Vampire: The Masquerdade - Swansong Wychodzi na to, że recenzuję grę z cyklu "zagrajmy w crapa", tylko że od razu na początku następuję plot twist i ten crap ma ode mnie ocenę 8-. Tak, tak bardzo mi się podobał Swansong, mimo technicznych braków i niedociągnięć. Czym jest ta gra? Połączeniem symulatora chodzenia z lekkim RPG, bazującym na papierowym systemie Wampir: Maskarada. Rdzeń gameplayu to chodzenie po lokacjach, przeglądanie i zbieranie różnych przedmiotów oraz rozmowy z NPC. Przypomina to troszkę gry Quantic Dream, Telltale czy DONTNOD. Jednakże ta gra ma więcej gameplayu, ponieważ bazuje na statystykach postaci oraz testach cech i umiejętności. Do celu zawsze prowadzi kilka ścieżek, łatwo jest oblać testy i ponieść porażkę. Gracze narzekają na to, że trzeba mieć określony build i najlepiej grać z poradnikiem. No nie. To jest wierutna bzdura. Tutaj Swansong znajduje się bardzo blisko papierowych erpegów. Przygotowując swoją postać nie wiesz co ją spotka w kolejnej przygodzie prowadzonej przez Mistrza Gry. MG Ci nie powie "a weź, Piotrek, wykup sobie za te expeki Zabezpieczenia, bo za tydzień gramy i tam będzie taki komputer, do którego będziesz się musiał włamać". To byłoby bez sensu. Builda się robi w ciemno, na czuja, wybierając to co wydaje się przydatne, albo to co nam się podoba z opisu. I tak samo się gra w Swansonga. A bo potem się jakiś ważny test nie udaje? Trudno, jak w życiu. Często twórcy pozostawiają inną furtkę, inny sposób poradzenia sobie z trudną sytuacją. Taka konstrukcja gry dodaje regrywalności, można sobie później inaczej przygotować postaci i spróbować sprostać wyzwaniu w inny sposób. Albo można zwyczajnie ponieść porażkę i się z nią pogodzić i grać dalej. Wydaje mi się, że problem z tym mają tylko jacyś min-maxerzy, którzy koniecznie chcą zrobić wszystko i odnieść zwycięstwo w każdej sytuacji. A dla mnie niepewność oraz porażki są atutem gry, a nie jej wadą. Jak już mówię o różnych ścieżkach do celu, to warto nadmienić, że w tej grze znajdziemy szereg zagadek, a twórcy nie podają rozwiązań na tacy i szanują inteligencję gracza. Z reguły dostajemy ogólny cel, np "muszę dostać się do tego pokoju", "muszę poznać tożsamość celu". I nas z tym zostawiają. Należy eksplorować lokacje, wszystko czytać, rozmawiać z NPC i składać to do kupy aż nam szczegóły układanki wskoczą na swoje miejsce albo wydedukujemy coś np ze znalezionych notatek. Daje to prawdziwą satysfakcję z rozwiązania takiej zagadki i pchnięcia gry do przodu. Najczęściej nie ma jednego rozwiązania, tylko kilka alternatywnych. Po każdym ukończonym poziomie dostajemy krókie podsumowanie tego co nam się udało zrobić, czego nam się nie udało zrobić oraz wskazówki dotyczące alternatywnych rozwiązań (czegoś, co można było zrobić inaczej), więc nic nie stoi na przeszkodzie, żeby sobie takie etapy powtarzać. Trochę przeszkadza w tym system zapisu bazujący na checkpointach, niestety ręcznie nie możemy zapisywać gry. Domyślam się, że miało to wytworzyć presję i napięcie oraz nieść ze sobą konsekwencje dotyczące naszych działań i wyborów, ale ja bym jednak wolał móc w (niemal) dowolnym momencie móc zapisywać i ładować grę. Są za to dostępne trzy sloty i da się zmienić aktywny slot w trakcie gry, tak że np. możemy rozwiązać jakąś scenę w jeden sposób, robi się sejw (checkpoint) i możemy teraz przełączyć się na inne miejsce zapisu, wczytać tę scenę (poziom), którą już przeszliśmy i zagrać inaczej nie nadpisując poprzedniego sejwa. W grze dostajemy trzy grywalne postaci (Leysha z klanu Malkavian, Galeb z klanu Ventrue oraz Emem z klanu Toreador). Każdą gra się trochę inaczej, bo każda posiada inne umiejętności, więc spotyka się z innymi wyzwaniami. Leysha doświadcza wizji, umie stawać się niewidzialną dla ludzi oraz przejmować wygląd i tożsamość innych. Emem jest bardzo zwinna i potrafi przemieszczać się na większe dystanse umiejętnością przypominającą Blink, którym posługiwał się Corvo w Dishonored. Galeb to Ventrue chodzący w garniaku, bardzo dystyngowany i opanowany, ale jednocześnie jest egzekutorem, który na zlecenie swojego Księcia zlikwidował już liczne cele (w tym inne wampiry), więc potrafi i porozmawiać i zastraszyć, a w razie potrzeby mógłby walczyć. Oprócz tego łażenia i zbierania przedmiotów mamy rozmowy z NPC jak w innych grach, natomiast z dodatkową mechaniką, chyba wywodzącą się z papierowego Wampira, tj. konfrontacjami. Czasem zdarza się trudny rozmówca, którego musimy do czegoś nakłonić i wówczas odpala się tryb konfrontacji, czyli takiego słownego starcia podzielonego na kilka sekcji, często z limitem porażek, które wolno nam ponieść zanim przegramy konfrontację. Czyli np masz dialog, 5 sekcji i możesz popełnić 2 błędy. Nasz(a) bohater(ka) (o tym za chwilę) ma dwie pule punktów. Jedna służy do wykorzystywania zwyczajnych umiejętności, takich jak Perswazja czy Zastraszanie, a druga związana jest z wampirycznymi mocami (Dyscypliny). Ta pierwsza startuje z maksymalnego pułapu, a wykorzystywanie umiejętności ją opróżnia, a ta druga startuje od zera i rośnie do 12. Odzwierciedla to głód krwi, po osiągnięciu maksymalnego poziomu głodu władzę nad wampirem może przejąć Bestia, czyli wewnętrzna natura, która zamienia wampira w żądną krwi... no, Bestię... i może prowadzić do zezwierzęcenia (feral). Tego należy unikać, głód można zaspokoić wypijając krew ludzkiej ofiary, żrąc szczury (ciekawostka -- jeden z bohaterów, będący członkiem klanu Ventrue, odmawia takiego działania -- spodobało mi się to, bo pasuje do lore, Ventrue się tak nie upodli) czy pijąc krew z innych źródeł (np. z torebki :D ). Wracając do konfrontacji. Podczas tych dialogów można korzystać z umiejętności (np. Perswazja, Zastraszanie, etc.) oraz Dyscyplin. W tym celu potrzebne nam są odpowiednio rozwinięte cechy postaci oraz wykupione upgrejdy Dyscyplin. Tutaj ludzie jęczą, że trzeba grać z poradnikiem, bo oni NIE WIEDZIELI, że w siódmej godzinie gry potrzebne im będzie taka a taka umiejętność. No nie. Ja się z tym nie zgadzam. Nie masz umiejętności wymaganej do testu, to robisz co innego, albo failujesz i dilujesz z tym. Gra się nie kończy. A że nie zawsze się wygrywa? Jak w życiu. Gra opowiada interesującą historię i ma bardzo obszerne lore. W grze znajduje się kodeks, w którym możemy zaznajomić się z terminami ze świata Wampira: Maskarady oraz opisami poszczególnych frakcji, postaci czy miejsc. Tutaj największy minus gry, dotyczący warstwy technicznej -- czcionka jest maciupeńka i nie da się nic z tym zrobić. Grając na Steam Decku musiałem cały czas korzystać z systemowej lupy. Jak już jestem przy Steam Decku, to dodam, że gra działa bardzo dobrze z lockiem na 30fps, na wysokich ustawieniach. Przeszedłem na tym sprzęcie całą grę. Czaiłem się z tą grą kilka lat, kiedyś była nawet w Plusie, ale zniechęcały mnie kiepskie opinie. A wyszło jak wyszło. Mam zupełnie inne wrażenia, dla mnie to bardzo dobry tytuł i im bliżej końca gry byłem, tym bardziej rosła moja ocena. Ostatecznie daję 8-/10 i polecam!