkę a twórcy obiecują że już za pół roku albo rok będzie zajebiście. Kłamstwo i korporacyjny bullshit na każdym kroku. Robienie hajpu przez youtuberów i streamerów, sprzedawanie jakiś plotek na twitterze na który człowiek już ma powoli wyjebane.
MS wydał Halo Infinite z okrojonym contentem i grafiką sprzed paru lat. Dwa lata im zajęło żeby gra miała zawartość która nie nudzi po paru meczach. Forza Motorsport wyszła w tragicznym stanie i twórcy po paru miesiącach rzucają jakimś torem który w poprzedniej części był day one. Dobrze że człowiek ogrywa te gierki "za darmo" bo byłby jeszcze większy kwas.
Game pass niby dalej dostarcza, ale po tym zamknięciu studiów też zadałem sobie pytanie o co kurwa chodzi xboxowi i na chuj to żyje skoro mija już x lat i nadal nie mogę liczyć na cykliczne i częste dostarczanie gierek. Zamiast tego widzę dramę z zamykaniem studiów i PR który powoduje że odechciewa się odpalać sprzęt.
Online? Dalej płatny, a nie dostarcza on nic więcej co bym miał na pececie. XBL party można sobie zrobić na discordzie, działa to tak samo dobrze. Kiedyś grając online na konsoli miałem gwarancję że gram z ludźmi na padach, teraz przez ten pierdolony cRoSsPlAy nieważne czy gram w Warzone, Battlefielda czy Halo to mogę w każdej chwili trafić na cheatera. Mam za to płacić jeszcze?
Ogólnie będąc graczem konsolowym gustującym w te tzw gierki AAA czuje się od paru lat non stop oszukiwany w ten albo inny sposób. Ostatni raz kiedy szczerze cieszyłem się z jakiegoś tytułu i nie byłem zawiedziony to było 5 lat temu kiedy wyszedł RDR2.
Wszystko co wydaje Microsoft trafia od razu na pecety. Konsolowe exy to są jakieś pojedyncze przypadki teraz, bo każdy wydawca chce maksymalizować zysk i wydaje grę na wszystko. I mogę to samo powiedzieć o PS5 - gdyby GT7 wyszło na peceta to już dawno bym opierdolił małża w pizdu. Sony też zaczął wydawać gry na peceta, z opóźnieniem ale już lada chwila to też się zmieni. Ich kolejna gra która mnie najbardziej interesuje, czyli Helldivers 2 wpadł na peceta od razu i tam ma większą społeczność.
Konsolowy gejming powoli przestaje mieć dla mnie sens. Przez te parenaście lat konsole straciły większość, jak nie wszystkie atuty względem peceta i zauważam w nich coraz więcej ograniczeń. Jedyne co zostało to ta wygoda i "wkładasz płytkę i grasz" ale i to nie zawsze jest prawdą w tym momencie.