Opublikowano 11 godzin temu11 godz. 3 godziny temu, Mejm napisał(a):Czyli zostaliscie w mieszkanu?3 godziny temu, Mejm napisał(a):W pewnym sensie. Kupiliśmy mieszkanie 140 m z dużą loggią nie stykającą się z balkonem sąsiada jak w ogladanych szeregowcach. Do bloku w którym mieszka 30 rodzin należy naprawdę duży plac na którym są ławeczki, plac zabaw normalnego rozmiaru ,drzewa i krzewy pielegnowane przez wspólnotę grill i parking na kilkadziesią aut. Oczywiście w przypadku małego mieszkania z balkonem na którym co najwyżej wystawisz krzesło ze stoliczkiem, gdzie każdego dnia walczysz o miejsce na postawienie auta (nasze wcześniejsze mieszkanie) perspektywa dom czy mieszkanie wygląda zupełnie inaczej .
Opublikowano 2 godziny temu2 godz. Ja tam się zakochałem w swoim domu, nie dojeżdżam prawie nigdzie, czasami jadę autem gdzieś, żeby pojeździć, bo od lat nie dojeżdżam do pracy i jazda samochodem po prostu sprawia mi przyjemność, a kiedyś tak nie było. Wyjazd na weekend autem 500 km nie powoduje już padaczki.Teraz marzy mi się quad z napędem 4x4, żebym mógł frunąć na przełaj do miasta, trasa nawet jest uczęszczana dosyć mocno przez okolicznych tubylców.Dzisiaj kupiłem kolejny PRO gadżet, kosiarkę samojezdną Mova Lidax 1600 Ultra, trawnik od razu zrobił się bardziej zielony.Życie w domu jest piękne, nigdy w życiu nie chce wracać do mieszkania w mieście, jest tylko jedno ale: przy domu z dużym ogrodem trzeba trochę zapierdalać dużo i mieć odpowiednie do tego warunki ( np. praca zadaniowa/zdalna itp.) i pomocników w postaci rodziny, bez tego to nie ma sensu. No ewentualnie jeszcze można mieć worek pieniędzy, wtedy czas jest mniej potrzebny.Wracając do tego robota kosiarki, typa można wysyłać na patrol po posesji i robi foty jak kogoś spotka xD. Ah te nowoczesne technologie.
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. Też dziś kupiłem kozak sprzęt, podkaszarka spalinowa marki DEMON za jedyne 370 zł. Robi robotę, nie mogę się doczekać aż znowu zielsko odrośnie
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. Oprócz dojazdów, trzeba brać poprawkę na wiek. Jak byłem młodszy (xD) myślałem zawsze że dom za miastem fajny na stare lata. Jest czas na hobby, kwiatki i inne trawniki. I w ogóle na wakacje nie trzeba jechać. Za miastem to jak wakacje i jeszcze basen można mieć. Jak to mówiła kuzynka wyjeżdżająca na wczasy „ trzeba odpocząć ile można robić dookoła tej chaty” xDNie można jak wszystkiego uogólniać. Jak ktoś ma hajs to spoko. Ci mniej majętni mają problem i przewija się zawsze to samo. Duży dom był fajny jak życie rodzinne tętniło, jak dzieci uciekły, schody mecza. Finalnie piętro nieużywane, bo kto będzie grzał i w kolanie strzela. Jedne małżeństwo miało chatę w lesie. No nikt więcej się nie wybudował już, tam już trącało parkiem i natura2000. Jak ktoś nie lubi ludzi to petarda. Sprzedali, mąż schorowany, pani trawnik kosila 3 dni xD. Dzieci mają swoje życie i rodziny, nie będzie ich angażować. Pytała mnie czy nie chce kupić, 500 tys chcieli. Zimą zostawiało się węgiel u sąsiada na początku wiochy który jej potem traktorem podrzucał, bo nie szło dojechać. Ale to wybór męża bo był leśniczym. Opowiadała jak zasuwała z dzieciakami zimą przez pole na podmiejski PKS.Teraz taki młody koleś to ma i sobie dłubie powoli. Kumpel skwitował że jebnie sobie windę. Jak stać. Drugi kolega mówi że mieszka już 13 lat i do miasta za chiny nie wróci. Ale z perspektywy czasu budowałby max 150m2. Gość nigdy nie pije i imprezy omija, ma problem z dojazdem. 35 km za Poznaniem. Jak się budował miała być droga, polna droga do dzisiaj. I jak masz takich rodziców za miastem to odpadają dzieci i zasuwasz z rodzicami do lekarza. Kwestia pracy i jakie masz możliwości żeby sie zwolnić wcześniej itp. Tu dochodzi kwestia sprawności. Można mieć 68 i nie ma pełnej samodzielności, a są tacy ze 80 i dają radę. U mnie babcia ponad 90 i obiady sobie robiła xD grubo po 80 jeszcze prawnuki ogarniała. I pomijając te ceny i że bez miliona nie ma co startować, to budują się ludzie. Jak grzyby po deszczu. Po chacie widać że tu jest hajs. Trochę się tego naoglądam
Opublikowano 1 godzinę temu1 godz. przedmieścia są GOTY.mój główny kontrargument to kiedyś było, że znika Ci życie towarzyskie. ale prawda jest taka, że masz ochotę wyjść na piwo, na miasto z ziomkami, cokolwiek - o 2 w nocy dzwonisz po uber i za 3-4 dyszki jesteś w domu. nawet jak żyjesz trochę dalej, to zapłacisz te 7-8 dych, zakładam, że w obecnych latach nie chodzi się do pubów itd co weekend. Przedmieścia to żyćko, przedmieścia to cel.
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.
Uwaga: Twój wpis zanim będzie widoczny, będzie wymagał zatwierdzenia moderatora.