Treść opublikowana przez Wredny
-
Just Cause 3
Cholera, trzeba będzie w końcu przekonać się do JC2 - uwielbiam sandboxy, ale ten mnie wyjątkowo nudził, choć nie ukrywam - bardzo ładnie tam jest, a główny bohater pływa dużo lepiej od takiego Drake'a, Edwarda Kenwaya, czy Aidena Pearce'a (chodzi mi o animację pływania po powierzchni - wygląda naturalniej) - w sumie tyle zapamiętałem (no i jeszcze łączenie linką gości z pędzącymi samochodami ).
-
Assassin's Creed IV: Black Flag
Ja wczoraj ukończyłem wątek główny i nawet wbiłem platynkę (choć w postępach gry widnieje 95% - drażni mnie to i mam zamiar zrobić tam WSZYSKO, niczym w ACIII). Taką mam "graczową nerwicę natręctw", że mimo iż nie musiałem, to i tak zebrałem wszystkie skrzynki, fragmenty Animusa, butelki itp - po prostu tak się przyzwyczaiłem do tego w przygodach Connora (było to wymagane do platyny), że nie wyobrażałem sobie inaczej Sama gra to chyba najfajniejsza (nie znaczy, że najlepsza) część serii, gdyż traktuje o piratach, a mi od zawsze marzył się sandbox właśnie w takich klimatach. Od kiedy 20 lat temu zakochałem się w Sid Meier's PIRATES! (grane na Amisi), tak zawsze marzył mi się remake tego tytułu na współczesnych konsolach, koniecznie w sandboxowej konwencji. Miałem nadzieję, że weźmie się za to Rockstar (nawet pisałem im to na ich stronie, w sugestiach), ale skoro Szkoci nie widzieli w tym potencjału to przytuliłem wersję francuską. Na początku trochę byłem zły, że to kolejny Assassin, a nie nowe IP, ale po paru godzinach stwierdziłem, że ten mix jest idealny. Dzięki temu mamy fajne, płynne pruszanie się, efektowne bijatyki na kilka osób, no i pływanie statkiem, które było super fajne już w ACIII. Poza tym fajnie te dwa światy ze sobą spleciono i wyszło to bardzo ciekawie. Do tego śliczna grafika (grałem na PS3), w czym oczywiście spora zasługa malowniczych karaibskich widoczków (choć muszę przyznać, że trochę zatęskniłem za pięknymi lasami z ACIII), kapitalna fizyka wody (jak później zobaczyłem tą galaretę z BF4, to chciało mi się płakać, na PS4!), muzyka (szanty!), zmienne warunki pogodowe, całkiem ciekawa fabuła, wreszcie fajny główny bohater (sorry Connor) i tony zabawy oraz pobocznych aktywności - po RDR to najfajniejszy sandbox w klimatach, nazwijmy to - "starodawnych" (bo wiadomo, że w gatunku rządzi GTAV). Po ACIII dość mocno podrasowali tą wersję silnika, co pozwoliło również uniknąć wielu błędów oraz glitchy, będących wręcz wizytówką przygód Connora, więc tu również zostałem miło zaskoczony (choć w przypadku sandboxów jestem wyrozumiały, wiem że nie da rady wszystkiego ogarnąć od razu). Teraz ogrywam dodatek Freedom Cry i jest nawet ciekawy, choć brakuje mi śpiewanych szant i tego pirackiego klimatu - Adewale jest podobnie "rozrywkowy", co Connor niestety ale rozumiem, że poruszana tematyka raczej do wesołych nie należy i w sumie słuszna decyzja UBI.
-
Sleeping Dogs (True Crime)
Że co? Splatynowałem Sleeping Dogs i nie przypominam sobie takich sytuacji. Może skleroza? Cholera, dawno już grałem, ale...
-
The Evil Within
Aaaaa, faktycznie, w Ch.3 się chyba uciekało - zapomniałem już, że tyle razy się spotykamy No to w takim razie luzik. - całkiem sporo możliwości, nie ma tu nic skomplikowanego.
-
Wolfenstein: The New Order
Wolf jest genialny. Absolutny killer w swoim gatunku. Z przyjemnością wbiłem platynę (PS3) i chętnie powtórzę to na PS4 - tak mi brakuje konkretnych shooterów. Strasznie mi się podoba swoboda, jaką ten tytuł oferuje, rozbudowane lokacje, opcjonalne, ukryte pomieszczenia, tunele, kanały wentylacyjne itp. Nie raz łapałem się na tym, że po wyczyszczeniu poziomu, uskuteczniając eksplorację (masa fajnych znajdziek, notatki wzbogacające fabułę i budujące klimat), znajdowałem jakiś tunel prowadzący do pomieszczenia z którego przed chwilą wyszedłem i myślałem sobie "Aha, czyli tego typa można było załatwić ninja style" Oprócz swobody i możliwości eksploracji, strasznie fajny jest tu również klimat, zaskakująco ciekawa fabuła i, co było chyba największym szokiem - główny bohater ma charakter i naprawdę da się lubić (a to rzadkość w FPSach). BJ co chwila rzuca jakimś tekstem (nie są to suchary w stylu Duke'a, raczej twarde teksty, cedzone przez zęby, w stylu Eastwooda), fajnie prezentuje się w cut-scenkach i ogólnie spoko z niego typ. Na koniec wypadałoby wspomnieć o absolutnie genialnym gunplayu - masa soczystego strzelania, dawno nie czułem takiego powera w dzierżonych pukawkach. A technicznie? No cóż - silnik idTech już tak ma i trzeba się przyzwyczaić - ja dałem radę na PS3, a wiem że na PS4 jest już dobrze (przeszedłem ze 3 chaptery), więc ogólnie nie ma się czym martwić. W dobie liniowych, poskyptowanych celowniczków na szynach, które starają się udawać FPSy (CoDy, BFy czy Killzone 3), taki Wolfenstein The New Order to przyjemny powiew nostalgii i powrót FPSów bliżej ich korzeni - oby więcej firm poszło tą drogą, bo takie shootery to ja rozumiem Daję 8/10 tylko ze względu na techniczne zgrzyty spowodowane użyciem tego silnika graficznego.
-
Red Dead Redemption
To są Hideouty z któregoś tam dodatku, więc się nie martw. Ty musisz zrobić tylko te: - Fort Mercer - Nosalida - Tesoro Azul - Tumbleweed - Twin Rocks - Pike's Basin - Gaptooth Breach EDIT: Sorki, jeszcze Salomon's Folly trzeba Razem 8 Tu masz mapkę:
-
The Evil Within
W Ch.5 się ucieka - nie walczy
-
Destiny
Ale w tym tygodniu nie miał nic ciekawego (i całe szczęście). Tzn miał tą wyrzutnię "Truth" i gdybym nie oszczędzał na ewentualnego Surosa to pewnie kupiłbym, choćby dla trofeum, ale jednak liczę, że w następnym tygodniu wróci z czymś dla mnie ciekawszym
-
Destiny
Dobry tekst. W sumie zgadzam się ze wszystkim co tu napisałeś, a jednocześnie mam odmienne zdanie - większość z wymienionych tutaj przykładów nie jest dla mnie wadą, a multiplayer bardzo mi się podoba (oprócz tych shotgunów i fusion riflle rzecz jasna). Bardzo się jednak ubawiłem, czytając Twój wypełniony jadem tekst, więc łap plusika, bo zasłużyłeś
-
Platinum Club
Przesadzasz z tym 1/10 - od takich ocen to są samograje, w których naprawdę nic nie musisz robić - jakieś japońskie nowelki, albo The Walking Dead od Telltale. EDIT: He he Szczurek minimalnie szybszy - zwinna bestia EDIT2: @Zaqair - już lepiej i następnym razem "przestań gwiazdorzyć"
-
Platinum Club
To masz strasznie złe podejście i tylko psujesz sobie odbiór danego tytułu. Trofea to tylko bonus i naucz się rozdzielać te dwie rzeczy, inaczej będziesz bardzo nieszczęśliwy... Mam znajomka, którego podejściem do gier szczerze gardzę, bo nie potrafi tego rozdzielić i często wypisuje różne bzdury. Kiedy stwierdził, że po zrąbanych trofeach do DLC (!!!) Uncharted 3 (gdzie oczywiście ostro no-life'ił, żeby wbić 100%), nigdy więcej nie kupi żadnej gry od Naughty Dog i olał genialne The Last of Us, wtedy praktycznie przestałem z nim gadać, no chyba że chcę mu pocisnąć . Tacy ludzie przez trofea zatracili sens grania w gry i radość z tego płynącą. Ja sam uwielbiam dzbanki, ale nigdy nie przyszłoby mi do głowy oceniać gry przez ich pryzmat - przecież to niedorzeczne.
-
Platinum Club
To gra jest "z(pipi)ana", czy wymagania do zdobycia trofeów? Zauważam, że coraz więcej osób ma problem z rozróżnieniem takich podstawowych spraw...
-
Uncharted 3: Oszustwo Drake'a
Nie pisałem o "skomplikowanej" fabule, tylko o jakimś sensownym powwiązaniu tych wszystkich rozbłysków na ekranie - bez tego dostaliśmy długi trailer lub teledysk z MTV (podobny przypadek jak w drugiej części kinowych Transformersów - też się człowiek nie nastawiał na dzieło fabularne, ale brak jakiejkolwiek sensownej historii stworzył z tego niestrawną kupę). A minusik odruchowo, bo tak zawiodłem się na U3, że jak ktoś to chwali kosztem U2 to mną trzęsie
-
Uncharted 3: Oszustwo Drake'a
Dwójka była ideałem. Pozbyto się schematyczności singla z jedynki (wejdź na nowy obszar, przylep się do osłony, wystrzelaj kilka fal wrógow, pozbieraj ammo, całość powtórz milion razy), dodano multi, które okazało się zajefajne i wyszło absolutne 10/10 i jedna z najlepszych gier ever. Trójka to nadal fajna gra, ale zdecydowanie najgorsza z trylogii. Zbyt bardzo skupili się na rozbudowaniu multi, które okazało się niespodziewanym hiciorem w U2, i zapomnieli o najważniejszym, czyli opowieści dla samotnego gracza. Zupełny brak scenariusza, rzucanie Drake'a po całym świecie, na zasadze "hmm...pomyślmy, gdzie nas jeszcze nie było" (zresztą w dodatkach na płycie sama Amy Hennig mówi, że nie mieli nakreślonego scenariusza, tylko zastanawiali się, gdzie nie było jeszcze Drake'a i jakich efektów jeszcze PS3 nie generowała - dookoła tego pisali historyjkę), zbyt duża schematyczność i zbyt częste momenty, w których gracz pozostaje jedynie biernym widzem - w temacie reżyserii tragedia. Po tym tytule byłem bardzo sceptycznie nastawiony do nadchodzącego The Last of Us, ale okazało się, że nad tym pracowało prawdziwe ND - U3 robili praktykanci, sprzątaczki i dozorca z jednym okiem
-
The Evil Within
Chapter 14 to właśnie takie miejscówki - super fajna sprawa, choć w tym hotelu też było klimatycznie. Ch.15 to z kolei trochę bardziej schizowe akcje, ale raczej też mrocznie i ponuro, więc fajnie.
-
The Evil Within
Ha! Właśnie ukończyłem pierwsze przejście. Poziom oczywiście Survival, na liczniku 23:48:27 i równe 90 zgonów Jak widać czas gry świetny, choć mam świadomość, że da się szybciej (a do jednego trofeum to nawet trzeba), bo praktycznie przez całą grę starałem się łazić ostrożnie, często na skradaniu, lizałem ściany, czasem po prostu podziwiałem robotę grafików (tak, nawet w tej grze można, są świetnie wykonane miejscówki) i rozwalałem każdą skrzynkę w poszukiwaniu zapasów. O samej grze już wiele pozytywnych opinii padło, więc mogę tylko napisać, że zgadzam się z większością z nich. Horror z tego słaby, bo gra operuje raczej stylistyką gore, rodem z PIŁY, do tego dochodzą zeschizowane akcje rodem z Silent Hill 4, ogólny syf z Silent Hill 3, oraz mechanika zabawy z Resident Evil 4, z lekką domieszką The Last of Us (skradanie, butelki, dyskretne podpowiedzi). Technicznie jest nierówna, zwłaszcza na starej generacji (gram na PS3), ale wiedziałem, czego się spodziewać, gdyż wiem, jak na PS3 zachowuje się silnik idTech. Całe szczęście w 85% akcja gry dzieje się w ciemnych, klaustrofobicznych pomieszczeniach, a z tym silnik radzi sobie świetnie. Gorzej, kiedy kamera wychodzi na światło dzienne, na otwartej przestrzeni, albo jesteśmy świadkami dynamicznego montażu - wtedy tekstury pojawiają się znienacka, jak już zdążyliśmy się przyzwyczaić. Oświetlenie jest mistrzowskie i wspaniale buduje klimat (odpowiedzialny za nie jest nasz rodak - fajnie było zobaczyć w creditsach swojsko brzmiące imię i nazwisko), a dźwięk spełnia swoją niepokojącą rolę. Design poziomów świetny, zachęcający do eksploracji, walki z bossami również w większości kapitalne (chociaż ostatni raczej słaby), checkpointy i save'y rozstawione idealnie - nie ma mowy o frustracji, zgony motywują zamiast zniechęcać, sporo fajnych pomysłów i wielokrotnego mrugania oczkiem w stronę gracza (nawiązania do serii RE, automat z napojami, który...itp). Nie zgadzam się z opinią, że po Ch.10 jest coraz gorzej. Rozdział 11 był całkiem spoko, dwunastka to faktycznie słabizna, ale moment postoju był niezły. Ch.14 był za to za(pipi)isty, nie dość że klimatyczna miejscówka to jeszcze świetna walka z bossem. Fabularnie trochę się zgubiłem i chyba muszę poszperać na necie, bo zakończenie wydało mi się "z doopy". Tak czy siak chyba najlepszy tytuł, jaki w tym roku ogrywałem. Gra, która nie traktuje mnie jak debila, nie prowadzi za rączkę, nagradza cierpliwość, spostrzegawczość i zawsze jest fair, mimo że czasem wymagająca. Świetny, staroszkolny gameplay i w końcu "porządny resident" - dawno nie było takiej gry - polecam.
-
Resident Evil HD Remaster
To jest właśnie wersja japońska, oznaczenie wiekowe organizacji CERO mówi samo za siebie. Język gry będzie zależny od języka ustawionego w menu konsoli. Ja muszę mieć tą limitkę z końcówki tego "trailera"
-
Dying Light
Oczywiście zgadzam się z developerem i szanuję ich decyzję, ponieważ rozumiem, ze gry pozostające "w technologicznym rozkroku" nigdy nie pozwolą nowym maszynkom rozwinąć skrzydeł, niemniej jednak liczyłem na ten tytuł jeszcze na PS3 i z tego tytułu zrobiło mi się trochę smutno, a brutalny komentarz Kasiasa powyżej spowodował odruchowe wciśnięcie czerwonej strzałki.
-
Resident Evil HD Remaster
Dlatego import z Japonii jak najbardziej wskazany. Akurat w pudełku ma wyjść jedynie wersja PS3, więc cieszę się niezmiernie - taka perełka na półce, i to jeszcze z oryginalnym tytułem - to trzeba mieć
- Destiny
- Destiny
-
Jaką grę wybrać?
Za 30zł to chyba nawet Terminator Salvation warto brać, więc - TAK, zdecydowanie
-
Destiny
Ja wziąłem ostatnie, ale zupełnie nie miałem pojęcia, o co chodzi Dopiero po wybraniu (musiałem się udać do Ikory, ta zleciła mi pierwszy stopień zadania - 5 strike'ów bez zgonu), poczytałem w poradniku na ps3trophies.org i tam widnieje zupełnie inna kolejność. Za to zadanie przewidują Shotguna Invective (ale mogą się mylić). Dla mnie i tak lipa, bo wolałbym jakąś konkretną broń główną, niemniej jednak, ciekawy bajer
-
The Evil Within
A mi się ta lokacja strasznie podobała. Przyjemna odmiana i przerywnik od przytłaczających mrokiem klaustrofobicznych korytarzy - super sprawa. Ogólnie design miejscówek i przywiązanie do detali to mistrzostwo świata - Ch.10 i to jedne z najbardziej fotorealistycznych korytarzy, jakie przemierzałem w grze video (oświetlenie ryje beret).
- Destiny