Treść opublikowana przez lukas_k96
-
własnie ukonczyłem...
Call of Duty: Modern Warfare Mowa oczywiście o wersji z 2019 roku. W tamtym roku nadrobiłem kilka części, w tym mam zamiar wyjść "na zero" z serią Generalnie już na samym początku miałem duży problem i gra mnie zirytowała. Wszystko przez zje... instalację. Włożyłem płytę do PS4, instalacja, potem dwa duże update z sieci i jedziemy. No nie do końca, bo potem okazuje się, że trzeba coś jeszcze dociągnąć z PS Store, bo nie ma normalnie paczki kampanii. Dobra, ściągnąłem, przygotowuję się do gry, okazuje się... że nadal nie działa. Dopiero po szukaniu w sieci dowiedziałem się, że trzeba ściągnąć jeszcze dwa pliki z operacjami specjalnymi (!), żeby odpalić tryb fabularny. Szkoda, że nikt tego nie raczył wytłumaczyć w samej produkcji, bo w życiu bym na to nie wpadł. Po godzinnej irytacji, można było rozpocząć przygodę... Już w WW II twórcy wrócili do formy po średnio udanych i nudnych częściach futurystycznych. Modern Warfare spokojnie tę tendencję podtrzymuje. Sama historia jest przyjemna, wciąga, ma taki "akcyjny styl". Mamy kilku bohaterów, ich losy się splatają, mamy kapitana Price'a w najwyższej formie. Sam gameplay wypada spoko, strzela się nieźle i przyjemnie, choć mam pewien zarzut, że kampania ma pewne przestoje, rzeczy, które wybijają z rytmu jak np. nauka strzelania ze snajperki czy konieczność krótkiego skradania się. Po prostu od CoD-a oczekuję akcji i strzelania, a nie innych wymysłów Ale broń boże oczywiście nie jest to coś, co znacząco obniża jakość kampanii. Pod kątem audio-wideo: spoko, wygląda OK, brzmi też dobrze. Dziwnie grało się z dubbingiem, bo raczej zawsze mieliśmy tu angielskich aktorów, ale polska wersja daje radę. Po jakichś pięciu-sześciu godzinach dobrnąłem do końca. I to odpowiedni czas na całą historię - krótko, ale treściwie. Końcówka zapowiedziała kontynuację, więc domyślam się, że te wydarzenia będą się dziać w drugiej odsłonie serii. Ja już na dysku mam zainstalowany Black Ops- Cold War, pewnie niedługo wrócę do tego tematu z opisem wrażeń z tej części. Jedno już jest na plus - instalacja była zdecydowanie prostsza i bardziej intuicyjna. Co do Modern Warfare - 8/10.
-
Wrzuć screena
No w jedynce mocno przegięli z tym motywem, mało tu było "Uncharteda" choćby z drugiej odsłony. Niestety, im dalej w las, tym będzie to gorzej irytować. Co i tak nie zmienia, że to nadal dobra gra.
-
Reprezentacja Polski
Powołania bez zaskoczeń. Nie podzielam irytacji kibiców, że nie powołał np. wyróżniającego się Nowaka z GKS-u. Z całym szacunkiem - po co? Żeby był w tej kadrze, skoro nigdy nie był sprawdzony w reprezentacji? Urban musiałby być samobójcą, żeby takie rozwiązania sprawdzać w meczu barażowym.
-
Europa Conference League
Szkoda cholernie, że nasze przygody tak się zakończyły. W obydwu przypadkach zdecydowały pierwsze mecze. Gdyby Raków wywiózł remis z Florencji, wczorajszy mecz wyglądałby inaczej. Częstochowianie grali dobrze... do strzelenia gola. Potem zamiast iść za ciosem to się cofnęli i stracili głupiego gola po rykoszecie. A kwintesencją była ostatnia akcja, wyjście bramkarza, strata piłki i gol. Tym samym nie dość, że sami stracili pieniądze za remis od UEFA, to jeszcze w pi... poszły punkty rankigowe.... Na Lecha szczerze mówiąc - po pierwszym meczu - nie liczyłem. Szybko gębę zamknął mi Ishak, który w pierwszej połowie strzelił dwa gole i wyrównał stan rywalizacji. Potem świetna, niestety niewykorzystana, sytuacja Kozubala i taki fafrocel we własnym polu karnym, który ostatecznie dał Szachtarowi awans... Tyle dobrego, że przynajmniej Lech zarobił i zdobył punkty do rankingu. Tym samym nasza przygoda w Europie na ten sezon się kończy. W porównaniu do ubiegłego jest gorzej, bo wtedy mieliśmy dwie ekipy w ćwierćfinale, ale trzeba przyznać, że po pierwsze, nasze drużyny w zeszłym roku mierzyły się z dużo słabszymi rywalami w fazie pucharowej, a dwa, że jednak to w tym sezonie po raz pierwszy w historii wprowadziliśmy do pucharów cztery drużyny! Coś mi się zdaje, że niestety długo, jeśli w ogóle, taka sytuacja już nie się nie powtórzy... Cholernie szkoda Lecha, bo ten Szachtar był w rewanżu przesłaby i można było ich wyeliminować. Piekielnie szkoda Jagiellonii, bo zagrała świetny rewanż we Florencji i gdyby nie brak sił w dogrywce to mogli tę Fiorentinę wyeliminować. Tak samo jak Raków, któremu zabrakło odwagi. Powoli już mamy kompleks tej Violi, bo praktycznie każdy dwumecz z nami wygrywają, przepychając go na farcie.... Najbardziej zawiodła jednak Legia, która nawet nie wyszła z fazy grupowej, gdzie rywali - umówmy się - trudnych nie miała. Gdyby im się udało, ten dorobek punktowy w rankingu byłby jeszcze większy. Kończymy ten sezon na 12. miejscu, to już pewne. Wynik ponad stan, to bez wątpienia, ale sami na to zapracowaliśmy. Od przyszłego sezonu mamy już pięć drużyn w pucharach, więc i o wynik rankingowy będzie trudniej, ale niestety żadna z drużyn nie będzie pewna gry w jesiennej fazie grupowej (to efekt 15. miejsca). Zmieni się to dopiero w sezonie 27/28, gdzie mistrz Polski zagra w ostatniej rundzie el. LM (pewna faza grupowa LE), a zdobywca Pucharu Polski rozpocznie zmagania w ostatniej rundzie el. LE (pewna faza grupowa LK).
-
Champions League
Środa w LM sensacji nie przyniosła. Liverpool u siebie (podobnie jak Sporting Lizbona) potwierdził klasę i totalnie rozbił Galatasaray. Do tego inne ekipy również nie zawiodły. Najbardziej zaskoczył mnie rezultat Barcelony, bo przebieg pierwszego meczu i pierwszej połowy rewanżu nie wskazywał na tak wielką dominację Barcy. Ale cóż, Anglicy się posypali w drugiej odsłonie i poszło... Ćwierćfinały zapowiadają się bardzo fajnie. Najciekawiej chyba Bayern z Realem, choć w meczach PSG - Liverpool i Atletico - Barcelona też powinno być ciekawie. Jedynie Sporting - Arsenal może nieco odstaje poziomem od wymienionych, ale jakoś mam taką czutkę, żeby tych mistrzów Portugalii nie lekceważyć, bo oni mogą być takim czarnym koniem rozgrywek.
-
własnie ukonczyłem...
Dead Island: Riptide - Definitive Edition Idąc za ciosem, po ograniu podstawki wziąłem się za dodatek, żeby temat Dead Island od Techlandu zamknąć całkowicie. Można powiedzieć tyle: Dead Island znany w podstawowej formie, ale w innym settingu. Jeśli bawiliście się dobrze w podstawce, będziecie się dobrze bawić w dodatku. Zombiaki nadal dobrze się sieka, można kombinować z uzbrojeniem i spędzić w tym świecie kilka fajnych gier. Z drugiej strony, gra wpada w pewnego rodzaju pułapkę. Mam wrażenie, że twórcy na fali sukcesu pierwszej odsłony stwierdzili - zróbmy dodatek, pewnie też się sprzeda. Tylko problem w tym, że nic nowego w tym świecie nie wymyślono, rozgrywki nie zmieniono, bo z drugiej strony - cóż tu można udoskonalić? Dobra, mamy tryb hordy, ale jest on tak cholernie irytujący i źle zrobiony, że masakra. Jest tylko w momentach fabularnych, do tego zamiast zrobić 2-3 momenty zapadające w pamięć to mamy kilka potyczek ze stadem zombiaków, które tylko i wyłącznie irytują. Towarzysze (grałem sam) są tępi jak but, często giną, trzeba im pomagać. A jak zabijesz wrogów w ich otoczeniu, to zamiast pomóc kolejnym walczyć to sobie stoją i czekają Pomysł ciekawy, ale zmarnowany kompletnie. Fabuła - meh, wymyślona na siłę, nic tu się za bardzo nie dzieje i nie wciąga kompletnie. Questy poboczne pominę - nadal to durny schemat "przynieś-podaj-pozamiataj". Model jazdy autem nadal kiepski, dodano możliwość pływania łódkami, ale za bardzo też on się niczym nie wyróżnia. Do tego kilka razy miałem problem z błędami technicznymi - np. w czasie hordy pod sam koniec jeden z zombiaków zablokował mi się w... transformatorze i nie dało się nic zrobić, trzeba było zaczynać od nowa. Oprawa audio-wideo spoko, wersja zremasterowana nie zachwyca, ale jak na grę z 2013 r. odnowioną w 2016 r., tragedii nawet teraz nie ma. Ogólnie to nie jest zła gra. To po prostu gra na 6/10. Idealna na to, żeby po ciężkim dniu pozabijać zombiaki, odciąć im głowę, ręce, nogi, stworzyć sobie śmiercionośną broń i się wyżyć. Ale nie oczekujcie tutaj wielkiej produkcji pod kątem fabularnym czy gameplayowym. Dla Techlandu szacun, że na przestrzeni lat z "brzydkiego kaczątka" jakim mogę określić Dead Island, wyrosło takie "piękne dziecko" jak Dying Light (przynajmniej mówię o jedynce i dodatku, bo reszty jeszcze nadal nie ograłem).
-
Luźne gadki
Cyrk na kółkach. Pomijając już rozstrzygnięcie przy stoliku - dwa miesiące trzeba było się nad tym zastanawiać?
-
własnie ukonczyłem...
Dead Island: Definitive Edition W ostatnich tygodniach ograłem pięć części Resident Evil, więc tematu zombiaków miałem już serdecznie dość. Po ukończeniu Revelations 2 zastanawiałem się, na co teraz skierować swoją uwagę. No i tak szukałem, szukałem, myślałem i... wymyśliłem. Zero zaskoczenia - kolejna gra o zabijaniu zombie (tak wyszło) Dead Island ukończyłem jakieś 12-13 lat temu, ale szczerze mówiąc to za bardzo już z tej gry nic nie pamiętałem. Czeka w kolejce dwójka, jeszcze ta odsłona Escape to Dead Island, więc postanowiłem, że sobie przypomnę to wszystko od początku. No i cóż można powiedzieć. Gra ma swoje lata, ale za bardzo tego nie czuć. Nie zagłębiałem się za bardzo w to, co ten Definitive Edition zmienia w porównaniu do podstawki, natomiast spokojnie można go ogrywać. Z pierwszego ukończenia zapamiętałem to, że tu przede wszystkim chodziło o siekanie zombiaków. Na różne sposoby rzecz jasna. Mamy noże, maczety, rurki, bejsbole i szereg innego arsenału, a na dodatek jeszcze dochodzi broń palna, koktajle mołotowa, granaty itd. I musimy kombinować, bo po pewnym czasie broń nam się zużywa i trzeba szukać czegoś nowego. I tak sobie biegamy po tym świecie, mordujemy szereg zombiaków, a gdzieś tam w tle jest jakaś historia. Jakaś, bo nie wyróżnia się niczym konkretnym - ot, wsadzenie pewnych motywów, trochę plaży, trochę laboratorium, trochę dżungli i dziwnych wierzeń, i tak do wielkiego finału, który kompletnie nie zaskakuje. W międzyczasie możemy robić zadania poboczne, ale pozwólcie, że ze względu na to, że większość opiera się na schemacie "przynieś - podaj - pozamiataj", za dużo o nich nie będę mówił. Na początku je robiłem, bo myślałem, że coś ciekawego się trafi, ale po którymś wypadzie do oddalonego miejsca po to, aby przynieść naszyjnik albo komuś coś powiedzieć ew. kogoś zabić, odechciało mi się i cisnąłem już tylko fabułę główną. Lokacje - spoko, jest różnorodność. Mapa - to samo. Spora, pełno lootu, można szukać, kombinować i zbierać. Do dyspozycji oddano nam też możliwość jazdy samochodem, ale sam model jazdy do najlepszych nie należy. Dobrze, że Techland wyciągnął wnioski i w Dying Light już to poprawił. Nie podobało mi się to, że gra mimo tego, że gramy w pojedynkę, prowadzi historię w kierunku wspólnej podróży czterech osób (z których na początku wybieramy swojego bohatera, którym gramy). Jest to kompletnie nielogiczne, jeśli jesteś cały czas sam, a nagle w przerywnikach widzisz całą grupę, po czym znowu radzisz sobie w pojedynkę. Jak się gra w kooperacji to może jest inny odbiór, natomiast w moim przypadku wybijało to z immersji. No i zachowanie AI też pozostawia do życzenia. Te misje eskortowe pod koniec gry (trochę już chyba brakowało pomysłu na fabułę, bo bieganie przez godzinę z rzędu w wątku głównym z ochranianiem postaci to przeginka) wkurzały przez to, że nasi towarzysze usilnie pchali się wprost pod nogi zombiaków, kompletnie nie próbując się bronić, unikać kontaktu czy już nawet walczyć. Podsumowując: Dead Island był początkiem dla Techlandu, ta gra ich wypromowała i były przystankiem do stworzenia lepszego Dying Light. Mechanika walki nadal bawi i gra głównie na tym się opiera. Można pograć, zwłaszcza, że gra chodzi za grosze. 7/10
- STARFIELD
-
Champions League
No i Bodo/Glimt zawiodło... Norwegowie skompromitowali się totalnie, tracąc zaliczkę trzech goli z pierwszego meczu i odpadają ze Sportingiem. Zasłużenie, bo Bodo zagrało wczoraj słabo, bardzo słabo, od samego początku broniąc się i licząc, że Sporting nie odrobi. A mistrzowie Portugalii byli nakręceni i to przyniosło efekt. Powiem tak: dla romantyczności szkoda, że Bodo/Glimt odpadło, dla poziomu sportowego pojedynek Sportingu z Arsenalem zapowiada się zdecydowanie ciekawiej. To był w zasadzie jedyny mecz, w którym wczoraj coś się działo i były jakieś emocje. Poza tym, dożynki. Real dobił City, PSG rozbiło Chelsea, a Arsenal na luzie sobie pokonał Bayer. Mam nadzieję, że dzisiaj będzie więcej się działo. Zobaczymy, czy tym razem niespodzianka z pierwszego meczu (Galatasaray wygrywające z Liverpoolem) powtórzy się też w rewanżu. No i ciekawy jestem starcia Barcelony z Newcastle, biorąc pod uwagę pierwszy pojedynek.
- STARFIELD
-
Resident Evil: Revelations 2
Po szóstce byłem już trochę zmęczony ciągłym graniem w kolejne odsłony tej serii, ale napędzała mnie myśl, że potem zostaną mi już te "bardziej współczesne" części. Ogarnąłem się i skończyłem w kilka godzin. Muszę przyznać, że bawiłem się lepiej, niż w pierwszym Revelations. Fabuła była ciekawa, pomysł prowadzenia dwóch równoległych kampanii opowiadających o tym samym był ciekawym zabiegiem. Gameplayowo spoko - dużo strzelania, kilka zagadek, nudy nie ma. Lokacje zróżnicowane, więc też nudzić się nie można. Jeśli chodzi o minusy to powiedzmy, że kwestie techniczne mogą dawać się obecnie we znaki, czuć też pewnego rodzaju archaiczność tej produkcji, ale nie jest to nic, co dyskwalifikuje ją obecnie z listy gier do ogrania. Może też irytować kwestia tej "wbudowanej kooperacji" - nie wiem czemu po raz kolejny twórcy usilnie promowali w tej serii rozgrywkę w dwie osoby. A, właśnie - partnerka Claire, panna Moira, w wielu momentach mocno irytowała.... Generalnie grało się dobrze. Jeśli lubicie serię Resident Evil, będziecie się tutaj dobrze bawić. Ja wielkim fanatykiem nie jestem, wolę normalne części numerowane, czwórka jak dla mnie nadal nie do pobicia. Przede mną VII, VII i IX, więc zobaczymy, natomiast Revelations 2 jest taką fajną odskocznią, mniejszym projektem, ale też grywalnym.
-
własnie ukonczyłem...
Resident Evil: Revelations 2 Po szóstce byłem już trochę zmęczony ciągłym graniem w kolejne odsłony tej serii, ale napędzała mnie myśl, że potem zostaną mi już te "bardziej współczesne" części. Ogarnąłem się i skończyłem w kilka godzin. Muszę przyznać, że bawiłem się lepiej, niż w pierwszym Revelations. Fabuła była ciekawa, pomysł prowadzenia dwóch równoległych kampanii opowiadających o tym samym był ciekawym zabiegiem. Gameplayowo spoko - dużo strzelania, kilka zagadek, nudy nie ma. Lokacje zróżnicowane, więc też nudzić się nie można. Jeśli chodzi o minusy to powiedzmy, że kwestie techniczne mogą dawać się obecnie we znaki, czuć też pewnego rodzaju archaiczność tej produkcji, ale nie jest to nic, co dyskwalifikuje ją obecnie z listy gier do ogrania. Może też irytować kwestia tej "wbudowanej kooperacji" - nie wiem czemu po raz kolejny twórcy usilnie promowali w tej serii rozgrywkę w dwie osoby. A, właśnie - partnerka Claire, panna Moira, w wielu momentach mocno irytowała.... Generalnie grało się dobrze. Jeśli lubicie serię Resident Evil, będziecie się tutaj dobrze bawić. Ja wielkim fanatykiem nie jestem, wolę normalne części numerowane, czwórka jak dla mnie nadal nie do pobicia. Przede mną VII, VII i IX, więc zobaczymy, natomiast Revelations 2 jest taką fajną odskocznią, mniejszym projektem, ale też grywalnym. 7/10
-
OSCARY
W Polsce to CANAL+ jedynie.
-
Dawne (i dzisiejsze) pisma o grach poza PE (PSX Fan, P+, OPSM, i inne)
Mi się podoba, chociaż to kółko z Top 30 FPS-ów psuje efekt. Kompletnie tu nie pasuje.
-
Resident Evil 4 Remake
Warto. Gameplay Adą przyjemny, do tego ciekawe uzupełnienie historii z podstawowej części. No i zajmie trochę więcej, niż godzinę
-
The Vernyhorn
Wygląda fajnie, zobaczymy, jak to wyjdzie wszystko w praktyce. Ciekawy może być ten motyw survivalowy, czyli np. jak idziemy w góry to trzeba mieć ciepłe ubrania, żeby nie zamarznąć. Do tego twórcy zapowiadają, że atutem gry będzie też system walki.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Pewnie parę lat temu bym taką wystawił, ale z wiekiem robię się bardziej pobłażliwy, no i w sumie aż takiej wielkiej tragedii nie było. To kiepski Resident, ale jako gra z innym tytułem na pewno zebrała by lepsze oceny.
-
Champions League
Real niespodziewanie rozbił City, PSG wysoko ograło Chelsea no i genialne Bodo/Glimt rozjechało Sporting u siebie. Piękna jest ta historia Norwegów, trzymam kciuki, żeby weszli do ćwierćfinału, a tam starcie z Bayerem albo Arsenalem. Powiem szczerze, że obserwując wczoraj pojedynek tych ekip zaryzykuję tezę, że w tym dwumeczu nie będą bez szans. Zwłaszcza, że znów pierwszy mecz mają u siebie, więc mogą sobie wypracować zaliczkę.
-
Ekstraklasa + Puchar Polski
Liga robi się coraz ciekawsza. Tabela coraz bardziej się spłaszcza, jeden lub dwa mecze mogą spowodować, że albo grasz o puchary, albo panicznie oglądasz się, ile masz przewagi nad strefą spadkową...
-
własnie ukonczyłem...
Jeszcze wracając do Resident Evil 6 - zapomniałem wspomnieć, jak bardzo wkurzało mnie to przygotowanie gry pod coopa. Grałem sam i irytujące było to nawarstwienie momentów, że trzeba czekać na kompana sterującego AI, bo praktycznie każde drzwi trzeba otwierać razem, przesuwać rzeczy razem, podsadzać, przeskakiwać itd. Jak się gra we dwójkę to pewnie jest fajna wczuta i to tak nie przeszkadza, ale w pojedynkę jest to rzecz, która mocno spowalnia gameplay i po którymś razem po prostu nudzi.
-
własnie ukonczyłem...
No zgodzę się, że szóstka jest słaba. Już przy piątce było widać spadek jakości serii po fenomenalnej czwórce, ale piątka przy szóstce to jednak bardzo dobra gra.
-
Reprezentacja Polski
Różnica w stosunku do Kapustki jest taka, że Pietuszewski jako 17-latek zaczyna się rozpychać coraz mocniej w Porto kilka tygodni po transferze, stając się czołowym graczem zespołu. Drużyny, która jest liderem portugalskiej ekstraklasy. Kapustka błyszczał wtedy w Cracovii i zapewne miał więcej, niż 17 lat. Poważna europejska piłka go zweryfikowała, odpalił jedynie chwilowo w reprezentacji.
-
Resident Evil - temat ogólny, komentarze, plotki i inne
Nadrabiania serii ciąg dalszy. Tym razem przyszła kolej na Resident Evil 6. Przerażała mnie trochę myśl, że to Resident na jakieś 20-30 h, który jest podzielony dodatkowo na cztery kampanie. Grałem zgodnie z kolejnością, czyli kampania Leona, Chrisa, Sherry i Ady. No i co mogę powiedzieć... Na pewno to, że z Residenta zrobili tu grę akcji z dodatkiem zombie. Historia Leona jest najlepsza, bo to charyzmatyczna postać, a na dodatek sama kampania jest najciekawsza i najbardziej przypomina podstawy RE. Kampania Chrisa najgorsza, Call of Duty w sosie residentowym. Historia Sherry i Ady - ok, gra się spoko, ale Leon lepszy. I teraz tak - twórcy chcieli dużo elementów wrzucić, a koniec końców wyszło średnio. Fabuła przedstawiona z kilku perspektyw była spoko, fajnie się to zazębiało i przenikało, a kampania Ady przyniosła wiele odpowiedzi i twistów. Sam gameplay - najgorszy z dotychczasowej serii numerowanej. Przede wszystkim irytowały wszechobecne QTE, które w wielu momentach były niepotrzebne. Do tego masa skryptów, efektowanych akcji rodem z Transformersów czy Szybkich i Wściekłych. Dialogi też czasami powodują zażenowanie. Do tego dochodziły też problemy techniczne na PC - nie wiem, czy to kwestia tego, że grałem na Windowsie 11, czy też tego, że gra po prostu od samego początku miała kłopoty. Podsumowując: gra dla wszystkich i w sumie dla nikogo. Za dużo treści, rozwleczone, choć sama fabuła nie jest zła. Za dużo wybuchów, akcji, momentów z cyklu "OMG, co tu się dzieje". 6/10, więcej nie mogę dać, bo czasami po prostu się z tą produkcją męczyłem i musiałem to dawkować.
-
własnie ukonczyłem...
Resident Evil 6 Nadrabiania serii ciąg dalszy. Przerażała mnie trochę myśl, że to Resident na jakieś 20-30 h, który jest podzielony dodatkowo na cztery kampanie. Grałem zgodnie z kolejnością, czyli kampania Leona, Chrisa, Sherry i Ady. No i co mogę powiedzieć... Na pewno to, że z Residenta zrobili tu grę akcji z dodatkiem zombie. Historia Leona jest najlepsza, bo to charyzmatyczna postać, a na dodatek sama kampania jest najciekawsza i najbardziej przypomina podstawy RE. Kampania Chrisa najgorsza, Call of Duty w sosie residentowym. Historia Sherry i Ady - ok, gra się spoko, ale Leon lepszy. I teraz tak - twórcy chcieli dużo elementów wrzucić, a koniec końców wyszło średnio. Fabuła przedstawiona z kilku perspektyw była spoko, fajnie się to zazębiało i przenikało, a kampania Ady przyniosła wiele odpowiedzi i twistów. Sam gameplay - najgorszy z dotychczasowej serii numerowanej. Przede wszystkim irytowały wszechobecne QTE, które w wielu momentach były niepotrzebne. Do tego masa skryptów, efektowanych akcji rodem z Transformersów czy Szybkich i Wściekłych. Dialogi też czasami powodują zażenowanie. Do tego dochodziły też problemy techniczne na PC - nie wiem, czy to kwestia tego, że grałem na Windowsie 11, czy też tego, że gra po prostu od samego początku miała kłopoty. Podsumowując: gra dla wszystkich i w sumie dla nikogo. Za dużo treści, rozwleczone, choć sama fabuła nie jest zła. Za dużo wybuchów, akcji, momentów z cyklu "OMG, co tu się dzieje". 6/10, więcej nie mogę dać, bo czasami po prostu się z tą produkcją męczyłem i musiałem to dawkować.