Jump to content

lothronik

Użytkownicy
  • Content Count

    408
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

213 Wybraniec

About lothronik

  • Birthday 01/08/1990

Kontakt

  • Strona WWW:
    http://www.kikoo.pl

Informacje o profilu

  • Płeć:
    mężczyzna
  • Skąd:
    Warszawa
  • Zainteresowania:
    Gry, szczególnie te na PlayStation.
  • PSN ID:
    lothronik

Recent Profile Visitors

1123 profile views
  1. lothronik

    Concrete Genie

    O malowanie ;-) Przeszedłem, zajęło mi to myślę, że z sześć / siedem godzin. I pisząc, że przeszedłem mam na myśli to, że do konta dopisałem kolejną platynę :-P Gra jest bardzo przyjemna, choć bardzo krótka - to w zasadzie półtorej lokacji, którą musimy pokolorować przy pomocy dżinów. Rozgrywka polega na tym, że nasz bohater dzierży wielki pędzel, którym na ścianach maluje z góry zdefiniowane wzory (wraz z postępem, zdobywany nowe). Na każdym etapie musimy, malując, zapalić lampki, aby przejść dalej. Pomagają nam w tym wspomniane dżiny, które wchodzą z nami w interakcję, posiadają różne właściwości (jeden potrafi włączać zasilanie, drugi dmuchać i przesuwać obiekty etc.). Aby nam pomogli, czasem trzeba spełnić ich prośbę, co sprowadza się do tego, że trzeba namalować wzór, którego sobie życzą. Największą wadą gry jest w zasadzie to, że nie zmusza do wysiłku intelektualnego, w zasadzie przechodzi się sama, a "zagadki" rozwiąże każdy, kto jest w stanie trzymać w rękach pada. Pewnie tak miało być, bo gra się rzeczywiście przyjemnie, tytuł jest bardzo odprężający i kolorowy oraz opowiada fajną historię o trudnym dzieciństwie, jednak przydałoby się trochę większe wyzwanie. Jest też tryb VR, ale go nie testowałem. Myślę jednak, że deweloper się rozkręci i pokaże pełnię możliwości na PS5, w Concrete Genie zabrakło wyzwania i długości.
  2. lothronik

    The Surge

    Dołączam do klubu Bawiłem się świetnie, w zasadzie tak dobrze, jak w jedynce. Walka daje satysfakcję, a konstrukcja świata naprawdę potrafi zachwycić. Gra potrafi być też trudna, ale głównie na początku. Potem, kiedy mamy ulepszony implant leczniczy, skompletowany pancerz (polecam Sępa = egzekucje bez marnowania baterii), zdobywamy coraz to potężniejsze implanty i opanujemy jako tako parowanie to robi się coraz prościej. Największy zawód to w zasadzie bossowie, byli po prostu zbyt mało wymagający. Jedynym, jaki w zasadzie sprawił mi jakieś problemy był Little Johnny, ale to dlatego, że jeszcze uczyłem się mechaniki i nie do końca wiedziałem, co mam tak właściwie zrobić, żeby go pokonać. Ale to takie narzekanie dla narzekania, eksploracja, walka to najważniejsze aspekty i te są zrealizowane świetnie, a grę można bez cienia przekłamania nazwać godnym "souls-likiem" i postawić na półce obok serii od From Software. Wszystkim fanom gier tego typu z całego serca polecam! Platyna jest prosta, większość trofeów wpada samoczynnie, ale na kilka na pewno trzeba zwrócić uwagę, jednak praktycznie wszystkie da się dobić przed ostatnim bossem na zwykłym NG (oczywiście, przed nim trzeba zrobić kopię save'a). Tutaj warto zwrócić uwagę na to związane z questem z Ironmausem... ...oraz rzeczywiście z tymi modułami do dronów. Sam zorientowałem się za późno i czekało na mnie NG+, ale oba konieczne moduły wypadają z bossów, których spotykamy mniej więcej do połowy gry. Obawiałem się, że będzie trudniej, ale okazało się, że znając grę oraz mając pięć i więcej implantów leczniczych to była bułeczka z masłem i w zasadzie po 4h miałem już wszystkie moduły. Jeśli zaś chodzi o zmiany w NG+ to: Powodzenia! W drugiej fazie, kiedy wskakuje na sufit i strzela nanitami to warto je rozwalić zanim zejdzie z sufitu z powrotem na ziemie Nie pozwoli mu to odnowić zdrowia. Parowanie to klucz Zresztą to dobry przeciwnik do treningu bloków. Polecam też zgarnąć ich lancę, świetna broń, z którą w zasadzie grałem do samego końca.
  3. Ej, czy wy w ogóle wiecie, że jest już przeszło tydzień po premierze? Czy zdajecie sobie sprawę, że na przyszły rok została zapowiedziana kolejna część antologii, która rozgrywać się będzie w Little Hope? ;)) A tak serio. Przeszedłem Man of Medan dwukrotnie, jak na razie. Jest to rzeczywiście takie dość zubożone Until Dawn, ale w sumie tylko pod względem liczby bohaterów i, tym samym, długości rozgrywki. Co śmieszne, wydaje mi się, że jest trochę trudniej niż we wspomnianej produkcji, bo przy pierwszym podejściu... nie przeżył mi nikt z piątki bohaterów, co zdecydowanie odbieram jako mają osobistą porażkę (choć jedna postać do tej pory nie mam pojęcia jak zginęła, coś musiałem zdecydowanie przegapić ). Jeśli jednak podobało wam się Until Dawn to na pewno spodoba wam się i Man of Medan, bo gry są w zasadzie takie same, mają fajnie rozrysowane wybory i ich konsekwencje, każda decyzja musi byś podejmowana rozważnie, bo inaczej może wywołać niepożądane konsekwencje; skupić się także trzeba podczas "scenek", bo QTE może zaskoczyć . Choć pierwsze przejście z "lizaniem ścian" zajmuje ok. 6h, bez wątpienia warto grę przejść dwukrotnie, by zobaczyć, co stanie się w przypadku dokonania innych wyborów, i - tak jak u mnie - kiedy wszyscy przeżyją Nie testowałem trybów sieciowych, ale słyszałem, że grając z kimś można ograć dodatkowe sceny / z odmiennej perspektywy. Niestety, zdobycie platyny wymaga przejścia z kolegą z sieci całej gry... W każdym razie, dla mnie, jako osoby, która lubi się czasem rozerwać przy "głupkowatej gierce stylizowanej na horror klasy B", Man of Medan to pozycja idealna, trochę kiczowata, ale dostarczająca też pewnego dreszczyku emocji, jeśli chodzi o podejmowane decyzje. Potrafi też zaskoczyć! 129 zł (na PS Store) to może duża kwota jak na 5/6h rozgrywki, ale, nie ma co się oszukiwać, jest to gra przewidziana przynajmniej na dwukrotne przejście, więc myślę, że jest to cena jak najbardziej uczciwa. Zobaczymy, co zaoferuje druga odsłona serii....
  4. Nie ma aż takiej tragedii chociaż rzeczywiście jest to nieco czasochłonne, ale też bez przesady. Skoro masz wszystkie trofea to z pewnością jesteś przynajmniej na NG+, więc polecam w zasadzie dwie najlepsze miejscówki do farmienia: Z czego polecam tę pierwszą, ale nieco krótszą niż na filmie - tzn. ciche zabójstwo tego pierwszego, fioletowego typka i powrót do posążka. W ok. 15 - 20 sekund daje to 2.100 EXP, a więc w minutę 6.000 - 8.000, czyli przy dobrych wiatrach te 80.000 potrzebne na ostatni punkt wbija się w 10 - 15 minut, a każdy poprzedni punkt proporcjonalnie krócej. 5 godzin na NG+ i po sprawie, a na wyższych NG jeszcze szybciej ;-)
  5. Akurat, że jestem na świeżo to moje rady: Może powyższa metoda nie jest godna prawdziwego shinobi, lekko trąci "serem", ale po delikatnym treningu jest po prostu skuteczna i pozwala w miarę bezproblemowo przechodzić kolejne fazy ;-) Oczywiście warto zadbać o odpowiednie wyposażenie - konfetti, ryż, boską trawę + posążki jizo, dzięki czemu mamy tak naprawdę ok. 18 przedmiotów leczniczych (wraz z tykwami i granulkami) oraz kilka wskrzeszeń, co pod sam koniec, kiedy ręce coraz bardziej drżą i się pocą może być, jak wybawienie. Powodzenia! ;-) Kilka mini-bossów w grze ma swój obszar, a kiedy poza niego wyjdą to właśnie stają się nieco bierne. Innym przykładem jest Masanaga, który przywołuje wilki. Jeśli ktoś ma z nim problem właśnie przez te wilki to wystarczy zabrać go na wycieczkę na most i bez przerwy atakować, zbijając posturę. Przeciwnikowi nie chce się atakować, a wilki o nas zapominają ;-)
  6. Podjedź do jego laboratorium ;-)
  7. Podjedź do jego laboratorium ;-) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk Podjedź do jego laboratorium ;-) Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
  8. Uf, początkowo rozmiar mapy mnie przytłoczył, ale na szczęście Ubisoft zrezygnował z pucharku za odkrycie wszystkich pytajników, więc odyseja ostatecznie nie okazała zbyt monotonna ;) Pod koniec Aleksios (swoją drogą bardzo charyzmatyczny bohater z racjonalnym podejściem do otaczającego go świata) był już niczym półbóg, bo pełna zbroja Achillesa, której bonusem jest odzyskiwanie 2% zdrowia za każde zadane obrażenia w połączeniu z dwoma szybkimi, zatruwającymi ostrzami sprawiała, że był praktycznie nieśmiertelny, ale na swój sposób było to też satysfakcjonujące ;-) W porównaniu do Origins, poza nowym otoczeniem, to wielkich zmian w Odyssey nie ma, jednakże grało mi się przyjemnie, pewnie też dlatego, że po prostu lubię mitologię i starożytne dzieje. "Rodzinny" wątek fabularny jest ok, szczególnie, że dzieje się równolegle z wojną ateńsko-spartańską, w której, chcąc nie chcąc, bierzemy udział, a odkrywanie i eliminowanie Czcicieli fajnie go uzupełniało i nie raz mogło być zaskoczeniem kto tym Czcicielem naprawdę jest. No i teraz mogę w spokoju czekać na piątek, by 2300 lat później nieco namieszać na Dzikim Zachodzie ;)
  9. Pograłem sobie ze dwie godzinki, zacząłem wczuwać się w klimat, aż stanąłem przed koniecznością... skorzystania z wytrychu. Otwarcie skrzyni na PS4 w tej grze jest po prostu niemożliwe. NIE-MO-ŻLI-WE!!!
  10. W piątek też dołączyłem do posiadaczy platyny. Nie wiem ile mi to dokładnie zajęło, ale minimum było to te 70 - 80 godzin, może nawet trochę więcej Koledzy wymienili już wszystkie pozytywy gry, więc nie będę powtarzał, poza tym, że dla mnie jest to również najlepszy Asasyn, a Starożytny Egipt jest niesamowicie klimatyczny - na tyle, że zanim skończyłem fabułę to wyczyściłem całą mapę ze znaków zapytania i robiłem to całkowicie z własnej woli. :-) Zdecydowanie polecam, bo wydaje się, że seria ma szanse wrócić jeszcze na właściwe tory.
  11. Ja już mam za sobą. Pierwsze przejście potrafi napsuć krwi w kilku miejscach, tak samo jak poziom bonusowy. W porównaniu ze Slippery Climb, platformy są o wiele szybsze i niekiedy bardzo złośliwe, a sam poziom jest przynajmniej dwa razy dłuższy, co łącznie składa się na jego większą trudność. Ale wszystko jest do opanowania, wystarczy trochę uwagi i cierpliwości ;) Jeśli chodzi o time trial to zaliczenie go zajęło mi nieco ponad godzinę. Nie trzeba się zanadto spieszyć, bo do złotka (i trofeum) wystarczy dobiec szybciej niż w 4:30, wiec jest czas, żeby się zastanawiać i najtrudniej jest po prostu dotrzeć do końca... Ogólnie początek przebiega się szybko, zdecydowanie najgorsze są platformy przesuwające się w poziomie, które spotykamy w połowie i pod koniec planszy i tam należy zachować szczególny spokój. ;)
  12. Nie lubię się chwalić, ale tym razem sobie na to pozwolę, bo ta platyna kosztowała mnie zdecydowanie dużo cierpliwości i precyzji. ;) Najwięcej problemów, jeśli chodzi o czasówki zrobiły mi - oczywiście - The High Road oraz Native Fortress. Ogólnie na każdy z poziomów trzeba znaleźć sposób i się go po prostu wyuczyć, a wtedy złoto lub platyna będą w naszej kolekcji. Nauczenie się The High Road i przebiegnięcie bez skuchy zajęło mi trzy godziny ciągłych prób, ale w końcu praktyczne do perfekcji opanowałem wskakiwanie na linę, co jest kluczem do sukcesu. I tak mimo tego drobnego "oszustwa" ledwo zmieściłem się w wymaganym czasie. Nie wiem czy skacząc legitnie, po żółwiach, da się w ogóle w jakikolwiek sposób zgarnąć złoto... W każdym razie - po wielu, wielu godzinach prób i błędów w końcu jest platyna i ogromna satysfakcja ;)
  13. lothronik

    Dark Souls III

    Od dzisiaj w PlayStation Store przecenione jest Dark Souls III (99 zł) oraz dodatki (po 42 zł sztukę, przepustka za 63 zł). Przecenione jest także Scholar of the First Sin, które można kupić za 39 zł (na PS4).
  14. lothronik

    The Surge

    Nie trzeba zabijać tych ochroniarzy, żeby dać jej kostur. Kostur, który nadaje się do wręczenia leży jako przedmiot zaraz po drugim bossie, idąc w kierunku kolejnej lokacji (nie sposób przeoczyć). Wystarczy się wtedy wrócić i dać Irinie broń, tym samym kontynuując zadanie. Jednak radziłbym to zrobić przed wejściem do kolejnej lokacji, bo wszystkie questy są tak skonstruowane, że kolejne etapy trzeba wykonywać zanim dotrze się do konkretnej lokacji/momentu, więc lepiej dmuchać na zimne ;)
×
×
  • Create New...

Important Information

25 maja 2018 roku zacznie obowiązywać w Polsce Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako "RODO", "ORODO", "GDPR" lub "Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych"). W związku z tym prosimy o zapoznanie się ze zaktualizowaną Polityką prywatności Privacy Policy.