Treść opublikowana przez ogqozo
-
NBA
Czy w NBA w ogóle może z kimś być wszystko OK? Chandler ma dzisiaj grać.
-
NBA
Po odwołanym hicie na przywitanie Nets, dzisiaj pierwszy raz zobaczymy w akcji Nowy Jork. Knicks grają z Heat. Z jakiegoś powodu po odejściu gracza, który w zasadzie był ich najlepszym w tamtym sezonie, nadal w wielu mediach traktuje się Knicks jak ważny, mocny zespół - którym i wtedy raczej nie byli. W 5-on-5 na ESPN trzy osoby typują, że skończą w pierwszej czwórce Wschodu... zobaczymy. Kontuzjowany jest Amar'e, toteż przez miesiąc-dwa Knicks będą grać pod koszem... Kurtem Thomasem? A nie, na szczęście jest też Marcus Camby. Może on wystąpi obok Tysona Chandlera. Tak czy siak, nie będzie nikogo, kto by jakoś specjalnie zagrażał zdobywaniem punktów. Backcourt - to Felton i Roonie Brewer, niedoceniany obrońca, ale słusznie nisko ceniony gracz ofensywny. Mało opcji. Nawet nie wiem, co powiedzieć... będzie wiele zależeć od Feltona, który już raz grał parę lat temu w Knicks i to był jego najlepszy okres, gdzie zaliczał prawie 20 pkt. i 10 as. na mecz, liderując. Teraz musi zrobić to samo, nie zrobi tego stary Kidd. Potem zaś derby LA, czyli szansa na ostateczny koniec Lakers w postaci bilansu 0-3. Marcin Gortat zmierzy się z Damianem Lillardem Andre Drummondem, a Houston Beards jadą do Atlanty. Pierwszy raz w akcji zobaczymy także Magic (czy staną się najgorszą ekipą ligi?), Bobcats (czy przestaną być najgorszą ekipą ligi?) oraz Bucks (kogo obchodzą Bucks?).
-
Tenis
No dobra, napiszmy to: mamy nową gwiazdę. Janowicz pokonał Andy'ego Murraya, a teraz ma szanse od razu pokonać drugiego zawodnika ze światowego top 10 i generalnie w ciągu kilku miesięcy przejść od pozycji absolutnie żadnej do jakiejś tam w top 50 świata. Niedługo bez wątpienia będzie najlepszy niczym Adam, Robert i siatkarze. Oczywiście zawsze interesowałem się tenisem i trzymałem kciuki za Janowicza. Backhend, forhend, serwis - znam te wszystkie określenia doskonale.
-
NBA
Och, no tak szybko to się nie wywala trenerów w NBA. Naprawdę wszystko wskazuje na to, że to tyleż jest kwestia do opracowania przez Nasha, co Browna. Nash ma zalecone grać pick-n-rolle kiedy chce. To mnie w ogóle nie dziwi. Dziwi mnie bardziej, jak kiepsko wyglądają na razie Lakers defensywnie. Howard nieźle wygląda w ataku, ale wcale nie widać więcej atletyzmu i energii w tym starzejącym się teamie. No i ogólny brak zgrania. 24 straty w meczu Portland mówią wszystko. To nie jest kwestia jakiegokolwiek systemu, tylko jego braku. Myślę, że Clippers spokojnie stać na wygranie Zachodu. Taki typowy niedoceniany team, bo w sumie nie ma w nim nic nowego, eskcytującego. Tylko Chris Paul, czyli drugi najlepszy gracz ostatnich pięciu lat w NBA. Tylko Blake Griffin, który już niczym nie zadziwi. Tylko Jamal Crawford, który czasem rzuci 40 pkt., ale zbyt rzadko, żeby się podniecać. Tylko Odom i Butler, starzy kolesie od łatania dziur... Clippers wydają się chyba najbardziej kompletni. Trudno powiedzieć, co będzie za parę miesięcy, ale na ten moment mamy problemy w Thunder, problemy w Lakers, zaś Clippers zdają się być gotowi. Zdrowie weteranów będzie kluczowe.
-
NBA
No cóż, mogę napisać jedno: dwa mecze. Dwa. Dajcie spokój. Heat przez dwa lata nie nauczyli się żadnego sensownego systemu i jakoś żyją. Jeśli ktoś myśli, że zagrywki ofensywne wyglądają tak, że ktoś ma dobry pomysł i już one wszystkie są grywalne, no to nie, nie jest tak. I Nash, i Brown przyznają, że to zależy od Nasha, co zagra. Na razie wygląda to blado, ale to dwa mecze. Już się tak nie jarajcie. Jak w styczniu będzie tak samo to będzie można mówić o złym pomyśle na drużynę.
-
NBA
Nie no, ludzie, naprawdę, dwa mecze. Dwa. To nic nie jest w NBA, dwa mecze. Zwłaszcza dwa pierwsze mecze nowego sezonu, po zmianach kadrowych. Nic to nie znaczy. Każdy zespół w historii NBA przegrał dużo więcej, niż dwa mecze. A niektórzy tu triumfują jakby Lakers już stracili szanse na awans do playoffów. Te dwa mecze na razie pokazały dla mnie tyle, że Lakers będą potrzebowali zdrowia. Ławka wygląda straszniutko. Gra zespołowa leży, ale trudno było oczekiwać czegoś innego. Na razie trudno powiedzieć w kwestii Nasha. Nie wygląda to dobrze, ale może jeszcze zacznie - wszyscy wiemy, co on umie. Nie szalałbym z tym wyśmiewaniem Browna na razie. I on, i Nash wiedzą, że na niektóre rzeczy trzeba czasu i prób.
-
NBA
"W tym sezonie", "podniosą się"... Jakbym nie wiedział, to bym pomyślał, że przegrali 20 meczów, a nie 2.
-
NBA
Harden na dzień dobry mecz jakich mało ktokolwiek ma w sezonie: 37 pkt., 12 asyst, 6 zbiórek, 4 przechwyty.
- NBA
-
NBA
Myślę nad założeniem bloga o NBA. Czy nazwa CzasamiPoPierwszej jest chwytliwa? Co dzisiaj oglądacie? Parę odświeżonych ekip się szykuje do pierwszego pokazu. Na dobry start Andre Iguodala odwiedzi Philly, gdzie spędził siedem pierwszych sezonów kariery. Co wniesie do tej efektownej ekipy, czy uszchlateni energię Farieda, McGee oraz Lawsona, zrobi z nich nową jakość? Niestety nie zagra lekko kontuzjowany Andrew Bynum. Jestem bardzo ciekaw, co pokaże nowe Houston. Kolesie najpierw zrobili szaloną wyprzedaż, pozbywając się prawie wszystkich, a potem zatrudnili paru graczy uznanych przez wielu za przepłaconych. Oglądaliście film "Moneyball"? Tak mi się to kojarzy. Asik, Lin i Harden to kolesie, którzy z różnych powodów nie są uważani za liderów do silnej ekipy, ale w różnych zaawansowanych statystykach mają czasami bardzo świetne wyniki. Czy Asik stanie się najlepszym obrońcą ligi, a Lin i Harden znajdą się w czołówce PER całej ligi? Czy startującym silnym skrzydłowym będzie rookie Royce White? To może nie wypalić, ale mnie intryguje ten dziwny plan Houston. Lakers znów grają - w Portland, które aż tak się nie zmieniło, ale jest J.J. Hickson i główny kandydat (jeden z dwóch) do ROY, czyli Damian Lillard. Drugiego, Anthony'ego Davisa sprawdzą San Antonio Spurs. Niestety, Eric Gordon nie zagra, znowu kontuzjowany. Marcin Gortat ma nowego rozgrywającego - Gorana Dragicia, ale też nowego wysokiego do rozdawania podań, czyli Luisa Scolę. Z kolei w Golden State być może zobaczymy Andrew Boguta. Czy przetrwa cały mecz bez kolejnej kontuzji? Mecz Bulls-Kings to w sumie nic. Pytanie brzmi tylko, jak słabi są Bulls bez Rose'a i Asika?
-
Managery piłkarskie
Wygląda na to, że "klucze" są już dostępne, czyli jeśli ktoś kupi FM-a online (tylko Steam), to może już grać. Co dostanie za 110 zł? Tryb Classic jest bardzo chwalony. Jeden z recenzentów stwierdził, że FM Classic to właściwy następca Championship Managera 00/01. Nie ma miliona zmiennych bajerów, którymi gra każe ci się zajmować, bo przecież to na pewno ma wpływ na wyniki... Interfejs jest ładniejszy, gra się szybko, główną część rozgrywki stanowią mecze. Oprócz tego jest jeszcze inny tryb - wyzwań. Bierzesz klub i masz z nim jakiś problem, masz sobie poradzić przez pół sezonu. Utrzymać się albo nie przegrać meczu w sezonie - różnie, ale podobno ma być trudno. Za wygranie wyzwania dostaje się różnorakie "bajerki" do trybu Classic. Czasami są one dość szalone (np. możesz kupić jednego dowolnego gracza bez względu na prowadzony klub). Sam grałem w demko "normalnej" wersji. Uaktualnienia i drobne poprawki cieszą. Co do silnika meczowego, to jest bardziej przystępny (np. domyślnie na ekranie pojawiają się kolejne porady asystenta i jest ich dużo więcej niż w wersji sprzed roku), natomiast jeśli chodzi o "mięso", to na razie trudno mi powiedzieć, czy jest lepiej. Grafika w meczu jest znacząco inna, co mnie średnio obchodzi, bo dziwaczne zachowania zawodników nadal czasem się zdarzają, a tylko rośnie zużycie mocy komputerka. Momentami dość spore zmiany w interfejsie, jeszcze nie przywykłem. Gra jest ciężka. Developer ostatnio zrobił dogłębne badania różnorakich wydatków ponoszonych przez klub i piłkarzy (podatki, światło itp.) i mam wrażenie, że teraz trudniej jest kogoś kupić. Zacząłem sezon PSV, wyprosiłem od zarządu jednego piłkarza za 5 mln euro, a potrzebowałem więcej, teraz przegrałem z Luzerną w eliminacjach EL. Nie wiem, co zrobiłem źle.
-
Cinema news
Nie no, dla wszystkich to był "Dumbo", komiksy o superbohaterach to jest rzecz dla dzieci. Jak komuś się Disney nadal kojarzy z Waltem Disneyem, no to pewnie ma się tak kojarzyć, ale oni od lat mają masę studiów, telewizję ABC, telewizję sportową ESPN itd., korpo jak każde inne. Nie sądzę, żeby cokolwiek się zmieniło z "Gwiezdnymi Wojnami", bo nie wyobrażam sobie, co jeszcze można wyssać z tej marki. Jest jakiś rodzaj rzeczy, która jeszcze nie została zrobiona i to masowo?
-
Cinema news
Filmy Marvela to są materiały dla starszych? Aha. No ale nie, serio, to są wszystko produkty dla dzieci przecież. "Gwiezdne Wojny" po prostu łyknie też wyjątkowo sporo ludzi, którzy byli dziećmi w 1978 r.
-
Cinema news
O nie, powstanie nowy film, którego nikt nie każe oglądać. Dramat. Tekst o "popierdółkach dla młodszych" też śmieszny. Bo do tej pory było mało zabawek i gadżetów ze Star Wars. Co do nowej trylogii, no to wcale nie jest tylko bajer "dla młodszych". Dorośli ludzie też wywalą kasę na bilet na kolejny film z serii, której ostatnie trzy części były fatalne. Bo się będzie nazywało Star Wars i trzeba iść. To było oczywiste, że po serii tych wszystkich reedycji w HD i 3D muszą powstać nowe filmy, dlaczego niby ktoś miałby rezygnować z zarabiania dużych pieniędzy, skoro ludzie chcą mu dawać.
-
NBA
Lakers ciągle są w Kobelandzie. Nash nie brał w zasadzie udziału w zbyt wielu akcjach, a i często się nie zgrywał. Wiemy, co Nash umie robić, grać pick-n-rolle z dużymi kolesiami, ale chyba Lakers chyba jeszcze muszą przywyknąć do możliwości zignorowania Kobe'ego. Chociaż dzisiaj to i dobry wybór był, bo Kobe grał efektywnie, natomiast Howard pływał nieco w maśle... i tak zdobywając 19/10, bo to Howard. O ile ofensywnie wypadł poprawnie (wypadłby świetnie gdyby umiał rzucać wolne...), to w defensywie zadziwiająco kiepsko. Dlaczego miałem wrażenie, że bardziej dominujący był dziś Brandan Wright? Dziwny mecz - w zasadzie Wright wydawał się jedynym zawodnikiem Mavs, który gra dobry mecz. Aha, i Beaubois? Chyba tak. Lakers wyglądają generalnie słabo. W Miami też ktoś się czuł nie na miejscu. Ray Allen wielokrotnie odruchowo zmierzał do swoich kolegów, by nagle kapnąć się, że to teraz są jego rywale. Klepnął Garnetta po ramieniu, a ten go zupełnie zignorował, a potem odpowiedział agresywną obroną. Ale Allen trafiał. Rashard też. LeBron nadal ma szyldzik "it only does everything". Jak zawsze - wszystko, co powiesz o nim po ostatnim meczu (tu: finałach), nie musi być prawdą. Dzisiaj jego bronią były rzuty z półdystansu, o których takie tyrady mówił Skip Bayless. Dzisiaj wpadały prawie wszystkie i jeśli kibicujecie innej ekipie, to na pewno chcecie, żeby to się okazało tylko specyfiką wieczoru, a nie kolejną rzeczą, którą umie LeBron. Gdyby nie jego skurcze nogi, mecz raczej nie byłby w miarę zacięty do końca. Chciałbym zwrócić uwagę na świetną zmianę Leandro Barbosy, o którym nieco już zapomniano przez ostatni pełen przygód rok. Wypadł lepiej niż Terry, lepiej niż Courtney Lee.
-
Premier League
A jednak nie. Na tle tej sparingowej amatorszczyzny jeden piłkarz z pierwszego składu powinien prezentować jakiś poziom, ale... nie, Kościelny przecież też już nie jest w jedenastce i za bardzo chyba Wengera nie zachęcił.
-
NBA
No więc tak. Teoretycznie mecz Miami jest o 1. Ceremonia jest zaplanowana na, obecnie, 0:15. Oczywiście pewnie obie rzeczy się opóźnią, ale jednak o 1 to już powinno być po ceremonii. Co do Terry'ego, to może grać zamiast albo obok Rondo i na pewno będą takie momenty, ale bez wątpienia Rajon pozostanie liderem ekipy.
-
Luźne gadki
No Pique to chyba najbardziej "za nazwisko" typ w tym gronie. Jeśli już Euro ma decydować, to czemu nie mający świetny cały rok Alba? Ano bo Alba jest nowy i dopiero przyszedł do dużego klubu. Widać absolutnie, że jest tylko parę drużyn, które oglądają głosujący, no i Euro, które oglądają wszyscy - ale tak jest zawsze, w przeszłości miało to bardziej oburzające efekty. Co do Balotellego... tak, te dwa momenty na pewno zadecydowały, ale za to jakie. Największa chyba niespodzianka Euro to właśnie fakt, że nie mieliśmy finału Niemcy-Hiszpania, który wydawał się nieunikniony, bo te dwie ekipy są tak daleko przed innymi. Dla wyznawców teorii, że najlepszy jest ten, kto strzeli w decydującym momencie, oczywisty cel. Podobnie Drogba - dobry, ale bez tego jednego momentu na pewno by go nie było. Ale nie byłoby też Chelsea wśród zwycięzców LM i obecnych uczestników, więc to rozumiem. Rooney raczej zasłużenie. Był najlepszym graczem rundy wiosennej w Potężnej Premier League, najlepszym graczem sezonu. Na Euro nic, na jesieni kontuzja, ale generalnie w tym szerokim gronie może być. Aha, no i jeszcze jeden rażący brak, obok Ribery'ego, Hazarda czy Reusa. Santi Cazorla. Czołowy gracz w Hiszpanii, czołowy w Anglii. Jeśli Arsenal coś ugra, to za rok pewnie go ujrzymy. Swoją drogą, gdybym miał układać tę listę, to dwóch Polaków bym rozważał. A tak, Błaszczykowskiego też. Miał problemy jesienią 2011, ale w 2012 r. był w wybornej formie w zasadzie cały czas. No Euro też grał dobrze. No ale jeszcze minie parę lat, zanim ludzie piłki zaczną oglądąć Borussię Dortmund.
-
NBA
Startowa piątka to niekoniecznie główna piątka. Terry już w Dallas był zmiennikiem, ale grającym więcej, niż gracz, którego zmienia, zawsze powyżej 30 minut. Ja zawsze wolę mówić po prostu o najmocniejszych, najwięcej grających piątkach. I wydaje mi się, że gdy liczyć się będzie wynik, będzie grać Terry. Ale zobaczymy. W sparingach Celtics grali bardzo różnie, Terry ma też swoje lata. A z Miliciciem to pewnie możliwe, w sparingach ostatnio nie grał, tak że zobaczymy jak to się rozwinie.
-
NBA
A któżby inny. Na ten moment piątka: Rondo-Terry-Pierce-Bass-Garnett. Główni zmiennicy: Avery Bradley i Courtney Lee (G), Jeff Green i może rookie Jared Sullinger (F), na centrze rookie Fab Melo i Jason Collins.
-
Luźne gadki
Przyznam się, że chyba byłem w błędzie, gdy po kolejnych Gran Derbi, odpadnięciu Barcy w LM, wreszcie dobrym Euro Cristiano pisałem, że Portugalczyk ma tę nagrodę w garści. Teraz głosy zaczynają spływać i wygląda na to, że będzie blisko, ktokolwiek wygra. Kandydatów jest w zasadzie trzech, na pewno sporo dziennikarzy głosuje na Casillasa. Na Bwin zabawny kurs: Messi 1,68; Ronaldo 3,75; ktokolwiek inny 3,75. Co do typów, cóż, bywały śmieszniejsze. W zasadzie w miarę okej, wszyscy którzy ewidentnie musieli być (kadra+klub) są. Nie ma nikogo totalnie z czapy. Trzech bramkarzy - Casillas, Buffon, Neuer. W zasadzie zasłużenie. Dla mnie nie ma wątpliwości, kto tu powinien być, pewnie się domyślacie. Na pewno w mojej Jedynej Słusznej Jedenastce 2012 na blogu będzie dla niego miejsce. Dwóch obrońców - Pique i Ramos. Znów, złoty medal Euro przyćmiewa swym blaskiem graczy, którzy przez cały rok prezentowali się na pewno nie gorzej i też wiadomo, kto to był. Kto poza tym najlepszy z pominiętych? Reus, Ribery, Hazard? Bez wątpienia zabrakło im wyników w reprezentacji.
-
NBA
Już jutro start, powoli zaczyna mnie łapać mała gorączka. Dzisiaj w ostatnim spotkaniu Heat grali z Hornets. Już dość spore minuty mieli LeBron (zszedł w trzeciej kwarcie, dostał kopa w twarz) i Anthony Davis. Davis wypadł bardzo dobrze, 11-18 z gry, 24 pkt., 11 zbiórek. Także tylko jeden faul. Hornets wygrali mimo braku Erica Gordona. Podobno jednak jego kontuzja jest niegroźna i ma zagrać w pierwszym spotkaniu sezonu. Zobaczymy... Tim Duncan w swoim pierwszym sezonie znalazł się w pierwszej piątce All-NBA. Czy Davis może się zbliżyć do tego osiągnięcia? Warto zwrócić uwagę, że na razie Rashard Lewis i Ray Allen nie działają tak, jak niektórzy przewidywali. Okazuje się, że nie każdy rywal jest Oklahomą i ta taktyka nie będzie chyba na każdego działać. Ten transfer może (nie musi) tylko wyjść na plus Bostonowi, który musiał sprowadzić Jasona Terry'ego i proszę, Terry trochę straszy.
-
Premier League
Chelsea złożyła zażalenie. Dotyczy ono "niewłaściwego języka", jakim sędzia odzywał się do piłkarzy Chelsea. Black fucking cunt? Zobaczymy. No to wtedy wyskakujcie, droga wolna. United straciło punkty z Evertonem i Tottenhamem, słuchamy o skandalach sędziowskich. Evertonowi przecież też podarowano punkt w ten weekend, może coś kręcą. Genialna wypowiedź Fergusona po meczu. "Torres sam jest sobie winny. No, moooże Evans go kopnął... ale ja bym na jego miejscu biegł dalej i strzelił gola! Jego wina, że nie chciał dalej". Żeby z taką gorliwością edukował Younga, Naniego, Valencię czy Rooneya...
-
Premier League
Co tydzień jest 100 takich sytuacji w Premier League i maksymalnie jedna czy dwie kończą się żółtą kartką. A ta powtórka w ogóle nie pokazuje, żeby to był ewidentny nur. Tak ewidentny jak często są nury... wiecie kogo.
-
Premier League
Chelsea mi nie żal, też zawsze w razie potrzeby dostaną pomoc. Żal mi może być ewentualnie tych pozostałych, "słabszych" ekip, których np. nie będę oglądał w Lidze Mistrzów, bo musi awansować zawsze ta sama elitka.