Treść opublikowana przez lukas_k96
-
własnie ukonczyłem...
Dead Island: Riptide - Definitive Edition Idąc za ciosem, po ograniu podstawki wziąłem się za dodatek, żeby temat Dead Island od Techlandu zamknąć całkowicie. Można powiedzieć tyle: Dead Island znany w podstawowej formie, ale w innym settingu. Jeśli bawiliście się dobrze w podstawce, będziecie się dobrze bawić w dodatku. Zombiaki nadal dobrze się sieka, można kombinować z uzbrojeniem i spędzić w tym świecie kilka fajnych gier. Z drugiej strony, gra wpada w pewnego rodzaju pułapkę. Mam wrażenie, że twórcy na fali sukcesu pierwszej odsłony stwierdzili - zróbmy dodatek, pewnie też się sprzeda. Tylko problem w tym, że nic nowego w tym świecie nie wymyślono, rozgrywki nie zmieniono, bo z drugiej strony - cóż tu można udoskonalić? Dobra, mamy tryb hordy, ale jest on tak cholernie irytujący i źle zrobiony, że masakra. Jest tylko w momentach fabularnych, do tego zamiast zrobić 2-3 momenty zapadające w pamięć to mamy kilka potyczek ze stadem zombiaków, które tylko i wyłącznie irytują. Towarzysze (grałem sam) są tępi jak but, często giną, trzeba im pomagać. A jak zabijesz wrogów w ich otoczeniu, to zamiast pomóc kolejnym walczyć to sobie stoją i czekają Pomysł ciekawy, ale zmarnowany kompletnie. Fabuła - meh, wymyślona na siłę, nic tu się za bardzo nie dzieje i nie wciąga kompletnie. Questy poboczne pominę - nadal to durny schemat "przynieś-podaj-pozamiataj". Model jazdy autem nadal kiepski, dodano możliwość pływania łódkami, ale za bardzo też on się niczym nie wyróżnia. Do tego kilka razy miałem problem z błędami technicznymi - np. w czasie hordy pod sam koniec jeden z zombiaków zablokował mi się w... transformatorze i nie dało się nic zrobić, trzeba było zaczynać od nowa. Oprawa audio-wideo spoko, wersja zremasterowana nie zachwyca, ale jak na grę z 2013 r. odnowioną w 2016 r., tragedii nawet teraz nie ma. Ogólnie to nie jest zła gra. To po prostu gra na 6/10. Idealna na to, żeby po ciężkim dniu pozabijać zombiaki, odciąć im głowę, ręce, nogi, stworzyć sobie śmiercionośną broń i się wyżyć. Ale nie oczekujcie tutaj wielkiej produkcji pod kątem fabularnym czy gameplayowym. Dla Techlandu szacun, że na przestrzeni lat z "brzydkiego kaczątka" jakim mogę określić Dead Island, wyrosło takie "piękne dziecko" jak Dying Light (przynajmniej mówię o jedynce i dodatku, bo reszty jeszcze nadal nie ograłem).
-
Luźne gadki
Cyrk na kółkach. Pomijając już rozstrzygnięcie przy stoliku - dwa miesiące trzeba było się nad tym zastanawiać?
-
własnie ukonczyłem...
Dead Island: Definitive Edition W ostatnich tygodniach ograłem pięć części Resident Evil, więc tematu zombiaków miałem już serdecznie dość. Po ukończeniu Revelations 2 zastanawiałem się, na co teraz skierować swoją uwagę. No i tak szukałem, szukałem, myślałem i... wymyśliłem. Zero zaskoczenia - kolejna gra o zabijaniu zombie (tak wyszło) Dead Island ukończyłem jakieś 12-13 lat temu, ale szczerze mówiąc to za bardzo już z tej gry nic nie pamiętałem. Czeka w kolejce dwójka, jeszcze ta odsłona Escape to Dead Island, więc postanowiłem, że sobie przypomnę to wszystko od początku. No i cóż można powiedzieć. Gra ma swoje lata, ale za bardzo tego nie czuć. Nie zagłębiałem się za bardzo w to, co ten Definitive Edition zmienia w porównaniu do podstawki, natomiast spokojnie można go ogrywać. Z pierwszego ukończenia zapamiętałem to, że tu przede wszystkim chodziło o siekanie zombiaków. Na różne sposoby rzecz jasna. Mamy noże, maczety, rurki, bejsbole i szereg innego arsenału, a na dodatek jeszcze dochodzi broń palna, koktajle mołotowa, granaty itd. I musimy kombinować, bo po pewnym czasie broń nam się zużywa i trzeba szukać czegoś nowego. I tak sobie biegamy po tym świecie, mordujemy szereg zombiaków, a gdzieś tam w tle jest jakaś historia. Jakaś, bo nie wyróżnia się niczym konkretnym - ot, wsadzenie pewnych motywów, trochę plaży, trochę laboratorium, trochę dżungli i dziwnych wierzeń, i tak do wielkiego finału, który kompletnie nie zaskakuje. W międzyczasie możemy robić zadania poboczne, ale pozwólcie, że ze względu na to, że większość opiera się na schemacie "przynieś - podaj - pozamiataj", za dużo o nich nie będę mówił. Na początku je robiłem, bo myślałem, że coś ciekawego się trafi, ale po którymś wypadzie do oddalonego miejsca po to, aby przynieść naszyjnik albo komuś coś powiedzieć ew. kogoś zabić, odechciało mi się i cisnąłem już tylko fabułę główną. Lokacje - spoko, jest różnorodność. Mapa - to samo. Spora, pełno lootu, można szukać, kombinować i zbierać. Do dyspozycji oddano nam też możliwość jazdy samochodem, ale sam model jazdy do najlepszych nie należy. Dobrze, że Techland wyciągnął wnioski i w Dying Light już to poprawił. Nie podobało mi się to, że gra mimo tego, że gramy w pojedynkę, prowadzi historię w kierunku wspólnej podróży czterech osób (z których na początku wybieramy swojego bohatera, którym gramy). Jest to kompletnie nielogiczne, jeśli jesteś cały czas sam, a nagle w przerywnikach widzisz całą grupę, po czym znowu radzisz sobie w pojedynkę. Jak się gra w kooperacji to może jest inny odbiór, natomiast w moim przypadku wybijało to z immersji. No i zachowanie AI też pozostawia do życzenia. Te misje eskortowe pod koniec gry (trochę już chyba brakowało pomysłu na fabułę, bo bieganie przez godzinę z rzędu w wątku głównym z ochranianiem postaci to przeginka) wkurzały przez to, że nasi towarzysze usilnie pchali się wprost pod nogi zombiaków, kompletnie nie próbując się bronić, unikać kontaktu czy już nawet walczyć. Podsumowując: Dead Island był początkiem dla Techlandu, ta gra ich wypromowała i były przystankiem do stworzenia lepszego Dying Light. Mechanika walki nadal bawi i gra głównie na tym się opiera. Można pograć, zwłaszcza, że gra chodzi za grosze. 7/10
- STARFIELD
-
Champions League
No i Bodo/Glimt zawiodło... Norwegowie skompromitowali się totalnie, tracąc zaliczkę trzech goli z pierwszego meczu i odpadają ze Sportingiem. Zasłużenie, bo Bodo zagrało wczoraj słabo, bardzo słabo, od samego początku broniąc się i licząc, że Sporting nie odrobi. A mistrzowie Portugalii byli nakręceni i to przyniosło efekt. Powiem tak: dla romantyczności szkoda, że Bodo/Glimt odpadło, dla poziomu sportowego pojedynek Sportingu z Arsenalem zapowiada się zdecydowanie ciekawiej. To był w zasadzie jedyny mecz, w którym wczoraj coś się działo i były jakieś emocje. Poza tym, dożynki. Real dobił City, PSG rozbiło Chelsea, a Arsenal na luzie sobie pokonał Bayer. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie więcej się działo. Zobaczymy, czy tym razem niespodzianka z pierwszego meczu (Galatasaray wygrywające z Liverpoolem) powtórzy się też w rewanżu. No i ciekawy jestem starcia Barcelony z Newcastle, biorąc pod uwagę pierwszy pojedynek.
- STARFIELD
-
Resident Evil: Revelations 2
Po szóstce byłem już trochę zmęczony ciągłym graniem w kolejne odsłony tej serii, ale napędzała mnie myśl, że potem zostaną mi już te "bardziej współczesne" części. Ogarnąłem się i skończyłem w kilka godzin. Muszę przyznać, że bawiłem się lepiej, niż w pierwszym Revelations. Fabuła była ciekawa, pomysł prowadzenia dwóch równoległych kampanii opowiadających o tym samym był ciekawym zabiegiem. Gameplayowo spoko - dużo strzelania, kilka zagadek, nudy nie ma. Lokacje zróżnicowane, więc też nudzić się nie można. Jeśli chodzi o minusy to powiedzmy, że kwestie techniczne mogą dawać się obecnie we znaki, czuć też pewnego rodzaju archaiczność tej produkcji, ale nie jest to nic, co dyskwalifikuje ją obecnie z listy gier do ogrania. Może też irytować kwestia tej "wbudowanej kooperacji" - nie wiem czemu po raz kolejny twórcy usilnie promowali w tej serii rozgrywkę w dwie osoby. A, właśnie - partnerka Claire, panna Moira, w wielu momentach mocno irytowała.... Generalnie grało się dobrze. Jeśli lubicie serię Resident Evil, będziecie się tutaj dobrze bawić. Ja wielkim fanatykiem nie jestem, wolę normalne części numerowane, czwórka jak dla mnie nadal nie do pobicia. Przede mną VII, VII i IX, więc zobaczymy, natomiast Revelations 2 jest taką fajną odskocznią, mniejszym projektem, ale też grywalnym.
-
własnie ukonczyłem...
Resident Evil: Revelations 2 Po szóstce byłem już trochę zmęczony ciągłym graniem w kolejne odsłony tej serii, ale napędzała mnie myśl, że potem zostaną mi już te "bardziej współczesne" części. Ogarnąłem się i skończyłem w kilka godzin. Muszę przyznać, że bawiłem się lepiej, niż w pierwszym Revelations. Fabuła była ciekawa, pomysł prowadzenia dwóch równoległych kampanii opowiadających o tym samym był ciekawym zabiegiem. Gameplayowo spoko - dużo strzelania, kilka zagadek, nudy nie ma. Lokacje zróżnicowane, więc też nudzić się nie można. Jeśli chodzi o minusy to powiedzmy, że kwestie techniczne mogą dawać się obecnie we znaki, czuć też pewnego rodzaju archaiczność tej produkcji, ale nie jest to nic, co dyskwalifikuje ją obecnie z listy gier do ogrania. Może też irytować kwestia tej "wbudowanej kooperacji" - nie wiem czemu po raz kolejny twórcy usilnie promowali w tej serii rozgrywkę w dwie osoby. A, właśnie - partnerka Claire, panna Moira, w wielu momentach mocno irytowała.... Generalnie grało się dobrze. Jeśli lubicie serię Resident Evil, będziecie się tutaj dobrze bawić. Ja wielkim fanatykiem nie jestem, wolę normalne części numerowane, czwórka jak dla mnie nadal nie do pobicia. Przede mną VII, VII i IX, więc zobaczymy, natomiast Revelations 2 jest taką fajną odskocznią, mniejszym projektem, ale też grywalnym. 7/10
-
OSCARY
W Polsce to CANAL+ jedynie.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
Mi się podoba, chociaż to kółko z Top 30 FPS-ów psuje efekt. Kompletnie tu nie pasuje.
-
Resident Evil 4 Remake
Warto. Gameplay Adą przyjemny, do tego ciekawe uzupełnienie historii z podstawowej części. No i zajmie trochę więcej, niż godzinę
-
The Vernyhorn
Wygląda fajnie, zobaczymy, jak to wyjdzie wszystko w praktyce. Ciekawy może być ten motyw survivalowy, czyli np. jak idziemy w góry to trzeba mieć ciepłe ubrania, żeby nie zamarznąć. Do tego twórcy zapowiadają, że atutem gry będzie też system walki.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Pewnie parę lat temu bym taką wystawił, ale z wiekiem robię się bardziej pobłażliwy, no i w sumie aż takiej wielkiej tragedii nie było. To kiepski Resident, ale jako gra z innym tytułem na pewno zebrała by lepsze oceny.
-
Champions League
Real niespodziewanie rozbił City, PSG wysoko ograło Chelsea no i genialne Bodo/Glimt rozjechało Sporting u siebie. Piękna jest ta historia Norwegów, trzymam kciuki, żeby weszli do ćwierćfinału, a tam starcie z Bayerem albo Arsenalem. Powiem szczerze, że obserwując wczoraj pojedynek tych ekip zaryzykuję tezę, że w tym dwumeczu nie będą bez szans. Zwłaszcza, że znów pierwszy mecz mają u siebie, więc mogą sobie wypracować zaliczkę.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Liga robi się coraz ciekawsza. Tabela coraz bardziej się spłaszcza, jeden lub dwa mecze mogą spowodować, że albo grasz o puchary, albo panicznie oglądasz się, ile masz przewagi nad strefą spadkową...
-
własnie ukonczyłem...
Jeszcze wracając do Resident Evil 6 - zapomniałem wspomnieć, jak bardzo wkurzało mnie to przygotowanie gry pod coopa. Grałem sam i irytujące było to nawarstwienie momentów, że trzeba czekać na kompana sterującego AI, bo praktycznie każde drzwi trzeba otwierać razem, przesuwać rzeczy razem, podsadzać, przeskakiwać itd. Jak się gra we dwójkę to pewnie jest fajna wczuta i to tak nie przeszkadza, ale w pojedynkę jest to rzecz, która mocno spowalnia gameplay i po którymś razem po prostu nudzi.
-
własnie ukonczyłem...
No zgodzę się, że szóstka jest słaba. Już przy piątce było widać spadek jakości serii po fenomenalnej czwórce, ale piątka przy szóstce to jednak bardzo dobra gra.
-
Reprezentacja Polski
Różnica w stosunku do Kapustki jest taka, że Pietuszewski jako 17-latek zaczyna się rozpychać coraz mocniej w Porto kilka tygodni po transferze, stając się czołowym graczem zespołu. Drużyny, która jest liderem portugalskiej ekstraklasy. Kapustka błyszczał wtedy w Cracovii i zapewne miał więcej, niż 17 lat. Poważna europejska piłka go zweryfikowała, odpalił jedynie chwilowo w reprezentacji.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Nadrabiania serii ciąg dalszy. Tym razem przyszła kolej na Resident Evil 6. Przerażała mnie trochę myśl, że to Resident na jakieś 20-30 h, który jest podzielony dodatkowo na cztery kampanie. Grałem zgodnie z kolejnością, czyli kampania Leona, Chrisa, Sherry i Ady. No i co mogę powiedzieć... Na pewno to, że z Residenta zrobili tu grę akcji z dodatkiem zombie. Historia Leona jest najlepsza, bo to charyzmatyczna postać, a na dodatek sama kampania jest najciekawsza i najbardziej przypomina podstawy RE. Kampania Chrisa najgorsza, Call of Duty w sosie residentowym. Historia Sherry i Ady - ok, gra się spoko, ale Leon lepszy. I teraz tak - twórcy chcieli dużo elementów wrzucić, a koniec końców wyszło średnio. Fabuła przedstawiona z kilku perspektyw była spoko, fajnie się to zazębiało i przenikało, a kampania Ady przyniosła wiele odpowiedzi i twistów. Sam gameplay - najgorszy z dotychczasowej serii numerowanej. Przede wszystkim irytowały wszechobecne QTE, które w wielu momentach były niepotrzebne. Do tego masa skryptów, efektowanych akcji rodem z Transformersów czy Szybkich i Wściekłych. Dialogi też czasami powodują zażenowanie. Do tego dochodziły też problemy techniczne na PC - nie wiem, czy to kwestia tego, że grałem na Windowsie 11, czy też tego, że gra po prostu od samego początku miała kłopoty. Podsumowując: gra dla wszystkich i w sumie dla nikogo. Za dużo treści, rozwleczone, choć sama fabuła nie jest zła. Za dużo wybuchów, akcji, momentów z cyklu "OMG, co tu się dzieje". 6/10, więcej nie mogę dać, bo czasami po prostu się z tą produkcją męczyłem i musiałem to dawkować.
-
własnie ukonczyłem...
Resident Evil 6 Nadrabiania serii ciąg dalszy. Przerażała mnie trochę myśl, że to Resident na jakieś 20-30 h, który jest podzielony dodatkowo na cztery kampanie. Grałem zgodnie z kolejnością, czyli kampania Leona, Chrisa, Sherry i Ady. No i co mogę powiedzieć... Na pewno to, że z Residenta zrobili tu grę akcji z dodatkiem zombie. Historia Leona jest najlepsza, bo to charyzmatyczna postać, a na dodatek sama kampania jest najciekawsza i najbardziej przypomina podstawy RE. Kampania Chrisa najgorsza, Call of Duty w sosie residentowym. Historia Sherry i Ady - ok, gra się spoko, ale Leon lepszy. I teraz tak - twórcy chcieli dużo elementów wrzucić, a koniec końców wyszło średnio. Fabuła przedstawiona z kilku perspektyw była spoko, fajnie się to zazębiało i przenikało, a kampania Ady przyniosła wiele odpowiedzi i twistów. Sam gameplay - najgorszy z dotychczasowej serii numerowanej. Przede wszystkim irytowały wszechobecne QTE, które w wielu momentach były niepotrzebne. Do tego masa skryptów, efektowanych akcji rodem z Transformersów czy Szybkich i Wściekłych. Dialogi też czasami powodują zażenowanie. Do tego dochodziły też problemy techniczne na PC - nie wiem, czy to kwestia tego, że grałem na Windowsie 11, czy też tego, że gra po prostu od samego początku miała kłopoty. Podsumowując: gra dla wszystkich i w sumie dla nikogo. Za dużo treści, rozwleczone, choć sama fabuła nie jest zła. Za dużo wybuchów, akcji, momentów z cyklu "OMG, co tu się dzieje". 6/10, więcej nie mogę dać, bo czasami po prostu się z tą produkcją męczyłem i musiałem to dawkować.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
To, co się dzieje w ostatnich tygodniach wokół Radomiaka, to jest jakaś masakra. Jak nie atak kibiców na Koronę, to brak prądu na meczu z Arką, trener zawieszony na pięć meczów po oskarżeniach o korupcję sędziego... Feio podobno najpierw narzekał na stan murawy (i słusznie), a potem obraził radnego czy tam jeszcze kogoś i ten mu wypłacił liścia. Można powiedzieć: trafiła kosa na kamień... Ciekawy jestem, jak dalej potoczy się ta cała historia, choć cała sytuacja jest niewyobrażalna i nigdy nie powinna się wydarzyć.
-
Reprezentacja Polski
Jeśli ten gość nie dostanie powołania do pierwszej kadry i nie wyjdzie w podstawowym składzie reprezentacji, to sorry, ale kompletnie tego nie zrozumiem. Zwłaszcza, że nie mamy jakichś gwiazd na jego pozycji w tym momencie. Skoro gość daje sobie bez problemu radę w Porto, grając bez kompleksów z taką Benfiką, to czemu ma nie poradzić sobie z gościami z Albanii?
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Jeszcze się okaże, że na farcie Legia doczłapie się do pucharów ;)
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Frederiksen dzisiaj zlekceważył Widzew, wystawiając taki skład i zapłacił za to porażką. Trzeba jednak przyznać, że Vuković w ciągu dwóch dni ogarnął drużynę i bez skrupułów dokonał korekt. Zobaczymy czy teraz Widzew będzie szedł w górę czy do samego końca będzie drżał o utrzymanie.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Zaskakująca wczoraj porażka Jagiellonii w Gdańsku, choć w pełni zasłużona. Fajna drużyna się tworzy w Gdańsku pod wodzą trenera Carvera, który w trudnej sytuacji ogarnął towarzystwo. Dzisiaj szansę na wskoczenie na fotel lidera ma Lech - mecz w Łodzi z debiutem Vukovicia na ławce - będzie ciekawy.